Strona 4 z 7

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 1:21 pm
autor: April Finch
Strażaczka ewidentnie chciała przetestować cierpliwość swojej narzeczonej. Uciskała ją w różnych dziwnych miejscach dosłownie i w przenośni. Miotła nią po łóżku, nie dając potem niczego więcej albo rzucała dwuznacznymi uwagami, które były zogniskowane wokół wszystkich, tylko nie samej April. Najpierw wspomniała o Riley, a teraz pochwaliła się porządną depilacją i totalną gotowością na bycie wymacaną przez obce baby. Finch nie była aż tak odklejona, by wściekać się za masaże. A przynajmniej nie za takie robione przez profesjonalistów i to w jej towarzystwie. Pewnie miałaby większe obiekcje, gdyby okazało się, że w jednostce taka forma relaksu jest bardzo powszechna, a Teddy regularnie jest masowana nie tylko przez Donovana, ale i przez swoją koleżankę po fachu. Nic jednak tego nie sugerowało, ale może April była jakaś ślepa, głucha i ogólnie niedojebana? To akurat całkiem prawdopodobne.
— Durna jesteś — podsumowała tylko, żeby się od tego wszystkiego strażaczce w dupie nie poprzewracało. Tak się nakręciła na te masaże od obcych kobiet, że ktoś musiał ją nieco sprowadzić na ziemię. Tym razem padło na Finch. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek będzie przyjmowała rolę tej bardziej rozsądnej? To przecież kompletnie do niej niepodobne. Dla ukochanej była gotowa się poświęcić i pokazać się z różnych stron.
Przemknęły przez hotel, ale Finch nie poświęciła mu zbyt dużo uwagi. Wystarczał jej fakt, że wszędzie wyglądał podobnie, jak w ich pokoju. Nikt ich nie oszukał, nie trafiły do żadnej rudery. No dobrze, może trochę, skoro rozpadały się w nim meble. Ale poza tym wszystko było w jednym kawałku! Chyba. Dobrze, że się kompletnie nie znała na zasadach BHP ani właściwym oznakowaniu wyjść ewakuacyjnych, bo jeszcze zaczęłaby się martwić, że jednak znalazła dla nich jakiś bubel, w którym zginą marnie. Jak już umierać w jakichś tragicznych okolicznościach, to przynajmniej w jakimś porządnym miejscu, a nie podejrzanym hotelu, cholera jasna!
Nie zastanawiała się nad tym, które z masażystów będzie lepsze. Podeszłaby pewnie do tego, które stało bliżej, gdyby narzeczona nie doskoczyła do kobiety po bardzo uważnych oględzinach zarówno pracowniczki, jak i samej Finch. Uniosła brew, niespecjalnie nadążając za jej tokiem rozumowania, ale cóż więcej mogła zrobić? Wzruszyła ramionami i odwiesiła szlafrok we wskazanym przez obsługę miejscu.
— Można to tak ująć. Sama stymulacja poprawia krążenie krwi, a wraz z nią natlenienie komórek i przepływ substancji odżywczych. To jednak nie tylko masaż, a całe relaksacyjne doświadczenie — wyjaśnił pokrótce mężczyzna. Brzmiało to naprawdę zachęcająco. April położyła się na właściwej leżance i oddała w ręce profesjonalisty. Facet zdecydowanie nie rzucał słów na wiatr. Masaż okazał się skomplikowanym procesem. W pokoju zostały przygaszone światła, a z głośników zaczęła lecieć relaksacyjna muzyka zmieszana z dźwiękami natury z jakiegoś tropikalnego lasuu czy innego cholerstwa. Poczuła nawet charakterystyczny, oceaniczny zapach. Przymknęła oczy, by móc w pełni oddać się tym odczuciom.
— Na następne wakacje polećmy koniecznie znowu gdzieś, gdzie jest bardzo ciepło i jest dużo wody — zasugerowała mrukliwym tonem. Barney zdecydowanie nie był jakimś frajerem z łapanki. Znał się na uciskaniu i sprawiał, że całe ciało April zamieniało się powoli w gęsty płyn.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 2:37 pm
autor: teddy darling
Dałaby jej wszystko w zamian, ale to April zadecydowała, że pora się zbierać. No to Teddy, jak na grzeczną narzeczoną przystało, zwlekła się z łóżka i posłusznie wykonywała jej polecenia. Nie miała z tym problemu - w pracy bez przerwy musiała słuchać cudzych komend. Ale żeby tak od razu pozwalać się obłapywać wszystkim dookoła? Przesada. Jeśli już ktoś miał ją masować, to wyłącznie Donovan. Tyle że Finch w ogóle nie powinna zawracać sobie nim ani głowy, ani dupy, bo przecież kompletnie nie wpasowywał się w gust strażaczki. Ona może i była w jego, ale nic nie mogła na to poradzić. Pozostawało mu więc tkwić w tej biednej, nieodwzajemnionej miłości i cierpieć w milczeniu.
