Strona 4 z 6

Feels like a game You have to play

: pt cze 19, 2026 7:31 pm
autor: April Finch
June sięgnęła po drinka, gdy odczytała wiadomość i zaczęła go sukcesywnie sączyć przez słomkę, by wreszcie go dokończyć, zgodnie z życzeniem Tiffany. Najwyraźniej była wyjątkowo uległa! I głupiutka, bo w ogóle nie przyszło jej do głowy, że nieznajoma mogłaby być kimś niebezpiecznym. A może po prostu zakładała, że jest w stanie się przed każdym obronić? W tym stroju czuła się jakaś taka... nabuzowana. W sumie gdyby miała postawić na to, czy byłaby dzisiaj w stanie kogoś pobić, na pewno postawiłaby na samą siebie. Czuła się totalnie gotowa do boju i rzuciłaby się na każdego, nieważne o ile od niej większego! Cóż, na pewno skończyłoby się to bardzo źle, bo sama odlotowa kurtka nie gwarantuje, że nie dostanie się srogiego wpierdolu, a to była jedyna przewaga, jaką miała June. Pozostało tylko liczyć na to, że Tiff nie jes tpsychiczna.
Lata bycia puszczalską bardzo się przydawały w takich momentach! Zdążyła się nauczyć, co robić, by zwrócić na siebie uwagę, gdy wreszcie zaczęła się naprawdę bardzo lubić. Przez lata doskonaliła te sztuczki i wykorzystywała je na całej masie dziewczyn, a teraz całe to zgromadzone doświadczenie mogło przysłużyć się, by uwodzić Teddy. Wychodzi na to, że strażaczka powinna jej podziękować za tę rozwiązłość, bo dzięki temu otrzymywała porządnie oszlifowaną wersję Finch.
— (W samo centrum Atlantydy) — obiecała w kolejnej wiadomości. Jakakolwiek mityczna kraina byłaby dobrym pomysłem. Byle była oderwana od zwyczajnej rzeczywistości i przygniatała swoją potęgą. Nie ma szans, by June odpuściła, póki nie da swojej rozmówczyni czegoś co najmniej na takim poziomie. Z tym całym jeżdżeniem motocyklem, jakby przyszło co do czego, byłby oczywiście straszny problem, ale na pewno by coś wymyśliła, byle tylko dobrać się do majtek Tiff. Nie takie rzeczy w życiu już robiła i to nie tylko z Masajami. Co to dla niej usidlenie jakiejś tam maszyny, skoro udawało jej się oczarować Tiffany coraz bardziej? Ta kobieta była wyzwaniem, a nie jakiś tam kolorowy ścigacz, który pewnie dostała po jakimś zmarłym tragicznie latynoskim przyjacielu.
— (Oczywiście, że czytam ci w myślach. Są doskonałe. Z każdą kolejną robię się coraz bardziej mokra) — wystukała na ekranie. Czyli jednak nie była taką zwyczajną postacią wykreowaną w obyczajowym uniwersum. Miała supermoce! Potrafiła czytać w myślach. Albo po prostu sprawnie mieszać w myślach Teddy.
— (Nic, bo nie śmiałabym niczego zrobić bez pozwolenia) — odpisała i przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad kolejną wiadomością.
— (Chyba że chcesz, żebym Cię pocałowała, Tiff?) — dopisała i dopiero wtedy podniosła wzrok na narzeczoną. Serce zabiło jej mocniej, bo chyba naprawdę zaczęła martwić się potencjalną odpowiedzią. Czuła taką ekscytację, jakby jeszcze nigdy jej nie całowała i to mogłoby się wydarzyć po raz pierwszy za kilka momentów. To dopiero było głupie! Co ta kobieta z nią robiła, to po prostu nie do uwierzenia.

