Strona 4 z 5

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: wt cze 09, 2026 10:28 pm
autor: teddy darling
Od kiedy jej to przeszkadzało? Od zawsze! Co innego było w klubie czy barze, gdzie ludzie migdali się ze sobą przy muzyce i alkoholu, a co innego w miejscu pracy. Tutaj przecież obowiązywały jakieś zasady, nawet jeśli w praktyce i tak co chwilę ktoś je naginał. Darling przynajmniej starała się trzymać pewnych granic, choćby dla własnego spokoju i porządku w głowie. Dobrze, że April faktycznie nie wróciła do tematu tamtego pocałunku z Riley. Sama zdążyła już o tym zapomnieć i nie miała żadnej potrzeby, żeby do tego wracać. Jeszcze zaczęłaby o tym myśleć, zamiast w pełni skupić się na narzeczonej! No i po co, na co to komu?
Gdyby jednak rozlały wino, mogły po prostu zdjąć ubrania i siedzieć w samej bieliźnie. Albo w ogóle nago! Wieczór był ciepły, więc istniało prawdopodobieństwo, że się nie rozchorują. Jakieś. Z ich szczęściem, to pewnie niewielkie i jutro rano obudziłby się całe zasmarkane. Tego też zdecydowanie nie potrzebowały. Lepiej skupić się na poezji, mimo że Teddy nie zawsze potrafiła pojąć, co autor miał na myśli.
Na początku była przekonana, że Finch bajeruje w ten sposób wszystkie dziewczyny. Szepcze im słodkie słówka, a one od razu lądują w jej w łóżku. I wcale się w tym aż tak bardzo nie myliła. Sama jednak nie potrzebowała wierszy, żeby rozłożyć przed nią nogi. Te wszystkie romantyczne zabiegi nigdy nie miały dla strażaczki większego znaczenia. Nie znała się na poezji. Właściwie wiedziała o niej tyle, ile zdążyła usłyszeć od April, czyli wystarczająco, żeby rozpoznać, kiedy ktoś próbuje brzmieć mądrzej, niż faktycznie jest. Ukochana nie wyrwała jej na piękne cytaty. Dla niej ważniejsze było, jak na nią patrzyła, kiedy to mówiła. Jak zmieniała ton głosu, kiedy była bliżej. Jak zwalniała, jakby każde słowo miało mieć znaczenie tylko dla nich dwóch. I jak potrafiła mówić ciszej, tuż przy jej uchu, tak że reszta świata przestawała istnieć. Zupełnie jak teraz.
Wstrzymała oddech, wsłuchując się w cytowane słowa. Rozumiała ich sens, choć nie miała pojęcia, do kogo należały. Nieważne. Narzeczona równie dobrze mogłaby to wymyślić, a i tak Teddy momentalnie zapominała, jak się nazywa.
Coś tam wiesz — zgodziła się w końcu, wzdrygając lekko pod wpływem jej dotyku. Przesunęła koniuszkiem języka po zagłębieniu między szyją a ramieniem. — I coś tam jeszcze potrafisz — odsunęła się i wystawiła rękę, żeby pokazać jej gęsią skórkę, która pojawiła się na przedramieniu. Dokładnie w miejscu, w którym znajdował się tatuaż. — Ale przykro mi, to trochę za mało, żeby mnie poderwać — westchnęła teatralnie. Brakowało tylko jeszcze, żeby Darling przystawiła dłoń do czoła, jak na tym drama gifie. — Myślisz, że można sobie mnie tak po prostu mieć? — uniosła figlarnie jedną brew. No bo to przecież wcale nie tak, że potrzebowały piętnastu lat, żeby się zejść i że przyszło im to na pstryknięcie palców. Po jarmarku miały wiele momentów, które kończyły się niedopowiedzeniem i sytuacji, w których jedna z nich była o krok za daleko albo o krok za wcześnie. Kto wie, może gdyby nie wyjazd Mont Tremblant, dalej krążyłyby wokół siebie, udając, że nic się nie dzieje, jednocześnie doskonale wiedząc, że dzieje się aż za dużo i pierdoląc sobie wzajemnie w głowach. Teraz mogły pierdolić sobie w nich totalnie świadomie!

