el caos se encuentra con el orden
: sob paź 17, 2026 10:02 pm
trigger warning
przekleństwa- Jaka strzelanina? - Noriega rozłożył ręce robiąc krok w kierunku Haddie, ale ona tylko zerknęła na niego krzywo, a zaraz wspomniała o tej kałuży krwi. Madox może coś by na ten temat powiedział, zwłaszcza, że stał już bliżej Wheller i nie spuszczał z niej spojrzenia. Tylko już wtrąciła się Pilar i to na nią oboje spojrzeli. Te jego ciemne, ogniste ślepia i chłodne, błękitne Haddie. Zupełnie różne.
- Rozwaliła mu nos. Ma dobry cios - wtrącił się Noriega podłapując zaraz narrację Stewart, a Haddie spojrzała na niego, a zaraz na Pilar i się uśmiechnęła.
- Fajnie, to musimy kiedyś razem posparować, inne laski z policji walczą jak baby - dopiero teraz posłała Madoxowi dłuższe spojrzenie, a on je złapał, no bo przecież wiedział jak walczyła Haddie. Byli razem w akademii policyjnej, może kurwa właśnie wtedy się w niej zabujał, kiedy rozłożyła go na macie. Dobra... dał się jej rozłożyć.
A zaraz dawał się też przeszukać jakiemuś gliniarzowi, rozłożył ramiona na boki i stał spokojnie, kiedy policjant go obmacywał. Haddie stanęła obok Pilar, ale kiedy Noriega się odwrócił, to już bez skrępowania gapiła mu się na tyłek.
- A, no tak, goryle w Emptiness to idioci - stwierdziła, jakby naprawdę miała o tym pojęcie, aż Madox obejrzał się na nią. No bo kurwa, stały właśnie za nim dwie baby, które uważały jego ochroniarzy za niekompetentnych. Ciekawe który klub miał lepszych? Żaden nie miał.
- Ale nie wiedziałam, że tu bywasz Pilar - Haddie spojrzała z ukosa na Stewart, chociaż kiedy jej kumpel z komendy oznajmił, że Madox jest czysty, to skinęła do niego głową, nawet jakby miał coś przy sobie i trafił na Haddie, to by się z tego wymigał, wiedział to, czuł na karku jej spojrzenie, gdzieś na tym tatuażu z napisem Romeo, który wystawał mu spod koszuli. Wheller zaraz zgodziła się porozmawiać z Daltonem, a Noriega się odwrócił poprawiając rękawy koszuli, a potem ten rozpięty nonszalancko pod szyją guzik. Oczywiście, że kiedy blondynka wspinała się po schodach na górę, to się za nią gapił, odprowadził ją spojrzeniem. Nie odwróciła się ani razu.
- Co? - wypalił, kiedy wyrosła znowu przed nim Stewart, nie słuchał jej, dopiero po chwili dotarł do niego sens jej słów - naprawdę nie słyszałaś o Amandzie? - zdziwił się, bo chyba rzeczywiście tak było, widział to w jej oczach, że się nie zgrywała - no to... Amanda pracowała u mnie - zaczął i znowu zerknął w kierunku schodów za Haddie, bo przecież kiedyś mu się podobała, kurewsko, a teraz...
Zawibrował mu telefon w kieszeni i Madox po niego sięgnął - tańczyła, głównie dla klientów z półświatka, ale ją lubili, miała z nimi dobre układy, była pod moją opieką i... - spojrzał na wyświetlacz telefonu i zaraz urwał - kurwa - mruknął wygaszając telefon, wcisnął go do kieszeni i jeszcze raz spojrzał w kierunku schodów, a potem w ciemne, ogniste oczy Pilar - chodź, wyjaśnię ci po drodze - rzucił i tym razem on sięgnął ręką do jej biodra, żeby pchnąć ją przez parkiet przed sobą - napisz do Haddie, że zawinęliśmy, ale jak chce to może jutro do mnie wpaść na przeszukanie w cztery oczy - rzucił gdzieś koło jej ucha, kiedy prowadził ją przez parkiet. Kilku policjantów, których mijali po drodze przywitało się z Pilar. Stanęli przy drzwiach na zaplecze, a Madox zmierzył spojrzeniem Stewart - Amanda miała dwie koleżanki, Queenie i Baby. To nie są ich prawdziwe imiona, tylko takie sceniczne pseudonimy - wyjaśnił widząc jej spojrzenie, a kiedy jakiś pies ruszył w ich kierunku, to złapał ją za nadgarstek i pociągnął za sobą na zaplecze - kilka dni temu Amanda została dotkliwie pobita, wylądowała w szpitalu, no i na miejscu zbrodni byłem ja, ale nie mają dowodów, ona nie wniosła na mnie oskarżenia, bla bla bla, ale kurwa, twoi koledzy uważają, że to ja ją stłukłem na kwaśne jabłko, swoją tancerkę - pokręcił głową i spojrzał na nią z góry, z tym czarnym spojrzeniem może nawet wyglądał na kogoś, kto mógł to zrobić? - Prawie złapałem tego typa, ale pojawiły się psy i mi spierdolił... - urwał, bo Madox myślał, że facet, który pobił Amandę był z policji, ale to już zachował dla siebie, za to zaraz wyciągnął telefon i pokazał Pilar wyświetlacz - to Queenie - sms był krótki ktoś stoi pod moim mieszkaniem, nic więcej, brak jakiejkolwiek historii - kazałem jej pisać, gdyby coś się działo, muszę tam jechać - stwierdził, chowając znowu telefon - ale nikt nie może wiedzieć, bo on znowu ucieknie, zwłaszcza wiesz... Psy - sugerował jej, że to ktoś od nich? Może, ale miał to w dupie.
Tylko dlaczego jej to wszystko powiedział? Dlatego, że stanęła w obronie Ginny? A może po prostu widział coś w tym jej ciemnym, nieustępliwym spojrzeniu?
Pilar Stewart