Była durna, w sumie April nie powiedziała jej niczego nowego. Teddy liczyła jednak na to, że jakoś powalczą o to, która z nich podłoży się pod ręce masażystki. Przynajmniej na intensywną wymianę spojrzeń, po której strażaczka ostatecznie skapitulowałaby i pozwoliła Finch zająć lepsze miejsce. Ale nic z tego! Narzeczona nie dość, że nie wyglądała na zainteresowaną, to jeszcze chyba w ogóle nie skumała, o co chodzi. A to podobno Darling nie potrafiła wyłapywać aluzji.
Zrzuciła szlafrok i zajęła miejsce na swojej leżance. Kobieta okryła ją ręcznikiem do pasa i rozwiązała sznureczek od bikini, co chyba oznaczało, że zaczną się ruchać od pleców, pośladków i ramion. Czyli dokładnie tam, gdzie Teddy najbardziej tego potrzebowała.
Energiczne ruchy pozwalają dotrzeć do głębszych warstw mięśni — dodała jeszcze brunetka do tego, co powiedział Barney. Teddy nie zdążyła dostrzec plakietki z jej imieniem, a teraz trochę głupio było pytać, jak tak sprawnie nacierała ją rozgrzanym olejkiem eterycznym ylang-ylang czy innym dziwactwem. — W ten sposób ciało jest delikatnie rozciągane, a to pomaga usunąć sztywność mięśni. Czujesz? — zapytała, przesuwając dłońmi wzdłuż ciała strażaczki, która wydała z siebie głośny pomruk.
Bardzo czuję — odparła, trochę będąc już w innej czasoprzestrzeni. I nie było w tym absolutnie żadnych seksualnych podtekstów. Po prostu faktycznie było jej przyjemnie. Tak przyjemnie, że przez chwilę kompletnie zapomniała o całym świecie. Kiedy masażystka nacisnęła na jakiś konkretny punkt przy łopatce, napięcie momentalnie zelżało. Teddy zwykle miała przeciążony prawy bark od noszenia ciężkiego sprzętu w pracy i ciągle coś jej się tam spinało w najmniej oczekiwanym momencie. A tutaj proszę bardzo - wystarczyło docisnąć palec do jednego miejsca i dyskomfort zniknął, jak ręką odjął. Dosłownie jak ręką odjął, bo stojąca nad nią kobieta chyba naprawdę miała jakieś niezwykłe umiejętności. Była gotowa uznać, że właśnie odkryła najbardziej pożyteczną superbohaterkę w całym Vermont. Jeśli tylko masażystka potrafiła naprawić również kręgosłup po kilkuletniej służbie, Darling była gotowa oddać jej za to całą swoją pensję. Czyli niewiele, heh.
Mamy tutaj basen — odezwała się brunetka, zanim Darling zdążyła zareagować na słowa April. — Może nie zastąpi to morza i piaszczystych plaż, ale zawsze coś — uśmiechnęła się, naciskając łokciem na pośladek Teddy, która stęknęła niekontrolowanie. Dupę też miała taką pospinaną? Kto by pomyślał!
Widzisz? Zawsze coś — odwróciła głowę i wyszczerzyła się do Finch. — To nawet nie są oficjalne wakacje — przypomniała jej, bo trudno było nazwać wakacjami taki kilkudniowy wypad. Pewnie gdyby nie okoliczności, to na podobny wyjazd zebrałyby się dopiero na święta. A na wakacjach to one były na Hawajach! Szkoda, że było to całą wieczność temu. — Gdzie tym razem chcesz polecieć? Gdzie jest tak superciepło, żeby żywcem usmażyć się na słońcu? — zapytała, przyglądając się temu, jak Barney maltretuje ciało narzeczonej. No dobra, w rzeczywistości próbowała dostać się do głębszych tkanek i pobudzić krążenie, ale z boku wyglądało to dosyć boleśnie. Teddy nawet nie chciała wiedzieć, jak oni to robią, żeby osiągnąć taki efekt.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 7:32 pm
autor: April Finch
Wygląda na to, że April zdążyła się rozluźnić już dawno temu. Niby miały to osiagnąć dopiero korzystając ze SPA, ale ona tak się nakręciła, że zaczęła odpoczywać już w samolocie, więc teraz była totalnie rozlana jak ciecz. Albo kot. Czyli w sumie ciecz. Jak inaczej wyjaśnić to, że kompletnie nie miała pojęcia, że biorą udział w jakiejś dziwnej grze, a ona ewidentnie ją przegrywa? Albo po prostu oddaje pojedynki walkowerem. Nie nadążała za aluzjami, którymi otaczała ją narzeczona. Nie miała pojęcia, że dzieją się takie rzeczy, więc nie miała jak na nie odpowiadać. Gdyby wiedziała, pewnie zaczęłaby się zastanawiać, czemu strażaczka nie komunikuje jej swoich pomysłów wprost, szczególnie, jeśli sama zauważyła, że Finch za nią nie nadążą. Ale to sie nie wydarzy, póki April nie oświeci, więc generalnie jest szansa, że będą czekać w nieskończoność.
Uśmiechnęła się, kiedy usłyszała, że narzeczona czuje wszystko, co sobie tam ta masażystka ujebała. Nie nadążała też jakoś bardzo za przedstawianymi przez nią technikami, ale to przecież nie miało znaczenia. Mogła równie dobrze liczyć na nich deltę, byle było to relaksujące. Domyślała się też, że ciało strażaczki będzie tym lepszym do masowania. Na pewno była bardziej wysportowana i dbała o swoje mięśnie. Nie miała lekkiej pracy i wiadomo, że wpływała na jej ciało, ale przynajmniej coś mądrego z tym ciałem robiła. April siedziała przy biurku w pozycji paralityka, a potem nie pojmowała, czemu nie może ruszać karkiem.
