Strona 4 z 4

sprawa zaginionego zegarka

: pn cze 08, 2026 7:56 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa i głupoty
Było ich trzech, w każdym z nich inna krew.
To znaczy akurat w Riczu i Madoxia to nawet podobna, dzika i ognista, latynoska, a w Williamie to wiadomo... więcej prochów było niż krwi. Nic dziwnego, że Patel podąża zaraz za zapachem jarania, dziwne by było gdyby go nie wyczuł. Madox za to zachęcony przez jakąś laskę butelką tequili idzie z nią i jej ziomkami walić ją z gwinta i zagryzać limonkami. A Ricardo? Tego ktoś zawołał do kuchni, że robią tam burrito. I chociaż jego piesek zaskomlał jakby to jego mieli tam pichcić, to zaraz się okazało, że tam serio kilku studentów się zebrało i szykują te zajebiste placki z farszem. Tylko, że Rich był przecież mistrzem burrito i on zaraz puścił psiaczki, które rozbiegły się po chacie, a sam wziął się za kucharzenie.
Wiliam w tym czasie grał w rozbierane rzutki i szło mu dość chujowo. Madox za to wyjebał pół flaszki tequili i też nagle walili jeden kieliszek za jedną cześć garderoby, ale Noriega zdjął tylko buty, skarpetki i koszulkę, za to niektóre laski już świeciły tam gołymi cyckami.
Ricardo za to odpierdolił takie burrito, że studenci jak zaczęli je jeść, to normalnie wszyscy mu tam bili jakieś pokłony, że mistrz.
Ogólnie było grubo, jak to na imprezkach studenckich.
A na dokładkę do Madoxa przyszedł jeszcze jakiś druid, który trzymał lejek i mówi, że nikt go nie pokona i nie walnie go na raz, no to oczywiście Noriega mówi, że on to zrobi, bo on to akurat miał ducha rywalizacji we krwi. A jeszcze jak się do tego zgłosił to wszyscy skandują, że dajesz, że pij, to już nie miał wyjścia. Zasadą było, żeby zrobić to stojąc na rękach, nic prostszego. Madox to akurat na rękach mógł chodzić, więc zaraz stoi na rękach, podpiera się o ścianę i wali tą beczkę piwa z lejka.
A po tej tequili, której wywalił też chyba całą flaszkę i tym piwie, a do tego tym jak go tak podrzucali, to tak go zmuliło, że aż się zrobił cały blady. William już stoi przy nim i nawija, że jakaś laska chce z nim trójkąt, ale Madox to i tak wyznaje zasadę, że nie robi trójkątów z facetami, nawet takimi, których kocha po bratersku, jak Williama. Nagle pojawił się też Rich i wciska Noriedze w rękę burrito, żeby sobie zjadł. No i jest taki Sajgon...
Jeszcze nagle przychodzi Cindy, co jest identyczna jak Mindy, i Madox przez chwilę myślał, że mu się w oczach dwoi. Ale te laski coś zaczynają nawijać, że dawajcie wszyscy orgie na zakończenie roku, ich trzech i one. Noriega od razu kiwa głową, że on nie. A Ricz mu każe jeść znowu burrito. A William znowu, że tak, dawajcie, orgia. Laski się popatrzyły po sobie, nagle ta jedna mówi, że co, bo mu się nie podoba? Że Madoxowi, ale on, że jest śliczna, a ta druga, że w takim razie ona mu się nie podoba? A są identyczne... Ale chyba nie zbyt mądre. Rich znowu krzyczy, żeby Madox jadł burrito, więc w końcu je wziął i zjadł. A William wtedy znowu co? Że orgia.
A Madoxa to już tak zmuliło po tej tequili, po tym piwie w ilości jedna beczka i po tym zajebistym burrito, że on zamiast orgii to... porzygał się do basenu. No w chuj siara i moralniak murowany, bo zaraz dostał ksywkę bełt i tylko Cindy jeszcze stwierdziła, że ona i tak się może z nim przelizać, ale Mindy już nie chciała.
Ale Noriega z nikim nie chciał, i on to się tak struł, że potem do rana rzygał obejmując kibel. Ricz za to zrobił jakąś szkołę gotowanie dla jego wyznawców od burrito i pewnie mógłby tam założyć sektę jakby chciał, ale nie chciał. A William?
William zaliczył sobie trójkąt z Cindy i Mindy, niech ma.

Ricardo Martinez William N. Patel
koniec