gdy wszyscy wokół brzmią nijak, twój głoś wciąż spijam

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 8:53 am
autor: April Finch
Traktowała narzeczoną wyjątkowo i to raczej było dla wszystkich oczywiste. Nie było drugiej takiej na świecie i z nikim innym jej tyle nie łączyło. Nie mogła być podrywana jak każda inna dziewczyna. To nic, że Finch w swoich byłych wielokrotnie widziała kandydatki na największe miłości życia. Teraz zdawała sobie sprawę, że to były bzdury i wciskanie samej sobie przekonań, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Od początku powinna budować swoje związki na przyjaźniach, a nie na przypadkach. Może dzięki temu życie z nią byłoby dziś łatwiejsze! Jeżeli zostanie młodo owdowiona, na pewno tak zrobi. Kto wie, może w tym czasie Emma nadal będzie opcją? To byłby najlepszy wybór!
Zacisnęła mocniej palce na jej tali, gdy tylko poczuła na skórze język. To działało zdecydowanie lepiej niż jakaś durna poezja! Może powinna jednak ją podrywać w taki bezpośredni sposób? Na początku mogłoby się to wydawać dziwne, ale kto wie, może do Darling by to przemówiło. Uśmiechnęła się triumfalnie na widok gęsiej skórki. Domyślała się, że to nie zasługa słów poety, a sposobu, w jaki je wypowiada, ale to nic. Ważne, że działało.
— Gdy domdlewasz na łożu, całowana przeze mnie, chcę cię posiąść na zawsze, lecz daremnie, daremnie... — wyszeptała kolejne słowa, wsuwając dłoń pod materiał koszulki narzeczonej. Zamiłowanie April do polskiej poezji było naprawdę wyjątkowe, może mieli jakiś Polaków w rodzinie – powinna podpytać rodziców! Ale na pewno nie będzie tego rozkminiać w tym momencie. Teraz chciała skupić się na narzeczonej, która powinna zostać całkowicie oczarowana. Przesuwała leniwie palcami po jej tali i plecach, rysując na skórze nieregularne wzory. Drugą dłonią ujęła jej podbródek i delikatnie go przesunęła tak, by strażaczka na nią spojrzała.
— Nigdy nie mówiłam, że zdobycie cię było proste. Mogłabym zrobić więcej niż wszystko, gdybym musiała cię zdobyć jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze jeden — zapewniła, muskając wargami jej usta. Nie zapowiadało się, by los cofnął je w czasie i zmusił April do takiego kombinowania, ale jeśli jednak by tak było, czuła się gotowa. Nie samym flirtem człowiek żyje, a dla Teddy naprawdę była gotowa na każdy, nawet najdurniejszy wymysł.
— Jesteś lepsza niż każe marzenie, sen albo fantazja, jaką kiedykolwiek miałam, wiesz? — dodała. Ucałowała skórę tuż pod jej ustami i zaczęła przesuwać się coraz niżej, zamieniając pieszczotę w powolny rytuał. Same słowa przecież nie wystarczą, żeby zawrócić ukochanej w głowie. Chciała wyrazić miłość w każdy sposób, który był w stanie do niej dotrzeć, a to przecież powinno zadziałać.
— Uwielbiam cię taką — mruknęła, przygryzając skórę na jej szyi. Cholera wie, co konkretnie miała na myśli. Stan rozanielenia, w który sama ją wprowadziła? A może taką zaangażowaną, która organizuje randki w wozach strażackich na dachach? Albo po prostu taką, która całkowicie należała do Finch, nawet jeśli próbowała udawać, że wcale nie. Znając April pewnie chodziło jej o wszystkie te opcje i czterdzieści siedem kolejnych.

