I've been wishin' on them stars
: czw paź 22, 2026 11:58 am
Nie wyczuł smutku Tristana, być może za bardzo skupiony na samym sobie, bo też nie poczuł się z tym zbyt dobrze, tym bardziej, że Blackwell tym razem nie zaprzeczył, co według Vanca miało jasny przekaz. Jeżeli jeszcze nie miał kogoś, dla kogo by tyle poświęcił, to nie wykluczał, że kogoś takiego — chłopaka — będzie szukał. Może już szuka. Co miał jednak na to poradzić? Przecież nie mógł oczekiwać niczego więcej, niż już miał. Był zazdrosny o Aarona i być może byłby zazdrosny o każdego, kto kręcił się przy Tristanie, ale nie znaczyło to, że wierzył w ich wspólną przyszłość. Byli zbyt różni i pochodzili ze zbyt różnych światów. Przeciwieństwa nie powinni się przyciągać, bo jak ktoś do siebie nie pasował, to wcześniej czy później chcąc czy nie chcąc zacząłby się odpychać i doprowadziłoby to tylko do nieszczęścia.
Nie miał jednak pojęcia co miałby ze sobą zrobić, gdyby musiał przestać widywać się z Tristanem. Wrócił do niego spojrzeniem, a w odpowiedzi na polecenie uniósł kącik ust w uśmiechu i pogładził palcami skórę na jego ramieniu. Wiedział, że jest łasy na komplementy, ale Bowie chciał je dawkować, żeby się przypadkiem aktor nie przyzwyczaił.
Wzmianka o pornosie miała być żartem, typowym flirtem w stylu Bowiego i sam nie wiedział czego się spodziewał, może że Tristan podejmie zabawę i też zażartuje, że złapie go za tyłek, skubnie w szyję albo po prostu się zaśmieje i pieszczotliwie nazwie go zboczeńcem, ale reakcja była inna. Diametralnie inna. Zrobiło mu się głupio i jednocześnie słysząc poważny ton chcąc czy nie chcąc przypomniał sobie o niedawnym filmiku z nim nieprzytomnym w roli głównej. Spiął się, a potem po prostu bez słowa pokręcił głową. Jasne, że nie chciał na poważnie kręcić z nim pornosa, nie tylko ze względu na siebie, ale przede wszystkim na Tristana. Przecież gdyby coś takiego wyciekło, to zniszczyłoby jego karierę, w dodatku filmik z kimś takim, jak Bowie? To by go pogrążyło. Bo samemu Bowiemu raczej by reputacji bardziej popsuć nie mogło.
— Mhm — rzucił na pytanie czy na pewno nie jest głodny. Kiedy poczuł dłonie mężczyzny na swoich biodrach z jakiegoś powodu pomyślał, że ten chce go odsunąć, może żeby wrócić do jedzenia, może żeby po prostu zyskać trochę przestrzeni. Dlatego przekręcił się i zsunął na miejsce obok, a potem wcisnął plecy w oparcie kanapy i podciągnął nogi, opierając pięty na siedzisku przy swoich pośladkach. Jednocześnie zgarnął pilot, żeby się czymś zająć.
— Jest spoko. Podoba mi się — odparł na pytanie odnośnie kolczyka. Posłał mu przelotne spojrzenie i lekki uśmiech. Mówił prawdę. Lubił tatuaże i kolczyki i podobało mu się, że Blackwell ozdobił sutki błyskotkami i nie pozbył się septum. Ludzie robili w końcu różne rzeczy w pogoni za sławą, czasami zapominali nawet o ty, kim byli kiedyś. Miał nadzieję, że oni nigdy nie zapomną. Chociaż… Bowie czasami miał wrażenie, że jeszcze nawet nie odkrył tego, kim naprawdę był i walczył sam ze sobą, w wielu sytuacjach po prostu nie wiedząc jak się zachować.
Na tym właściwie skończyła się ich bardziej konstruktywna rozmowa i Bowie miał wrażenie, że coś się stało, ale nie był pewien co, chociaż to nie dawało mu spokoju. Mimo wszystko zjadł jeszcze trochę, napił się wody i przez jakiś czas oglądali coś w telewizji, a potem wrócili do łóżka. Tam było zdecydowanie lepiej, bo zajęli się sobą głównie fizycznie. Chyba obaj czuli jakąś ulgę, że znowu są na znajomym gruncie, bo kochali się bardzo długo, aż nie padli wyczerpani i obolali na materac, przytulili się, owinęli w pościel i po prostu zasnęli bez słowa.
