we have parks and recreation at home
: czw cze 18, 2026 12:14 am
Chęć pomocy, którą wykazywała się Sophia była rzecz jasna hamowana przez te wszystkie procedury i kolejność działań, którą musiała zachować. Sytuacja zdecydowanie nie była zwyczajna i czy nie można było w związku z nią zastosować pewnych skróconych procedur? Była też pewna, że na pewno mogłaby chociaż spróbować się dobić do wspomnianych przełożonych, aby uzyskać dostęp do danych. Swanson doceniłaby choćby próbę dokonania czegoś podobnego.
Wyglądało na to, że prokurator Wellington faktycznie mógł odmienić ich los, gdy tylko przybędzie z wystawionym nakazem. Chyba jeszcze nigdy nie trzymała tak za niego kciuków. Po prostu ta cała sprawa coraz bardziej działała jej na nerwy i w żaden sposób Evina nie była w stanie tego zmienić. Odkąd zdecydowały się na adopcję Sama i przywiązały się do chłopca to każda sprawa, która dotyczyła dzieci w wieku szkolnym wydawała się być jeszcze bardziej dobijająca dla nich obu. Nie wspominając już o tym, że tutaj była mowa o seryjnym.
Może i faktycznie McKay miała w tej chwili związane ręce, ale detektywka miała nieodparte wrażenie, że mimo wszystko mogłaby zdziałać coś więcej, gdyby tylko tego chciała. Zresztą i tak za jakieś pół godziny (o ile wszystko dobrze pójdzie) będzie musiała im wszystko udostępnić. Z błogosławieństwem prokuratory będą mogły sobie zagarnąć, co tylko chciały, a tak pragnęły tylko kilku konkretnych wykazów. Czy naprawdę warto było tak się upierać przy tym, że nic więcej nie można zrobić?
- Mhmm... To mamy - przytaknęła i zgodnie z sugestią żony, postanowiła ulotnić się z pomieszczenia, aby kierowniczka logistyki nie mogła podsłuchać ich dalszej rozmowy.
Może i faktycznie nie miała żadnych ukrytych motywów, ale sam fakt, że przysłuchiwała się bacznie temu, co mówiły między sobą wystarczył do tego,aby nagle zapragnęły odrobiny prywatności. Nigdy nie było wiadomo, co takim ludziom chodziło po głowie.
- Zauważyłam. Mamy dwójkę solidnych podejrzanych. Piątkę jeśli weźmiemy pod uwagę również pozostałych członków ekipy, którzy z tego czy innego powodu ominęli chociaż jedno sprzątanie... Wciąż jednak nie wiemy, gdzie jeszcze pracowali, a to może być potencjalne miejsce kolejnej zbrodni. Nie sądzę, aby nasz przyjemniaczek przeszedł w permanentne uśpienie po tym jak tak drażnił się z Langford.
Może i na ten moment nie działo się nic niepokojącego, ale musiały zdawać sobie sprawę z tego, że spokój nie będzie trwał wiecznie. Musiały zbadać nowe tropy oraz w miarę możliwości objąć wzmożonymi patrolami parki, w których mogło dojść do kolejnych porwań, a następnie porzucenia zwłok.
- Wellington już tu jedzie. Powinnyśmy mieć zaraz nakaz - dodała jeszcze, bo znajdowała się w stałym kontakcie z prokuratorem.
Był ich nadzieją na to, że jeszcze tego samego dnia załatwią wszystko, co tylko chciały. Już i tak zdołały zgarnąć całkiem sporo nowych informacji, a jeszcze więcej czekało na to, aby trafić w ich ręce. Następne kilka dni na pewno będzie znajdowało się pod znakiem zintensyfikowanej pracy. Co do tego nie miała wątpliwości.
zaylee miller
Wyglądało na to, że prokurator Wellington faktycznie mógł odmienić ich los, gdy tylko przybędzie z wystawionym nakazem. Chyba jeszcze nigdy nie trzymała tak za niego kciuków. Po prostu ta cała sprawa coraz bardziej działała jej na nerwy i w żaden sposób Evina nie była w stanie tego zmienić. Odkąd zdecydowały się na adopcję Sama i przywiązały się do chłopca to każda sprawa, która dotyczyła dzieci w wieku szkolnym wydawała się być jeszcze bardziej dobijająca dla nich obu. Nie wspominając już o tym, że tutaj była mowa o seryjnym.
Może i faktycznie McKay miała w tej chwili związane ręce, ale detektywka miała nieodparte wrażenie, że mimo wszystko mogłaby zdziałać coś więcej, gdyby tylko tego chciała. Zresztą i tak za jakieś pół godziny (o ile wszystko dobrze pójdzie) będzie musiała im wszystko udostępnić. Z błogosławieństwem prokuratory będą mogły sobie zagarnąć, co tylko chciały, a tak pragnęły tylko kilku konkretnych wykazów. Czy naprawdę warto było tak się upierać przy tym, że nic więcej nie można zrobić?
- Mhmm... To mamy - przytaknęła i zgodnie z sugestią żony, postanowiła ulotnić się z pomieszczenia, aby kierowniczka logistyki nie mogła podsłuchać ich dalszej rozmowy.
Może i faktycznie nie miała żadnych ukrytych motywów, ale sam fakt, że przysłuchiwała się bacznie temu, co mówiły między sobą wystarczył do tego,aby nagle zapragnęły odrobiny prywatności. Nigdy nie było wiadomo, co takim ludziom chodziło po głowie.
- Zauważyłam. Mamy dwójkę solidnych podejrzanych. Piątkę jeśli weźmiemy pod uwagę również pozostałych członków ekipy, którzy z tego czy innego powodu ominęli chociaż jedno sprzątanie... Wciąż jednak nie wiemy, gdzie jeszcze pracowali, a to może być potencjalne miejsce kolejnej zbrodni. Nie sądzę, aby nasz przyjemniaczek przeszedł w permanentne uśpienie po tym jak tak drażnił się z Langford.
Może i na ten moment nie działo się nic niepokojącego, ale musiały zdawać sobie sprawę z tego, że spokój nie będzie trwał wiecznie. Musiały zbadać nowe tropy oraz w miarę możliwości objąć wzmożonymi patrolami parki, w których mogło dojść do kolejnych porwań, a następnie porzucenia zwłok.
- Wellington już tu jedzie. Powinnyśmy mieć zaraz nakaz - dodała jeszcze, bo znajdowała się w stałym kontakcie z prokuratorem.
Był ich nadzieją na to, że jeszcze tego samego dnia załatwią wszystko, co tylko chciały. Już i tak zdołały zgarnąć całkiem sporo nowych informacji, a jeszcze więcej czekało na to, aby trafić w ich ręce. Następne kilka dni na pewno będzie znajdowało się pod znakiem zintensyfikowanej pracy. Co do tego nie miała wątpliwości.
zaylee miller