Jak miałbym już więcej nie być przy Tobie to wolę nie żyć

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 10:51 am
autor: teddy darling
Miłość do April była doskonałym powodem, żeby nie umrzeć zbyt wcześnie. Oczywiście nie chciałaby, żeby po jej śmierci narzeczona wypłakiwała całe potoki łez. Wolałaby, żeby April zestarzała się u boku kogoś, kogo chociaż trochę lubi. Jednocześnie skręcało ją na samą myśl, że Finch mogłaby być kogoś innego, kiedy ona stałaby już u bram Świętego Piotra. Czy kogokolwiek, kogo mieliby tam akurat na zmianie. Ach, w piekle przynajmniej byłoby co gasić! Nie żeby Darling miała cokolwiek wspólnego z religią. To nie były żadne rozważania teologiczne o życiu po śmierci, tylko zwykła, brzydka zazdrość, której nie okazywała na co dzień. Tłumiła ją tak głęboko, że na zewnątrz nie było po niej śladu, ale w środku i tak rozlewała się po każdym centymetrze ciała. Dobrze, że Teddy czerpała nauki od samego Syrio Forela, który powtarzał, że bogu śmierci mówimy nie dzisiaj. I nie czas na umieranie, kiedy ukochana zasypywała ją kolejnymi cytatami.
Westchnęła błogo, kiedy poczuła jej rękę pod koszulką. Słowa żadnego wieszcza nie mogły równać się z tym, co czuła w takich momentach. April mogła przytaczać petów z Polski czy innych zakątków Europy, a nawet z samego Zimbabwe, ale jej szepta sprawiał, że strażaczka była już zupełnie odrealniona.
Rozchyliła powieki i spojrzała prosto w zielone tęczówki. O matko, jak ona kochała te oczy! Mogłaby wpatrywać się w nie bez końca, a i tak wciąż było jej mało.
Zdobycie mnie było bardzo proste — oznajmiła, bo w ogóle nie zgadzała się z tym, co mówiła.— Byłam cały czas obok. To ty ciągle byłaś zajęta — dodała od razu, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. I w jej głowie to faktycznie tak wyglądało. Finch zawsze z kimś kręciła. To nie tak, że Darling siedziała i czekała na swoją kolej, ale przy April trudno było mówić o dostępności. — Dobrze, że już nie musisz się tak o mnie starać, bo w końcu zabrakłoby ci wierszy — zaśmiała się cicho. Choć obie doskonale wiedziały, że poezja - nawet ta najbardziej trafiona i ładnie podana - nie była tym, co ją naprawdę kupiło. Finch cytowała Szekspira od liceum, więc te sztuczki nie działały na Teddy.
Próbujesz mnie wzruszyć, czy dobrać mi się do majtek? — zapytała, odchylając szyję, żeby narzeczona mogła usłać pocałunkami. Z Teddy emanowało takie szczęście, że gdzieś tam pewnie nawet uroniła jakąś pojedynczą łzę, która ukradkiem spłynęła po policzku i wsiąkła w materiał koszulki. Nie była beksą, ale ukochana wywoływała w niej całą gamę emocji. Była też bliska, żeby zdjąć majtki sama z siebie, nie trzeba było jej do tego szczególnie namawiać. — Przynajmniej pojawiałam się w tych marzeniach, snach i fantazjach? — dopytała, wsuwając ręce pod koszulkę narzeczonej. Przeciągnęła paznokciami po żebrach, aż dotarła do stanika. Zsunęła z ramion najpierw jedno, a potem drugie ramiączko, kontynuując palcami wędrówkę po ciepłej skórze.
No jaką? — dopytała, chociaż dokładnie wiedziała, co April ma na myśli. — Uwielbiasz, jak wychodzi ze mnie niepoprawna romantyczka? I jak jestem zawsze taka chętna? Że jestem cała twoja i tylko twoja? — wyszeptała tuż przy jej uchu, sięgając do haftki na plecach, która natychmiast puściła. Mogła w końcu po omacku pozbyć się zbędnego materiału, przeciągając go przez koszulkę i odrzucając gdzieś na bok.