Co zechcesz — powiedz tylko Naprawdę na dużo mnie stać

Feels like a game You have to play

: pt cze 19, 2026 8:12 pm
autor: teddy darling
Nie przemyślała tego, żeby nie wydawać narzeczonej takich poleceń. Teddy wiedziała, że April nie masz zbyt mocnej głowy, a Tiffany pewnie założyła, że June potrafi wyżłopać hektolitry czystej wódy. W tej kurtce właśnie na taką wyglądała. Strażaczka musiała chyba od czasu do czasu wyjść z roli, żeby później nie taszczyć ukochanej do domu. Oczywiście nie miałaby z tym żadnego problemu, mogłaby zanieść ją tam o własnych siłach. W końcu po coś miała te szerokie ramiona, prawda? Właśnie po to, żeby nosić Finch na rękach.
Faktycznie powinna podziękować swojej partnerce za to, że kiedyś była taka puszczalska. Serdecznie pogratulować i wręczyć jej jakąś statuetkę za to, że przy okazji nie złapała jakiejś choroby wenerycznej, którą podałaby dalej. Naprawdę nie ma nic lepszego od myśli, że twoją kobietę obracało pół Toronto!
[Nie mogę się doczekać] — oświadczyła w następnej wiadomości. Teddy bardzo korciło, żeby podpytać, ile paliła maszyna June, ale dała sobie z tym spokój. April znała się na motocyklach tak, jak strażaczka na marketingu. Ale to nie miało żadnego znaczenia! Do Atlantydy mogły równie dobrze dobić na tandemie. Albo dotrzeć pieszo. Ważne, żeby w ogóle doszły.
Cholera, chyba June faktycznie miała jakieś supermoce! Tiffany była święcie przekonana, że dziewczyna robiła się mokra od samych jej nieczystych myśli. A trzeba sobie wyobrazić, jaka byłaby wilgotna, gdyby Tiff zaczęła ją dotykać. Ale chwila, nie była aż tak łatwa! Miała narzeczoną i w ogóle! W wiadomościach mogła być chętna i flirciarska, ale musiała jeszcze przez chwilę zachować jakieś pozory.
[Nie mam namacalnych dowodów] — odpisała, dodając do tego skrzywioną emoji. — [Coś kręcisz] — dodała i tym razem wkleiła parę ciekawskich oczu. Trudno tak wierzyć na słowo, kiedy nie można tego zobaczyć.
Przechyliła głowę i znów na nią spojrzała. Teraz jako Teddy, a nie Tiffany, która wlepiała wzrok w April, a nie w June. Przemawiała przez nią ekscytacja, która udzieliła się również samej strażaczce. Serce obijało jej się o żebra na myśl o pocałunku. Czekała na to przecież odkąd narzeczona podeszła do baru. Już wtedy chciała wpić swoje usta w jej, ale nie miała okazji, bo od razu zaczęły prowadzić grę. To tylko wzmacniało pragnienie, które kumulowało się pod skórą Darling.
[Chcę] — odpowiedziała, cytując jej wiadomość i już miała odłożyć telefon, ale jeszcze sobie o czymś przypomniała. — [To jest pozwolenie] — dodała, żeby dziewczyna nie miała co do tego żadnych wątpliwości. — [Chyba że potrzebujesz jakiejś specjalnej zachęty. Co, June?] — dopisała jeszcze i dodała kolejne pytajniki. Dopiero wtedy telefon wylądował na ladzie.
Pochyliła się i wyciągnęła rękę, odgarniając niesforny kosmyk włosów, który wcześniej wysunął się z kucyka. Nie podejrzewała, żeby June faktycznie potrzebowała jakiejś motywacji, a jednak opuściła dłoń i powoli zadrapała paznokciami skórę na jej karku, chcąc pobudzić wszystkie nerwy.

a twoje rzęsy łaskoczą mnie w szyję i czuję, że żyję, nigdy cię nie zostawię

Feels like a game You have to play

: pt cze 19, 2026 8:52 pm
autor: April Finch
Mogły jedynie liczyć na ot, że June miała nieco mocniejszą głowę. Mogły też nieco przystopować z piciem, żeby cokolwiek z tego wieczoru pamiętać. Finch i tak była przecież bardzo ostrożna i czuła się jeszcze bardzo dobrze. Daleko jej było do stanu, w którym mogłaby mieć jakieś problemy z samodzielnym chodzeniem albo składaniem zdań wielokrotnie złożonych. Noc oczywiście była jeszcze młoda, ale ona wcale nie zmierzała w tym kierunku. Nie potrzebowała dodawać sobie odwagi alkoholem, była już wystarczająco nakręcona, rozmiękczona i w ogóle... gotowa. Trudno powiedzieć na co konkretnie, po prostu czuła, że this is it.
Dobrze, że Tiffany nie dopytywała o nic w kwestii motocykla, bo June zrobiłaby z siebie kretynkę. Albo zaczęłaby na szybko googlować specyfikację techniczną motocykla Teddy. Pamiętała nazwę jego modelu i marki... mniej więcej. Głupia przecież nie była, umiała poruszać się po internecie, znalazła się na researchu, coś tam by wykombinowała! Ale łatwiej było po prostu uniknąć tematu.
— (Chcesz sprawdzić?) — dopytała od razu, chcąc zaoferować jej macanie. I dowody. Tiffany na pewno byłaby bardzo zadowolona z tego, co poczułaby wsuwając dłoń między uda June. Tylko czy tak wypada przy barze, za którym zresztą cały czas kręcił się barman? Pewnie nie. Musiałyby się stąd gdzieś wynieść. I to najlepiej nie na motocyklu, a gdzieś dużo bliżej, by żadna z nich nie musiała za długo czekać, nadwyrężając swoją cierpliwość. Finch była już wystarczająco nadwyrężona.
Drgnęła, chcąc nachylić się w stronę narzeczonej, ale zauważyła, że zaczęła coś jeszcze pisać. Uniosła zaskoczona brwi i wycofała się, uważnie ją obserwując. Na telefonie pojawiły się jeszcze dwie kolejne wiadomości, po przeczytaniu których pokręciła głową z rozbawieniem. Dobrze, że teraz sprawa była postawiona jasno. Od razu czuła się bardziej fair w stosunku do swojej rozmówczyni. Zawsze przecież trzeba pytać o zgodę, a już szczególnie, jak się widzi jakąś typiarę pierwszy raz na oczy, a wasza znajomość nie trwa nawet czterech godzin.
Czekała spokojnie, aż narzeczona założy kosmyk włosów za ucho i nie śmiała nawet drgnąć, by nie zepsuć tego efektu. Patrzyła jej w oczy kompletnie oczarowana. Wygląda na to, że potrafiła zakochać się bardzo mocno i bardzo szybko! Równie dobrze mogłaby jej się teraz oświadczyć, ale przecież Tiff miała już narzeczoną. A nawet gdyby nie miała, to odwalenie takiej akcji po tak krótkim czasie rozmowy byłoby dziwne, nawet jak na lesbijskie standardy. Bardzo w stylu Finch, ale dziwne. Ujęła w dłonie jej szyję, przesuwając palcami tuż pod linią szczęki i nachyliła się jeszcze bliżej. June nie potrzebowała żadnych dodatkowych zachęt. Musnęła wargi nieznajomej nieśmiało, jakby badała teren. Kolejny gest był już nieco śmielszy. Ucałowała jej dolną wargę, chcąc najpierw dać sobie przedsmak tego, co ją czeka. Serce waliło jej jak oszalałe już teraz, a gdy wreszcie odważyła się pogłębić pocałunek i poczuła język Tiff na swoim, totalnie odleciała. Jeżeli to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, to na pewnego od pierwszego pocałunku. Nad ich głowami na bank pojawiło się czerwone serduszko jak w The Sims 2. Tiffany całowała absolutnie obłędnie, a ich usta pasowały do siebie perfekcyjnie.
— I jak? To wystarczy? — zapytała szeptem, nie odsuwając się prawie wcale. Wciąż trwała tuż przy jej wargach, jakby przyciągana do nich jakąś potężną siłą.

