Strona 4 z 4

Toronto Project X

: wt wrz 08, 2026 12:22 pm
autor: august winters
Już od wieków wiadomo było, że kobiecy biust potrafił zdziałać cuda, zwłaszcza jeśli chodziło o rozpraszanie tej części społeczeństwa, która od czasu do czasu zapominała, że do myślenia służy to, co ma się na karku, a nie to, co chowa się w bokserkach. I szczerze? W tym momencie wcale nie zamierzała narzekać na tę drobną biologiczną słabość, bo skoro miały dzięki niej wygrać i udowodnić, że one również potrafiły być sportsmenkami... beer pongowymi, ale wciąż sportsmenkami, to należało korzystać ze wszystkich dostępnych im środków. Winters pokiwała głową uchachana, potwierdzając, że tak, właśnie o ten cyckowy distraction jej chodziło, a kiedy już wszystkie wyglądały jak chodzące seksapile (chociaż wyglądały tak jeszcze przed tym małym impromptu), mogły wyruszyć na zewnątrz, gotowe pokazać facetom, kto tutaj nosił 'spodnie' i zajebiście wyposażone staniki, hihi.

Wychodząc na zewnątrz, od razu spotkała się spojrzeniem z Alexem i uśmiechnęła się do niego niewinnie. - Do czego? Nie wiem, o czym mówisz. Miałyśmy tylko bonding w łazience - zaśmiała się, choć przez tamtego buziaka poczuła się odrobinę onieśmielona. Wciąż nie przyzwyczaiła się do tego, że tak publicznie okazywali sobie uczucia. Niby nic wielkiego, zwykły pocałunek, ale dla niej nadal było to coś nowego, uwu.

Podeszła do Cassie, pokręciła głową z niedowierzaniem, a chwilę później parsknęła śmiechem i objęła ją ramieniem. - Dajesz wiarę? Będą teraz udawać, że to my nie dałyśmy im wyboru, a z pewnością aż ich świerzbiło, żeby poświecić gołymi klatami. - Przed oczami od razu mignęła jej klata Alexa, Jasona, Erica... Cholera jasna. Mogliby całą ekipą wystąpić w jakiejś reklamie calvina kleina.. oh my. - DZIEWCZYNY, ZAMKNIJCIE OCZY! PRÓBUJĄ NAS ROZKOJARZYĆ! - zasłoniła dłonią oczy Cassandry, sama również przymykając swoje. Sekundę później dostała czymś prosto w twarz, aż wzdrygnęła się z zaskoczenia. Poczuła znajomy zapach, odsunęła od siebie materiał i dopiero wtedy zorientowała się, że trzyma koszulkę Alexa. Szczwany lis. Zarzuciła ją sobie przez głowę, przez co materiał opadł na nią niemalże jak jakaś sukienka, i dopiero wtedy dotarło do niej co on tak właściwie zrobił. No dobra. Punkt dla niego.

Dołączyła do śpiewania solenizantowi sto lat, a gdy Jamie pokroiła tort i wyciągnęła z niego barbie striptizerkę, August parsknęła śmiechem pod nosem. - Jamie, luv you, girly.- Podeszła do niej, zgarnęła kawałek tortu i po chwili z pełną powagą oznajmiła, że smakował absolutnie mniami, gdzieś pomiędzy kolejnymi kęsami obserwując Eryczkę i Gabi pudłującę do kubków. W końcu stanęła obok Alvina. - Długo znacie się z Alexem? - zapytała, ale zanim zdążyła usłyszeć pełną odpowiedź, ktoś pacnął ją w nos. Oczywiście wilk o którym była mowa. - Przeginasz, Hall! - rzuciła za nim. Miał szczęście, że miał urodziny i to był JEGO DZIEŃ. - SHERIII!!! - zapiszczała chwilę później, odłożyła talerzyk i podskoczyła z ekscytacji, podbiegając do dziewczyny, żeby przybić jej piątkę, gdy ta trafiła do kubeczka, a kiedy chwilę później Jamie również trafiła, August niemalże rzuciła się na nią z przytuleniem. A jeszcze większą wisienką na torcie było to, że Alex właśnie spudłował. Ha!

