Strona 4 z 4

One night stand

: sob kwie 11, 2026 2:22 am
autor: Cora Marshall
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Książe

One night stand

: ndz kwie 12, 2026 4:18 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

One night stand

: pn kwie 13, 2026 12:52 am
autor: Cora Marshall
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Książe

One night stand

: pn kwie 13, 2026 9:21 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

One night stand

: wt kwie 14, 2026 3:26 am
autor: Cora Marshall
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Prince Williams

One night stand

: śr kwie 15, 2026 9:37 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

One night stand

: śr kwie 15, 2026 10:44 pm
autor: Cora Marshall
Stała pod deszczownicą pozwalając, by krople wody obmywały jej twarz jakby zabieg ten miał jej pomóc oczyścić i poukładać myśli w głowie. Nie pomagał. Panował w nich istny chaos. Totalny armagedon. Była tak nimi pochłonięta, że nie zdawała sobie sprawy, że Prince stoi w drzwiach i ją obserwuje. Drgnęła dopiero słysząc jego głos i instynktownie zabrała dłonie z włosów, by je złożyć przed sobą nieco zasłaniając piersi (o tak Caro).
- Co?- spojrzała na niego zaskoczona. Co tutaj robił? Co przed chwilą powiedział? Wyrwał ją z zadumy, że dotarły do niej tylko jego ostatnie słowa. - Nie Prince, to nie tak…- od razu pokręciła głową zaprzeczając jego słowom. Czy aby na pewno w niczym nie zawinił? Czy aby nie przesadził? Czy aby nie zapomniał w pewnym momencie przez co przeszła? I czy za bardzo nie skupił się na własnych potrzebach, całkowicie ignorując ją i traktując dosłownie jak swoją własność? Prawdopodobnie Williams nie był bez winy, skoro za pierwszym razem Cora zareagowała całkowicie inaczej. Wtedy wręcz była spragniona jeszcze więcej jego. Tym razem była… wykończona psychicznie. Niestety przez to nie dostrzegała teraz winy mężczyzny, a całkowitą odpowiedzialność brała na własne barki.
- Byłeś niesamowity, naprawdę. Było cudownie, to jak mnie całowałeś , pieściłeś, ale potem…- zaczęła mówić całkowicie szczerze, bo początkowo tak było - cudownie. Ujął ją tym jak czuły był, delikatny i upewniający się, że jest tego pewna. Dbał o nią już od wielu godzin i nie miała oporów przed zbliżeniem z nim, a nawet wprost przeciwnie - pragnęła skryć się w jego ramionach. Poczuć się bezpiecznie. Pragnęła być zaopiekowana, ale to co nastąpiło potem naruszyło jej ten obraz, który stworzył w jej głowie. Nawet nie wiedziała jakich słów użyć i co mu dokładnie powiedzieć. Przecież wciąż nie poukładała własnych myśli. - Po prostu…- zaczęła, ale znowu urwała wzdychając głęboko. Co miała mu powiedzieć?
Przymknęła na moment oczy starając się dobrać odpowiednie słowa, aby nie tworzyć kłótni między nimi. Tak, drodzy państwo! Cora Marshall właśnie unikała konfrontacji z Princem Williamsem. Piekło zamarzło! Spojrzała w końcu na niego zmieszanym i speszonym wzrokiem. - Jeżeli powiem, że to nie Twoja wina, a całkowicie moja to odpuścisz? To była naprawdę długa noc, nie mam siły o tym rozmawiać- i każde słowo to była prawda. Przynajmniej według niej , to ona była wszystkiemu winna, ale zdecydowanie była zmęczona. Seks z brunetem też pochłonął sporo jej energii.
Teraz też do niej dotarło, że stoją ponownie w jego łazience, oboje nadzy. Mimo, że przed chwilą widzieli wszystko i wymieniali wszelakie płyny, to Cora teraz była trochę zawstydzona. Zakręciła wodę i minęła go unikając jego spojrzenia. - Powinnam wracać do domu- mruknęła owijając się ręcznikiem i zabierając z podłogi swoją sukienkę , którą zostawiła tutaj podczas poprzedniej wizyty w łazience.


Prince Williams

One night stand

: pt kwie 17, 2026 10:46 pm
autor: Prince Williams
Cora Marshall

A jak? — spytał od razu, zakładając rękę na rękę. Drodzy Państwo, Prince Williams domagał się odpowiedzi. Skoro nie śmierdział, jej było dobrze, to co się zmieniło? Pragnęła się nim zabawić, by o wszystkim zapomnieć? Przecież do niczego jej nie zmusił, nawet sam jej ani razu nie dotknął. Czekał na pozwolenie, na jakikolwiek sygnał, a zamiast tego dostał... ciszę? W nią bawić się nie umiał. Od niej uciekał za każdym razem, była obezwładniająca. Jakby była dla niego karą. Nawet jej kolejne słowa nie mogły sprawić, że uwierzy w to, co do niego mówi. Uniósł wysoko jedną brew, czekając na jej jakąkolwiek reakcję.
Potem co? — musiał wiedzieć, co się stało. Gdzieś w środku zastanawiał się, co poszło nie tak. Przypominał sobie słowa, które do niego kierowała. Co się zmieniło? Kobiety były dla niego zbyt skomplikowane, żeby mógł objąć to, co do niego mówiła jasno głową. Aż zaczął tupać nogą, wyczekując na odpowiedź. Tylko wraz z jej kolejnymi słowami przyszło kolejne rozczarowanie. To trzeba było wypowiedzieć głośno. Przyglądał się jej z niekrytą uwagą. Nie jego wina, a jej wina? Parsknął pod nosem. Oczywiście, że była to jego wina. Jedynie nie wiedział, co się stało.
Nie, nie odpuszczę — wycedził przez usta, ale ona tak po prostu przeszła obok niego. Jakby nic między nimi nie miało znaczenia. Jego mina wyrażała krótkie. Co tu się właśnie odpierdoliło?
I gdzie ty wychodzisz? — pytanie wprost. Czas wrócić do domu? Czyli kurna gdzie? Stał w łazience, patrząc jak z niej wychodzi, a w jego głowie pojawił się jedynie ekran ładowania. Prince is loading... i zdecydowanie zbyt długo to robił. Już wychodził z łazienki, otwierał usta — a jak coś Ci się stanie?! — spytał głucho, wychodząc z łazienki, ale wtedy zobaczył jedynie drzwi wejściowe, zamykające się za nią. C u d o w n i e.
k o n i e c