Chciałbym zatrzymać czas, kiedy patrzę na nią

Feels like a game You have to play

: sob cze 20, 2026 12:47 am
autor: teddy darling
Teddy nie wiedziała, jak wyglądało to u Tiffany, ale ona sama nie piła po to, żeby się zeszmacić albo obudzić się następnego dnia z poczuciem wstydu i pytaniem, kto do cholery zrobił zdjęcia, które właśnie krążą po grupowym czacie. Nie potrzebowała alkoholu, żeby dobrze bawić się w towarzystwie własnej narzeczonej. Ogólnie już dawno wyrosła z takiego podejścia. Zresztą zawsze miała mocną głowę. To po tacie. Przynajmniej tak lubiła sobie tłumaczyć fakt, że zwykle trzymała się lepiej niż większość ludzi przy stole. Nie oznaczało to jednak, że na każdej imprezie wlewała w siebie niezmierzone ilości alkoholu. Bez przesady. Lubiła się napić, ale lubiła też pamiętać, co robiła poprzedniego wieczoru. Oczywiście były od tej zasady pewne wyjątki. Na przykład jej chłopcy z jednostki. Tam nie było miejsca na rozsądek. Jeśli tylko pojawiała się na wspólnym wyjściu, natychmiast znajdował się ktoś, kto uznawał za swój życiowy obowiązek sprawdzenie, czy Darling nadal potrafi dotrzymać tempa. Nie miało znaczenia, że była jedyną kobietą przy stole. Właściwie działało to nawet na jej niekorzyść, bo przecież nie mogli dopuścić do sytuacji, w której ktoś pomyślałby, że traktują ją ulgowo. Absolutnie nie. Długo pracowała sobie na to, żeby traktowali ją równo i po bratersku. Jett powtarzał wtedy, że ma pić i nie być pizdą. Naprawdę wzruszające, jak bardzo dbali o jej reputację! Teddy wielokrotnie podejrzewała, że połowa tych idiotów nie miała nawet ochoty na kolejnego drinka. Po prostu nie mogli znieść myśli, że ktoś siedzący obok będzie miał więcej promili od nich i trzymał się dwa razy lepiej. Była to jakaś dziwaczna strażacka odmiana sportu zespołowego.
Ale dzisiaj siedziała z April. A to robiło sporą różnicę. Przy narzeczonej nie musiała niczego udowadniać. Nie musiała ścigać się w liczbie wypitych drinków ani zastanawiać, czy właśnie przegrywa w jakimś kompletnie wymyślony konkursie na największego twardziela. Mogła po prostu sączyć alkohol, dobrze się bawić i patrzeć na kobietę, która skutecznie odciągała jej uwagę od wszystkiego wokół.
[Chcę] — odpisała bez zastanowienia. — [Ale za chwilę] — dodała, znacząco zaciskając palce na jej kolanie. Nie wytrzyma z tym do powrtodu do domu. Przecież zaraz ją tutaj autentycznie pokurwi z podniecenia. Była przekonana, że Finch ma identycznie. I June też. Ona przede wszystkim dostała przyzwolenie na posmakowanie ust Tiffany.
I wtedy poczuła jej usta na swoich. Z czułością, z szaleństwem, z cichym drżeniem, które przeszło z jej warg przez Teddy aż do kości. Wszystko się w niej trzęsło. W jednej sekundzie była przepełniona niedowierzaniem i ogromnym szczęściem. Tak nagłym, tak absurdalnym, że aż nie do uniesienia. Czuła się dokładnie tak, jakby właśnie znów przeżywały swój pierwszy pocałunek. Początkowe muśnięcie ust było delikatne, ale kolejne już o wiele żywszy, zdecydowanie mówiący, że również tego chce, czymkolwiek by to nie było. Weselszy, zwłaszcza przy nerwowym szczęku zębów, bo spragnione wargi ponaglały chwilę. Pewniejszy - działający na zmysły i nadmiar emocji, od których huczało jej w głowie. Teraz Tifanny mogła sobie spalić umowny dystans, który przestał mieć jakiekolwiek znaczenie.
Teddy otworzyła oczy, ale nawet nie pomyślała o tym, żeby się odsunąć. Czuła jeszcze ciepło ust Aprii na swoich, ich dotyk wciąż drżał echem na wargach, wibrował gdzieś głęboko pod mostkiem, pomiędzy szybkim biciem serca a rozlewającą się pod żebrami miłością. Takie chwile były właśnie tymi punktami kulminacyjnym, po którym rozsypywała się na kawałki.
Nie wystarczy — stwierdziła i zanim Finch zdążyła odpowiedzieć, wplotła palce w jej włosy i znów ją pocałowała. Tym razem o wiele zachłanniej. Trochę tak, jakby świat miał się zaraz skończyć. Barman odchrząknął wymownie, chcąc dać im do zrozumienia, żeby znalazły sobie pokój, ale Darling zwisało to koło dupy i powiewało. Nikt nie będzie mówił gdzie i w jaki sposób ma całować swoją kobietę! — A tobie? — zapytała między a kolejnym muśnięciem ust. Mogła liczyć tylko na to, że June nie zreflektuje się nagle i nie przypomni sobie o tym, że Tiff była zaręczona.