Ale hola, hola.
Miał jeszcze jeden rzut?!
Tego jeszcze brakowało.

August czym prędzej ściągnęła koszulkę przez głowę i rzuciła ją gdzieś na bok, po czym zmieniła pozycję, stając obok Eryczki i Shereen. - Kurde, chyba coś mi wpadło pod sukienkę. Może okruszek tortu? - Nachyliła się, ale zamiast zrobić to w ich kierunku, specjalnie obróciła się bardziej w stronę Alexa, udając, że zaraz wsunie dłoń prosto pod materiał, wprost do miseczki stanika. A kiedy spudłował? Wyprostowała się z niewinnym uśmieszkiem i spojrzała na dziewczyny. - Ahhh, false alarm. - Parsknęła śmiechem i czym prędzej podeszła do Cassie. - Cass, musimy to wygrać!

Widząc jednak swojego chłopaka sunącego po kolejnego shota, uznała, że to idealny moment, żeby wykonać swój rzut. A przynajmniej taki miała plan. Bo chwilę później usłyszała jego głos za plecami i skrzywiła się robiąc głupkowatą minę, - Nie rzucam - oznajmiła, ściskając piłeczkę w dłoni, kiedy poczuła, jak obejmuje ją od tyłu. - Wiesz, że to zagranie poniżej pasa? - Przechyliła głowę, zerkając na niego kątem oka, zanim skierowała spojrzenie na jego dłoń spoczywającą na jej własnej. No dobra. Skoro on tak grał, to ona też mogła. Wypięła się tyłkiem, niemalże ocierając nim o niego (odmawiamy zdrowaśki dla wszystkich zebranych, alebowiem oczy wasze miejmy nadzieję się nie wypalą na ten widok), licząc na to, że uda jej się go rozproszyć równie skutecznie. Problem w tym, że jej cudowny distraction plan kompletnie się nie udał, bo przez niego i ALEXA oczywiście sama nie trafiła. - Ugh! - Westchnęła teatralnie, oswobodziła się z jego uścisku i odwróciła twarzą do niego. - Rozliczę się z tobą w domu, Hall. - oznajmiła, stając na palcach, po czym szybko cmoknęła go w policzek, a jej uwagę niemalże natychmiast przyciągnął jednak Eryczek, który najwyraźniej urządzał właśnie swoją własną wersję auditions do you can dance. - ERIC ! CZEKAJ NA MNIE! - krzyknęła. Sekundę później dołączyła do niego i zaczęła tańczyć razem z nim. A właściwie po prostu próbowała odzwierciedlać wszystko, co robił jej nowy kolega, bo wydawało jej się, że on przynajmniej wiedział, co robił... chociaż tutaj to akurat ona była zdecydowanie tą osobą, której alkohol jeszcze porządnie nie sieknął. lol.

oszust z hot klatą hot ginger girly hot skincare boy hot skincare boy again hihi hot girly (no spider's allowed) hot dracula girly słodka pani cukiernik cassie alvinek zegarkowa

