Strona 4 z 4

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 3:25 pm
autor: Sonny Radwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Lacey Tadwell

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 4:03 pm
autor: Lacey Tadwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Sonny Radwell

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 4:37 pm
autor: Sonny Radwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Lacey Tadwell

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 6:26 pm
autor: Lacey Tadwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Sonny Radwell

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 8:04 pm
autor: Sonny Radwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Lacey Tadwell

you're the story I can't tell anyone

: ndz sty 04, 2026 11:34 pm
autor: Lacey Tadwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Sonny Radwell

you're the story I can't tell anyone

: pn sty 05, 2026 2:08 pm
autor: Sonny Radwell
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Lacey Tadwell

you're the story I can't tell anyone

: pn sty 05, 2026 7:36 pm
autor: Lacey Tadwell
Wielu rzeczy robić nie powinni, a jednak mimo wszystko wkradały się one w ich działania. Pierwszą i najistotniejszą kwestią było to, że nie poprzestali na jednym razie. Takie było przecież początkowe założenie, z tego powodu nie szukała z nim żadnego kontaktu, ani też sama nie pozostawiła mu do tego furtki.
Wydawało jej się, że oboje zdawali sobie sprawę z tego, że ich drogi ostatecznie miały się rozejść, choć dziś mogli sprawiać zupełnie inne wrażenie. Siedząc nadal w tym aucie i szukając ze sobą takiej drobnej, ale nadal wyjątkowo przyjemnej bliskości łamali zasady, które narzucał im kształt tej relacji, nawet jeżeli żadne z nich nie wypowiedzieli na głos.
A choć było to niesamowicie miłe, Lacey nie mogła pozwolić temu trwać wiecznie. Musiała w końcu wyrwać się z tego zawieszenia, dlatego powoli zaczęła się ogarniać. Kiedy wspomniał, że byli bezpieczni, Tadwell powędrowała spojrzeniem w stronę jego niezapiętych spodni. — Ich strata — poruszyła zaczepnie brwiami, a na jej twarzy wymalował się zaczepny uśmiech.
Sama nie miała zbyt dużo roboty, dlatego dość prędko doszła do ładu, nawet jeżeli w obecnych okolicznościach nie było to najwygodniejsze. Nie miała jednak ochoty wysiadać z auta tylko po to, aby lepiej uporządkować swoją spódnicę. Gdyby to zrobiła, prędko by tego pożałowała, ponieważ niewykluczone, że ominąłby ją ten przekomiczny wyraz, który wymalował się na jego twarzy, gdy zapytał ją o zabezpieczenia. Resztkami sił musiała powstrzymać się przed tym, aby się nie roześmiać.
Żartujesz? Za miesiąc wpadnę do ciebie z testem i pozwem o alimenty — skomentowała przekornie, co nawet przez sekundę nie powinno wypaść wiarygodnie głównie przez rozbawienie, które cały czas dostrzegalne było w jej spojrzeniu. Nie bez powodu chwilę później lekko pokręciła głową. — Mam wkładkę, nie musisz się martwić — dodała po chwili, jednocześnie odnotowując, że z całym tym zagubieniem całkiem było mu do twarzy.
I być może to przesądziło o tym, że chwilę później wychyliła się jeszcze w jego stronę, aby po raz kolejny tego wieczora dobrać się do jego ucha. — Ale jeśli taką masz fantazję, następnym razem mogę nazywać cię tatuśkiem — zamruczała, zwyczajnie się z nim drocząc. Nie omieszkała jednak przelotnie skubnąć skóry jego policzka na krótko przed tym, jak powróciła do wcześniejszej pozycji i sięgnęła po własną kurtkę, która wciąż znajdowała się na przednim siedzeniu.
Teraz, kiedy emocje już nieco opadły, potrzebowała czegoś więcej, aby wyjść na zewnątrz.

Sonny Radwell

you're the story I can't tell anyone

: pn sty 05, 2026 8:51 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny miał tę przewagę, że nawet nie musiał czuć się źle z tym, iż nie poprzestali na jednym razie, ponieważ nawet jeśli t r o s z e c z k ę zaangażował się w tę znajomość, to co to tak właściwie dla niego oznaczało? Nie był w związku, nie miał wobec kogokolwiek zobowiązań, więc jeśli w coś wkręcił się trochę za bardzo, to nikomu nie robił tym krzywdy i nie działał za niczyimi plecami.
Dlatego Sonny w ogóle nie czuł się źle, że ponownie doszło do zbliżenia między nimi, ani tym, że teraz pozwolili sobie trwać w swoich ramionach odrobinę zbyt długo, okazując sobie może zbyt wiele zainteresowania.
Dla niego wszystko wciąż mieściło się we właściwych granicach, jakimi było nie narzucanie sobie żadnych oczekiwań i dobra zabawa bez zobowiązań. Tak postrzegał tę znajomość i chętnie się nią bawił, jednocześnie odnosząc wrażenie, że Lacey mogła czuć się podobnie. Przy czym nie miał pojęcia, że mogła być w jakimś związku, nawet otwartym. Założył, że skoro pozwalała sobie na taką swobodę, to tak samo jak on była wolna.
Co nie znaczy, że jej związek miał stanowić dla niego problem, bo co mu do tego? Przecież nie nastawiał się na to, że Tadwell z nim będzie.
Na jej słowa tylko uśmiechnął się rozbawiony i poruszył zaczepnie brwiami, prostując się, jakby miał zaraz zacząć puszyć się niczym paw. Nie zrobił tego jednak, choć dzisiejsze komplementy Lacey miło łechtały jego ego.
Zresztą, zaraz i tak nie miał do tego głowy, ponieważ naszła go myśl, która go zaniepokoiła. Na szczęście brunetka prędko rozwiała jego wątpliwości i uspokoiła się, bo kiedy tylko wspomniała o teście ciążowym i alimentach, połapał się do czego zmierzała, a na jego twarz wkroczyła ulga, rozbawienie i krytyka wynikająca ze zwykłej przekory, bo jak inaczej miał zareagować na jej drobną złośliwość? Miał też gotowy żart w odpowiedzi na jej zapewnienie, że nie miał czym się martwić, ale nie zdążył go wypowiedzieć, ponieważ brunetka n i e s p o d z i e w a n i e postanowiła zmniejszyć dzielący ich dystans. A jakby tego było mało, znów skutecznie podziałała na jego fantazję. Nic dziwnego, że po tym małym skubnięciu nie mógł się powstrzymać i z jego ust wyrwał się pomruk mówiący o zadowoleniu. – Uważaj, bo jeszcze będę chciał trzymać cię za słowo – odparł i mrugnął do niej, biorąc się za zapinanie koszuli, bo ze spodniami w końcu udało mu się uporać. Niestety, nie mógł doprowadzić się do porządku tak szybko, jak Lacey.
– Wskakuj do przodu, odwiozę cię w końcu do domu – skinął głową w stronę przednich foteli. Nic się nie zmieniło, nadal zamierzał dotrzymać słowa danego siostrze i zadbać o to, żeby Tadwell wróciła bezpiecznie do domu. Od siebie dodał jeszcze to, żeby dotarła do niego u s a t y s f a k c j o n o w a n a.

Lacey Tadwell