umiem kochać na zabój, ale to talent niezdrowy

Feels like a game You have to play

: sob cze 20, 2026 2:05 pm
autor: April Finch
Była gotowa do boju, gdy tylko Tiffany przyznała, że jest gotowa do sprawdzenia jej… gotowości. Westchnęła nieco zawiedziona, gdy okazało się, że jednak musi poczekać i nie zaczną wyprawiać jakich bezeceństw natychmiast i na środku baru. Wyglądało na to, że Tiffany należała do tych względnie grzecznych. No może pomijając fakt, że była coraz bardziej chętna do tego, by puścić się z jakąś obcą kobieta, nie martwiąc się o to, co może pomyśleć jej tajemnicza narzeczona. I wcale nie mogła zrzucić tego wszystkiego na alkohol, bo nie było z nią aż tak źle. Nadal odpisywała bardzo składnie, trafiała w literki i wciąż udawało jej się oczarowywać June. Gdyby od początku nie udawała takiej wiernej, to pewnie byłyby już w środku jakichś niesamowitych przyjemności, więc wszelkie opóźnienia to wina wyłącznie Tiff. No i teraz znowu przeciągała cały proces, testując dalej cierpliwość June. Dobrze, że dziewczyna widziała, że gra jest warta świeczki i trzeba po prostu zacisnąć zęby i przeczekać to całe niezdecydowanie. Nagrodą, jaką otrzyma za cierpliwość, będzie na pewno niesamowita i pozwoli jej błyskawicznie zapomnieć o każdej minionej niedogodności.
Pocałunki były naprawdę niezwykle. Potrzebowała ich dużo bardziej nie podejrzewała. Zbliżenie do Tiffany było lepsze niż mogłoby przypuszczać. Jakim cudem ta kobieta działała na nią tak mocno niezależnie od wszystkiego? Miała w sobie to coś, co absolutnie ją rozmiękczało i zawsze chciała dużo więcej. Właściwie mogłaby się już dzisiaj od niej nie odrywać. Nawet branie porządnych oddechów zeszło na dalszy plan. Trafiło na znaczeniu w obliczu smaku jej warg. June również niewiele robiła sobie z nerwów barmana. Oczywiście, że zachowywały się nieobyczajnie i powinny z takimi rzeczami schować się do sypialni, a nie wpychać sobie języki do gardeł w miejscu publicznym, ale trudno. Reszta świata była totalnie nieistotna, kiedy narzeczona przyciągała ją do siebie zachłannie, też wyraźnie pragnąc dużo więcej.
- Nie daję znać od początku, że zdecydowanie chcę od Ciebie dużo więcej? - zapytała, wyraźnie rozbawiona. Może to zdanie o siadaniu na twarzy było za mało bezpośrednie jak na standardy Tiffany? Niby sprawiała wrażenie onieśmielonej, a tu proszę, potrzebowała jeszcze większej liczby upewnien. June zsunęła się ze stołka i zacisnęła palce na połach jej marynarki, by móc w ten sposób przytrzymać ją jak najbliżej. Znowu wpiła sie w jej wargi z cichym pomrukiem zadowolenia. Batman zaczął mamrotać coś pod nosem o bezczelności najebanych lasek, ale nie była w stanie słuchać go zbyt uważnie.
- Może po prostu zaprosisz mnie do siebie? - zaptytala, zsuwając pocałunki na jej żuchwę, na której delikatnie przygryzła skóre. Wsunęła dłonie pod materiał marynarki, przesuwając po jej talii z niecierpliwością i zachłannością, jakby chciała od razu wbić palce pod jej skórę i dorwać się do niej szybko, brutalnie i intensywnie. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że faktycznie nieco ją ponosi, więc oderwała się od jej skóry i cofnęła o pół kroku, żeby przypadkiem nie zrzucić jej z hokera, mocno na nią napierając.