Bowie ocknął się około czwartej nad ranem i bardzo ostrożnie wysunął z objęć kochanka, po czym ubrał się w pośpiechu, zgarnął swoją torbę podróżną i wymknął się, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Długo nie mógł się dodzwonić po transport, więc sporo drogi przeszedł na piechotę i dotarł do swojego mieszkania około piątej trzydzieści, wziął prysznic i kilka godzin pograł, żeby odciągnąć swoje myśli do czegoś mało wymagającego (byle nie tęsknić), po czym rzucił się na łóżko, żeby spać do południa z pustą głową.
Koniec
tristan blackwell
Nie miał jednak pojęcia co miałby ze sobą zrobić, gdyby musiał przestać widywać się z Tristanem. Wrócił do niego spojrzeniem, a w odpowiedzi na polecenie uniósł kącik ust w uśmiechu i pogładził palcami skórę na jego ramieniu. Wiedział, że jest łasy na komplementy, ale Bowie chciał je dawkować, żeby się przypadkiem aktor nie przyzwyczaił.
Wzmianka o pornosie miała być żartem, typowym flirtem w stylu Bowiego i sam nie wiedział czego się spodziewał, może że Tristan podejmie zabawę i też zażartuje, że złapie go za tyłek, skubnie w szyję albo po prostu się zaśmieje i pieszczotliwie nazwie go zboczeńcem, ale reakcja była inna. Diametralnie inna. Zrobiło mu się głupio i jednocześnie słysząc poważny ton chcąc czy nie chcąc przypomniał sobie o niedawnym filmiku z nim nieprzytomnym w roli głównej. Spiął się, a potem po prostu bez słowa pokręcił głową. Jasne, że nie chciał na poważnie kręcić z nim pornosa, nie tylko ze względu na siebie, ale przede wszystkim na Tristana. Przecież gdyby coś takiego wyciekło, to zniszczyłoby jego karierę, w dodatku filmik z kimś takim, jak Bowie? To by go pogrążyło. Bo samemu Bowiemu raczej by reputacji bardziej popsuć nie mogło.
— Mhm — rzucił na pytanie czy na pewno nie jest głodny. Kiedy poczuł dłonie mężczyzny na swoich biodrach z jakiegoś powodu pomyślał, że ten chce go odsunąć, może żeby wrócić do jedzenia, może żeby po prostu zyskać trochę przestrzeni. Dlatego przekręcił się i zsunął na miejsce obok, a potem wcisnął plecy w oparcie kanapy i podciągnął nogi, opierając pięty na siedzisku przy swoich pośladkach. Jednocześnie zgarnął pilot, żeby się czymś zająć.
— Jest spoko. Podoba mi się — odparł na pytanie odnośnie kolczyka. Posłał mu przelotne spojrzenie i lekki uśmiech. Mówił prawdę. Lubił tatuaże i kolczyki i podobało mu się, że Blackwell ozdobił sutki błyskotkami i nie pozbył się septum. Ludzie robili w końcu różne rzeczy w pogoni za sławą, czasami zapominali nawet o ty, kim byli kiedyś. Miał nadzieję, że oni nigdy nie zapomną. Chociaż… Bowie czasami miał wrażenie, że jeszcze nawet nie odkrył tego, kim naprawdę był i walczył sam ze sobą, w wielu sytuacjach po prostu nie wiedząc jak się zachować.
Na tym właściwie skończyła się ich bardziej konstruktywna rozmowa i Bowie miał wrażenie, że coś się stało, ale nie był pewien co, chociaż to nie dawało mu spokoju. Mimo wszystko zjadł jeszcze trochę, napił się wody i przez jakiś czas oglądali coś w telewizji, a potem wrócili do łóżka. Tam było zdecydowanie lepiej, bo zajęli się sobą głównie fizycznie. Chyba obaj czuli jakąś ulgę, że znowu są na znajomym gruncie, bo kochali się bardzo długo, aż nie padli wyczerpani i obolali na materac, przytulili się, owinęli w pościel i po prostu zasnęli bez słowa.
Bowie ocknął się około czwartej nad ranem i bardzo ostrożnie wysunął z objęć kochanka, po czym ubrał się w pośpiechu, zgarnął swoją torbę podróżną i wymknął się, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Długo nie mógł się dodzwonić po transport, więc sporo drogi przeszedł na piechotę i dotarł do swojego mieszkania około piątej trzydzieści, wziął prysznic i kilka godzin pograł, żeby odciągnąć swoje myśli do czegoś mało wymagającego (byle nie tęsknić), po czym rzucił się na łóżko, żeby spać do południa z pustą głową.
Koniec
tristan blackwell