Sama już nie wiedziała, czy na ten moment jest bardziej pospinana czy już zrelaksowana. Starała się całkowicie odpłynąć w krainę rozkoszy, ale Barney znajdywał kilkukrotnie miejsca, których naciśnięcie sprawiało, że jej się przypominały wszystkie traumy z dzieciństwa. Zdecydowanie była pospinana. Może ostatnio za dużo stresu w pracy? Chociaż właściwie miała tyle stresu, co zawsze. To może jakieś inne wydarzenie stresujące? Nie no, chyba nie! Znosiła masaż dzielnie. Wcale nie narzekała! Stęknęła tylko ze dwa razy pod nosem, ale oprócz tego było jej bardzo przyjemnie.
Nie była pewna, czy basen ją w pełni zadowala. Raczej średnio. A już na pewno nie na taki dłuższy wyjazd! Miały w wakacje skorzystać z uroków mórz i oceanów, a nie jakichś tam kilkudziesięciu chlorowanych metrów. Na szczęście strażaczka też była chętna do wybycia gdzieś dalek.
— W sumie nadal jarają mnie te Włochy. Albo Grecja? Myślę, że by ci się spodobało. Tam jest w sumie ciepło nawet zimą, ale jeśli mamy się smażyć, to trzeba wybrać lato. Któraś opcja bardziej ci się podoba? — Właściwie byłaby w stanie zgodzić się na każdy kraj z południowej części Europy. Tak mało zwiedziła starego kontynentu, że wszystkie opcje brzmiały ekscytująco.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 8:40 pm
autor: teddy darling
W nic z nią nie pogrywała. Po prostu nie chciała, żeby masowała ją jakaś obca baba, więc sama podłożyła się brunetce, wpychając April w ręce Barney’a. Ot, cała filozofia. Nie było tutaj nic do komunikowania. A że druga strona tego nie wyłapała, no to na to nie dało się już nic zaradzić. Najwyraźniej narzeczonej było wszystko jedno, kto właśnie ugniatał pośladki strażaczki. Na szczęście Teddy była ładna i cwana. I wykorzystywała każdego napotkanego pana. Tym razem padło na masażystę, pod którego dotykiem Finch aż się rozpływała. Szkoda tylko, że tak samo nie rozpływała się wtedy, kiedy dotykała jej Darling! Chociaż tak właściwie to się rozpływała. Tylko najwyraźniej Teddy lubiła udawać, że wcale nie.
Niewątpliwie obie były pospinane. Zresztą ani Barney, ani kobieta, której imienia nie znały, nie ukrywali, że było inaczej. Co jakiś czas komentowali to pomrukami albo dziwnym entuzjazmem, kiedy trafiali na kolejny idealny punkt do rozmasowania. Każdy miał jakiś fetysz, a oni jarali się napiętymi mięśniami jak doktor Pryszczylla przy wyciskaniu cyst. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczęli im dziękować za przybycie. Ale to fajnie, nie? Najważniejsze, żeby lubić swoją pracę. A jeśli jeszcze wykonuje się ją nie tylko z przyjemnością, ale również dobrze, to wtedy wszyscy są zadowoleni. No, może poza mięśniami Teddy, które właśnie przechodziły bardzo intensywne katusze.
Wcisnęła twarz w otwór w leżance i zacisnęła mocno powieki, bo masażystka właśnie znęcała się nad jej biodrem. Pewnie miała krzywe szpary czy coś. A kiedy zaczęła dociskać mięśnie w tej okolicy łokciem, Darling miała wrażenie, że za moment nie odpłynie, tylko umrze. Miała nadzieję, że masażystka wiedziała, co robi, bo na razie trudno było jej dostrzec różnicę między profesjonalnym masażem a próbą zamordowania klientki własnym stawem łokciowym. Zaczęła po cichu żałować, że jednak nie wybrała Barney'a, bo April wyglądała na naprawdę zrelaksowaną.
Włoszki są ładniejsze. Ugh — stęknęła cicho, znów przekręcając głowę w stronę narzeczonej. — To znaczy, Włochy. Nie zależy mi na tym, żeby było jakoś potwornie gorąco. Jak chcemy pozwiedzać i po prostu cieszyć się ładną pogodą, to możemy polecieć tam nawet w środku zimy — uśmiechnęła się do niej, chociaż to był uśmiech przez łzy. Nie była miękką fają, ale masażystka strasznie się tam nad nią znęcała. Ale to chyba nie bez powodu, bo kiedy w końcu zabrała łokieć, Teddy poczuła niesamowitą ulgę. Normalnie mogłaby teraz zejść z leżanki i odpierdolić jakiś efektowny szpagat.
