I'm doin' fine, killin' time
: sob paź 31, 2026 2:58 pm
Zaśmiała się krótko, słysząc niespecjalnie radosną wiadomość na temat jej zawieszenia. Nie chodziło tym razem o żadne kpiny. To nie tak, że Cross w jakiś pokrętny sposób cieszyło nieszczęście, które spadło na głowę Aurory. Uznawała po prostu, że taka przerwa powinna jej dobrze zrobić.
— Kto wie, może ci się spodoba i pieprzniesz tym wszystkim w cholerę? To dopiero byłby sukces — zasugerowała wyraźnie zadowolona z tej wizji. Nie miała zamiaru dyktować jej, w jaki sposób powinna żyć i prowadzić swoją karierę. Swan zresztą powinna już doskonale zdawać sobie sprawę, jakie zdanie na temat samej instytucji zoo miała River. Nie była też fanką poświęcaniu się pracy na etacie. Rozumiała, że dla wielu to dużo lepsza i bezpieczniejsza opcja, ale sama w życiu by się na coś takiego nie zdecydowała. Starała się zaszczepiać w ludziach ziarno poczucia wolności. Oczywiście w tych, którzy w ogóle mieli ochotę słuchać.
Spojrzała na nią z zainteresowaniem, gdy zaczęła przedstawiać pomysł odnośnie do przefarbowania włosów. Przez moment obserwowała ją z wyczekiwaniem, zakładając, że ta historia będzie miała jakiś ciag dalszy. Samo przefarbowanie włosów na nietypowy kolor nie mogło być przecież krańcem szaleństwa, na który Swan mogłaby sobie pozwolić. Niestety żadna pokręcona informacja nie pojawiła się w dalszym ciągu jej opowieści.
— Zajebiście jest nie przejmować się tym, co ktoś sobie pomyśli. Uwierz mi, kultywuję to w sobie od lat. To powinna być twoja domyślna opcja, a ewentualne przejmowanie się mogłoby się wkradać od czasu do czasu dla lekkiego urozmaicenia sposobu myślenia — odparła całkowicie szczerze. Zawsze ceniła przede wszystkim swoje zdanie oraz co najwyżej tych, którzy w jej opinii w ogóle nadawali się do rozmowy. Miała przy sobie bliskich, których zdanie ceniła. Niewiele było takich osób, które były w stanie skłonić ją do zmiany decyzji, ale i tacy się trafiali. Wszyscy oni wiedzieli, że próba modyfikacji decyzji, jakie podejmowała Cross, nie było łatwe i zazwyczaj szkoda było po prostu zachodu. Z drugiej strony, gdy już dostawała od nich za coś po głowie, to przynajmniej miała świadomość, że to nie były słowa rzucane na wiatr i naprawdę z tym mogło być coś nie tak.
— Zaliczyłam etap czerwonych włosów w liceum i polecam go każdemu. Na pewno ci się spodoba, jak już to sobie zrobisz — przyznała. Od jakiegoś czasu już nie eksperymentowała ze swoimi włosami, ale wcale nie przez to, że martwiła się, że coś mogłoby nie wyjść. Po prostu zaliczyła już wiele faz i teraz miała ochotę na kultywowanie naturalności. Na pewno jej w końcu przyjdzie.
— Słuchaj, równie dobrze możemy poszukać teraz jakiegoś całodobowego sklepu i liczyć, że będą mieli tam kolorowe farby. Mogę cię pofarbować choćby zaraz, zanim zmienisz zdanie — zaproponowała. Rozejrzała się nawet uważnie, licząc chyba, że jakiś sklep po prostu wyrośnie na środku chodnika, ale nic takiego nie miało miejsca. Niemniej jednak znajdowały się przecież w dużym mieście. Znalezienie farby w nocy nie mogło być aż tak trudne... chyba.
— Jeżeli dla ciebie na ten moment to jest szczyt wariactwa, na jaki możesz sobie pozwolić, to totalnie musisz w to iść, a potem pozwolić mi pociągnąć się w stronę dziesiątek innych granic. Czerwona farba nawet nie stała obok szaleństwa i spontaniczności. — Trochę sobie z niej oczywiście żartowała, ale tak czy siak nadal mówiła szczerze. Rozumiała, że trzeba zrobić ten pierwszy krok, by potem zacząć pędzić przed siebie i była gotowa towarzyszyć w nim Aurorze, jeżeli tylko poczuje taką potrzebę. Co jak co, ale do wszczynania boruty i uwalniania z ludzi ich skrytych pragnień zawsze była pierwsza.
