Punta Cana
: wt mar 24, 2026 2:43 pm
Uśmiechnęła się pod nosem, gdy stwierdził, że zależało to tylko od niej… i miała nie przestawać. Zabawne, ale naprawdę nie chciała przestawać. Poczuła to pierwszy raz od dawna i sama nie wiedziała jeszcze jak się z tym czuła, ale nie chciała przestawać. Nie chciała się od niego odcinać, nie chciała wracać do tylko i wyłącznie interesów albo tego okresu, gdy nie mieli ze soba żadnego kontaktu. Nie chciała wracać do czasu, gdy każde z ich spotykało się z kimś innym, a t o traktowali tylko i wyłącznie jako przygodę. Nic więcej jednak nie powiedziała, nie skomentowała tego, nie przyznała się do tego, co przeszło jej przez myśl… nigdy nie była w tym dobra. Zamiast tego zaczepnie sięgnęła męskich warg, przedłużając ten pocałunek jeszcze o kilka leniwych chwil.
Zaśmiała się, gdy w ten sposób skwitował stan swoich pleców. Nie wyglądał jakby mu się to nie podobało, więc ona też nie miała zamiaru żałować, że wbijała paznokcie w męską skórę odrobinę za mocno. Sam był sobie winny!
- Ekspresjonizm, Cadwalader, Ekspresjonizm. - bo może i można to było podciągnąć i pod abstrakcję, i pod sztukę współczesna, ale biorąc silny ładunek emocjonalny… tylko jedna odpowiedź była dobra. Ekspresja - I nie wstydzę się tego, co ze mną robisz… nie wydaje mi się, żebyś mógł się tak poczuć - że była wstydliwa albo wręcz pruderyjna. Świadoma swojego ciała i własnej seksualności była otwarta… oh, prawdopodobnie była bardziej otwarta niż powinna, ale życie było zbyt krótkie, żeby sobie czegoś odmawiać. Szczególnie, gdy trafiasz na sensownego partnera, który wie co robi i przede wszystkim - wie, czego chce - Ale jak widzisz kobietę z siniakiem na ulicy to, co pierwsze przechodzi ci przez myśl? - wyplątując sie z jego uścisku, usiadła na łóżku i spojrzała na Arvela. Nie czekała na odpowiedź, jej pytanie było czystko retoryczne, bo wiadomo, o co jej chodziło i co w większości przypadków przechodziło ludziom przez myśl. Bo wbrew pozorom seks nie był pierwszą myślą w takich przypadkach - No właśnie. Ostatni raz ktoś tak o mnie pomyślał, gdy byłam jeszcze w szkole i mieszkałam u rodziców. - a wtedy jej siniaki nie miały nic wspólnego z tym, że jej facet nie potrafi trzymać rąk przy sobie, zapominając o tym, że jego siła w łatwy sposób może zostawić ślady na jej skórze. Ani trochę nie wiązały się z przyjemnością - I pewnego dnia obiecałam sobie, że to ostatni raz, gdy ktoś tak o mnie pomyślał. Jestem dobra w maskowaniu… ale tuuuuu… tu nie mam najmniejszej ochoty na maskowanie. - uśmiechnęła się pod nosem i wzruszyła lekko ramionami. Czy to oznaczało ukrywanie się w domku? Tak. Czy jej to przeszkadzało? Nie. Było jej tu zaskakująco dobrze i wcale nie potrzebowała towarzystwa. Przy okazji zdała sobie sprawę, że chyba nigdy tak otwarcie nie wspomniała mu o czasach swojego dzieciństwa, ale wyszło jej to naturalnie, zaskakująco swobodnie i wcale nie żałowała, że nie ugryzła się w język - Idę pod prysznic… - rzuciła pochylając się do męskiej twarzy i zaczepnie skubiąc jego wargi - Zaprosić cię? - dodała przekornie i podniosła tyłek z łóżka, nie odrywała od niego spojrzenia, ale zrobiła kilka kroków tyłem w stronę łazienki.
Arvel Cadwalader
Zaśmiała się, gdy w ten sposób skwitował stan swoich pleców. Nie wyglądał jakby mu się to nie podobało, więc ona też nie miała zamiaru żałować, że wbijała paznokcie w męską skórę odrobinę za mocno. Sam był sobie winny!
- Ekspresjonizm, Cadwalader, Ekspresjonizm. - bo może i można to było podciągnąć i pod abstrakcję, i pod sztukę współczesna, ale biorąc silny ładunek emocjonalny… tylko jedna odpowiedź była dobra. Ekspresja - I nie wstydzę się tego, co ze mną robisz… nie wydaje mi się, żebyś mógł się tak poczuć - że była wstydliwa albo wręcz pruderyjna. Świadoma swojego ciała i własnej seksualności była otwarta… oh, prawdopodobnie była bardziej otwarta niż powinna, ale życie było zbyt krótkie, żeby sobie czegoś odmawiać. Szczególnie, gdy trafiasz na sensownego partnera, który wie co robi i przede wszystkim - wie, czego chce - Ale jak widzisz kobietę z siniakiem na ulicy to, co pierwsze przechodzi ci przez myśl? - wyplątując sie z jego uścisku, usiadła na łóżku i spojrzała na Arvela. Nie czekała na odpowiedź, jej pytanie było czystko retoryczne, bo wiadomo, o co jej chodziło i co w większości przypadków przechodziło ludziom przez myśl. Bo wbrew pozorom seks nie był pierwszą myślą w takich przypadkach - No właśnie. Ostatni raz ktoś tak o mnie pomyślał, gdy byłam jeszcze w szkole i mieszkałam u rodziców. - a wtedy jej siniaki nie miały nic wspólnego z tym, że jej facet nie potrafi trzymać rąk przy sobie, zapominając o tym, że jego siła w łatwy sposób może zostawić ślady na jej skórze. Ani trochę nie wiązały się z przyjemnością - I pewnego dnia obiecałam sobie, że to ostatni raz, gdy ktoś tak o mnie pomyślał. Jestem dobra w maskowaniu… ale tuuuuu… tu nie mam najmniejszej ochoty na maskowanie. - uśmiechnęła się pod nosem i wzruszyła lekko ramionami. Czy to oznaczało ukrywanie się w domku? Tak. Czy jej to przeszkadzało? Nie. Było jej tu zaskakująco dobrze i wcale nie potrzebowała towarzystwa. Przy okazji zdała sobie sprawę, że chyba nigdy tak otwarcie nie wspomniała mu o czasach swojego dzieciństwa, ale wyszło jej to naturalnie, zaskakująco swobodnie i wcale nie żałowała, że nie ugryzła się w język - Idę pod prysznic… - rzuciła pochylając się do męskiej twarzy i zaczepnie skubiąc jego wargi - Zaprosić cię? - dodała przekornie i podniosła tyłek z łóżka, nie odrywała od niego spojrzenia, ale zrobiła kilka kroków tyłem w stronę łazienki.
Arvel Cadwalader