All that mattered was chasing the ball 🏀
: wt lip 21, 2026 7:58 am
W tym momencie żadnej nie było w głowie się rozstawać i tego trzeba się trzymać. Żyły przede wszystkim swoją wielką miłością i całą masą pożądania. Zawsze były przecież dla siebie niesamowicie ważne, ale nigdy wcześniej nie miały aż tak dużego dostępu do swoich ciał. Można byłoby przypuszczać, że zacznie im się to w końcu nudzić i będą zachowywać się jak stare małżeństwo, bo przecież znały się od piętnastu lat. Nic bardziej mylnego! Nawet w trakcie meczu koszykówki nie potrafiły się zachowywać jak należy. Co by się działo, gdyby jednak zostały na oglądanie w domu? Cóż, może byłby teraz bardziej zaangażowane w mecz, bo pewnie byłoby już po wszystkim i mogłyby swobodnie odpoczywać wpatrując się w telewizor.
— Przecież oglądam. O patrz, zdobyła punkt. — Skinęła w stronę boiska w momencie, gdy jedna z zawodniczek wsadziła piłkę do kosza po uwieszeniu się na nim. Jeszcze niedawno April uznałaby to za imponujące, ale przecież niedawno sama to zrobiła, więc co to dla niej! Wprawdzie Amerykańska zawodniczka zrobiła to bez niczyjej pomocy, ale co z tego? Nie zawisła też potem na obręczy i nie zaczęła majtać wesoło nogami, więc ewidentnie nie potrafiła się bawić, więc szkoda w ogóle ją brać na poważnie. W każdym razie Finch wiedziała, co się dzieje na boisku! Mniej więcej. Wiedziała, że dziewczyny grają mecz. Wiedziała nawet, z jakich miast pochodziły drużyny! No i... tyle w sumie. Wcześniej jej uwaga krążyła wokół wyimaginowanych romansów koszykarek, a teraz skupiła się całkowicie na prawdziwym romansie z własną narzeczoną.
Oderwała wzrok od boiska dopiero, gdy Teddy wręczyła jej swój stanik. Uniosła zaskoczona brwi, ale szybko się uśmiechnęła, bo jakże mogłaby narzekać na taki obrót spraw? Odłożyła go na siedzenie obok siebie, bo co innego miała z nim w tym momencie zrobić? Dostęp do nagiej skóry narzeczonej był równie przyjemny jak kolejny buch z blanta, który wypaliła już jakiś czas temu. Teddy właściwie działała lepiej niż najgrubszy skręt, z jakim miała do czynienia. Mogła się nią odurzać bez końca.
— Będę całkowicie niepocieszona i biedna. Możemy po drodze ogarnąć jakieś chińskie zupki i zamartwiać się w domu — uznała, posłusznie pozwalając, by narzeczona przesunęła jej dłoń w dużo bardziej strategiczne miejsce. Cholera, czyżby sport tak właśnie działał na jej partnerkę? Zawsze tak było? Czemu w sumie nigdy tego nie zauważyła? Zmarnowały tyle szans i jej powrotów z siłowni. I wyjść. I milion meczów, które widziała i przy których mogła towarzyszyć jej April. Powinna być na nią nawet trochę zła, że nigdy jej nie powiedziała, jak to wygląda naprawdę.
— Czy to wszystko oznacza, że wygrałam i dałaś się tak łatwo? — zapytała, drażniąc palcami jeden z jej sutków, by chwilę później zacząć kręcić wokół niego małe kółka. Oparła wygodnie o jej ramię, nie łudząc się już nawet, że zapamięta cokolwiek z tych rozgrywek. A skoro Toronto przegrywało, to w ogóle szkoda na nich czasu. Przytulanie się do strażaczki i dalsze rozpraszanie jej było o wiele fajniejsze.
teddy darling
— Przecież oglądam. O patrz, zdobyła punkt. — Skinęła w stronę boiska w momencie, gdy jedna z zawodniczek wsadziła piłkę do kosza po uwieszeniu się na nim. Jeszcze niedawno April uznałaby to za imponujące, ale przecież niedawno sama to zrobiła, więc co to dla niej! Wprawdzie Amerykańska zawodniczka zrobiła to bez niczyjej pomocy, ale co z tego? Nie zawisła też potem na obręczy i nie zaczęła majtać wesoło nogami, więc ewidentnie nie potrafiła się bawić, więc szkoda w ogóle ją brać na poważnie. W każdym razie Finch wiedziała, co się dzieje na boisku! Mniej więcej. Wiedziała, że dziewczyny grają mecz. Wiedziała nawet, z jakich miast pochodziły drużyny! No i... tyle w sumie. Wcześniej jej uwaga krążyła wokół wyimaginowanych romansów koszykarek, a teraz skupiła się całkowicie na prawdziwym romansie z własną narzeczoną.
Oderwała wzrok od boiska dopiero, gdy Teddy wręczyła jej swój stanik. Uniosła zaskoczona brwi, ale szybko się uśmiechnęła, bo jakże mogłaby narzekać na taki obrót spraw? Odłożyła go na siedzenie obok siebie, bo co innego miała z nim w tym momencie zrobić? Dostęp do nagiej skóry narzeczonej był równie przyjemny jak kolejny buch z blanta, który wypaliła już jakiś czas temu. Teddy właściwie działała lepiej niż najgrubszy skręt, z jakim miała do czynienia. Mogła się nią odurzać bez końca.
— Będę całkowicie niepocieszona i biedna. Możemy po drodze ogarnąć jakieś chińskie zupki i zamartwiać się w domu — uznała, posłusznie pozwalając, by narzeczona przesunęła jej dłoń w dużo bardziej strategiczne miejsce. Cholera, czyżby sport tak właśnie działał na jej partnerkę? Zawsze tak było? Czemu w sumie nigdy tego nie zauważyła? Zmarnowały tyle szans i jej powrotów z siłowni. I wyjść. I milion meczów, które widziała i przy których mogła towarzyszyć jej April. Powinna być na nią nawet trochę zła, że nigdy jej nie powiedziała, jak to wygląda naprawdę.
— Czy to wszystko oznacza, że wygrałam i dałaś się tak łatwo? — zapytała, drażniąc palcami jeden z jej sutków, by chwilę później zacząć kręcić wokół niego małe kółka. Oparła wygodnie o jej ramię, nie łudząc się już nawet, że zapamięta cokolwiek z tych rozgrywek. A skoro Toronto przegrywało, to w ogóle szkoda na nich czasu. Przytulanie się do strażaczki i dalsze rozpraszanie jej było o wiele fajniejsze.
teddy darling