W niektórych krajach europejskich bardzo niechętnie rozmawiają po angielsku. Wiedziałaś o tym? Jak byłam w zeszłym roku z rodzicami w Lyon, to robiłam głównie za tłumaczkę. W restauracjach jeszcze jakoś szło się dogadać, ale jak chciałaś kupić zwykłą bagietkę w piekarni? Zapomnij — machnęła ręką, zanim ponownie stęknęła pod nosem, bo tym razem masażystka zajęła się jej barkie. Darling zawsze była dobra z francuskiego. Pod każdym względem. Ciekawe, czy Włosi też byli tacy oporni i kurczowo trzymali się swojego ojczystego języka?

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 10:50 pm
autor: April Finch
Całe szczęście, że nie zdecydowały się na masaż tajski, bo by je tam pewnie poskładało jak leżaki. Tutaj chociaż masażyści udawali, że cała zabawa ma być relaksująca, a tam? Wyłamywanie kości było pożądane, a stawy latały pod sufitem jak szalone. Trudno powiedzieć, czy wyszłyby po czymś takim o własnych siłach, czy może musieliby je wynosić na noszach. Pewnie zanieśliby je prosto do łóżka, co byłoby problematyczne, bo przecież było połamane, ale jeszcze nikomu o tym nie powiedziały, a w tej agonii pewnie nie byłyby w stanie i generalnie... masakra.
Sama już nie była pewna, czy Teddy cieszy się z masażu czy nie. Na początku zarzekała się, że działania masażystki robią jej bardzo dobrze, ale teraz wyglądała i brzmiała nieco niemrawo. Może ją jednak też bolało? April oczywiście nie życzyła jej źle, ale może nawet mogłaby się ucieszyć, gdyby utwierdziła się w przekonaniu, że nie jest taką ostatnią cipą.
— Och, naprawdę, to są twoje argumenty? W takim razie jedźmy do Grecji. Albo ewentualnie do Hiszpanii — burknęła, choć tak naprawdę wcale nie była obrażona. Może odrobinkę. Teddy zaczynała wciągać w ten dzień coraz to większą liczbę kobiet, które nie były jej piękną narzeczoną. Teraz zdecydowała się wpakować tutaj cały naród, co było chyba lekką przesadą. April nie chciała jednak pozwolić sobie na niepotrzebne nerwy. Ciągle trzymała się kurczowo relaksu i nie ma przebacz. Jakby coś takiego miało jej zepsuć humor to byłby już szczyt wszystkiego. Nie była przecież aż tak skrajnie durna. Raczej. Chyba. Może?
— Wiesz co, wydaje mi się, że to nie jest kwestia angielskiego, tylko po prostu zazwyczaj biorą nas za... — zawiesiła głos, biorąc pod uwagę, że może nie powinna tego dokańczać. W końcu były na terenie Stanów Zjednoczonych. Cały świat absolutnie nie znosił jego mieszkańców, ale oni sami uważali się za jakieś pierwiastki boskości na tym łez padole. April nie chciała ryzykować narażaniem się wielkiemu Amerykaninowi, który właśnie ją uciskał. Pewnie nie potrzebowałby użycia dużo większej ilości siły, żeby ją po prostu połamać, a tego wolałaby uniknąć. Prawie się połamała na Sylwestra, stąd miała wrócić bez szwanku. Pech chciał, że kanadyjski akcent i amerykański były do siebie dość podobne, więc nic dziwnego, że Europejczycy ich nie odróżniali.
— No zakładają po prostu, że jesteśmy jacyś niefajni. A akurat my dwie jesteśmy bardzo fajne, więc na pewno będą chcieli z nami rozmawiać. A jak nie, to niech się pierdolą i dają chociaż dobre jedzenie. — Miała bardzo pozytywne nastawienie do wycieczki. Nie ma się co martwić, na pewno się jakoś dogadają! Wszystko jedno, czy to będą Włosi, Grecy czy Hiszpanie. Żaden naród nie oprze się ich urokowi osobistemu.
— I pamiętam też o Japonii, nie bój się. Tam też polecimy. Trzeba tylko ogarnąć czas, a kasa się sama znajdzie. O matko kochana, Teddy, a co ty w ogóle chcesz dostać na święta? — zapytała nagle przerażona, jakby Boże Narodzenie było mniej więcej pojutrze.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 12:08 am
autor: teddy darling
Bolało jak diabli, ale to był ten rodzaj bólu, który chyba nawet lubiła. Trochę jak po siłowni, kiedy paliły ją mięśnie, a trochę jak po jakiejś trudnej akcji, kiedy wracała zmordowana do remizy. Chociaż w tym drugim przypadku ból i skrajne zmęczenie przychodziły dopiero po ujściu adrenaliny. Istniało jednak spore prawdopodobieństwo, że nie wyleci stąd jak na skrzydłach. Prędzej wyturla się jak Sonic. Przynajmniej kiedy tak bolało, miała pewność, że żyje. No i czuła różnicę, kiedy masażystka zwalniała ucisk. Co z tego, że po każdym treningu rolowała się jak szalona, skoro zapominała o mięśniach, o których istnieniu nawet nie miała pojęcia. W tym momencie ból dupy nabierał dosłownego znaczenia.
