002. champagne was a bad idea
: sob sty 10, 2026 10:36 pm
Nie wątpił, że Pilar to załatwi, wątpił tylko w to, że Dalton się da łatwo spławić, bo oni oboje już tyle razy to robili, a wciąż kręcili się koło siebie. I teraz też on się tak na niej zakręcił, że tylko wywrócił oczami, ale nic nie powiedział. Przecież doskonale wiedziała jakie miał podejście do Daltona, podobne jak ona do Cherry? A może nawet gorsze? A to podobno Madox się kręcił koło swoich eksów, ale przecież on z nimi nie pracował, jak Pilar. Może jeszcze by coś dodał, ale poczuł jej zimne palce nie ciepłej już skórze, a to sprawiło, że po plecach przeszedł mu przyjemny dreszcz, schylił się, żeby musnąć ustami jej rękę, szczypnąć skórę zaczepnie zębami. Jeszcze zanim ją przeprosił. Zanim zdobył się na te słowa. Madox umiał to robić, owszem, ale też nie tak, że zawsze, że przed każdym on się umiał do błędu przyznać. A przed nią umiał. I to jeszcze patrząc jej prosto w oczy. On tymi swoimi zaraz wywrócił, kiedy powtórzyła po nim to maldito idiota, chociaż kiedy wylądowała na nim, to te jego ciemne tęczówki znowu spoczęły na jej pięknych, dużych oczach.
- Su - twój, dla niej to nawet mógł być idiotą, chociaż pewnie jakby to usłyszał od kogokolwiek innego, to by się obraził. Ale teraz to nawet o tym nie myślał, kiedy czuł już na swoich wargach te jej ciepłe, słodkie usta, siegnął do niej, wplatając palce w ciemne kosmyki, przyciągając ją do siebie bliżej, smakując, powoli, czule. Od razu zrobiło mu się cieplej, ale też dużo mniej źle, nie chciał jej puszczać, tylko, że już ktoś stukał w szybę.
Kurwa - dosłownie.
Jeszcze przez chwilę leżał w tym samochodzie, zanim się z niego wygramolił, żeby zebrać myśli, bo to teraz już w ogóle nie było łatwe. W końcu stanął na śniegu okrywając się szczelniej kocem, wyglądał jak jakiś dziwny hipis, w kocu i śmiesznej czapce z pomponem, albo jakiś bezdomny. Uniósł jedną brew, kiedy facet uznał, że w czymś przeszkodził, nawet już miał powiedzieć, że skoro widział, to po co się wpierdalał, ale ubiegła go Pilar.
A później to już pojawił się Nick Dalton i oni rzeczywiście we trójkę wskazywali na siebie palcami jak te spidermany, albo jak na kolacji zapoznawczej u rodziców Fiony. Shrek, Fiona, Osioł?
Ciekawe który z nich był Osioł. Według Madoxa to na pewno Dalton, zwłaszcza kiedy on tak ruszył do Pilar, aż Noriega się spiął. Jak on to wytrzyma i mu nie wyjebie, to będzie dobrze. Szkoda, że z niego już zupełnie zeszła faza przyjemniaczka, bo może by to jakoś sprawniej przebiegło. Był za to w tej chwili jakiś taki podirytowany, utkwił ciemne spojrzenie w Daltonie, który skakał koło Pilar i już jej przedstawiał jakiegoś menela. Kolejnego. Madox zerknął na niego raz.
- Jaką pracę? - zapytał, ale nikt mu nie odpowiedział, bo Dalton był wpatrzony w Pilar jak w obrazek, a Ed... Ed tak samo był wpatrzony w Toyotę.
W końcu Nick ruszył odprowadzić swojego kumpla do auta, tak jak Pilar mu zasugerowała. Rzeczywiście on to wszystko tak szybko łapał, że może Madox byłby pod wrażeniem, ale nie był. Skrzyżował ręce na piersi i poprawił sobie ten koc.
- Mięczak - mruknął w odpowiedzi na te jej słowa, a spojrzenie wbił w plecy Daltona. Chociaż zerknął też z ukosa na Stewart, no przecież by się jej to nie podobało, że on tak koło niej skakał... Chyba.
Poprawił czapkę i owinął się jeszcze szczelniej kocem, a w tym czasie Dalton już leciał do nich z powrotem, znowu się ślizgnął, bo buty to miał podobne do tych eleganckich Madoxa, ale z pełną gracją utrzymał równowagę, aż Noriega sięgnął do swoich pleców i przejechał po nich palcami, już czuł, że miał tam siniaki. Nabrał powietrze w płuca, bo Nick Dalton go denerwował z sekundy na sekundę coraz bardziej. Zwłaszcza kiedy on już znowu stanął przed Pilar, bardzo blisko, kiedy już znowu wlepiał w nią te swoje zielone ślepia.
- Pilar możemy porozmawiać na boku? - zapytał zerkając krzywo na Madoxa - w cztery oczy - musiał to doprecyzować i zacisnął palce na jej ramieniu, żeby ją odciągnąć na bok. Noriega nie ruszył się z miejsca, chociaż powiódł za nimi spojrzeniem, ale Dalton już pytał Pilar czy nic jej nie jest, jak ona się czuje, czy wszystko w porządku. Nawet ją obszedł dookoła, jakby to sprawdzał, a Madox w tym czasie strzelił oczami i wrócił do samochodu.
- A co tutaj się właściwie stało? - teraz Nick patrzył na auto, na tą maskę, którą oni w zasadzie zapomnieli opuścić, a która cała uwalona była proszkiem z gaśnicy - i co on tu robi? - tu spojrzał na Madoxa, ale jak zawsze robił jej z jego powodu wyrzuty, tak dzisiaj to się patrzył na nią z pełną troską. Opierał jej lekko palce na przedramieniu.
