Feels like a game You have to play
: pt cze 19, 2026 7:31 pm
June sięgnęła po drinka, gdy odczytała wiadomość i zaczęła go sukcesywnie sączyć przez słomkę, by wreszcie go dokończyć, zgodnie z życzeniem Tiffany. Najwyraźniej była wyjątkowo uległa! I głupiutka, bo w ogóle nie przyszło jej do głowy, że nieznajoma mogłaby być kimś niebezpiecznym. A może po prostu zakładała, że jest w stanie się przed każdym obronić? W tym stroju czuła się jakaś taka... nabuzowana. W sumie gdyby miała postawić na to, czy byłaby dzisiaj w stanie kogoś pobić, na pewno postawiłaby na samą siebie. Czuła się totalnie gotowa do boju i rzuciłaby się na każdego, nieważne o ile od niej większego! Cóż, na pewno skończyłoby się to bardzo źle, bo sama odlotowa kurtka nie gwarantuje, że nie dostanie się srogiego wpierdolu, a to była jedyna przewaga, jaką miała June. Pozostało tylko liczyć na to, że Tiff nie jes tpsychiczna.
Lata bycia puszczalską bardzo się przydawały w takich momentach! Zdążyła się nauczyć, co robić, by zwrócić na siebie uwagę, gdy wreszcie zaczęła się naprawdę bardzo lubić. Przez lata doskonaliła te sztuczki i wykorzystywała je na całej masie dziewczyn, a teraz całe to zgromadzone doświadczenie mogło przysłużyć się, by uwodzić Teddy. Wychodzi na to, że strażaczka powinna jej podziękować za tę rozwiązłość, bo dzięki temu otrzymywała porządnie oszlifowaną wersję Finch.
— (W samo centrum Atlantydy) — obiecała w kolejnej wiadomości. Jakakolwiek mityczna kraina byłaby dobrym pomysłem. Byle była oderwana od zwyczajnej rzeczywistości i przygniatała swoją potęgą. Nie ma szans, by June odpuściła, póki nie da swojej rozmówczyni czegoś co najmniej na takim poziomie. Z tym całym jeżdżeniem motocyklem, jakby przyszło co do czego, byłby oczywiście straszny problem, ale na pewno by coś wymyśliła, byle tylko dobrać się do majtek Tiff. Nie takie rzeczy w życiu już robiła i to nie tylko z Masajami. Co to dla niej usidlenie jakiejś tam maszyny, skoro udawało jej się oczarować Tiffany coraz bardziej? Ta kobieta była wyzwaniem, a nie jakiś tam kolorowy ścigacz, który pewnie dostała po jakimś zmarłym tragicznie latynoskim przyjacielu.
— (Oczywiście, że czytam ci w myślach. Są doskonałe. Z każdą kolejną robię się coraz bardziej mokra) — wystukała na ekranie. Czyli jednak nie była taką zwyczajną postacią wykreowaną w obyczajowym uniwersum. Miała supermoce! Potrafiła czytać w myślach. Albo po prostu sprawnie mieszać w myślach Teddy.
— (Nic, bo nie śmiałabym niczego zrobić bez pozwolenia) — odpisała i przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad kolejną wiadomością.
— (Chyba że chcesz, żebym Cię pocałowała, Tiff?) — dopisała i dopiero wtedy podniosła wzrok na narzeczoną. Serce zabiło jej mocniej, bo chyba naprawdę zaczęła martwić się potencjalną odpowiedzią. Czuła taką ekscytację, jakby jeszcze nigdy jej nie całowała i to mogłoby się wydarzyć po raz pierwszy za kilka momentów. To dopiero było głupie! Co ta kobieta z nią robiła, to po prostu nie do uwierzenia.
Co zechcesz — powiedz tylko Naprawdę na dużo mnie stać
Lata bycia puszczalską bardzo się przydawały w takich momentach! Zdążyła się nauczyć, co robić, by zwrócić na siebie uwagę, gdy wreszcie zaczęła się naprawdę bardzo lubić. Przez lata doskonaliła te sztuczki i wykorzystywała je na całej masie dziewczyn, a teraz całe to zgromadzone doświadczenie mogło przysłużyć się, by uwodzić Teddy. Wychodzi na to, że strażaczka powinna jej podziękować za tę rozwiązłość, bo dzięki temu otrzymywała porządnie oszlifowaną wersję Finch.
— (W samo centrum Atlantydy) — obiecała w kolejnej wiadomości. Jakakolwiek mityczna kraina byłaby dobrym pomysłem. Byle była oderwana od zwyczajnej rzeczywistości i przygniatała swoją potęgą. Nie ma szans, by June odpuściła, póki nie da swojej rozmówczyni czegoś co najmniej na takim poziomie. Z tym całym jeżdżeniem motocyklem, jakby przyszło co do czego, byłby oczywiście straszny problem, ale na pewno by coś wymyśliła, byle tylko dobrać się do majtek Tiff. Nie takie rzeczy w życiu już robiła i to nie tylko z Masajami. Co to dla niej usidlenie jakiejś tam maszyny, skoro udawało jej się oczarować Tiffany coraz bardziej? Ta kobieta była wyzwaniem, a nie jakiś tam kolorowy ścigacz, który pewnie dostała po jakimś zmarłym tragicznie latynoskim przyjacielu.
— (Oczywiście, że czytam ci w myślach. Są doskonałe. Z każdą kolejną robię się coraz bardziej mokra) — wystukała na ekranie. Czyli jednak nie była taką zwyczajną postacią wykreowaną w obyczajowym uniwersum. Miała supermoce! Potrafiła czytać w myślach. Albo po prostu sprawnie mieszać w myślach Teddy.
— (Nic, bo nie śmiałabym niczego zrobić bez pozwolenia) — odpisała i przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad kolejną wiadomością.
— (Chyba że chcesz, żebym Cię pocałowała, Tiff?) — dopisała i dopiero wtedy podniosła wzrok na narzeczoną. Serce zabiło jej mocniej, bo chyba naprawdę zaczęła martwić się potencjalną odpowiedzią. Czuła taką ekscytację, jakby jeszcze nigdy jej nie całowała i to mogłoby się wydarzyć po raz pierwszy za kilka momentów. To dopiero było głupie! Co ta kobieta z nią robiła, to po prostu nie do uwierzenia.
Co zechcesz — powiedz tylko Naprawdę na dużo mnie stać