Ale co ty gadasz? Normalne argumenty — zaprotestowała od razu, bo to było zwykłe przejęzyczenie. Włoszki były pięknymi kobietami, ale przecież miała u swojego boku tę najpiękniejszą. Po co miałaby zawracać sobie głowę jakimiś innymi? I to jeszcze takimi, z którymi pewnie nawet nie zdołałaby się dogadać, bo kaleczyły angielski, a ona włoskiego nie znała. Co miałyby niby robić? Siedzieć i gapić się na siebie? Totalnie bez sensu.
Barney znieruchomiał, jakby niedokończone słowa April ugodziły go równie mocno, co te, które mogłyby zostać powiedziane. Bez komentarza dorwał się do łydek Finch i zaczął wciskać jej pięści w głębokie tkanki. Na bank za karę. On już dobrze wiedział, co sugerowała, nie musiała mówić tego na głos. Z tych Amerykanów to jednak zawistne pizdy.
W sumie to wcale nie muszą wdawać się z nami w żadną konwersację — przytaknęła Teddy, przymykając oczy. Niektóre spięte mięśnie rozluźniły się i w końcu poczuła względny spokój. Przez cały czas miała wrażenie, że mimowolnie się napina, czym jeszcze utrudniała pracę masażystki. — Potem będą tylko pluć sobie w brodę i żałować, że przegapili taką doskonałą okazję, żeby nas poznać — o proszę bardzo, jakie były pod tym względem zgodne. Dobrze jest znać swoją wartość. A one były przecież bardzo fajne. Najfajniejsze! Każda z osobna, a razem to już w ogóle wypierdalały poza skalę zajebistości.
To naprawdę miłe, że narzeczona dalej pamiętała o jednym z miejsc, do których strażaczka chciałaby się udać, bo ona sama totalnie o tym zapomniała. Japonia wciąż była na jej liście, podobnie jak Islandia i Bhutan, ale wydawało jej się to tak nierealne, że spychała te marzenia gdzieś w najodleglejszy zakątek własnej głowy. To nie tak, że przestawała marzyć, bo podobno kiedy człowiek przestaje marzyć, to po części umiera, ale gdzieś tam miała świadomość, że nigdy nie będzie jej stać na takie wyjazdy. I że nie znajdzie na nie odpowiedniej ilości czasu. Do takiej Japonii trzeba byłoby przecież polecieć co najmniej na miesiąc! Kto zastąpiłby ją wtedy w pracy? A przede wszystkim, kto dałby jej tak długi urlop? Kapitan Whitman chyba zszedłby na zawał, gdyby złożyła taką prośbę. A po co chłopinę denerwować? Miał swoje lata i naprawdę niewiele trzeba było, żeby doprowadzić do jakiejś nieumyślnej tragedii.
Nie wiem, w zeszłym roku dostałam ciebie — uśmiechnęła się szeroko, przypominając sobie jarmark świąteczny. — Co innego mogłabym chcieć? Wszystko mam — dodała, nie przestając się uśmiechać. Czy April naprawdę uważała, że Darling potrzebowała czegoś więcej? Cieszyły ją najmniejsze drobiazgi i zawsze doceniała każdy prezent, który ktoś jej sprawił. Pewnie byłaby przeszczęśliwa, gdyby narzeczona podarowała jej papierek po lizaku.
A ty co chciałabyś dostać? — dopytała i wyciągnęła rękę, żeby przejechać dłonią po jej nagim ramieniu. I nie, wcale nie wydało jej się to dziwaczne, że gadają o świętach pod koniec sierpnia. To niesamowite, jak skonstruowany był umysł strażaczki i jak szybko podłapywała każdy absurdalny temat, który wymyślała Finch.
Od lat na święta dawały sobie drobne upominki. To była ich mała tradycja. Chyba pod tym względem nic nie powinno się zmienić tylko dlatego, że były razem. Mogły wręczać sobie prezenty bez okazji i wcale nie potrzebowały do tego żadnych świąt. Świadczyła o tym każda jedna zorganizowana randka, którymi tak lubiły się nawzajem zaskakiwać. Wyjątek stanowiły urodziny - tutaj zawsze musiało być coś z pompą!

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 10:17 am
autor: April Finch
Mruknęła tylko coś niezrozumiałego, nie będąc pewną, skąd w ogóle mogły się wziąć w narzeczonej takie przejęzyczenia. Nie miała powodu, żeby jej nie wierzyć. Skoro mówiła, że nie wciąga, to nie wciągała. Może Finch powinna podejść do tego jednak trochę inaczej? Skupianie się na guście Teddy faktycznie nie miało większego sensu. Była przecież wierna jak pies, nie zacznie się nagle uganiać za jakimiś Europejkami, nieważne z jakiego kraju by nie pochodziły. Co do tego miała pewność. Pewne było też to, że owe Europejki zaczną uganiać się za nią. Może powinna wybrać więc naród, który nie był stereotypowo przesadnie otwarty, żeby trochę to ograniczyć? Jeżeli są w stanie zrobić tak, żeby za strazaczka nie uganiało się całe stado wariatek, tylko jakieś pojedyncze elementy, to przecież i tak całkiem sporo. Nerwy April będą nieco zdrowsze, nie będzie musiała mieć oczu dookoła głowy i w ogóle. To chyba było całkiem dobrym układem? Niespecjalnie miała pojęcie o tych wszystkich stereotypach. Podobno Francuzki są strasznie kochliwe, ale one akurat odpadały, bo nie był to wystarczająco ciepły kraj jak na jej wakacyjne standardy. Włosi uchodzili za wyjątkowo towarzyskich, a Grecy? O Grekach nie wiedziała w sumie niczego. Czuła się jakaś strasznie niewykształcona.