- Tak się wystraszyłem jak mi powiedziałaś o wypadku - może nie powiedziała o wypadku, ale że jej auto nawaliło, ale Nick oczywiście to nadinterpretował, już się zbliżał do Pilar coraz bardziej, z tą pełną troską wymalowaną na twarzy, tylko wtedy Madox trzasnął drzwiami od Toyoty z rozmachem, aż huknęło, bo akurat sobie sięgnął po kawałek pizzy.
- Nie przeszkadzajcie sobie - rzucił, kiedy Nick się na niego obejrzał z wyrzutem.
- Su - twój, dla niej to nawet mógł być idiotą, chociaż pewnie jakby to usłyszał od kogokolwiek innego, to by się obraził. Ale teraz to nawet o tym nie myślał, kiedy czuł już na swoich wargach te jej ciepłe, słodkie usta, siegnął do niej, wplatając palce w ciemne kosmyki, przyciągając ją do siebie bliżej, smakując, powoli, czule. Od razu zrobiło mu się cieplej, ale też dużo mniej źle, nie chciał jej puszczać, tylko, że już ktoś stukał w szybę.
Kurwa - dosłownie.
Jeszcze przez chwilę leżał w tym samochodzie, zanim się z niego wygramolił, żeby zebrać myśli, bo to teraz już w ogóle nie było łatwe. W końcu stanął na śniegu okrywając się szczelniej kocem, wyglądał jak jakiś dziwny hipis, w kocu i śmiesznej czapce z pomponem, albo jakiś bezdomny. Uniósł jedną brew, kiedy facet uznał, że w czymś przeszkodził, nawet już miał powiedzieć, że skoro widział, to po co się wpierdalał, ale ubiegła go Pilar.
A później to już pojawił się Nick Dalton i oni rzeczywiście we trójkę wskazywali na siebie palcami jak te spidermany, albo jak na kolacji zapoznawczej u rodziców Fiony. Shrek, Fiona, Osioł?
Ciekawe który z nich był Osioł. Według Madoxa to na pewno Dalton, zwłaszcza kiedy on tak ruszył do Pilar, aż Noriega się spiął. Jak on to wytrzyma i mu nie wyjebie, to będzie dobrze. Szkoda, że z niego już zupełnie zeszła faza przyjemniaczka, bo może by to jakoś sprawniej przebiegło. Był za to w tej chwili jakiś taki podirytowany, utkwił ciemne spojrzenie w Daltonie, który skakał koło Pilar i już jej przedstawiał jakiegoś menela. Kolejnego. Madox zerknął na niego raz.
- Jaką pracę? - zapytał, ale nikt mu nie odpowiedział, bo Dalton był wpatrzony w Pilar jak w obrazek, a Ed... Ed tak samo był wpatrzony w Toyotę.
W końcu Nick ruszył odprowadzić swojego kumpla do auta, tak jak Pilar mu zasugerowała. Rzeczywiście on to wszystko tak szybko łapał, że może Madox byłby pod wrażeniem, ale nie był. Skrzyżował ręce na piersi i poprawił sobie ten koc.
- Mięczak - mruknął w odpowiedzi na te jej słowa, a spojrzenie wbił w plecy Daltona. Chociaż zerknął też z ukosa na Stewart, no przecież by się jej to nie podobało, że on tak koło niej skakał... Chyba.
Poprawił czapkę i owinął się jeszcze szczelniej kocem, a w tym czasie Dalton już leciał do nich z powrotem, znowu się ślizgnął, bo buty to miał podobne do tych eleganckich Madoxa, ale z pełną gracją utrzymał równowagę, aż Noriega sięgnął do swoich pleców i przejechał po nich palcami, już czuł, że miał tam siniaki. Nabrał powietrze w płuca, bo Nick Dalton go denerwował z sekundy na sekundę coraz bardziej. Zwłaszcza kiedy on już znowu stanął przed Pilar, bardzo blisko, kiedy już znowu wlepiał w nią te swoje zielone ślepia.
- Pilar możemy porozmawiać na boku? - zapytał zerkając krzywo na Madoxa - w cztery oczy - musiał to doprecyzować i zacisnął palce na jej ramieniu, żeby ją odciągnąć na bok. Noriega nie ruszył się z miejsca, chociaż powiódł za nimi spojrzeniem, ale Dalton już pytał Pilar czy nic jej nie jest, jak ona się czuje, czy wszystko w porządku. Nawet ją obszedł dookoła, jakby to sprawdzał, a Madox w tym czasie strzelił oczami i wrócił do samochodu.
- A co tutaj się właściwie stało? - teraz Nick patrzył na auto, na tą maskę, którą oni w zasadzie zapomnieli opuścić, a która cała uwalona była proszkiem z gaśnicy - i co on tu robi? - tu spojrzał na Madoxa, ale jak zawsze robił jej z jego powodu wyrzuty, tak dzisiaj to się patrzył na nią z pełną troską. Opierał jej lekko palce na przedramieniu.
- Tak się wystraszyłem jak mi powiedziałaś o wypadku - może nie powiedziała o wypadku, ale że jej auto nawaliło, ale Nick oczywiście to nadinterpretował, już się zbliżał do Pilar coraz bardziej, z tą pełną troską wymalowaną na twarzy, tylko wtedy Madox trzasnął drzwiami od Toyoty z rozmachem, aż huknęło, bo akurat sobie sięgnął po kawałek pizzy.
- Nie przeszkadzajcie sobie - rzucił, kiedy Nick się na niego obejrzał z wyrzutem.