Toronto Project X

: wt wrz 08, 2026 6:04 pm
autor: Cassandra Wildbird
Trzeba przyznać, że impreza rozkręcała się w najlepsze. Alkohol lał się tak, ja powinien (czy tylko ona miała wrażenie, że te drinki to jakieś słabsze były niż powinny? Może Gabi przez ciążę zaczynała czucie tracić, ucząc się odpowiedzialności?), goście się bawili tańcząc i knując przed rozpoczęciem bardzo ważnej gry, która miała pokazać siłę poszczególnych płci. Nic dziwnego, że każdemu tak zależało, żeby udowodnić swoją przewagę, miażdżąc przeciwnika, czy to cyckami czy tyłkiem. Ewentualnie gołą klatą, ale to w przypadku dziewcząt byłoby raczej ciosem poniżej męskiego pasa, niemal dosłownie.
Pomogła Erice ze stanikiem, po raz kolejny myśląc, że fajnie byłoby takie cycki mieć, a kiedy każda z nich była zwarta i gotowa, upewniając się, że wszelkie atrybuty są odpowiednio wyeksponowane, opuściły łazienkę gotowe do boju. Ach, Wildbird już wiedziała, że machanie tyłkiem będzie tutaj kluczowe, przynajmniej w jej wykonaniu. Tyle dobrego, że na rolkach dużo jeździła, to i pośladki były wyrobione odpowiednio!
W międzyczasie został podany tort, który, cholera, był naprawdę dobry i Cassie nie uważała tak tylko dlatego, że kochała słodycze. Naprawdę stanowił niemal dzieło sztuki, w którym człowiek mógł się zakochać. Jamie to jednak miała rękę do wypieków i rudowłosa trochę jej tego zazdrościła.
W ruch poszły koszulki mężczyzn, które zaczęły latać po pomieszczeniu. No pieknie, gdzie ta sprawiedliwość, co? Niemal każda klata była zajęta i o potencjalnym zmacaniu można było tylko pomarzyć.
-To zakrawa na wspaniały wstęp do jakiegoś nietypowego filmu porno - skomentowała, uśmiechając się do August, która do niej podeszła. Zerknęła na panów, oceniając ich prezentowane walory i trzeba było przyznać, że mogliby śmiało zgłosić się jako stripizerzy na wieczór panieński. Ewentualnie kawalerski, zależy co kto lubił! Zaraz jednak widok został zasłonięty przez dziewczynę solenizanta i może dobrze się stało, bo Cassie to by się skupiła zaraz na wymyślaniu póz, w których najlepiej byłoby ich wszystkich narysować i kto wie, czy nie wyszłyby z tego jakieś dziwne erotyki! Podczas rysowania dłoni nie dało się kontrolować, podobnie, jak nie kontrolowali ich niektórzy uczestnicy, rzucając piłeczką do kubeczków. Może to Parkinson lub jakaś inna pląsawica Huntingtona?
Cassie przyglądała się poszczególnym rzutom, naiwnie myśląc, że jak tylko upije się mniej, to będzie jej łatwiej trafić. Niestety, szybko okazało się, że to właśnie procenty mogły okazać się odpowiednim dopalaczem, bo tak zamiast od razu wycelować, kiedy przyszła jej pora i rzucić piłeczką do kubeczka, zaczęła w główce analizy przeprowadzać, trajektorię i kąty obliczać, dokładając do tego potrzebną siłę i ostatecznie wyszła z tego dupa większa, niż jej.
-Kurcze, chyba powinnam być bardziej pijana. Pijanym udaje się lepiej - skomentowała, chociaż ta teoria nie odnosiła się do nikogo w towarzystwie, a już z pewnością nie do Erica, który z alkoholem radził sobie tak dobrze, jak kanibal z wegetarianizmem. - Eryczku, mogłeś chociaż zaprosić do tańca, wiesz? - rzuciła do niego, kiedy uparcie pląsał na stole. Istniało prawdopodobieństwo, że zaraz się z niego przysłowiowo spierdoli, ale hej, była pewna, że Jason szybko złapałby go w swoje silne ramiona. - Gaba, weź mi zrób jakieś mocniejsze driny, co?! Te mnie w ogóle nie trzepią! Albo shoty! Powinniśmy zacząć pić więcej szotów, bo ja i Erica odstajemy - rzuciła do rudowłosej, przy okazji spoglądając na drugą koleżankę, która wydawała się być niemal trzeźwa. Trzeba było to zmienić, bo jak się zeszmacić to w towarzystwie!