— Totalnie masz rację — zgodziła się z rozbawieniem. Wiadomo, że były superowe, ale czy aż tak, żeby ktoś mógł żałować, że ich nie poznał? Cholera wie. Nigdy w ten sposób o sobie nie myślała, ale może powinna? Gdyby to ona nie poznała Teddy, to żałowałaby tego cholernie! Nie wiedziała, jak dotarłaby do niej informacja, że taki skarb przeszedł jej koło nosa, ale pewnie jakoś by się to wydarzyło i byłoby po prostu okropnie. Dobrze, że miała ją w swoim życiu, a reszta niech ryczy z żalu jak ten ranny łoś.
— Zdaję sobie sprawę, że trudno mi będzie przebić ten prezent. No i właśnie w tym problem. — Westchnęła ciężko nad swym losem. Trzeba było dać dupy bez okazji, a nie przy świętach! Teraz nie byłoby takiego kłopotu. W sumie załatwiły się w ten sposób na całe lata. Nie przebiją tego prezentu. Mogą co najwyżej liczyć na bycie względnie akceptowalnym upominkiem. Nie planowała nagle prezentować Teddy czegoś, co przechodziłoby ludzkie pojęcie. Drobiazgi nadal jej pasowały, szczególnie że chwilę później obie miały urodziny, na które warto było zaszaleć. Przełom roku był dość gorącym okresem pod względem wydawania pieniędzy tak czy siak, a w ich przypadku jeszcze bardziej się to mnożyło. Zamyśliła sie na moment, gdy narzeczona odbiła piłeczkę i zapytała ją o prezent. April lubiła przedmioty, ale zazwyczaj, gdy jakiegoś chciała, po prostu go kupowała, odbierając wszystkim szansę sprezentowania tego sobie. Dobranie coś dla niej też bywało trudne.
— Namaluj coś dla mnie. Powieszę to potem w gabinecie w naszym domu — oświadczyła w końcu, wyraźnie bardzo dumna ze swojego pomysłu. Z tej radości nie wybił jej nawet masażysta, który chyba uparł się na bronienie amerykańskiego honoru.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 11:04 am
autor: teddy darling
Może April powinna zabrać ją do krajów arabskich? Tam przynajmniej miałaby pewność, że żadna typiara nawet nie spojrzy na Teddy. W takim Iranie czy Jemenie, gdzie homoseksualizm jest surowo karany, a w określonych przypadkach mogą grozić za niego nawet kary śmierci, narzeczona nie musiałaby się martwić o konkurencję. A gdyby chciała, żeby strażaczkę porządnie wychłostali, to mogły zahaczyć o Katar albo Kuwejt. Do więzienia z kolei trafiłaby w Afryce, na przykład w Tanzanii. Opcji było naprawdę wiele!
Nie miała pojęcia, czy faktycznie ktoś ubolewałby nad faktem, że nie miał okazji jej poznać. Zakładała jednak, że w sumie tak, bo ci, których już zdążyła wpuścić do swojego życia, wcale z niego nie znikali. Ba, nawet po tym, jak kontakt się urywał, w końcu i tak odnajdywali drogę do Darling, więc tak naprawdę te znajomości nigdy się nie kończyły. Były raczej jakimś przestojem w jej życiu. Ona sama zawsze zostawiała uchylone drzwi, dając tym samym do zrozumienia, że dalej jest otwarta na kontynuowanie relacji. Podobno ludzie ją lubili, więc dlaczego inaczej miałoby być z Włochami, Grekami czy innymi Europejczykami? No chyba że trafiłaby na jakiegoś wyjątkowego dziwaka. Ale nawet wtedy pewnie dałaby mu szansę. Teddy miała irytujący zwyczaj znajdowania w ludziach czegoś, co sprawiało, że ostatecznie i tak zaczynała ich lubić. Co do tego, że polubiliby Finch nie miała akurat żadnych wątpliwości. Z nią po prostu nie dało się inaczej.
Tak właściwie to możesz dać mi taki sam prezent. Chcę mieć całą kolekcję — puściła do narzeczonej oczko. Nie musiała niczego przebijać, żeby ją uszczęśliwić, a taki suwenir w zupełności by jej wystarczył. Niech dorzuci do tego jeszcze pudełeczko czekoladek w kształcie cycków i jakieś ciepłe skarpetki. No czy to nie był idealny podarunek?
Strażaczka musiała zawsze wspinać się na wyżyny, żeby sprezentować April coś, czego ta jeszcze nie miała. Dlatego zwykle stawiała na własnoręcznie robione upominki. Po co kupować coś, co Finch równie dobrze mogłaby kupić sobie sama? To akurat żadna frajda. Teddy nie lubiła chodzić na skróty i właśnie wtedy wychodziła z niej ta bardziej kreatywna strona. Mimo to, kiedy narzeczona wspomniała o malowaniu, spojrzała na nią tak, jakby naprawdę miała ją narysować jak jedną ze swoich francuskich dziewczyn. A przecież będąc we Francji, żadnej niestety nawet nie zaliczyła!
