i will follow you into the dark
: czw maja 21, 2026 12:55 pm
Długo nie potrafiła nazwać tego, co między nimi się wydarzyło, ale z czasem przestała tego potrzebować. Uczucie, które kiedyś wydawało się skomplikowane i trudne do zaakceptowania, po prostu stało się częścią ich codzienności. Mimo to bliskość między nimi nigdy nie przybrała formy przesadnych gestów ani publicznego afiszowania się związkiem. Zaylee od początku nie miała potrzeby, żeby cokolwiek udowadniać innym. W pracy zachowywała pełen profesjonalizm i tego samego oczekiwała od Eviny. Ich relacja nie wpływała na sposób, w jaki funkcjonowały zawodowo i obie pilnowały, żeby nie przekraczać granic, które same sobie wyznaczyły. Poza małym wyjątkiem, kiedy Bobby Hackman przyłapał je w prosektorium w dwuznacznej sytuacji. Dobrze, że już wyrosły z takich szaleństw, stając się do bólu nudne i przewidywalne.
Otto zaśmiał się rubasznie, kiedy Swanson oznajmiła, że chciałaby posłuchać rodzinnych anegdotek. Niewątpliwie Millerowie mieli ich sporo, bo im większa rodzina, tym więcej historii do opowiadania. Tych mniej i bardziej zabawnych.
— Najstarsza z nich akurat sprawiała najmniej problemów — stwierdził, a Zaylee posłała żonie uśmiech przepełniony satysfakcją. Jej niedoczekanie, że będzie mieć na nią jakiegoś haka! — Co najwyżej nie mogła uwolnić się od adoratorów, ale strzelba wisząca przy drzwiach skutecznie wszystkich odstraszała — dodał żartobliwym tonem, na co koronerka wywróciła ostentacyjnie oczami.
Sama pamiętała to zupełnie inaczej niż Otto przedstawiał przy stole. Owszem, zdarzało się, że ktoś próbował zwrócić na nią uwagę. Było kilku takich, którzy nie rozumieli prostego nie i jeszcze kilku, którzy najwyraźniej uznali, że będą w stanie zmienić jej zdanie. Nie było to jednak nic, co w jej oczach zasługiwało na określenie adoratorzy w sensie, jaki próbował nadać temu Otto. Stara strzelba przy drzwiach też była faktem, ale dla Zaylee nigdy nie miała tej wymowy, którą sugerował ojciec. Wisiała tam od lat i była ozdobnym elementem domu, a nie realnym środkiem odstraszania. Może i ojciec przegonił nią dwukrotnie Nolana McCarthy'ego, ale Nolan był straszną pizdą. Przecież broń nie była nawet naładowana!
— Trochę przesadzasz, tato — stwierdziła, przenosząc wzrok na Evinę, chcąc podkreślić, żeby potraktowała opowieść Otto z przymrużenie oka. Mężczyzna ewidentnie wyolbrzymiał. No i męska część rówieśników to był mały pikuś przy HelenieGrant Peregrine, z którą Zaylee spotykała się najpierw potajemnie, ale gdy ojciec dowiedział się o ich schadzkach od sąsiadów, wpadł w autentyczny szał.
— I ty też przesadzasz — ostrzegła lojalnie swoją małżonkę, która właśnie próbowała zrobić z niej tyrana. — Dbam o to, żebyś nie nabawiła się marskości wątroby. Powinnaś całować mnie za to po rękach — oznajmiła i żeby nadać sowim właściwy sens, nadstawiła ją pod usta małżonki.
— Evina zawsze miała małą słabość do alkoholu — oznajmił David i Zaylee, słysząc ten komentarz, automatycznie zerknęła na kieliszki, które właśnie zostały napełnione. Nie było to niczym szczególnie niezwykłym - u Swansonów alkohol przy stole był raczej normą niż wyjątkiem, ale zestawienie słów teścia z tym, co robił w danym momencie, nie umknęło jej uwadze, a nawet wywołało parsknięcie pod nosem.
Evina J. Swanson
Otto zaśmiał się rubasznie, kiedy Swanson oznajmiła, że chciałaby posłuchać rodzinnych anegdotek. Niewątpliwie Millerowie mieli ich sporo, bo im większa rodzina, tym więcej historii do opowiadania. Tych mniej i bardziej zabawnych.
— Najstarsza z nich akurat sprawiała najmniej problemów — stwierdził, a Zaylee posłała żonie uśmiech przepełniony satysfakcją. Jej niedoczekanie, że będzie mieć na nią jakiegoś haka! — Co najwyżej nie mogła uwolnić się od adoratorów, ale strzelba wisząca przy drzwiach skutecznie wszystkich odstraszała — dodał żartobliwym tonem, na co koronerka wywróciła ostentacyjnie oczami.
Sama pamiętała to zupełnie inaczej niż Otto przedstawiał przy stole. Owszem, zdarzało się, że ktoś próbował zwrócić na nią uwagę. Było kilku takich, którzy nie rozumieli prostego nie i jeszcze kilku, którzy najwyraźniej uznali, że będą w stanie zmienić jej zdanie. Nie było to jednak nic, co w jej oczach zasługiwało na określenie adoratorzy w sensie, jaki próbował nadać temu Otto. Stara strzelba przy drzwiach też była faktem, ale dla Zaylee nigdy nie miała tej wymowy, którą sugerował ojciec. Wisiała tam od lat i była ozdobnym elementem domu, a nie realnym środkiem odstraszania. Może i ojciec przegonił nią dwukrotnie Nolana McCarthy'ego, ale Nolan był straszną pizdą. Przecież broń nie była nawet naładowana!
— Trochę przesadzasz, tato — stwierdziła, przenosząc wzrok na Evinę, chcąc podkreślić, żeby potraktowała opowieść Otto z przymrużenie oka. Mężczyzna ewidentnie wyolbrzymiał. No i męska część rówieśników to był mały pikuś przy Helenie
— I ty też przesadzasz — ostrzegła lojalnie swoją małżonkę, która właśnie próbowała zrobić z niej tyrana. — Dbam o to, żebyś nie nabawiła się marskości wątroby. Powinnaś całować mnie za to po rękach — oznajmiła i żeby nadać sowim właściwy sens, nadstawiła ją pod usta małżonki.
— Evina zawsze miała małą słabość do alkoholu — oznajmił David i Zaylee, słysząc ten komentarz, automatycznie zerknęła na kieliszki, które właśnie zostały napełnione. Nie było to niczym szczególnie niezwykłym - u Swansonów alkohol przy stole był raczej normą niż wyjątkiem, ale zestawienie słów teścia z tym, co robił w danym momencie, nie umknęło jej uwadze, a nawet wywołało parsknięcie pod nosem.
Evina J. Swanson