Aurora B. Swan
— Kto wie, może ci się spodoba i pieprzniesz tym wszystkim w cholerę? To dopiero byłby sukces — zasugerowała wyraźnie zadowolona z tej wizji. Nie miała zamiaru dyktować jej, w jaki sposób powinna żyć i prowadzić swoją karierę. Swan zresztą powinna już doskonale zdawać sobie sprawę, jakie zdanie na temat samej instytucji zoo miała River. Nie była też fanką poświęcaniu się pracy na etacie. Rozumiała, że dla wielu to dużo lepsza i bezpieczniejsza opcja, ale sama w życiu by się na coś takiego nie zdecydowała. Starała się zaszczepiać w ludziach ziarno poczucia wolności. Oczywiście w tych, którzy w ogóle mieli ochotę słuchać.
Spojrzała na nią z zainteresowaniem, gdy zaczęła przedstawiać pomysł odnośnie do przefarbowania włosów. Przez moment obserwowała ją z wyczekiwaniem, zakładając, że ta historia będzie miała jakiś ciag dalszy. Samo przefarbowanie włosów na nietypowy kolor nie mogło być przecież krańcem szaleństwa, na który Swan mogłaby sobie pozwolić. Niestety żadna pokręcona informacja nie pojawiła się w dalszym ciągu jej opowieści.
— Zajebiście jest nie przejmować się tym, co ktoś sobie pomyśli. Uwierz mi, kultywuję to w sobie od lat. To powinna być twoja domyślna opcja, a ewentualne przejmowanie się mogłoby się wkradać od czasu do czasu dla lekkiego urozmaicenia sposobu myślenia — odparła całkowicie szczerze. Zawsze ceniła przede wszystkim swoje zdanie oraz co najwyżej tych, którzy w jej opinii w ogóle nadawali się do rozmowy. Miała przy sobie bliskich, których zdanie ceniła. Niewiele było takich osób, które były w stanie skłonić ją do zmiany decyzji, ale i tacy się trafiali. Wszyscy oni wiedzieli, że próba modyfikacji decyzji, jakie podejmowała Cross, nie było łatwe i zazwyczaj szkoda było po prostu zachodu. Z drugiej strony, gdy już dostawała od nich za coś po głowie, to przynajmniej miała świadomość, że to nie były słowa rzucane na wiatr i naprawdę z tym mogło być coś nie tak.
— Zaliczyłam etap czerwonych włosów w liceum i polecam go każdemu. Na pewno ci się spodoba, jak już to sobie zrobisz — przyznała. Od jakiegoś czasu już nie eksperymentowała ze swoimi włosami, ale wcale nie przez to, że martwiła się, że coś mogłoby nie wyjść. Po prostu zaliczyła już wiele faz i teraz miała ochotę na kultywowanie naturalności. Na pewno jej w końcu przyjdzie.
— Słuchaj, równie dobrze możemy poszukać teraz jakiegoś całodobowego sklepu i liczyć, że będą mieli tam kolorowe farby. Mogę cię pofarbować choćby zaraz, zanim zmienisz zdanie — zaproponowała. Rozejrzała się nawet uważnie, licząc chyba, że jakiś sklep po prostu wyrośnie na środku chodnika, ale nic takiego nie miało miejsca. Niemniej jednak znajdowały się przecież w dużym mieście. Znalezienie farby w nocy nie mogło być aż tak trudne... chyba.
— Jeżeli dla ciebie na ten moment to jest szczyt wariactwa, na jaki możesz sobie pozwolić, to totalnie musisz w to iść, a potem pozwolić mi pociągnąć się w stronę dziesiątek innych granic. Czerwona farba nawet nie stała obok szaleństwa i spontaniczności. — Trochę sobie z niej oczywiście żartowała, ale tak czy siak nadal mówiła szczerze. Rozumiała, że trzeba zrobić ten pierwszy krok, by potem zacząć pędzić przed siebie i była gotowa towarzyszyć w nim Aurorze, jeżeli tylko poczuje taką potrzebę. Co jak co, ale do wszczynania boruty i uwalniania z ludzi ich skrytych pragnień zawsze była pierwsza.
Aurora B. Swan