nie musisz mieć pleców, po prostu bądź

Feels like a game You have to play

: sob cze 20, 2026 5:04 pm
autor: teddy darling
Kiedy Tiffany starała się zachować jakieś resztki względnie zdrowego rozsądku, Teddy doskonale pamiętała, jak ostatnio próbowała dobrać się do swojej narzeczonej w miejscu publicznym. April nie skakała wtedy z radości, więc i tym razem strażaczka darowała sobie wciskanie ręki w jej majtki, mając na uwadze, że barman co jakiś czas zerkał na nie i wywracała ostentacyjnie oczami. W lokalu byli też inni ludzie, którzy akurat niespecjalnie zwracali na nie uwagi, ale po ostatnim razie Darling wolała zachować dystans. Nic dziwnego, że potem Finch uważała ją za nudną i niezbyt spontaniczną. Najpierw ją nakręcała, a potem wycofywała się i zrzucała wszystko na to, że nie były same. No cóż, musiały pozostać przy wpychaniu języków do gardeł i trzymaniu rąk przy sobie.
Od tych pocałunków świat zawirował tysiącem barw. Tiffany była oczarowana June dokładnie tak samo, jak Teddy od lat pozostawała oczarowana April. Trudno było wmówić sobie, że to wszystko zasługa gry. Nie była to kwestia fyruzry, stroju ani pewności siebie, z jaką June weszła do baru i od pierwszej minuty przejęła inicjatywę. Narzeczona mogła ubrać worek po ziemniakach, a strażaczka i tak patrzyłaby na nią jak na ósmy cud świata. Oczywiście to, w jaki sposób wyglądała w tym momencie tylko dodawało pikanterii, jednak nie od dziś wiadomo, że Finch uwiodła ją już jakiś czas temu. A i tak robiła to dalej, każdego kolejnego dnia. A Darling wpatrywała się w nią i zastanawiała, czy można kochać jeszcze bardziej. Odpowiedź była prosta - można. Przekonywała się o tym po przebudzeniu i zanim zasnęła. I pomyśleć, że jeszcze pół roku temu Teddy nie miała pojęcia, że w ogóle można kochać tak mocno i bez wyjścia.
Dajesz — stwierdziła, bo June od samego początku wysyłała jasne sygnały, że była nią zainteresowana. Do tego stopnia, że w ogóle nie przeszkadzał jej pierścionek znajdujący się na placu Tiff. — Ale może nie jestem zbyt bystra i kiepsko łapię aluzje? — omiotła ją spojrzeniem na chwilę przed tym, jak dziewczyna wpiła się w jej usta. Batman, Superman i inni superbohaterowie na pewno byli już okropnie zdegustowani ich gorszącym zachowaniem. Co dziwne, przecież faceci byli zachwyceni, kiedy widzieli dwie obściskujące się laski. Gej nic by nie skomentował, a hetero gość zaślinił na śmierć. Pewnie trafiły na jakiegoś homofoba. Po Batmanie to nie można spodziewać się niczego lepszego.
Żarliwy pocałunek został równie szybko przerwany, co zaczęty. Teddy otworzyła oczy i spojrzała na April z nieukrywanym zdezorientowaniem. No tak, znowu chodziło o to, że znajdują się wśród ludzi.
Nie mieszkam sama — przypomniała, z potem wchodząc w swoją rolę. Chyba June wyleciało z głowy, że Tiffany nie mieszka sama. Oczywiście zaręczyny o niczym takim do końca nie świadczyły, ale zwykle tak to bywało, że kiedy ludzie łączyli się w pary i decydowali na związek, to zamieszkanie razem było następnym przystankiem w ich wspólnym życiu. — Musisz wymyślić coś innego — dodała, zabierając ręce z jej ciała. Założyła nogę na nogę i sięgnęła po drinka, otaczając słomkę językiem. Pociągnęła kilka łyków trunku, wpatrując się w dziewczynę z taką samą intensywnością, co wcześniej.

szukasz zapalniczki, ja bym dał ci ogień i nękał wzrokiem, jak proboszcz, który gwałci bogiem