masz satynowy stanik, jak to pięknie brzmi

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 2:08 pm
autor: April Finch
Mruknęła tylko niezadowolona, nie mając zamiaru kłócić się w tym momencie o to, kto był kiedy wolny i na kogo czekał. Nie trzymała jej tak długo w niepewności na złość. Szukała szczęścia w ramionach innych kobiet, bo nie miała pojęcia, że ma na wyciągnięcie ręki kogoś, kto chciałby jej je zaoferować. Może Darling nie wysyłała po prostu dostatecznie wiele sygnałów? No właśnie, mogłyby się o to sprzeczać w nieskończoność. I tak pewnie będzie. Coś sobie muszą na stare lata wypominać i o coś się ze sobą droczyć. Na całe szczęście to było tylko głupie zadanie, bo teraz były już zaręczone i absolutnie sobą zachwycone.
— Na szczęście działa też, jak dla ciebie gram, a tu repertuar się nie kończy. — Uśmiechnęła się zadowolona z wytrycha, który odnalazła. To oczywiście też była jej popisowa zagrywka! Dla innych kobiet nie pisała jednak piosenek. Nie żeby planowała teraz robić to regularnie. Nie była artystką, takie rzeczy były dla niej dość wymagające, a nie chciała zrzucać ukochanej jakimiś miałkimi melodyjkami. Wystarczyło jednak, by ktoś położył przed nią nuty albo dał się zapoznać uważnie z jakąś piosenką i była w stanie odtworzyć ją potem na pianie, a pewnie nawet i na gitarze. Póki w ich domu będą stały instrumenty, póty miała perfekcyjną metodę na rozmiękczanie nóg ukochanej. Gorzej, jak jej się to w końcu znudzi i uzna, że to całe granie to strasznie jest nudne i zwyczajne. Wtedy April będzie w kropce! Nadal była skora do wielkich gestów, ale przy Teddy chciała zbierać jak najwięcej drobnych wyrazów miłości, które mogłaby jej okazywać na co dzień, bo to również było odmienne podejście od tego, które kultywowała z byłymi partnerkami.
— Przecież dobrze wiesz, że się pojawiałaś. — Zadrżała pod wpływem jej dotyku. Nie miała zamiaru protestować, gdy narzeczona zaczęła kombinować przy jej staniku. Ale nie chciała jej też pomagać. Niech się dziewczyna trochę postara! Finch musiała znajdować takie głupoty, żeby nie wychodzić na skrajnie łatwą każdego dnia i o każdej godzinie. Musiała otaczać się choć delikatną aurą tajemniczości, żeby wywoływać w partnerce adrenalinę.
— Dokładnie, wszystko się zgadza. — Skinęła głową, pozwalając zdjąć z siebie stanik. Ułożyła dłonie na ramionach strażaczki i pchnęła ją, zmuszając, by położyła się na plecach. Usiadła na jej udach i przyjrzała się jej uważnie z tej perspektywy, bo przecież rzadko miała okazję oglądać kogokolwiek z góry. Za bardzo ciągnęło ją jednak do bliskości. Nachyliła się do narzeczonej, wsuwając znów dłonie pod materiał jej koszulki.
— Uwielbiam, kiedy się dla mnie starasz i recytujesz te wszystkie wiersze czynami, a nie słowami — przyznała, zanim złożyła na jej wargach drobny pocałunek. Romantyczna strona Teddy zawsze brała ją przecież z zaskoczenia. Finch łatwiej było chwycić się słów, które trafnie opisywały całe wariactwo, które kotłowało się w niej wobec narzeczonej, a Teddy przekuwała to wszystko na romantyczne gesty jak ten dzisiejszy. Idealnie się uzupełniały.
— I uwielbiam jak patrzysz na mnie ze zniecierpliwieniem, bo nie możesz się doczekać, aż skończę gadać i pozwolę ci się w końcu przelecieć — dodała szeptem, przejeżdżając paznokciami po jej tali. Uciszenie April nie było przecież proste, ale nie istniała też lepsza metoda niż po prostu zacząć się do niej dobierać.
— Masz w planach mnie dzisiaj pieprzyć, Teddy? — zapytała, jakby faktycznie nie znała odpowiedzi na to pytanie. Nie była w stanie powstrzymać uśmiechu, który nieco zepsuł kolejny delikatny pocałunek, jaki złożyła na jej wargach.

