your soul is igniting me and that's 'cause you feel like summer camp
: pt lip 10, 2026 10:12 am
Spojrzała na nią z tym swoim rozbrajająco głupkowatym wyrazem twarzy, zupełnie jak golden retriever, który nie ma pojęcia, co się dzieje, ale i tak jest szczęśliwy, że może po prostu tu być. A potem uśmiechnęła się całą sobą, kiedy narzeczona zaczęła prawić jej komplementy. Niby wiedziała, że to miała być prezentacja umiejętności, dzięki której chłopcy - i dziewczyny też! - mieli się kiedyś dowiedzieć, co powiedzieć, żeby druga osoba poczuła się dokładnie tak, jak teraz czuła się Teddy. Zmarszczyła nos, kiedy April starła z jej twarzy odrobinę ketchupu. Aż trudno uwierzyć, że nie zdążyła ubrudzić nim całej siebie. Odruchowo zerknęła jeszcze na dekolt, sprawdzając, czy nic tam nie skapnęło, ale na szczęście wszystko było czyste. Do czasu.
To, co mówiła ukochana, nie było niczym, czego strażaczka wcześniej nie słyszała, a mimo to jej żołądek zrobił salto w tył i zatańczył kankana. Już miała pochylić się bliżej, żeby połączyć ich usta w słodkim pocałunku, ale nie zdążyła. Finch niespodziewanie się wyprostowała, przypominając sobie o obecności małolatów. Bez sensu! Na bank nie dało się ich bardziej zgorszyć!
— Aha, czyli mam jej gadać, że jest ładna? — zapytał Jack, wyraźnie nieprzekonany do takich czułostek. — Nie mogę jej po prostu powiedzieć, że ma fajną dupę? — zarechotał, a koledzy natychmiast mu zawtórowali, jak na bandę nastoletnich neandertalczyków przystało.
— Możesz — wtrąciła Darling, bo w gruncie rzeczy to też był komplement. — Ale większe wrażenie zrobi, jeśli powiesz jej, że ma najładniejsze oczy. Takie, które na co dzień są zielone, ale w słońcu nabierają intensywnego, szmaragdowego odcienia — dorzuciła z uśmiechem. Jack nie wyglądał na szczególnie poruszonego tą radą. Za to jego koleżanki owszem. Jedna spojrzała na drugą i obie zgodnie pokiwały głowami, najwyraźniej zachwycone taką wizją. I wcześniejszymi słowami April również. Bo kto nie chciałby być pierwszą osobą, do której zwróci się w pierwszej kolejności, kiedy w twoim życiu wydarzy się coś przezabawnego?
Zjedli, dopili piwa i ruszyli do sklepu, który znajdował się po drugiej stronie jeziora. Trzeba było je obejść. A jak obejdą jezioro, to jezioro będzie przez nie... no właśnie, co? Okrążone? Ach, te niezbadane zagadki z internetu! Teddy splotła palce z palcami narzeczonej i pogładziła kciukiem wierzch jej dłoni.
— Z tobą to nawet i setka — zażartowała, bo setkę, to one co najwyżej mogły kupić sobie w spożywczym na przeciwległym brzegu. — Nie no, nie mamy tyle miejsca w lofcie — zreflektowała się, bo gdzie one by te dzieciory pomieściły? W planach miały piękny dom z wielkim ogrodem, ale trochę potrwa, zanim faktycznie dojdzie to do skutku. Zresztą, o czym tu była mowa? Dzieci tak bez ślubu? To się nie godzi!
Na otwartej przestrzeni żar lał się z nieba i Darling zaczęła żałować, że zostawiły swoje rzeczy na pomoście. Niewiele brakowało, żeby spiekły się na raczka, a i tak będzie to widoczne dopiero jak wrócą do namiotu.
— A może jednak po dwa piwa na głowę? — odezwał się rudzielec, gdy już doczłapali się do sklepu. Młokosy coraz bardziej zaczęły nadwyrężać ich życzliwość i dobre serca. — Oj, no co wam szkodzi? Mamy hajs! — dodał natychmiast i popatrzył po kolegach, którzy jak na zawołanie zaczęli wyciągać z kieszeni i nerek swoje oszczędności. Strasznie durni byli, jeśli naprawdę uważali, że chodzi tutaj tylko o pieniądze.
pojawi się i ta, do której będę mówić darling
To, co mówiła ukochana, nie było niczym, czego strażaczka wcześniej nie słyszała, a mimo to jej żołądek zrobił salto w tył i zatańczył kankana. Już miała pochylić się bliżej, żeby połączyć ich usta w słodkim pocałunku, ale nie zdążyła. Finch niespodziewanie się wyprostowała, przypominając sobie o obecności małolatów. Bez sensu! Na bank nie dało się ich bardziej zgorszyć!
— Aha, czyli mam jej gadać, że jest ładna? — zapytał Jack, wyraźnie nieprzekonany do takich czułostek. — Nie mogę jej po prostu powiedzieć, że ma fajną dupę? — zarechotał, a koledzy natychmiast mu zawtórowali, jak na bandę nastoletnich neandertalczyków przystało.
— Możesz — wtrąciła Darling, bo w gruncie rzeczy to też był komplement. — Ale większe wrażenie zrobi, jeśli powiesz jej, że ma najładniejsze oczy. Takie, które na co dzień są zielone, ale w słońcu nabierają intensywnego, szmaragdowego odcienia — dorzuciła z uśmiechem. Jack nie wyglądał na szczególnie poruszonego tą radą. Za to jego koleżanki owszem. Jedna spojrzała na drugą i obie zgodnie pokiwały głowami, najwyraźniej zachwycone taką wizją. I wcześniejszymi słowami April również. Bo kto nie chciałby być pierwszą osobą, do której zwróci się w pierwszej kolejności, kiedy w twoim życiu wydarzy się coś przezabawnego?
Zjedli, dopili piwa i ruszyli do sklepu, który znajdował się po drugiej stronie jeziora. Trzeba było je obejść. A jak obejdą jezioro, to jezioro będzie przez nie... no właśnie, co? Okrążone? Ach, te niezbadane zagadki z internetu! Teddy splotła palce z palcami narzeczonej i pogładziła kciukiem wierzch jej dłoni.
— Z tobą to nawet i setka — zażartowała, bo setkę, to one co najwyżej mogły kupić sobie w spożywczym na przeciwległym brzegu. — Nie no, nie mamy tyle miejsca w lofcie — zreflektowała się, bo gdzie one by te dzieciory pomieściły? W planach miały piękny dom z wielkim ogrodem, ale trochę potrwa, zanim faktycznie dojdzie to do skutku. Zresztą, o czym tu była mowa? Dzieci tak bez ślubu? To się nie godzi!
Na otwartej przestrzeni żar lał się z nieba i Darling zaczęła żałować, że zostawiły swoje rzeczy na pomoście. Niewiele brakowało, żeby spiekły się na raczka, a i tak będzie to widoczne dopiero jak wrócą do namiotu.
— A może jednak po dwa piwa na głowę? — odezwał się rudzielec, gdy już doczłapali się do sklepu. Młokosy coraz bardziej zaczęły nadwyrężać ich życzliwość i dobre serca. — Oj, no co wam szkodzi? Mamy hajs! — dodał natychmiast i popatrzył po kolegach, którzy jak na zawołanie zaczęli wyciągać z kieszeni i nerek swoje oszczędności. Strasznie durni byli, jeśli naprawdę uważali, że chodzi tutaj tylko o pieniądze.
pojawi się i ta, do której będę mówić darling