Strona 4 z 4

Trzy, dwa, jeden... Szczęśliwego Nowego Roku!...

: ndz sty 25, 2026 9:22 am
autor: William N. Patel
W sumie też bym poszedł na kebaba. Przełyk miałem zaciśnięty, ale w brzuchu aż burczało, a taki mieszany z łagodnym sosem być może wszedłby jak złoto. Kiwam głową, że tak, też pójdziemy, tylko nie byłem do końca pewien czy aby na pewno chcę zostać w tym towarzystwie. Policjanci byli mili i być może gdyby nie oni to właśnie musiałbym się znowu bić z Supermanem, czego bardzo, ale to bardzo nie chciałem, jednak... Wciąż byli policjantami, a ja nigdy nie miałem do nich pełnego zaufania. Luzuję trochę kiedy Charlotte zaczyna mnie głaskać bo to turbo przyjemne, dosłownie odpływam i wracam do wozu dopiero kiedy jeden ze stróżów oznajmia, że jesteśmy na miejscu. Szybko wysypujemy się z auta. Jeden z nich pyta czy idziemy z nimi, a ja zerkam na Kovalski, a potem znowu na niego i kręcę głową - Idziemy tam - mówię, machając ręką w bliżej nieokreślonym kierunku, byle przeciwnym - Chodźmy, najwyżej zjemy coś po drodze - rzucam półszeptem i zaciskam palce na jej ręce, prowadząc ją w przeciwną stronę. Skręcamy za róg - Uffff, bezpieczni, jakoś nie ufam policji - mówię i wciskam wolną rękę do kieszeni, a tam wyczuwam coś zwiniętego i pogniecionego. No tak! Miałem przecież jeszcze ofiarowanego blanta i właśnie zamierzałem go wypalić. Był niewielki i wyglądał jak papieros, a miasto wydawało się jakoś dziwnie puste. W powietrzu unosił się zapach wypalonych fajerwerków i taniego szampana, w zasięgu wzroku zero żywej duszy. Umieszczam sobie skręta między wargami i odpalam, ściągając potężnego bucha. Czuję jak dym momentalnie oplata mi mózg zieloną wstęgą, tak ciasno, że ciało też reaguje. Najpierw krótkie spięcie, fala ekstazy podobna do tej, kiedy słuchasz ulubionej piosenki i wreszcie totalne rozluźnienie. Ostatnie co pamiętam to jak całuję Kovalski w przerwie między jednym a drugim buchem. Potem już kompletnie urywa mi się film, ale musiało być srogo, skoro rano budzę się na klatce schodowej, w jednym bucie i spodniach założonych na lewą stronę. W kieszeni mam jajko, a w portfelu czterolistną koniczynę. Z klubu mam tylko jakieś przebłyski, z miasta nie pamiętam dosłownie nic, jedna wielka czarna dziura. Ile czasu leżę na klatce? Chyba niedługo, skoro nikt jeszcze nie próbował mnie obudzić. A może próbował? Niemniej szybko zbieram się do mieszkania, klucze wiszą w zamku, więc chyba przegrałem tę walkę i poległem na wycieraczce. To była szalona noc.

/ztx2

Charlotte Kovalski