Birthday Boy Kamyczek marzeń Fluffy body TikTok Boy Dealer Cake boss Cute bubu Szeri szeri lady Pan od wiewiór

Toronto Project X

: wt wrz 08, 2026 7:46 pm
autor: Łoś Superktoś
PODSUMOWANIE - TURA 3
gratulacje!
Tajne Kroniki Projektu X: Tura 3 girly górą!



Taktyka obmyślona przez damską drużynę przyniosła oczekiwane zwycięstwo. Drużyna męska ( z Gabą na czele) została dosłownie zmiażdżona przez cycki, tyłki i inne damskie atuty. Panowie zgodnie uznali, że skoro kobieca część chce im odstawiać wstęp do tandetnego porno, to oni nie będą gorsi. Wszyscy za koleją zaczęli ściągać z siebie bluzki. Mimo tego, że na widok tych wszystkich klat, paniom zrobiło się ciepło, to nie dały się całkowicie rozproszyć i ostatkami sił wygrały beer ponga, zdobywając całe dwa punkty. Dziewczęta teraz mogły pomyśleć nad nagrodą, a panowie musieli z godnością przyjąć porażkę (choć patrząc na Erica, godność to już stracił i prawdopodobnie została pod stołem, bo uznał, że zostanie Patrickiem Swayze a jego Baby została August, która dołączyła do niego na stole). Alvin natomiast uznał, że pierdoli sprawę i najwidoczniej, zamiast grać, wolał pójść się napić — a skoro takie miał ciągutki do alkoholu, to w ramach przegranej męskiej drużyny, do której się przyczynił, bo wystawił kolegów, podstawiono mu pod nos dwa karniaczki. Dziewczyny były szczęśliwe, mogły napawać się zwycięstwem, a Cassie uznała, że jest zbyt trzeźwa, więc powinna poprosić Gabrielę, która robiła za barmankę o mocniejszego drinka. Erika wydawała się szczęśliwa, bo dorwała chipsy i w dodatku Jamie oraz Shereen zdobyły punkty.

Jeden z chłopaków stojący pod ścianą (robił za sędzie), zahuczał głośno, że domaga się DOGRYWKI, bo to było niesprawiedliwe. Wytypował więc dwie osoby, po jednej z każdej drużyny, przekonując wszystkich dookoła, że przecież to tylko jeden punkt i nawet jeśli chłopaki trafią, to i tak tego nie wygrają. Prawdopodobnie liczył po prostu na świetną rozrywkę, bo gdy Jamie oraz Jason stanęli po przeciwnych stronach suszarki (rzut ponowny na dogrywkę: 1d20, punktacja z poprzedniego posta wciąż aktualna) zakręcił się już obok Gabrieli, zdradzając jej przepis na AUTORSKIEGO DRINKA, wymyślonego na poczekaniu:

Black Meteor:
— 40 ml bourbonu
— 20 ml rumu
— 20 ml likieru kawowego
— 20 ml soku z limonki
— 10 ml syropu cukrowego
— dużo lodu

Zdecydowanie nie był to drink dla słabej głowy, bo zawierał około 30% alkoholu. Każdy członek (hehe) męskiej drużyny miał wypić po jednym takim drinie. Cassie ze względu na to, że oczekuje od Gabrieli czegoś mocniejszego, dostaje priorytet i może wypić z kolegami karniaczka, a następnie wykonać rzut na alkoholizm — inne odważne laski w sumie też.



Rzut na alkoholizm:
Panowie, a więc rzucajcie teraz kostką 1d20.

1–3 Black Meteor? To ma być mocny drink? Nic szczególnego.
4–6 Lekko go trzepnęło, ale jeszcze nie wygląda jak Eric.
7–9 O chłopie, ale czilera.
10–12 Ej, napiszmy do swojej byłej!
13–15 Czy ty masz godność człowieka?
16–17 Chopie, musisz się przewietrzyć.
18–19 Utrata godności. Chyba ktoś się zrzygał pod stołem.
20 NAJWYŻSZY WYNIK. Black Meteor pokonał człowieka. MG ma pełną dowolność w wymyśleniu konsekwencji.