Feels like a game You have to play

: sob cze 20, 2026 7:04 pm
autor: April Finch
Bardzo lubiła utwierdzać się w przekonaniu, że jest dla Teddy ważna. Miała za duże problemy z samą sobą, żeby nie rozkoszować się faktem, że strażaczka kochała ją szczerze i naprawdę mocno. A przy okazji bardzo się jej podobała! Miłość to oczywiście dla nich nic nowego. Trzy lata temu również dałaby się pokroić za Darling bez mrugnięcia okiem. Ostatnie miesiące dodały do ich relacji zupelnie nowych przypraw, od których Finch zdążyła się uzależnić. Zawsze cholernie zależało jej na zdaniu Teddy i łaknęła jej pochwał jak nikogo innego. Bardzie zdesperowana mogła być wyłącznie w kwestii akceptacji rodziców, ale to osobna kwestia, która była toksyczna całkowicie po swojemu. No i Finchowie nie dawali jej zbyt dużo nobilitacji, a Teddy od zawsze była pierwszą do chwalenia jej, gdy tylko na to zasłużyła. Nic dziwnego, że teraz tak bardzo zależało jej, by narzeczona pożerała ją wzrokiem przy każdej możliwej okazji. Miała nadzieję, że się nie myli i ten cosplay będzie czymś, co bardzo przypadnie strażaczce do gustu. Jak widać, miała rację. Coś tam o niej po tych piętnastu latach wiedziała. Cała ta szopka z udawaniem kogoś innego przyszła do niej dość spontanicznie i postanowiła zaryzykować. Postawiła wszystko na jedną kartę, nie pytając wcześniej ukochanej, czy w ogóle jej taka opcja pasowała i byłaby tym zainteresowana, ale chyba się opłaciło. Nie dość, że dostała potwierdzenie, że Teddy jest w nią zapatrzona jak w obrazek, to też udało jej się sprawić, że ukochana miała przyjemny wieczór pełen emocji.
— Mam mówić dosadniej? Wyglądasz obłędnie. Jesteś absolutnie zjawiskowa. Robię z siebie kretynkę, byle tylko ci zaimponować, Teddy. Znaczy ten, Tiffany. Bardzo bym chciała na koniec tego wieczoru się z tobą pieprzyć — mówiła spokojnie, chcąc, żeby do jej rozmówczyni dotarło każde z tych słów. Powinna w nie uwierzyć całą sobą i każde przyjąć jako komplement. Finch często gubiła się we własnych myślach bez żadnego powodu, a w towarzystwie Darling potrafiła stracić głowę już tak do reszty. Narzeczona wyciągała z niej wszystkie pierwotne instynkty i sprawiała, że stawała się centrum jej świata, a nic innego nie miało znaczenia. Ani rozsądek, ani poprawna gramatyka, ani jakieś związki przyczynowo-skutkowe. Żarliwe pocałunki wystarczały, by przekonać ją, żeby zrobić dla Teddy absolutnie wszystko, co tylko fizycznie było możliwe oraz to, co się filozofom absolutnie nie śniło.
— A może akurat nie ma jej w domu? — zasugerowała, zsuwając dłoń na jej udo, po którym przesunęła się śmiało, docierając aż do kolana. Coś jej podpowiadało, że narzeczona Tiffany może być w tym momencie totalnie gdzieś indziej, ale na pewno nie w ich wspólnym mieszkaniu. Wystarczyłoby przecież pojechać i sprawdzić!
— Założyłam po prostu, że jesteś damą i nie w głowie ci seks w barowej toalecie — dodała nieco ciszej, by nie drażnić za bardzo Batmana. Facet by się tylko zestresował, a przecież i tak miał w życiu wystarczająco dużo smutku. Jego jedynym kolegą był jego pracownik, był sierotą i na dodatek nie miał żadnych supermocy. Nie miała serca go dobijać, los go już i tak dostatecznie ukarał.


Ucieknij ze mną przed nimi dopóki nie widzi nikt

Feels like a game You have to play

: sob cze 20, 2026 7:46 pm
autor: teddy darling
Utwierdzanie April w przekonaniu, że była fantastyczna do potęgi entej, przychodziło jej z zadziwiającą łatwością. Pewnie dlatego, że po prostu była tak fantastyczne. Proste! Nie prawiła jej komplementów na wyrost ani z grzeczności. Nie miała żadnego przemyślanego planu, jak budować ego narzeczonej krok po kroku. Nie zastanawiała się też nad tym, czy przypadkiem nie przesadza z takim wychwalaniem jej pod niebiosa. Ale dlaczego miałoby tak być? Przecież niczego nie podkręcała i nie koloryzowała! Jeśli na Darling coś robiło na niej wrażenie, to mówiła o tym na głos. Czasami nawet nie musiała mówić, bo wystarczyło odczytać reakcję z jej twarzy. A April na niej wrażenie bardzo często. Na przykład teraz. I dzisiaj rano. I wczoraj. No i ogólnie zawsze. Dbała o to, żeby ukochana nie musiała dopraszać się komplementów, bo w jej oczach zasługiwała dosłownie na wszystko, co najlepsze i najpiękniejsze. Dałaby jej cały wszechświat, ale Finch musiała zadowolić się uwielbieniem i miłością. Czy to wystarczyło? Teddy miała cichą nadzieję, że tak!
Nic dziwnego, że po małych zmaganiach June udało się w końcu oczarować Tiffany. Może nie wszystko od razu przyszło jej lekką ręką, ale i tak miała w tym zaskakująco dobrą skuteczność! Wcale nie tak prosto sprawić, żeby kobieta nagle i całkiem znienacka zapomniała o swojej narzeczonej. Chyba? Darling nie miała w tym wprawy, jeszcze żadna nie próbowała jej wyrwać, odkąd się zaręczyły. Ale kto wie, może kiedyś przyjdzie jej postawić się w takiej sytuacji? April nie musiała się jednak o nic martwić, jej pozycja była bezpieczna jak hasło 1234 zmienione na 12345.
Mówić? Nie — pokręciła głową i odstawiła szklankę z drinkiem na ladę. — Pokazać — uniosła wymownie brwi, bo co Tiff po pięknych słowach? Jeśli June chciała spędzić z nią noc, to niech ją w końcu przeleci. Chyba dziewczyna nie była jak ta krowa, co dużo muczy, ale daje mało mleka? O ile Teddy mogłaby wysłuchiwać tego wszystkiego do rana, Tiffany wolałaby przejść od razu do czynów. — Nie wydaje ci się, że i tak już długo z tym zwlekamy? — zapytała, uśmiechając się przy tym łobuzersku.
Wzdrygnęła się niekontrolowanie pod wpływem jej dotyku. To było naprawdę bezczelne. Nie dość, że wyprawiała z nią takie rzeczy, to jeszcze chciała jej się wprosić do domu. Ciekawe, dlaczego to June nie chciała zaprosić jej do siebie? Może też skrywała pod dachem jakąś narzeczoną? Albo chociaż dziewczynę? Albo - co gorsza - męża!
Była tam, kiedy stamtąd wychodziłam. Ma dużo pracy. Musi siedzieć po godzinach i kończyć projekt — westchnęła ciężko. Naprawdę bardzo chciałaby zaprosić nieznajomą do siebie, ale nie miała takiej sposobności! Jak nie wykombinują niczego sensownego, to nici z dzisiejszej zdrady. — Jeszcze bardzo mało o mnie wiesz, June. Ty nie lubisz szybkich numerków w kiblu? — zainteresowała się, bo najwyraźniej Tiffany wychodziła z założenia, że tak, jak muzyka jej w tańcu nie przeszkadzała, tak nie widziała problemu, żeby gdzić się gdziekolwiek i z kimkolwiek. No dobra, z tym kimkolwiek to trochę przesadziła, przecież nie oddałaby się Batmanowi. Nawet jakby dał jej się karnąć batomobilem.

