cariño, te presento a Pati
: ndz maja 24, 2026 8:46 pm
trigger warning
przekleństwa- W sumie to tak... - stwierdził rozglądając się po ścianach, ale zaraz tracił ją ramieniem - ale taśma to wiesz, nie tylko do przetrzymywania - oczywiście, że ją zaczepiał, on nawet w takiej sytuacji, w takiej scenerii nie potrafił sobie odmówić. Nigdy nie potrafił. Mimo wszystko trawił w głowie jej słowa - ale czemu tutaj, a nie w przytułku? - bo przecież skoro tam pracował, to mógł tam załatwić miejsce, Madox coś o tym wiedział, Luciano robił takie rzeczy od ręki, zrobiłby wszystko dla tych ludzi - to musiał być ktoś, kogo on nie mógł tam umieścić - stwierdził Noriega i on zaraz siedział na biurowym krzesełku, żeby się na nim zakręcić. Bo Madox nie umiał nawet przez chwilę ustać w miejscu, a zwłaszcza jak myślał, a teraz głowił się nad tym co powiedziała Pilar - nie znam się za bardzo na kobietach w ciąży... - zaczął i znowu się obrócił dookoła - ale prochy? Chyba lepiej tego nie łączyć, nie cariño? - już znowu wstawał i szarpnął kocem, z którego wypadły te wszystkie szpargały - chociaż kurwa... Na ulicy to wszystko jest możliwe, i ta lalka...- trącił ręką jakąś szmacianą laleczkę. A zaraz sięgał po zdjęcie, aż klęknął na podłodze zastanawiając się skąd on zna tę kobietę obok Luciano. Chwilę się głowił, ale zaraz skojarzył.
Skinął głową na pytanie Pilar - tak, ale nie wiem... czy lepiej porozmawiać z nią, czy najpierw z Hugo? Bo wiesz jak złapiemy jedno, to zaraz ustalą jakąś wspólną wersję, więc możemy zaskoczyć tylko jedno z nich... Hugo to prosty facet, ale mnie nie lubi, bo Madox Noriega to problemy - spojrzał na nią poważnie, bo chyba ona coś o tym wiedziała - jej nie znam, ale w przytułku niektórzy wiedzą, że wpłacam datki, no i wiesz, zawsze jest też mój urok osobisty - podnosił się już z ziemi otrzepując kolana z kurzu, z ciemnymi tęczówkami utkwionymi w jej pięknych, czekoladowych oczach. I już się wyrwał do niej, tylko wtedy zawołał go Emilio, a Madox od razu strzelił oczami - chyba będę musiał później sprawdzić jak on działa - jeszcze się uśmiechnął do Stewart, a zaraz już wołał w kierunku schodów - idę! Daj mi minutę! - jeszcze się przysunął do Pilar - dobra, ale szybko, bo czuję, że bez twojego wsparcia Emilio skopie mi tyłek - jeszcze się do nie pochylił kiedy muskała jego policzek, a jego ciemne spojrzenie złapało to zdjęcie w złotej ramce na biurku, a potem wzrok Stewart, ale zaraz Madox wyrwał się po schodach. Jak ten drugi dzieciak i jeszcze Pilar mogła słyszeć jak przebiegli nad piwnicą do drzwi prowadzących do ogrodu, coś do siebie krzycząc.
Madox najpierw kazała Emilio zrobić kilka pajacyków, sam też w tym uczestniczył, a potem dwie rundki wokół ogródka, żeby się rozgrzać, bo tutaj przecież ważne było profesjonalne podejście - z takimi rękawicami to nie mam szans - Noriega kręcił głową, a potem jeszcze wylądowali z młodym na ziemi i najpierw Madox zrobił po trzy pompki, na dwóch rękach, a potem na każdej z osobna. I kiedy Emilio też chciał, to Madox mu trochę pomógł łapiąc go za koszulkę i ciągnąc do góry. Tak się bawili, że w końcu Emilio zrobił pompkę bez rąk, ale Noriega zaraz stwierdził - dobra, bo porwiemy koszulkę i matka nas zabije - Emilio zaczął się śmiać, ale zaraz się podnosił i poprawiał rękawice.
- To jest mama Madox, moja mami! - zawołał wesoło chłopiec, a Noriega pokiwał głową. Młody chyba miał dobry kontakt z mamą, lepszy na pewno niż Madox ze swoją.
Ale w zasadzie to się nad tym nie zastanawiał, bo zaraz podbił piłkę, żeby odbić ją kolanem, a potem podbić kilka razy główką.
- Dawaj na bramę - pierwszy był Emilio, stanął w bramce w swoich bramkarskich rękawicach, a Madox przebiegł się z piłką, trochę podryblował, a potem kopnął z wyczuciem w dzieciaka, który złapał piłkę - o kurde, mówiłem, że nie mam szans - rozłożył ręce, ale kiedy Emilio odrzucił mu piłkę, to Madox znowu poprowadził ją sobie dalej od bramki - poczekaj, patrz na to... Ale nie wiem czy wyjdzie - nawijał już, a zaraz chciał zaprezentować Emilio kopniaka z przewrotki, średnio mu to wyszło, uzielenił całe spodnie i koszulę, ale nawet nie trafił w piłkę, aż Emilio zaniósł się głośnym śmiechem pochylając nad Madoxem, który leżał na trawie. I zaraz Noriega szarpnął chłopaka za koszulkę i połaskotał go po brzuchu - ładnie to się tak śmiać? - rzucił, ale sam też się śmiał. Chwilę tarzali się po trawie, śmiejąc głośno, kiedy Pilar już wyszła przed dom. Ale zaraz się zbierali, a Madox wykonał kilka podskoków.
- Dobra, to teraz ja na bramę - stwierdził, a Emilio pokiwał głową i zaraz ustawiał się z piłką, tylko wtedy dołączyła do nich Pilar. A Madox oczywiście zaraz się zagapił, a kiedy wyprowadziła atak, to on... rzucił się w zupełnie drugim kierunku. Oczywiście, że na ziemię, żeby było dramatycznie - oh mierda... - wyrwało mu się, a Emilio znowu parsknął głośnym śmiechem, ale zaraz pokazywał Stewart swoje rękawice i ją chwalił. I Madox też się podniósł z ziemi, otrzepał trochę, a zaraz ruszył do nich - jestem kiepskim bramkarzem - rzucił, a zaraz puszczał do Pilar oczko - a ona jest świetna - poklepał Stewart po tyłku, a zaraz znowu sobie podbił piłkę - ale patrzcie na to - najpierw jednym ramieniem, potem na główkę i jeszcze na klatę. Może nawet jeszcze by coś pokazał, ale na ganek już wyszła Alma i zawołała Emilio, że to już pora do domu. Chłopak trochę się krzywił, ale Madox zaraz oparł mu rękę na ramieniu - Emilio teraz musisz słuchać się mami, ale następnym razem to wezmę też swoje rękawice, dobra? - Emilio aż klasnął w dłonie, ale zaraz popędził do domu. Madox jeszcze chciał podbić piłkę, ale tym razem zjechała mu po tym jego eleganckim buciku - i nie takie buty - to już rzucił do Pilar, a zaraz rzucił jej też piłkę - i następnym razem ja tobie strzelę gola cariño - mrugnął do niej jednym okiem, a zaraz objął ją ramieniem, kiedy ruszyli jeszcze do domu, żeby się pożegnać i oddać piłkę.
ella es genial