Ale ja rysuję tylko karykatury — przypomniała jej, zapierając się na łokciach. Masaż powoli dobiegał końca i teraz przyszła kolej na wklepywanie tych wszystkich olejków i balsamów. W remizie mieli nawet specjalną tablicę, na której przyczepiano to, co nabazgrała Darling. — A ty jesteś zbyt ładna, żeby zrobić z ciebie karykaturę — dodała, przyglądając się narzeczonej z nieukrywanym zachwytem.
Już w liceum próbowała przedstawić ją w zeszycie jako przesadnie wyolbrzymioną wersję. Celowo powiększała uszy i pomniejszała nos, żeby osiągnąć odpowiednio satyryczny efekt. I co? I jajco. Nawet wtedy Finch wyglądała jak marzenie. Jakby natura uparła się, żeby nie dać Teddy żadnego materiału do porządnej deformacji!

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 12:43 pm
autor: April Finch
Nigdy nie miała większych problemów z zawieraniem nowych znajomości. Nie, to nie była prawda. Odkąd skończyła liceum nie miała większych problemów z zawieraniem nowych znajomości. Wcześniej bywało z tym różnie. Za bardzo się stresowała i pozwalała brać nieśmiałości nad sobą górę, co zazwyczaj kończyło się tak, że robiła z siebie przed kimś kretynkę albo całkowicie rezygnowała z zagadania i potencjalnego rozkręcenia przyjaźni. Przed ucieczką ze szkoły grono jej znajomych nie było liczne, a bliskich osób to już w ogóle. Przyjaźń z Teddy bardzo ją otworzyła. Udowodniła jej, że jednak fajna z niej dziewczyna i naprawdę jest ją za co lubić. Zawsze czuła się odważniejsza w towarzystwie przyjaciółki i na imprezach, na których pojawiała się razem, dużo szybciej wkręcała się w nowe znajomości. Na całe szczęście po liceum przeszło to też na momenty, w których nie miała przyjaciółki na wyciągnięcie ręki i teraz bardzo dobrze radziła sobie sama. Wiadomo, że nadal potrafi zrobić z siebie niesamowitą kretynkę, ale też często udaje jej się zamienić to w jakiś żart, który nie żenuje, tylko rozluźnia rozmówcę. Istniała szansa, że tak samo poszłoby jej ze wszystkimi możliwymi Europejczykami.
— A nie powinno to być coś wyjątkowego względem reszty roku? — Rzuciła jej rozbawione spojrzenie. Oczywiście, że mogła powtórzyć całą akcję z ostatnich świąt, ale przecież seks już dawno przestał być dla nich czymś nowym. To trochę za mało, by celebrować razem narodziny Jezusa Chrystusa czy co tam normalni ludzie robią w święta. Może powinna załatwić sobie jakiś seksowny strój Pani Mikołajowej i w ten sposób oczarować swoją wybrankę? Wydawało jej się to nieco tandetne, ale z drugiej strony April przecież była wyjątkową tandeciarą. Może więc jest to pomysł bardziej niż perfekcyjny? Mogłaby się też po prostu owinąć taką wielką wstążką, zasłonić kokardą newralgiczne punkty i pozostawić narzeczonej do odpakowania. Powinna się ucieszyć.
— Nie chcę karykatury, chcę coś ładnego. Nie musi to przecież być mój portret. Równie dobrze może być wóz strażacki, pejzaż albo wielka pszczoła. Zapytałaś, to teraz kombinuj! — Nie miała zamiaru się wycofać z tego pomysłu. Wpadł jej do głowy dość nagle i kompletnie niespodziewanie, ale przecież był wyjątkowo udany! Lubiła prezenty przygotowane samodzielnie i nie wątpiła w talent narzeczonej oraz jej zaangażowanie. Zawsze przecież potrafiła wymyślić coś, co rozmiękcząło jej serce.
Najpierw wyciśnięto z nich siódme poty, a potem potraktowano jak królowe. W ich ciała wtarto jakieś pięknie pachnące olejki, dzięki którym ich skóry miały stać się jędrne, miękkie i w ogóle niesamowicie zajebiście. April nie mogła się doczekać, aż to wreszcie zacznie działać. Podziękowały bardzo ładnie za obsługę, narzuciły na grzbiety szlafroki i wyszły z powrotem na korytarz.