Jesteś moją Miss Pleasure. Dzisiaj nic nie robię i cały dzień z Tobą leżę

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 3:17 pm
autor: teddy darling
Teddy trwała sobie w swoim delulu, że to ona poderwała April, jednocześnie będąc święcie przekonaną, że została uwiedziona, omotana i wykorzystana. Oczywiście jedno i drugie było kompletną bzdurą. Prawda była taka, że w pewnym momencie naprawdę trudno było się połapać, która z nich pierwsza zaczęła kręcić się wokół tej drugiej i która komu zawróciła w głowie. Każda miała własną wersję wydarzeń i obie były równie mało obiektywne. Teddy lubiła jednak myśleć, że miała pewną przewagę. W końcu to ona wyciągnęła Finch z szafy. Była też pierwszą dziewczyną, którą April pocałowała, a z takimi rzeczami trudno konkurować. Pierwsze razy po prostu zostają człowiekowi w głowie na dłużej. Może nie powinno mieć to żadnego znaczenia po tylu latach, ale Darling lubiła od czasu do czasu przypominać o tym narzeczonej, zwłaszcza kiedy akurat sprzeczały się o to, która z nich była większą podrywaczką.
Zbajerujesz mnie w końcu na coś, czego nie robiłaś dla innych dziewczyn? — zerknęła na nią z rozbawieniem. Nie mówiła tego poważnie. Doskonale wiedziała, że Finch miała swoje sprawdzone metody. Poezja, gitara, klawisze - to wszystko najwyraźniej działało, skoro korzystała z nich od lat. Ale Teddy miała też pewność, że nie była dla niej jedną z wielu. Bo owszem, mogła grać dla innych kobiet. Mogła cytować wiersze, zabierać je na randki i patrzeć na nie tym swoim spojrzeniem, pod wpływem miękły kolana, a nogi rozkładały się na boki same z siebie. Tylko że nie każdej pisała piosenki. I zdecydowanie nie każdej wciskała pierścionek na palec.
Miała nadzieję, że już do końca świata ukochana będzie o niej fantazjować. Nie chciała, żeby w jej marzeniach pojawiła się ktoś inny. Musiała każdego dnia tak mocno osadzać się w podświadomości April, żeby w ogóle nawet nie przyszło jej do głowy, żeby myśleć o jakichś wywłokach. Co prawda Teddy kiedyś przeczytała, że wszystkie twarze pojawiające się w snach należą do ludzi, których minęliśmy już wcześniej w życiu. Nie miała pojęcia, czy to prawda, ale brzmiało wystarczająco przekonująco, żeby się tego trzymać. A jeśli rzeczywiście tak było, sprawa robiła się znacznie poważniejsza. Bo jeżeli Finch zaczęłaby śnić o jakiejś przypadkowej dziewczynie, oznaczałoby to, że już wcześniej ją widziała. Gdzieś. Kiedyś. Na ulicy, w sklepie, w kawiarni albo na stacji benzynowej. I to był już problem. Co prawda rozsądna część jej mózgu podpowiadała, że sny nie działają w ten sposób, a nawet jeśli działają, to nic z tego nie wynika. Niestety rozsądna część mózgu Teddy rzadko miała cokolwiek do powiedzenia, kiedy w grę wchodziła April. No cóż, jeśli Finch zacznie śnić o innych dziewczynach, Teddy będzie musiała je znaleźć i zabić. Proste. O rany, wróć! Przede wszystkim będzie musiała się opanować i przestać zamieniać we własną narzeczoną!
Mhm. Zawsze lepiej wychodziło mi pokazywanie, jak cię kocham, niż mówienie o tym — mruknęła, ujmując jej piersi w obie dłonie. Darling miewała swoje momenty. Zdarzało jej się pięknie opowiadać o miłości, którą żywiła do Finch, jednak od zawsze była kobietą czynów. Gesty, nawet te drobne, czasami znaczyły więcej od słów.
Aż tak było widać, jak bardzo chciała ją przelecieć? Niemożliwe. No dobrze, może patrzyła na nią odrobinę wygłodniałym wzrokiem i faktycznie nie zawsze potrafiła utrzymać ręce przy sobie, ale przy April naprawdę trudno było o wstrzemięźliwość. Nie wtedy, kiedy prowokowała ją spojrzeniem, w którym skrywała się czysta, perfidna pokusa.
Lubię, jak gadasz — wtrąciła natychmiast, drażniąc kciukami stwardniałe sutki. — Zadziwiająco szybko zapomniałaś o tym, że w trakcie naszej znajomości tylko słuchałam i nie myślałam o tym, żeby cię przelecieć. Okej, myślałam, ale głównie po prostu słuchałam — sprostowała, bo kiedy nadarzała się okazja, że mogłyby zbliżyć się do siebie bardziej, to zawsze coś krzyżowało te niecne plany.
Uśmiechając się prosto w usta narzeczonej. Czuła się trochę, jak wtedy, gdy całowały się pierwszy raz. Wtedy też nie mogły zachować powagi i nieporadnie obijały się o siebie zębami.
Może mam w planach, żeby cię pieprzyć, April — odparła podobnym tonem. — Ale nie wiem, czy mi pozwolisz — dodała i nie czekając na odpowiedź, pociągnęła za jej koszulkę, zmuszając Finch do uniesienia rąk. Pomogła jej wyswobodzić się z materiału i przesunęła spojrzeniem po jej ciele. Teraz Darling już zdecydowanie patrzyła na nią tak, jakby chciała ją przelecieć.