jeśli kiedyś ucieknie, ja pewnie zdechnę z tęsknoty

Feels like a game You have to play

: ndz cze 21, 2026 9:32 am
autor: April Finch
Bardzo szybko przeszła od stawiania między nimi muru do popędzania, że działa zdecydowanie zbyt wolno. Mówią, że kobieta zmienną jest i to był żywy dowód na to stwierdzenie. Oczywiscie Finch nie mogła z tego powodu narzekać. Sama przecież bardzo chciała, by tak to się skończyło, więc teraz powinna być właściwie wdzięczna! Uśmiechnęła się, zadowolona z takiego obrotu spraw. Bycie zaskakiwaną przez narzeczoną nigdy jej się nie znudzi. Jakim cudem ta kobieta potrafiła zawsze trafić dokładnie tam, gdzie trzeba było, żeby Finch dla niej zwariowała? Była wyjątkowo zdolna w każdej ze swoich postaci. Pewnie gdyby nagle wpadło jej do głowy przebrać się za faceta i w ten sposób oczarować April, nagle okazałoby się, że uwielbia mężczyzn i nie marzy o niczym inny, jak wyjściu za jednego z nich i urodzeniu mu gromadki ślicznych dzieci. Darling zdecydowanie byłaby w stanie przekonać ją absolutnie do wszystkiego, zmieniłaby pewnie dla niej zdanie w każdej kwestii i w ogóle. Na szczęście narzeczona miała zbyt dobre serce i za dużo rozsądku, by wykorzystywać ją w taki paskudny sposób. Nie wchodziła z buciorami do głowy April w negatywnym sensie. Pozwalała jej być sobą i realizować się w swoich durnych pomysłach oraz dawno wypracowanych poglądach. Normalnie jakby kochała ją dokładnie za to, jaka jest. Dziwaczka z tej Teddy!
— Po prostu trudno mi sobie wyobrazić, że wypuszczam cię z rąk po takiej szybkiej akcji — wyjaśniła, niezarażona tymi próbami odwrócenia kota ogonem. Na to się na pewno nie nabierze, nie ma opcji! Za dobrze potrafiła robić to samodzielnie, by dać się podejść w taki sposób. Jej pokręcony umysł potrafił jej robić tyle krzywd własnie w taki sposób, że można było ją uznać za specjalistkę w tej dziedzinie.
— Ale skoro cię w ten sposób nie obrażam, to chodź ze mną — poprosiła, ujmując jej dłonie, by zachęcić ją do zsunięcia się z barowego stołka. Chciała wreszcie móc nacieszyć się całym ciałem dziewczyny, a nie tylko jego fragmentami, więc gdy tylko stanęła przed nią na podłodze, objęła ją w pasie i przyciągnęła do siebie. Uśmiechnęła się, wpatrując się w jej oczy z wielką, ciepłą miłością, która zdecydowanie nie miała kiedy urosnąć w małym ciałku June. Nietrudno było się domyślić, że zza tej fasady już bardzo odważnie przedzierała się April. Trudno było zostać w roli, gdy czuło się aż tyle emocji jednocześnie. Przede wszystkim wszystko kręciło się wokół radości. Finch miała ochotę skakać z ekscytacji, że ma taką piękną, inteligentną i seksowną narzeczoną, dla której mogłaby zrobić absolutnie wszystko.
Ujęła jej twarz w dłonie i znów złączyła ich wargi w zachłannym pocałunku, bo najwyraźniej bardzo stęskniła się już za jej smakiem. Teraz tęskniła przecież za dwie! Zarówno June, jak i April, nie miały nigdy dość swojej aktualnej partnerki. Finch na co dzień gromadziła w sobie zdecydowanie zbyt dużo uczuć jak na pojedynczego człowieka, a teraz to już totalnie przesadzała. Oderwała się wreszcie od niej, bo jednak trudno byłoby im się przemieszczać w środku pocałunków. Znów ujęła jej dłoń i pociągnęła ją delikatnie za sobą w stronę wspomnianych wcześniej toalet. Biedny Batman, on już wiedział, co się święci i pewnie trzymał kciuki, byle tylko nikt zaraz nie przyleciał do niego ze skargą, że nie da się normalnie korzystać z tutejszej łazienki, bo dzieją się tam jakieś niestworzone rzeczy.

