'Cause it's nice out and we could get high
: wt sie 11, 2026 9:01 am
Propozycja Teddy na szczęście była dość łagodna. Przygotowanie jedzenia to żaden problem. Może April nie była jakąś wybitną mistrzynią garów, ale gotowała naprawdę nieźle, a jej narzeczona nie kręciła nosem na fakt, że w daniu nie ma mięsa. Pamiętała, że Jett gotuje całkiem nieźle i martwiła się jedynie o Emmę, która raczej nie spędzała zbyt wiele przy garach, bo zwyczajnie było jej szkoda czasu. To nie oznacza jednak, że nie ma jakiegoś ukrytego talentu! Może ich zaskoczy i przygotuje dla strażaczki coś takiego, że wszystkim innym spadną kapcie? Finch w to wątpiła, ale jej przyjaciółka już niejednokrotnie ją zaskakiwała, więc może stanie się tak i tym razem. Wolała jednak niczego w tej kwestii nie sugerować, by nie zniechęcać Donovana. Niektórym mężczyznom przeszkadzał fakt, że ich potencjalne kobiety nie były mistrzyniami kuchni. Nie chciała, by skreślał ją na starcie. Lepiej niech najpierw ją polubi, a potem odkrywa jakieś niewygodne fakty, bo łatwiej będzie mu je wybaczyć, prawda? Oby!
Reakcja Emmy i Jetta nieco ją... zmartwiła. Jej pierwsza porcja alkoholu też nie weszła gładko, ale żeby było aż tak źle? Jedna się prawie porzygała, drugi prawie umarł przez alergię... co następne? I to ludzie uważali za dobrą zabawę? To właśnie było tradycją, którą ten bar chwalił się na prawo i lewo? To niezły powód do dumy. Pewnie dlatego nigdy o tym nie słyszała. Większość zawodnikow nie dożwa kolejnego dnia i po prostu nie może opowiedzieć o niesamowitej zabawie, jaka ich tu spotkała. Oby któraś z nich była tą, która przeżyje ten szajs. Spojrzała niepewnie na narzeczoną. Strażaczka nie sprawiała wrażenia zestresowanej. Miała dobry mental do takich spraw. A może dla niej ten szot był jak kompocik? Czyżby Finch chciała poślubić aż takiego chlora? Cholera, całkiem możliwe. No nic. Nie chciała poddawać się bez walki, choć coś podpowiadało jej, że gorzko tego pożałuje. Skinęła głową i uniosła kolejny kieliszek do ust.
1d100
Opróżniła całość jednym haustem. Smakowało okropnie. Dwa szoty to za mało, by smak przestał robić jej jakąkolwiek różnicę. A może to jeden z tych alkoholi, który nigdy nie przestaje smakować obrzydliwie? Bardzo możliwe. Otarła usta wierzchem dłoni i wzięła głęboki oddech, by upewnić się, że ciągle żyje. Właściwie... nic wielkiego jej nie było. Zbierało jej się nieco na wymioty, ale to wyłącznie przez ten dziwaczny posmak na języku, a nie przez nagromadzenie procentów. W sumie to czuła się jeszcze względnie trzeźwa. Miała nawet wrażenie, że bardziej zaszumiało jej w głowie, gdy wypiła poprzednie piwo, a nie teraz, ale to chyba nie bylo możliwe, prawda?
- Żyjesz? - zapytała, patrząc na ukochaną. Z jednej strony nie życzyła jej źle, a z drugiej nie miałaby nic przeciwko, gdyby ten kieliszek jednak ją wykończył i zabawa zostałaby uznana za zakończoną. Miała coraz mniejszą ochotę w to brnąć, ale nie chciała się też jeszcze poddawać. Zdecydowanie były w niej dwa wilki i pewnie któryś z nich się na koniec tego dnia porzyga.

Reakcja Emmy i Jetta nieco ją... zmartwiła. Jej pierwsza porcja alkoholu też nie weszła gładko, ale żeby było aż tak źle? Jedna się prawie porzygała, drugi prawie umarł przez alergię... co następne? I to ludzie uważali za dobrą zabawę? To właśnie było tradycją, którą ten bar chwalił się na prawo i lewo? To niezły powód do dumy. Pewnie dlatego nigdy o tym nie słyszała. Większość zawodnikow nie dożwa kolejnego dnia i po prostu nie może opowiedzieć o niesamowitej zabawie, jaka ich tu spotkała. Oby któraś z nich była tą, która przeżyje ten szajs. Spojrzała niepewnie na narzeczoną. Strażaczka nie sprawiała wrażenia zestresowanej. Miała dobry mental do takich spraw. A może dla niej ten szot był jak kompocik? Czyżby Finch chciała poślubić aż takiego chlora? Cholera, całkiem możliwe. No nic. Nie chciała poddawać się bez walki, choć coś podpowiadało jej, że gorzko tego pożałuje. Skinęła głową i uniosła kolejny kieliszek do ust.
1d100
Opróżniła całość jednym haustem. Smakowało okropnie. Dwa szoty to za mało, by smak przestał robić jej jakąkolwiek różnicę. A może to jeden z tych alkoholi, który nigdy nie przestaje smakować obrzydliwie? Bardzo możliwe. Otarła usta wierzchem dłoni i wzięła głęboki oddech, by upewnić się, że ciągle żyje. Właściwie... nic wielkiego jej nie było. Zbierało jej się nieco na wymioty, ale to wyłącznie przez ten dziwaczny posmak na języku, a nie przez nagromadzenie procentów. W sumie to czuła się jeszcze względnie trzeźwa. Miała nawet wrażenie, że bardziej zaszumiało jej w głowie, gdy wypiła poprzednie piwo, a nie teraz, ale to chyba nie bylo możliwe, prawda?
- Żyjesz? - zapytała, patrząc na ukochaną. Z jednej strony nie życzyła jej źle, a z drugiej nie miałaby nic przeciwko, gdyby ten kieliszek jednak ją wykończył i zabawa zostałaby uznana za zakończoną. Miała coraz mniejszą ochotę w to brnąć, ale nie chciała się też jeszcze poddawać. Zdecydowanie były w niej dwa wilki i pewnie któryś z nich się na koniec tego dnia porzyga.