that awkward moment when…
: czw lut 05, 2026 11:39 pm
Galen też nie był specjalistą w kradzieży aut, właściwie to nawet nie była kradzież. Ale może w ramach tej ich wspólnej wycieczki do... Boliwi. Mógłby udać, że była?
On uwielbiał Amerykę Południową, jej klimat, gorący, parny, jakiś taki niebezpieczny, pociągający. Tak jak pociągająca wydawała mu się Nelly z tymi żartami o zaszyciu się w Boliwii.
- Brzmi dobrze, małe miasteczka w Boliwi mogą być malownicze i przede wszystkim mają dużo bardziej gorący klimat niż Toronto, tylko ciekawe jakby się tam sprzedawało grzane wino - znowu się do niej uśmiechnął przesuwając niebieskimi tęczówkami po jej twarzy, ale zaraz spojrzał na drogę. Galen był dość uważnym kierowcą, jeździł po prostu dobrze, bez zbytniej brawury, bezpiecznie. Chociaż szybką jazdę kochał ponad wszystko.
Tego kłamania nie skomentował, chociaż przez chwile chciał jej dopytać o tą ckliwą scenkę, był jej nawet ciekawy, ale z drugiej strony, stwierdził, że po prostu lepiej nie poruszać tego tematu. Bo jeszcze mógłby się... wygadać, że jednak jest.
Za to jej kolejne słowa skomentował od razu, z zaczepnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
- A czym sobie trzeba zasłużyć? Oprócz tego, że na przykład słodkie futrzaki się klasyfikują - to może Galen jako słodziak też? Chociaż on tak walczył z tym słodziakiem. Niedźwiedź go prawie zjadł przez to jedno urocze słowo.
Budowali to napięcie między nimi bardzo umiejętnie, do tego stopnie, że niebieskie tęczówki cały czas z drogi, która ginęła pod kołami sportowego samochodu uciekały do niej. Do jej uśmiechu, który pojawiał się na jej twarzy z kolejnymi zaczepkami. I do tych pięknych, brązowych oczu.
Kiedy zajechali pod hotel to Galen musiał przyznać, że według niego, Gasprada zresztą pewnie też, Nelly idealnie pasowała do tego luksusu, do jego Porsche też. Podejrzewał, że do luksusowego pokoju również będzie jak stworzona. Nawet przeszła mu przez głowę myśl, czy do tej jasnej pościeli też? Myślał, że tak.
Specjalnie prowadził tą rozmowę w samochodzie tak, a nie inaczej, badając sobie grunt. Sprawdzając na ile może sobie pozwolić. A chyba mógł na więcej.
- Masz czas - powiedział na to jej przemyślę to, bo skoro już tutaj byli, i mieli oglądać te światła tańczące na wodzie, to pewnie zajmie im to trochę. Może całą noc? Kto to wie.
Oczywiście Galen z całą tą swoją kulturalną otoczką dżentelmena poprowadził ją do hotelu. Jakby robił to codziennie, a przynajmniej raz w tygodniu. Prawda jest taka, że Galen Wyatt robił, ale czy Gaspard też? A może on po prostu tak dobrze wczuwał się w rolę swojego szefa?
Może Nelly będzie mogła to dzisiaj stwierdzić. Odkryć trochę więcej tych tajemnic? A może jednak zauroczy ją widok? Na Wodospad Niagara? Albo na te intensywnie, niebieskie oczy?
koniec
Nelly Rowley
On uwielbiał Amerykę Południową, jej klimat, gorący, parny, jakiś taki niebezpieczny, pociągający. Tak jak pociągająca wydawała mu się Nelly z tymi żartami o zaszyciu się w Boliwii.
- Brzmi dobrze, małe miasteczka w Boliwi mogą być malownicze i przede wszystkim mają dużo bardziej gorący klimat niż Toronto, tylko ciekawe jakby się tam sprzedawało grzane wino - znowu się do niej uśmiechnął przesuwając niebieskimi tęczówkami po jej twarzy, ale zaraz spojrzał na drogę. Galen był dość uważnym kierowcą, jeździł po prostu dobrze, bez zbytniej brawury, bezpiecznie. Chociaż szybką jazdę kochał ponad wszystko.
Tego kłamania nie skomentował, chociaż przez chwile chciał jej dopytać o tą ckliwą scenkę, był jej nawet ciekawy, ale z drugiej strony, stwierdził, że po prostu lepiej nie poruszać tego tematu. Bo jeszcze mógłby się... wygadać, że jednak jest.
Za to jej kolejne słowa skomentował od razu, z zaczepnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
- A czym sobie trzeba zasłużyć? Oprócz tego, że na przykład słodkie futrzaki się klasyfikują - to może Galen jako słodziak też? Chociaż on tak walczył z tym słodziakiem. Niedźwiedź go prawie zjadł przez to jedno urocze słowo.
Budowali to napięcie między nimi bardzo umiejętnie, do tego stopnie, że niebieskie tęczówki cały czas z drogi, która ginęła pod kołami sportowego samochodu uciekały do niej. Do jej uśmiechu, który pojawiał się na jej twarzy z kolejnymi zaczepkami. I do tych pięknych, brązowych oczu.
Kiedy zajechali pod hotel to Galen musiał przyznać, że według niego, Gasprada zresztą pewnie też, Nelly idealnie pasowała do tego luksusu, do jego Porsche też. Podejrzewał, że do luksusowego pokoju również będzie jak stworzona. Nawet przeszła mu przez głowę myśl, czy do tej jasnej pościeli też? Myślał, że tak.
Specjalnie prowadził tą rozmowę w samochodzie tak, a nie inaczej, badając sobie grunt. Sprawdzając na ile może sobie pozwolić. A chyba mógł na więcej.
- Masz czas - powiedział na to jej przemyślę to, bo skoro już tutaj byli, i mieli oglądać te światła tańczące na wodzie, to pewnie zajmie im to trochę. Może całą noc? Kto to wie.
Oczywiście Galen z całą tą swoją kulturalną otoczką dżentelmena poprowadził ją do hotelu. Jakby robił to codziennie, a przynajmniej raz w tygodniu. Prawda jest taka, że Galen Wyatt robił, ale czy Gaspard też? A może on po prostu tak dobrze wczuwał się w rolę swojego szefa?
Może Nelly będzie mogła to dzisiaj stwierdzić. Odkryć trochę więcej tych tajemnic? A może jednak zauroczy ją widok? Na Wodospad Niagara? Albo na te intensywnie, niebieskie oczy?
Nelly Rowley