Chcę Cię na zawsze, nie tylko doraźnie

Feels like a game You have to play

: ndz cze 21, 2026 11:36 am
autor: teddy darling
O tym, że kobieta zmieniała zdanie średnio trzy razy w ciągu minuty, June miała przekonać się tego wieczoru jeszcze co najmniej kilkadziesiąt razy. Tiffany wyjątkowo trudno było się na cokolwiek zdecydować. Najpierw mówiła jedno, chwilę później drugie, a po kolejnych kilku minutach potrafiła dojść do wniosku, że jednak wraca do pierwotnej wersji. Trudno było za tym nadążyć. Szczerze mówiąc, nawet Teddy zaczynała podejrzewać, że decyzję o zaręczynach Tiff również podjęła pod wpływem impulsu i bez głębszego zastanowienia. A później, zamiast ponosić konsekwencje własnych wyborów jak porządny człowiek, chodziła po barach i puszczała z innymi babami. Pod tym względem Tiff i Teddy różniły się diametralnie. Darling nawet przez chwilę nie przeszłoby przez myśl, żeby celowo mącić ukochanej w głowie, wykorzystywać jej łatwowierność albo prowadzić jakieś skomplikowane gierki dla własnej korzyści. Zawsze liczyła się z jej zdaniem i stawała na rzęsach, żeby April była w pełni szczęśliwa. Najwyraźniej Teddy w przeciwieństwie do Tiffany funkcjonowała według bardzo prostych zasad. Jeśli kochała, to porządnie. Jeśli się angażowała, to całkowicie. A jeśli już ktoś miał zawrócić jej w głowie, to tylko po to, żeby później spędzić resztę życia, zmuszając do wysłuchiwania głupich żartów, narzekania na ceny paliwa i niekończących się wywodów o tym, dlaczego strażacy są społeczeństwu bardziej potrzebni niż większość innych zawodów.
Zaklęła pod nosem, na moment wychodząc ze swojej roli. Trudno było o zabiegi erystyczne, kiedy Finch doskonale wiedziała, z czym to się je. Finch miała wprawę w zrzucaniu winy na kogoś innego i Darling nie dorastała jej w tym do pięt.
Chyba będziesz jednak musiała — odparła, unosząc dłoń, na której znajdował się pierścionek. To było przypomnienie, że Tiffany i June nie połączy nic więcej, oprócz wspomnianej, jednorazowej akcji. W domu czekała na nią narzeczona i Tiff zamierzała do niej wrócić.
Dała się ściągnąć ze stołka, mocno zakleszczając June w swoich ramionach. W rzeczywistości trzymała w nich April i od niej nie zamierzała uciekać niczym Kopciuszek, gdy tylko wybije północ, gubiąc w popłochu majtki. Teddy emanowała równie ogromną miłością, co ukochana. Jej serce rwało się do Finch i nie miało nic wspólnego z nonszalancką obojętnością Tiffany, która odwzajemniała pocałunki z myślą, żeby jak najszybciej znaleźć się w barowej toalecie i dać upust wzbierającym w podbrzuszu emocjom.
Nie wiem, dlaczego seks miałby mnie obrażać — wymruczała pomiędzy kolejnymi pocałunkami, ledwie odsuwając się na tyle, by wypowiedzieć te słowa. — Jaka właściwie różnica, gdzie dam się przelecieć? — dodała, unosząc znacząco brwi i mocniej splatając palce z dłonią June.
Decyzja została podjęta, a Tiffany należała do tych osób, które po krótkim okresie niezdecydowania z pełnym przekonaniem potrafiły ruszyć do przodu. Jeszcze chwilę wcześniej ważyła wszystkie za i przeciw, a teraz prowadziła June przez lokal tak, jakby od początku dokładnie wiedziała, czego chce.
Kilka kroków później napierała już ramieniem na drzwi łazienki. Pomieszczenie okazało się większe, niż mogły się spodziewać. Na środku znajdował się rząd umywalek z dużym lustrem, a dalej trzy oddzielne kabiny. Gwar baru został po drugiej stronie drzwi, ustępując miejsca przytłumionym dźwiękom muzyki.
Teddy Tiffany rozejrzała się szybko po wnętrzu, jakby oceniała sytuację, po czym spojrzała na June z wyraźnym zadowoleniem.
No proszę, nawet mamy w czym wybierać — uśmiechnęła się z zadowoleniem, chociaż kabiny wyglądały na trochę wąskie. Jak one się tam wygodnie rozkraczą, żeby nie zdemolować muszli i nie wyjebać drzwi? — Dlaczego nie zparosiłaś mnie do siebie? — zapytała, ponownie przyciągając do siebie June, żeby złączyć ich usta w kolejnym, gorącym pocałunku. — Co przede mną ukrywasz? — drążyła temat, przenosząc pocałunki z ust na linię żuchwy, a potem na szyję.

pocałuj mnie po francusku, kocham true-school w łóżku