small musaka and big surprise
: sob lut 28, 2026 9:22 am
Sęk w tym, że on naprawdę nie wiedział z jakiej racji zasłużył sobie na tak zaszczytne miano. Zaczął wracać do wspomnień tak jakby otwierał każdy segregator po kolei, podpisany ich inicjałami. I nic, a przynajmniej nic co mogłoby przyczynić się do otrzymania takiej łatki. Przecież to ona sobie kogoś znalazła, nie ja. To ona nagle powiedziała, że będzie lepiej jak dam sobie spokój... zaczął wymieniać w myślach, próbując nie wybuchnąć. O świetnie. Nie dość że skończony kutas, to jeszcze idiota. Wachlarz epitetów się powiększa. Po usłyszeniu tego zwyczajnie nie wytrzymał i jak puścił pedał hamulca, tak puścił też swój wewnętrzny hamulec.
- No właśnie rzecz w tym szanowna Pani, że nie wiem. Jeśli więc któraś z Was chce mnie teraz oświecić to śmiało. Nic powtarzam. N I C złego nie zrobiłem. - wypowiadał te słowa głośno i wyraźnie, akcentując nic oraz uderzając otwartą dłonią w kierownicę. Potwierdzenie Catherine też spowodowało, że spojrzał na nią tak, jakby właśnie powiedziała coś po mongolsku. Słowo jesteś rozbrzmiewało w jego głowie niczym echo.Sam zresztą czuł się tak, jakby właśnie przemierzał las we mgle nie wiedząc, gdzie jest wyjście.
- Podtrzymujesz tak? Wow... nie ma to jak po tylu latach usłyszeć, co naprawdę o mnie myślisz, choć to nie ja sobie kogoś znalazłem do kurwy nędzy! - czuł się jak byk, który właśnie zobaczył przed sobą czerwoną płachtę. Tak, zabolało go to, bo nie sądził, że Catherine miała o nim takie miłe i dobre zdanie.
- Nie ja jestem prawie zaobrączkowany. - rzucił jeszcze, podnosząc dłoń, na której nosiłby obrączkę.
Mary pewnie coś tam jeszcze rzuciła ale szczerze? Miał to naprawdę gdzieś. Tak samo miał gdzieś, gdy kobieta trzasnęła z całej siły drzwiami - no dobra, tego nie miał aż tak gdzieś Oby ich tylko nie uszkodziła. Nie no, nie planował niczego od kobiety żądać, gdyż pamiętał o sprawie z córką a może i był wkurwiony na obie panie, ale jeszcze jakaś tam empatia w nim siedziała.
Nagle wpadł na genialny pomysł - z jednej strony chciał, by Cath również wysiadła po tej sympatycznej salwie miłych słów, lecz z drugiej nie chciał by opuszczała jego auto (dwa wilki w nim siedziały) lecz ostatecznie wygrał ten drugi i dlatego, Harrison sięgnął po kajdanki i szybkim ruchem zapiął jedną wokół nadgarstka Bennett a drugą wokół swojego (także Cath miała na lewej, a on na prawej). Tak, naprawdę to zrobił.
- Gdzie mieszkasz? - to również było ważne pytanie, bo przecież nie znał jej aktualnego miejsca zamieszkania - od kogo miał je znać?
Catherine Bennett
- No właśnie rzecz w tym szanowna Pani, że nie wiem. Jeśli więc któraś z Was chce mnie teraz oświecić to śmiało. Nic powtarzam. N I C złego nie zrobiłem. - wypowiadał te słowa głośno i wyraźnie, akcentując nic oraz uderzając otwartą dłonią w kierownicę. Potwierdzenie Catherine też spowodowało, że spojrzał na nią tak, jakby właśnie powiedziała coś po mongolsku. Słowo jesteś rozbrzmiewało w jego głowie niczym echo.Sam zresztą czuł się tak, jakby właśnie przemierzał las we mgle nie wiedząc, gdzie jest wyjście.
- Podtrzymujesz tak? Wow... nie ma to jak po tylu latach usłyszeć, co naprawdę o mnie myślisz, choć to nie ja sobie kogoś znalazłem do kurwy nędzy! - czuł się jak byk, który właśnie zobaczył przed sobą czerwoną płachtę. Tak, zabolało go to, bo nie sądził, że Catherine miała o nim takie miłe i dobre zdanie.
- Nie ja jestem prawie zaobrączkowany. - rzucił jeszcze, podnosząc dłoń, na której nosiłby obrączkę.
Mary pewnie coś tam jeszcze rzuciła ale szczerze? Miał to naprawdę gdzieś. Tak samo miał gdzieś, gdy kobieta trzasnęła z całej siły drzwiami - no dobra, tego nie miał aż tak gdzieś Oby ich tylko nie uszkodziła. Nie no, nie planował niczego od kobiety żądać, gdyż pamiętał o sprawie z córką a może i był wkurwiony na obie panie, ale jeszcze jakaś tam empatia w nim siedziała.
Nagle wpadł na genialny pomysł - z jednej strony chciał, by Cath również wysiadła po tej sympatycznej salwie miłych słów, lecz z drugiej nie chciał by opuszczała jego auto (dwa wilki w nim siedziały) lecz ostatecznie wygrał ten drugi i dlatego, Harrison sięgnął po kajdanki i szybkim ruchem zapiął jedną wokół nadgarstka Bennett a drugą wokół swojego (także Cath miała na lewej, a on na prawej). Tak, naprawdę to zrobił.
- Gdzie mieszkasz? - to również było ważne pytanie, bo przecież nie znał jej aktualnego miejsca zamieszkania - od kogo miał je znać?
Catherine Bennett