Eric jako, że jest już mocno porobiony nie musi pić karnego drina ze względu na swój stan. Może za to podjąć próbę uratowania swojej godności poprzez rzut 1d6.

1 — Godność? Nigdy o niej nie słyszał. Boli go za to ręka, bo spadając ze stołu, pechowo upadł na podłogę.
2 — Próbuje się ogarnąć, ale wychodzi mu to wyjątkowo kiepsko. Trochę go ściąga na bok, ale mówi, że trzyma się nieźle.
3 — Kręci mu się w głowie, ale już i tak jest lepiej.
4 — Jakimś cudem zaczyna przypominać człowieka.
5 — O dziwo, udaje mu się odzyskać sporą część godności i nawet przeżył bez urazu bliskie spotkanie z podłogą.
6 — CUD. Eric odzyskuje godność, może dalej pić i tańczyć :wee: !!!

Zabawa trwała w najlepsze. Kilka osób zdążyło już wyjść na zewnątrz, bo nadmiar alkoholu zaczął dawać o sobie znać, a na podwórku szybko rozkręciła się debata dotycząca Lindsay ze studiów. Tematem przewodnim stało się oczywiście to, czy blondynka faktycznie spała z połową chłopaków znajdujących się na imprezie, czy może tylko udawała taką rozwiązłą. Co ciekawe, dwóch z czterech panów zgodnie potwierdziło, że owszem — mieli z nią bliższy kontakt. Grupka świetnie się bawiła, wymienili też między sobą kilka komentarzy, że ta ruda Cassie to już była chyba mocno wprawiona, że nas wpuściła — bo moi drodzy, jak już się można domyślić... Panowie wraz z Lindsay wkręcili się na imprezę Z ULICY. I akurat trafili na Cassie, która wzięła ich za znajomych Alexa.
Podwórko było już wcześniej posprzątane, więc nikomu specjalnie nie przeszkadzały prowadzone coraz głośniej rozmowy. Atmosfera zaczęła jednak robić się nieco napięta, zwłaszcza gdy jeden z siedzących na trawie chłopaków (ten Mulat, chłopak Linds) postanowił dorzucić swoje trzy grosze.
— No popierdoliło cię chyba? Przecież od dwóch lat to ja się z nią spotykam. Z nikim innym nie spała, nawet się nie pozwala nikomu dotknąć — wywrócił oczami, najwyraźniej coraz bardziej zirytowany całą dyskusją.

Tymczasem jego piersiastej blondynce najwyraźniej daleko było do siedzenia cicho w domu. Dziewczyna, która do tej pory zabawiała towarzystwo wewnątrz, postanowiła najwyraźniej udowodnić, że skoro Eric nie sprawdził się jako tancerz, to ona może zrobić to znacznie lepiej. Wyciągała dłonie do kolejnych osób, zachęcając je do podejścia pod stół, a sama zaczęła kręcić biodrami w rytm muzyki.
Nie zamierzała ograniczać się wyłącznie do męskiej części towarzystwa. Wśród wytypowanych przez nią osób znaleźli się zarówno przedstawiciele drużyny beer ponga, jak i dziewczyny z przeciwnej drużyny. Teraz pozostawało tylko pytanie, kto rzeczywiście da się namówić na wspólny występ, a kto w ostatniej chwili stchórzy.

Kto odważy się do niej dołączyć?


Zaczynamy turę IV.
Na czas napisania posta macie siedem dni, co oznacza, że ostatnia osoba powinna napisać go do 15.09 godziny 19:00 naszego czasu. Post od MG rozpoczynający zabawę pojawi się pod wieczór, tego samego dnia, lub następnego — zależy czy zdążycie!




Besos, Kasia
:lof:



Prowadzący:
Shereen Winfield


Alex Eric Erika Jason Gabriela Cassandra Jamie Alvin august Charly