poza tym lubię fajne cycki i zimną whisky

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 5:26 pm
autor: April Finch
—Nie przypominam sobie, żebym zaciągnęła jakąś inną na zakupy do naszego wspólnego domu, zanim jeszcze zaczęłam z nią być — wytknęła pierwszą rzecz, która przyszła jej do głowy. Mogłaby ich wymienić dużo więcej, ale o tym Teddy na pewno nie zapomniała! To w końcu był dla nich naprawdę wyjątkowy i bardzo długi dzień, po którym mają pamiątki na ciele na całe życie! No dobra, tatuaże da się usunąć, ale zostają po tym blizny, więc nie da się totalnie wymazać ich ze swojego ciała i pamięci. W trakcie tamtej randki bajerowała ją na całą masę sposób, o których przy innych nawet nie mogłoby być mowy.
Rzadko pamiętała swoje sny. Założyłaby, że rzadko kiedy w ogóle śni, ale podobno ludzie robią to praktycznie zawsze, tylko mózg nie ma żadnych powodów, by zapamiętywać te durnoty. Nawet jakby regularnie zaczęła śnić jej się jakaś obca kobieta, to byłaby niewielka szansa, że to do April dotrze. Można było się tego spodziewać! Jedyny sposób na to, by wzbudzić w Darling choć minimalny poziom zazdrości był kompletnie absurdalny i praktycznie nie do osiągnięcia bez jakiegoś niesamowitego zrządzanie losu. April i tak powinna być pewnie wdzięczna wszechświatowi, bo to przecież oznaczało, że szansa nie była zerowa.
Westchnęła błogo, gdy narzeczona do pieszczot słownych postanowiła dołożyć te bardzo bezpośrednie. Nachyliła się delikatnie, jakby chciała jeszcze mocniej naprzeć piersiami na jej palce, których była już bardzo spragniona.
— Czyli jednak chcesz teraz jeszcze trochę pogadać? — Spojrzała na nią z rozbawieniem. Na pewno znalazłaby temat, o którym mogłaaby ględzić przez najbliższą godzinę, ale miała jednak nadzieję, że narzeczona zdecyduje się odłożyć rozmowy na później. Proste pieszczoty całkowicie wystarczyły, by April zrobiła się totalnie niecierpliwa. Właściwie to była nakręcona na Teddy, odkąd tylko dzisiaj weszła do jednostki, ale to swoją drogą. Emocje kumulowały się w niej już od dłuższego czasu, a palce strażaczki drażniące jej sutki były jak bezczelne igranie z jej kruchą cierpliwością.
— Możesz zrobić ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę — zapewniła, gdy pozwoliła zdjąć z siebie koszulkę. Ewidentnie nie kłamała! Rozbieranie musiało być jednak tylko początkiem, potrzebowała o wiele więcej bliskości. Uśmiechnęła się, obserwując, jak narzeczona pożera ją wzrokiem. Nic dziwnego, że miała potem takie wybujałe zdanie na temat własnego ciała. Trudno było nie zarazić się sposobem myślenia narzeczonej.
— A na co ty mi pozwolisz? — dopytała, rozpinając przy tym jej spodnie. Powinna pewnie najpierw uzyskać zgodę, ale trudno. Wsunęła dłoń między uda narzeczonej, znów się nad nią nachylając. Rozebranie jej w tej pozycji było raczej niemożliwe, ale bardzo nie chciała się od niej odkleić. A już na pewno nie po tym, jak przesunęła palcami po materiale jej majtek, chcąc sprawdzić, czy faktycznie też była tak samo zniecierpliwiona.

