down in the darkness i've made my home
: czw lip 02, 2026 8:21 pm
Nie chciał tego widzieć.
Przerażenia w jej oczach gdy wkraczał do środka pomieszczenia, ulgi wymieszanej z bólem gdy obróciła głowę w jego stronę. Pragnął powiedzieć jej, żeby się zatrzymała - przestała ruszać, tkwiła w jednej pozycji, w tej, która przynosiłaby jej najmniej bólu. Pragnął sprawić, by ten ból zniknął bezpowrotnie.
I zapomnieć, że to on go spowodował.
Nie bezpośrednio, oczywiście. Jego wyrzuty sumienia nie sięgały wyciągniętego w jej stronę pistoletu i naciśnięcia na spust. Właśnie dlatego sięgały tak głęboko - wydawały się ugruntowane w obiektywnej ocenie. Owszem, nie on spowodował, że Collins do niej strzelił, ale czy nie znalazła się tam wyłącznie dlatego, że nie potrafił przekonać jej do usiedzenia w miejscu?
A czy to wszystko nie było przecież efektem tego, że s k ł a m a ł?
Z tą świadomością znalazł się przy jej łóżku, z nią uklęknął obok, ignorując wszystkich pozostałych znajdujących się w pomieszczeniu. Jego usta wygięły się w lekkim uśmiechu, pozbawionym jednak stojącej za nim radości. Nie potrafił cieszyć się z tego, że była przytomna, że do niego mówiła - nie, gdy jego umysł skupiał się na tym, że leżała w szpitalnym łóżku.
- Nie wiedziałem, że mamy dom - odrzucił z nutą rozbawienia, choć jednym uchem słuchał wszystkich informacji, które próbował przekazać im jej lekarz.
Notował mentalnie to, co trzeba było teraz zrobić, na jak długo była wyłączona ze służby, jakie miała przyjmować leki. Choć jego twarz zwrócona była do Margo, słyszał wszystko, jakby pomiędzy tymi słowami miały być schowane kolejne ryzyka. Jakby gdzieś między jednym zaleceniem a drugim, mężczyzna miał powiedzieć, że tak naprawdę się nie udało, a wtedy on ocknąłby się z własnego rodzaju sennej mary.
- Ty wyglądasz znacznie gorzej - odpowiedział z przekorą, a coś w jego sercu ociepliło się czując kobiecą dłoń w jego włosach. - W dodatku uwaliłaś mi całe auto.
Odwrócił głowę, wyłącznie po to by przytaknąć lekarzowi i tym samym, mało subtelnie, poprosić go o chwilę prywatności. Pielęgniarka wciąż coś sprawdzała na aparaturze, po której powiódł czujnym spojrzeniem nim zaczęła kierować się do wyjścia, zostawiając ich z ciszą przerywaną wyłącznie pikaniem.
- Myślałem, że cię straciłem - szepnął, sięgając do jej wilgotnego policzka by zetrzeć kolejne łzy, mknące na spotkanie szpitalnej pościeli. Była to kolejna rzecz, której nie chciał widzieć - a zarazem widok tak rzadki, że każdy jego przypadek wypalał się w jego pamięci, niezdolny do zatarcia. Margo nigdy nie płakała. - Nie wiem, co bym zrobił, gdyby tak się stało.
Kolejne kłamstwo, jakby nawet w chwili takiej jak ta nie potrafił się od nich opędzić.
Wiedział, co by zrobił - w jakie miejsce się udał, ku komu skierował własną broń, w jaki punkt czaszki wycelowałby swoją broń.
Wiedział wszystko, a jeden rzut oka na nią pokazywał mu, że wiedziała to również ona.
też tak potrafie
Przerażenia w jej oczach gdy wkraczał do środka pomieszczenia, ulgi wymieszanej z bólem gdy obróciła głowę w jego stronę. Pragnął powiedzieć jej, żeby się zatrzymała - przestała ruszać, tkwiła w jednej pozycji, w tej, która przynosiłaby jej najmniej bólu. Pragnął sprawić, by ten ból zniknął bezpowrotnie.
I zapomnieć, że to on go spowodował.
Nie bezpośrednio, oczywiście. Jego wyrzuty sumienia nie sięgały wyciągniętego w jej stronę pistoletu i naciśnięcia na spust. Właśnie dlatego sięgały tak głęboko - wydawały się ugruntowane w obiektywnej ocenie. Owszem, nie on spowodował, że Collins do niej strzelił, ale czy nie znalazła się tam wyłącznie dlatego, że nie potrafił przekonać jej do usiedzenia w miejscu?
A czy to wszystko nie było przecież efektem tego, że s k ł a m a ł?
Z tą świadomością znalazł się przy jej łóżku, z nią uklęknął obok, ignorując wszystkich pozostałych znajdujących się w pomieszczeniu. Jego usta wygięły się w lekkim uśmiechu, pozbawionym jednak stojącej za nim radości. Nie potrafił cieszyć się z tego, że była przytomna, że do niego mówiła - nie, gdy jego umysł skupiał się na tym, że leżała w szpitalnym łóżku.
- Nie wiedziałem, że mamy dom - odrzucił z nutą rozbawienia, choć jednym uchem słuchał wszystkich informacji, które próbował przekazać im jej lekarz.
Notował mentalnie to, co trzeba było teraz zrobić, na jak długo była wyłączona ze służby, jakie miała przyjmować leki. Choć jego twarz zwrócona była do Margo, słyszał wszystko, jakby pomiędzy tymi słowami miały być schowane kolejne ryzyka. Jakby gdzieś między jednym zaleceniem a drugim, mężczyzna miał powiedzieć, że tak naprawdę się nie udało, a wtedy on ocknąłby się z własnego rodzaju sennej mary.
- Ty wyglądasz znacznie gorzej - odpowiedział z przekorą, a coś w jego sercu ociepliło się czując kobiecą dłoń w jego włosach. - W dodatku uwaliłaś mi całe auto.
Odwrócił głowę, wyłącznie po to by przytaknąć lekarzowi i tym samym, mało subtelnie, poprosić go o chwilę prywatności. Pielęgniarka wciąż coś sprawdzała na aparaturze, po której powiódł czujnym spojrzeniem nim zaczęła kierować się do wyjścia, zostawiając ich z ciszą przerywaną wyłącznie pikaniem.
- Myślałem, że cię straciłem - szepnął, sięgając do jej wilgotnego policzka by zetrzeć kolejne łzy, mknące na spotkanie szpitalnej pościeli. Była to kolejna rzecz, której nie chciał widzieć - a zarazem widok tak rzadki, że każdy jego przypadek wypalał się w jego pamięci, niezdolny do zatarcia. Margo nigdy nie płakała. - Nie wiem, co bym zrobił, gdyby tak się stało.
Kolejne kłamstwo, jakby nawet w chwili takiej jak ta nie potrafił się od nich opędzić.
Wiedział, co by zrobił - w jakie miejsce się udał, ku komu skierował własną broń, w jaki punkt czaszki wycelowałby swoją broń.
Wiedział wszystko, a jeden rzut oka na nią pokazywał mu, że wiedziała to również ona.
też tak potrafie