Strona 4 z 4

well, well, well, if it isn't the feelings I've been trying to avoid

: pt maja 08, 2026 5:30 pm
autor: Lando Mangione
Chyba oboje łaknęli swojej uwagi, ale nie potrafili poprosić o nią normalnie, ponieważ za daleko zabrnął temat ich początkowej niechęci, która wzięła się z jakiejś błahostki, którą mogli rozwiązać bardzo szybko. Niestety, byli zbyt dumni, żeby spróbować to zrobić, przez co tylko pogłębili problem, który Lando w pewnym momencie przestał rozumieć, ale mimo to kontynuował walkę z Carrie, bo tak. Nawet w momencie, gdy zaczęło docierać do niego, że być może zaczynał ją lubić i zaczynała mu się podobać, zamiast podejść do tego od właściwej strony, walczył z nią dalej. Wtedy robił to już ze strachu, bo myślał, że odsłaniając się przed nią, wystawi się tylko na atak.
Dziś jednak przekonał się, że tak wcale nie musiało być. Odsłaniając się przed nią, wcale nie musiał narażać się na coś nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie, mógł w ten sposób osiągnąć coś, co mu się podobało i było przyjemniejsze od pozbawionych sensu kłótni, które prowadziły ich donikąd… Albo może miały doprowadzić ich właśnie do tego miejsca? Jeśli tak, to swoje zadanie wykonały i nie musieli więcej do nich wracać.
I na szczęście na razie nie zanosiło się na to, żeby miał do jakiejś dojść, choć czujność Lando jeszcze nie była uśpiona i cały czas zastanawiał się, czy to nie było zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Popatrzył na nią bez entuzjazmu, co już powinno dać jej odpowiedź na pytanie. – Niekoniecznie, ale jak znasz jakiś, który mnie zwali z nóg, a przy okazji wymyślisz coś, żeby mnie zachęcić, to mogę zaakceptować taką opcję – bo czemu nie ugrać czegoś dla siebie za cenę spędzenia ile? Maksymalnie dwóch godzin z musicalem? Tyle mógł przeżyć, tym bardziej, że nie sądził, aby mieli cały czas skupiać się na filmie, skoro byli na r a n d c e... Tak jakby.
Kiedy zadała mu to pytanie, spoglądał na nią kątem oka i uśmiechał się łobuzersko. Był zadowolony, że zwróciła na to uwagę i poruszyła ten temat. – Coś mogło wpaść mi w oko… a co? – postanowił zagrać niewiniątko, choć jego grymas wcale nie wskazywał na to, że mógłby nim być. Zresztą, już został przyłapany na gorącym uczynku, więc nie było co udawać, że nie podziwiał sylwetki Carrie, która rzeczywiście mu się podobała.
Mimo to poszedł we własną narrację, a dla ukrycia swojego grymasu, który wiedział, że go pogrążał, wpakował sobie do ust trochę popcornu.

Carrie Pillbury

well, well, well, if it isn't the feelings I've been trying to avoid

: sob maja 09, 2026 12:06 pm
autor: Carrie Pillbury
Ciągła walka w pewnym momencie stała się dla Carrie elementem wynikającym głównie z przyzwyczajenia. Doprowadzili tę relację do punktu, w którym ciężko było jej się przy nim odnaleźć, kiedy nie próbowali się ze sobą sprzeczać. Miała wrażenie, że kiedy nawet próbowała zachowywać się normalnie, Lando i tak robił coś, aby wyprowadzić ją z równowagi.
I był przy tym niesamowicie skuteczny.
Wyglądało to jednak w ten sposób na zgoła neutralnym gruncie, a kiedy po raz pierwszy skończyli w swoich ramionach, okazało się, że są zdolni także do pewnej zmiany. Wyłącznie wtedy, kiedy nie towarzyszyła im niepewność, którą wcześniej przyćmiewali alkoholem. Teraz było jednak inaczej, dlatego w umyśle Carrie kłębiły się pewne wątpliwości. Nie na tyle silne, aby całkowicie im się poddała, bo kiedy spoglądała teraz na Lando, wcale nie miała wrażenia, że mógłby chcieć ją skrzywdzić.
Chyba w końcu udało im się odnaleźć w sobie ciut więcej szczerości.
Uniosła jedną brew ku górze, uważnie obserwując go, kiedy tak krzywił się na myśl o musicalu. Z jakiegoś powodu kompletnie jej to do niego nie pasowało, a to z kolei uświadomiło jej, jak niewiele jeszcze na jego temat wiedziała. Nie zniechęciło jej to jednak, bo najwyraźniej miała mieć okazję, aby ten stan rzeczy zmienić. — Chcesz powiedzieć, że dobra herbata i jeszcze lepsze towarzystwo ci nie wystarcza? — zapytała przekornie, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w zaczepnym uśmiechu. Nie zamierzała jednak się nad nim pastwić, więc zamiast usilnie go namawiać, tym razem skłonna była poszukać k o m p r o m i s u.
Zanim do tego doszło, zdecydowała się wyciągnąć z niego coś, co mogło sprawić, że w ich obecnej sytuacji poczuje się jeszcze pewniej. — Po prostu się upewniam. Przecież udowodniłeś już, że pod wieloma względami masz k o s z m a r n y gust, więc dobrze wiedzieć, że chociaż pod tym względem wszystko z tobą w porządku — skomentowała, nie odmawiając sobie przy okazji tej d r o b n e j zaczepki. Siedzący obok niej Toto teraz ułożył się wygodnie do spania, dzięki czemu Carrie mogła nieznacznie zmienić pozycję tak, aby mieć lepszy widok na Lando. — Więc… Co preferujesz ty? — zapytała i nieznacznie pomachała w powietrzu pilotem. Nie chodziło wyłącznie o ułatwienie sobie wyboru - chciała też po prostu lepiej go poznać.

Lando Mangione