well, well, well, if it isn't the feelings I've been trying to avoid
: pt maja 08, 2026 5:30 pm
Chyba oboje łaknęli swojej uwagi, ale nie potrafili poprosić o nią normalnie, ponieważ za daleko zabrnął temat ich początkowej niechęci, która wzięła się z jakiejś błahostki, którą mogli rozwiązać bardzo szybko. Niestety, byli zbyt dumni, żeby spróbować to zrobić, przez co tylko pogłębili problem, który Lando w pewnym momencie przestał rozumieć, ale mimo to kontynuował walkę z Carrie, bo tak. Nawet w momencie, gdy zaczęło docierać do niego, że być może zaczynał ją lubić i zaczynała mu się podobać, zamiast podejść do tego od właściwej strony, walczył z nią dalej. Wtedy robił to już ze strachu, bo myślał, że odsłaniając się przed nią, wystawi się tylko na atak.
Dziś jednak przekonał się, że tak wcale nie musiało być. Odsłaniając się przed nią, wcale nie musiał narażać się na coś nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie, mógł w ten sposób osiągnąć coś, co mu się podobało i było przyjemniejsze od pozbawionych sensu kłótni, które prowadziły ich donikąd… Albo może miały doprowadzić ich właśnie do tego miejsca? Jeśli tak, to swoje zadanie wykonały i nie musieli więcej do nich wracać.
I na szczęście na razie nie zanosiło się na to, żeby miał do jakiejś dojść, choć czujność Lando jeszcze nie była uśpiona i cały czas zastanawiał się, czy to nie było zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Popatrzył na nią bez entuzjazmu, co już powinno dać jej odpowiedź na pytanie. – Niekoniecznie, ale jak znasz jakiś, który mnie zwali z nóg, a przy okazji wymyślisz coś, żeby mnie zachęcić, to mogę zaakceptować taką opcję – bo czemu nie ugrać czegoś dla siebie za cenę spędzenia ile? Maksymalnie dwóch godzin z musicalem? Tyle mógł przeżyć, tym bardziej, że nie sądził, aby mieli cały czas skupiać się na filmie, skoro byli na r a n d c e... Tak jakby.
Kiedy zadała mu to pytanie, spoglądał na nią kątem oka i uśmiechał się łobuzersko. Był zadowolony, że zwróciła na to uwagę i poruszyła ten temat. – Coś mogło wpaść mi w oko… a co? – postanowił zagrać niewiniątko, choć jego grymas wcale nie wskazywał na to, że mógłby nim być. Zresztą, już został przyłapany na gorącym uczynku, więc nie było co udawać, że nie podziwiał sylwetki Carrie, która rzeczywiście mu się podobała.
Mimo to poszedł we własną narrację, a dla ukrycia swojego grymasu, który wiedział, że go pogrążał, wpakował sobie do ust trochę popcornu.
Carrie Pillbury
Dziś jednak przekonał się, że tak wcale nie musiało być. Odsłaniając się przed nią, wcale nie musiał narażać się na coś nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie, mógł w ten sposób osiągnąć coś, co mu się podobało i było przyjemniejsze od pozbawionych sensu kłótni, które prowadziły ich donikąd… Albo może miały doprowadzić ich właśnie do tego miejsca? Jeśli tak, to swoje zadanie wykonały i nie musieli więcej do nich wracać.
I na szczęście na razie nie zanosiło się na to, żeby miał do jakiejś dojść, choć czujność Lando jeszcze nie była uśpiona i cały czas zastanawiał się, czy to nie było zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Popatrzył na nią bez entuzjazmu, co już powinno dać jej odpowiedź na pytanie. – Niekoniecznie, ale jak znasz jakiś, który mnie zwali z nóg, a przy okazji wymyślisz coś, żeby mnie zachęcić, to mogę zaakceptować taką opcję – bo czemu nie ugrać czegoś dla siebie za cenę spędzenia ile? Maksymalnie dwóch godzin z musicalem? Tyle mógł przeżyć, tym bardziej, że nie sądził, aby mieli cały czas skupiać się na filmie, skoro byli na r a n d c e... Tak jakby.
Kiedy zadała mu to pytanie, spoglądał na nią kątem oka i uśmiechał się łobuzersko. Był zadowolony, że zwróciła na to uwagę i poruszyła ten temat. – Coś mogło wpaść mi w oko… a co? – postanowił zagrać niewiniątko, choć jego grymas wcale nie wskazywał na to, że mógłby nim być. Zresztą, już został przyłapany na gorącym uczynku, więc nie było co udawać, że nie podziwiał sylwetki Carrie, która rzeczywiście mu się podobała.
Mimo to poszedł we własną narrację, a dla ukrycia swojego grymasu, który wiedział, że go pogrążał, wpakował sobie do ust trochę popcornu.
Carrie Pillbury