— To może teraz wykąpiemy się w czymś, co w życiu nie przyszłoby nam do głowy, żeby na siebie wylać, a potem zamkniemy się w pokoju? Nie, chwila. Po kąpieli poprosimy o wymianę pokoju, a potem zamkniemy się w tym nowym — zasugerowała, obejmując narzeczoną w pasie i przyciągając ją do siebie bliżej. Niczego więcej od tego dnia nie potrzebowała. Wystarczała bliskość strażaczki i będzie totalnie zadowolona.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 2:14 pm
autor: teddy darling
Trochę jej się w życiu przyfarciło i w szkole była nawet całkiem popularnym dzieciakiem. Pewnie w dużej mierze zawdzięczała to sportowi. Brała udział praktycznie we wszystkich zawodach, więc regularnie zwalniano ją z lekcji, żeby mogła reprezentować szkołę. Jakim cudem mimo tego wszystkiego zdawała z klasy do klasy? To już pozostawało pewną tajemnicą. Najprawdopodobniej należało podziękować za to pani Beaumont, która zawsze stawała za nią murem i wychwalała Teddy pod niebiosa. Wuefistka miała chyba więcej wiary w jej możliwości niż sama Darling. Dlatego tak bardzo ją lubiła. Po latach mogła już zresztą bez większego wstydu przyznać, że wtedy trochę się w niej podkochiwała. Ot, pierwsze zauroczenie nauczycielką. Niewinne, głupie i oczywiście skazane na porażkę, ale dla nastoletniej Teddy wystarczająco poważne, żeby przez pół roku zastanawiać się, czy przypadkiem pani Beaumont nie patrzy na nią odrobinę dłużej niż na resztę uczniów. Nie zmieniało to jednak faktu, że to właśnie sport pozwolił jej poznać mnóstwo ludzi, z których część została w jej życiu na dłużej, a część zniknęła równie szybko, jak się pojawiła. Nauczył ją też czegoś znacznie ważniejszego - pokory. Nie zawsze można było być najlepszym. Czasami trzeba było przegrać, zacisnąć zęby i wrócić na trening, zamiast obrażać się na cały świat. Darling nie zawsze radziła sobie z tym wzorowo, ale z czasem zaczęła rozumieć, że porażka nie oznacza końca świata. Zwłaszcza że zawsze można było spróbować jeszcze raz!
Nie wiem? Myślałam, że to jest wyjątkowe — wzruszyła obojętnie ramionami. Do tej pory wydawało jej się, że potrafiły wzbudzać w sobie najróżniejsze doznania i że seks nie był czymś, co mogłoby im się znudzić tylko dlatego, że przestał być nowością. Przecież za każdym razem mogły zrobić coś inaczej. Teddy naprawdę nie widziała w tym niczego, co z czasem miałoby stracić na wyjątkowości. Najwyraźniej mocno się pomyliła.
W takim razie możesz mi kupić jakąś fajną książkę — dodała, nie mając żadnych większych oczekiwań względem świątecznego prezentu. Książka w zupełności jej wystarczy. Tak samo jak kubek, skarpetki czy jakaś pierdoła, która przypomniałaby jej o April. Darling naprawdę potrafiła cieszyć się z drobiazgów. Może właśnie dlatego tak łatwo było ją uszczęśliwić. Wystarczyło dać jej coś od siebie i nie próbować na siłę udowadniać, że prezent musi być drogi albo spektakularny.
Skinęła głową, potwierdzając, że skoro narzeczona chciała dostać rysunek, to dostanie rysunek. Co z tego, że będzie wyglądał tak, jakby stworzyło go któreś z dzieciaków Younga. Dostanie pewnie też pierdyliard innych rzeczy, bo zasługiwała na wszystko, co najlepsze. No i Darling na pewno nie zamierzała poprzestać na jednym podarunku. Wolała liczby parzyste. Wykombinuje coś fajnego, żeby ją wzruszyć i wprawić w osłupienie. A to wcale nie było takie łatwe - zrobić coś, przez co Finch zabraknie słów. April zawsze miała coś do powiedzenia.
Była święcie przekonana, że nie będzie w stanie zwlec się z leżanki, a tu proszę bardzo! Mało tego, nic już nie bolało, chociaż jeszcze chwilę wcześniej cierpiała katusze. To było wręcz nie do pomyślenia. Jakim cudem mięśnie, które przed momentem paliły żywym ogniem, teraz były całkowicie rozluźnione? Chyba będzie musiała częściej chodzić na takie masaże. Może nawet wpisać je sobie na stałe do kalendarza. Jej ciało najwyraźniej właśnie odkryło, że można funkcjonować bez ciągłego napięcia.
Poczekaj, gdzie jest ta broszura? — wyjęła z kieszeni szlafroka ulotkę i przekartkowała ją na stronę z ofertą kąpieli. — Chcesz taplać się w czekoladzie, płatkach owsianych czy cytrusach? Są też algi, piwo i kąpiel japońska — wyliczyła, przesuwając palcem po kolejnych pozycjach. Z tym piwem to jednak było straszne ryzyko. Co, jeśli przypadkiem wyżłopią całą wannę?
Pozwoliła przyciągnąć się bliżej i uśmiechnęła się prosto w usta April. Trąciła nosem jej policzek i złożyła na nim słodkiego całusa.
Ale wiesz, że ja mogę naprawić tę deskę? Nie musimy nikogo fatygować — zapewniła, bo naprawdę nie chciała sprawiać nikomu kłopotu. Na pewno wystarczyło poprosić o śrubokręt i dokręcić to tu, to tam. Ewentualnie wymienić jakąś śrubkę. Przecież nie mogło być w tym nic skomplikowanego. Teddy potrafiła obsługiwać ciężki sprzęt, rozcinać samochody i włazić do płonących budynków, więc naprawienie jednej głupiej deski chyba nie powinno stanowić dla niej większego wyzwania.

April Finch