bulionowy trip
: czw lip 02, 2026 8:34 pm
No już było dobrze. Rosa w szoku, idzie, Ricz już ją obmywa z tej krwi, ale nie. Musiał jej powiedzieć. Wypadło mu to, bo w tym całym zamieszaniu on był PRZEKONANY, że Rosa już wszystko wie o tych bliźniakach. Dlatego z początku nie wie o co babie chodzi, kiedy go za chabety złapała.
- Ale sie uspokój, sama mi dałaś te kopertę i kazałaś mi ją czytać- złapał te jej ręce, co się na jego koszuli zaciskały, ale je wyrwała, bo nie chciała nic z nim mieć wspólnego. Potem jeszcze macha ręką. - Nie moja wina, że tam było to napisane, przeczytałem. A to ty nie wiedziałaś że będą bliźniaki też? - ale to już powiedział do Rosi, która się napięcie odwróciła. Jego ton też był nieco milszy, bo to go akurat trochę wzruszyło i idzie przez wodę za nią i mówi:
- Rosi skarbie, może porozmawiamy o tym, ja na żadnym skanie nie widziałem dwóch bejbi i też się mega zdziwiłem. Myślałem, że ty wiesz... - ale Rosa idzie coraz szybciej i już plażą, więc on za nią i tak wybiega przed nią. - Zatrzymaj się, to jest przecież jak spełnienie naszych życzeń, nie niszczmy sobie tego, nie niszcz - nie skończył, bo Rosa go wymineła i postanowiła wcale się już dalej do niego nie odzywać.
Więc załadował ich tobołki na statek i rozgląda się za Rosi, ale ona uciekła i usiadła tak żeby przypadkiem obok niej nie usiadł. Stoi więc oparty na rufie i chmurnym spojrzeniem za nią powodzi, kiedy ta uśmiecha się do Zygfryda. Dobrze, że nie było już Marco Polo, bo jeszcze tego szczeniaka to mógł przeżyć no ale wiadomo, że tamtego to nie. Pożyczył sobie papieroska od Oppenheimera i sobie pali, i to była pierwsza chwila kiedy się w koncu mógł zastanowić nad tym co tu się odjebało!
Trzy trupy.
Klątwa.
Bliźniaki.
Ukryty ojciec.
Zagadał do Oppenheimera z pytaniem czy wie, kiedy kończy się ten rejs. Bo dla niego już za wiele i zaczał się nawet uzewnętrzniać z tego, że się pokłócił z żoną. Oppenheimer powiedział, że teraz po śmierci Gerarda na oczach wszystkuich na pewno jutro zawrócą do portu i wszyscy będą musieli wrócić wcześniej do domu, ale zanim to, to on chciałby zebrać wszystkich i im obwieścić wynik swojego dochodzenia. Ricz obiecał, że bedzie, ale jak staneli na yachcie i usłyszał, że ma dwie godziny żeby się ogarnąć i zejsć na obiad to po przytarganiu wszystkich rzeczy do ich kajuty, nic do Rosi nie gadał, tylko zaraz poszedł spać. Jebnął się na całe łóżko i tak chrapie potężnie, że wcale nie brmi, jakby miał wstawać na jakąkolwiek kolacje!!
Rosario M. Vargas-Martinez
- Ale sie uspokój, sama mi dałaś te kopertę i kazałaś mi ją czytać- złapał te jej ręce, co się na jego koszuli zaciskały, ale je wyrwała, bo nie chciała nic z nim mieć wspólnego. Potem jeszcze macha ręką. - Nie moja wina, że tam było to napisane, przeczytałem. A to ty nie wiedziałaś że będą bliźniaki też? - ale to już powiedział do Rosi, która się napięcie odwróciła. Jego ton też był nieco milszy, bo to go akurat trochę wzruszyło i idzie przez wodę za nią i mówi:
- Rosi skarbie, może porozmawiamy o tym, ja na żadnym skanie nie widziałem dwóch bejbi i też się mega zdziwiłem. Myślałem, że ty wiesz... - ale Rosa idzie coraz szybciej i już plażą, więc on za nią i tak wybiega przed nią. - Zatrzymaj się, to jest przecież jak spełnienie naszych życzeń, nie niszczmy sobie tego, nie niszcz - nie skończył, bo Rosa go wymineła i postanowiła wcale się już dalej do niego nie odzywać.
Więc załadował ich tobołki na statek i rozgląda się za Rosi, ale ona uciekła i usiadła tak żeby przypadkiem obok niej nie usiadł. Stoi więc oparty na rufie i chmurnym spojrzeniem za nią powodzi, kiedy ta uśmiecha się do Zygfryda. Dobrze, że nie było już Marco Polo, bo jeszcze tego szczeniaka to mógł przeżyć no ale wiadomo, że tamtego to nie. Pożyczył sobie papieroska od Oppenheimera i sobie pali, i to była pierwsza chwila kiedy się w koncu mógł zastanowić nad tym co tu się odjebało!
Trzy trupy.
Klątwa.
Bliźniaki.
Ukryty ojciec.
Zagadał do Oppenheimera z pytaniem czy wie, kiedy kończy się ten rejs. Bo dla niego już za wiele i zaczał się nawet uzewnętrzniać z tego, że się pokłócił z żoną. Oppenheimer powiedział, że teraz po śmierci Gerarda na oczach wszystkuich na pewno jutro zawrócą do portu i wszyscy będą musieli wrócić wcześniej do domu, ale zanim to, to on chciałby zebrać wszystkich i im obwieścić wynik swojego dochodzenia. Ricz obiecał, że bedzie, ale jak staneli na yachcie i usłyszał, że ma dwie godziny żeby się ogarnąć i zejsć na obiad to po przytarganiu wszystkich rzeczy do ich kajuty, nic do Rosi nie gadał, tylko zaraz poszedł spać. Jebnął się na całe łóżko i tak chrapie potężnie, że wcale nie brmi, jakby miał wstawać na jakąkolwiek kolacje!!
Rosario M. Vargas-Martinez