can I be close to you?
: śr paź 14, 2026 10:29 pm
Przez całe swoje życie Alex nie miał zbyt wielu powodów, żeby komukolwiek ufać, a Dust była wyjątkiem od tej reguły. Nigdy nie dała mu pretekstu, żeby w nią zwątpił; była przy nim zawsze, a kiedy odpierdalał jakiś szajs; pomagała mu się zebrać do kupy. Nawet teraz, gdy wyjebał tego frajerskiego elegancika za drzwi, stanęła za nim murem, mimo że miała prawo się wkurwić - cud, nie kobieta. - Ufam ci - odpowiedział, patrząc jej prosto w oczy. Zaraz uśmiechnął się lekko i pogładził kciukiem jej policzek. - Skoczyłbym za tobą w ogień, nawet gdybyś miała w ręku kanister z benzyną i zapalniczkę - zażartował, po czym pocałował przelotnie jej szyję. Czy istniała na świecie lepsza kobieta? Na pewno nie. Zresztą, kiedy August wspomniała o tym swoim dziecięcym marzeniu, mimowolnie w jego głowie ruszyła cała lawina myśli. Małżeństwo? Ślub? Dla Alexa to wszystko brzmiało jak abstrakcja, bo kiedy dorastał, jego nieświętej pamięci matka zmieniała facetów częściej niż rękawiczki i kurwiła się na prawo i lewo. Z drugiej jednak strony, jako nastolatek dorastał też u boku August, której rodzice - państwo Winters - byli naprawdę zgranym zespołem i ludźmi, którzy się uzupełniali i szczerze szanowali. Stworzyli prawdziwą, szczęśliwą rodzinę i… jeśli Alex kiedykolwiek miałby się odważyć na stworzenie czegoś własnego i stałego, bardzo chciałby, żeby wyglądało to dokładnie tak, jak u Wintersów.
Ciiiiiiiiiiiiii... to dziecięce marzenie. Posłał swojej dziewczynie rozbawione spojrzenie i parsknął śmiechem. - Dziecięce marzenie? Planowałaś to już wtedy, jak kradłem ci frytki z talerza w podstawówce? - zaczął się z nią droczyć i objął ją nieco mocniej w pasie, a kiedy schowała zażenowaną buzię w jego bluzie, pocałował ją w czubek głowy. Kurde, znowu zaczął się zastanawiać, jak to się w ogóle stało, że przez te wszystkie lata był aż tak ślepy i nie zauważał tego, co znajdowało się tuż przed jego nosem, a mianowicie… cała August Winters?! Jezu, ona naprawdę była, jest i będzie jego kobietą numer jeden, mimo że zorientował się o tym tak późno. - Uwielbiam cię, Dust - mruknął pod nosem i przymknął oczy, gdy zaczęła delikatnie gładzić go po włosach. Ciepło jej dłoni zawsze działało na niego tak uspokajająco i po prostu nie zwracał na to wcześniej uwagi czy coś się zmieniło, odkąd wyznał jej uczucie? Hmmm… Mhm… Aaaa. Nie chcę tylko, żebyś przez to sobie zaszkodził albo żeby stała ci się jakaś krzywda… - Znasz mnie, Winters - rzucił Alex, po czym leniwie otworzył oczy i puścił Augustynie perskie oczko. Odwzajemnił też jej szybkiego buziaka, żeby nie było. - Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz - zauważył. To też była prawda. Nie zamierzał pozwolić jej uciec - nie po tym, jak w końcu udało im się do siebie dotrzeć. Pewnie całowałby ją dalej, gdyby nie…
… pewien policjant, który stanął w drzwiach kawiarni. Gdy tylko Alex go zobaczył, w pierwszym odruchu spiął się, gotowy na najgorsze, ale… zaraz się rozluźnił, gdy przyjrzał się twarzy mundurowego. Znał tę mordę. Pan Alexander Hall, tak? Miał dziś szczęście. - Tak - przytaknął grzecznie i wyprostował się nieznacznie, żeby… no wiecie, zachować pozory kultury czy tam czegoś. Wysłuchał kolesia i pokiwał głową. - Podstawy samoobrony to podstawa, panie władzo. Żaden problem - odpowiedział i uśmiechnął się uprzejmie, jakby w ogóle nie znał powodu, dla którego mu się upiekło. Skinął mężczyźnie głową, który po chwili zostawił wizytówkę na ladzie i po prostu wyszedł z kawiarni. Alex sięgnął po mały kartonik, obrócił go dwa razy w palcach i bez słowa wsunął go do kieszeni spodni. Well, well, well… No… Przez to całe zamieszanie i wizytę gliniarza w kawiarni Alex zdał sobie sprawę, że miał już dość kręcenia i udawania, że wszystko było w porządku. Skoro chciał razem z August zbudować coś prawdziwego i wreszcie przestać spierdalać przed własnymi uczuciami, musiał jej to powiedzieć. Tu i teraz.
My, oh my, what a girl
Poczekał, aż ostatni klienci wreszcie opuszczą lokal, po czym podszedł do drzwi, przekręcił zamek i obrócił tabliczkę, żeby na drzwiach po drugiej stronie znalazł się napis CLOSED. Nastała głucha cisza, a Alex odwrócił się na pięcie i spojrzał na August, która w milczeniu śledziła go wzrokiem. Postąpił kilka kroków w jej stronę, po czym oparł się o ladę naprzeciwko Winters, żeby nie kusić losu i nie obdarować jej milionem pocałunków, zanim nie powie jej wszystkiego, mimo że miał na to ogromną ochotę, skoro już zostali sami. - Dust, muszę ci coś powiedzieć - zaczął i utkwił w niej swoje spojrzenie. - Nie chcę mieć przed tobą żadnych tajemnic, więc… musisz wiedzieć, że dalej… walczę, ale… Cicho, daj mi powiedzieć - przerwał i delikatnie ułożył palec wskazujący na jej ustach, bo wydawało mu się, że już otwierała usta, żeby coś powiedzieć i skomentować. Czy on właśnie ją uciszał? Omagad. Przełknął ślinę. No i czy on naprawdę właśnie jej przyznał, że dalej brał udział w nielegalnych walkach bokserskich? Kurwa? Znów wziął głęboki wdech. Raz kozie śmierć. - Jestem informatorem policji. Od kilku tygodni. Możliwe, że ten gość mnie rozpoznał, dlatego skończyło się na upomnieniu. Potrzebują mnie - wyjaśnił i skinął głową w kierunku drzwi, w których kilka minut temu pojawił się policjant. Jeju, serce waliło mu jak oszalałe. Pamiętał ten pieprzony wieczór, kiedy najpierw posprzeczał się z Lennox, a potem do szatni wpierdolił się Madden i… Masakra. - Nie miałem wyboru - dodał, jakby to miało jakkolwiek usprawiedliwić to, co działo się od kilku tygodni. No i dopiero w tym momencie zdał sobie sprawę, że cały czas trzymał swój palec wskazujący na jej wargach, dlatego opuścił rękę i ujął jej obie dłonie w swoje, żeby ścisnąć je lekko. - Zależy mi na tobie, więc chcę, żebyś wiedziała wszystko. Koniec z tajemnicami. A teraz już możesz mnie opierdolić - powiedział, czekając na jej reakcję.
And I'm down on my hands and knees
Begging you please, baby
Show me your world
my kind of woman