teddy darling

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: śr cze 10, 2026 7:04 pm
autor: teddy darling
Zerknęła na nią podejrzliwie, jakby nie do końca była pewna, czy April nigdy wcześniej nie wybierała z żadną inną dziewczyną rzeczy do nieistniejącego domu. W rzeczywistości wiedziała jednak, że była pierwszą. I ostatnią! Teraz, jeśli miały cokolwiek wybierać, to tylko razem. Najpierw do loftu, w którym i tak skończyły z pufą i lustrem wyniesionymi z tamtych zakupów, a później do ich ogromnej chawiry z jeszcze większym ogrodem. No dobra, może niekoniecznie ogromnej. Raczej takiej, na jaką realnie będzie je stać. Ale w wyobraźni zawsze mogły pozwolić sobie na więcej, niż podpowiadał im rozsądek.
To ja zaciągnęłam cię na zakupy — przypomniała jej, uśmiechając się zawadiacko. No musiała! Finch załatwiła im tatuaż po godzinach pracy Vanty, ale Ikea, to był akurat pomysł strażaczki. Cały wieczór zakończył się oficjalnym związkiem, więc zdecydowanie miały co wspominać.
Ona też nieczęsto o czymś śniła. A jeśli już, to były to pokurwione sny, jak te w gorączce. Zwykle zasypiała, zanim jej głowa opadła jej na poduszkę. Teddy miała to do siebie, że potrafiła zasnąć w każdym miejscu. W dodatku była wtedy tak zmęczona, że jej mózg w ogóle nie ogarniał, żeby wytwarzać jakieś obrazy. Nie pamiętałaby nawet, gdyby przyśniło jej się, że Finch ją zdradza. A szkoda, mogłaby wtedy wyrządzić jej karczemną awanturę! Nie, to jednak nie Darling. No to może przynajmniej obraziłaby się na całe trzydzieści sekund, chociaż najpewniej w ogóle nie poruszyłaby tego tematu, ostatecznie uznając, że to jakaś totalna bzdura, która nijak ma się do rzeczywistości.
Jasne, czemu nie? Pogadajmy — odparła, ujmując jej sutki między palce. — Sprawdźmy, czy będziesz mogła się skupić — dodała i puściła do niej oko. Pytanie powinno brzmieć, czy to Teddy będzie umiała skoncentrować się na konwersacji. Kogo ona chciała oszukać? Oczywiście, że nie da rady. Już teraz ucisk w podbrzuszu skutecznie uniemożliwiał jej zebranie sensownych myśli, a jeszcze miałaby przekształcić je w słowa i użyć w głębokiej rozmowie? Nie ma opcji.
Nie, nie — zaprotestowała, nachylając się, żeby skraść jej kolejny pocałunek. Kiedy tylko się odsunęła, szybko zrozumiała, że to zdecydowanie nie wystarczy, więc jeszcze zachłanniej wpiła się w jej usta. — Chcę zrobić z tobą wszystko na co ty masz ochotę — wyjaśniła, bo to, że Darling chciała dać jej wszystko, to było aż zbyt oczywiste.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


a jeśli chciałabyś być niegrzeczna, poprowadź teraz między uda swoją dłonią moją dłoń

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: czw cze 11, 2026 9:35 am
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: czw cze 11, 2026 10:26 am
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


czuję, jakbym szukał cię po całym świecie

only you can cool my desire, oh, oh, oh, i'm on fire

: czw cze 11, 2026 4:53 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description