nazwa użytkownika: kasik za co: Blackout: DRIVING BY FAITH, ANGEL IN DISGUISE, ONE WRONG SHORTCUT, realizacja: klik cytaty: Spoiler
DRIVING BY FAITH
I tylko jedno żródło światła, z samochodu nadjeżdżającego po ich prawej stronie na skrzyżowaniu, równie rozpędzonego, które sprawiło, że serce Pilar podeszło pod samo gardło, a ona ostatkami sił była w stanie krzyknąć:
— Madox!
Dźwięk tłuczonego szkła i gniecionej blachy wymieszał się z jego imieniem, z piskiem opon, i tym trzaskiem, który jeszcze przez chwilę wisiał w powietrzu. Pierdolony trzask. Szkła posypały się z tylnej szyby, drzwi wygniotły się do środka. A ciężki Pickup wbił się w beemkę. Madox od raz się szarpnął, odpiął pas sięgając do swojej żony.
- Kurwa Pilar - zaczepił palcami o jej brodę podnosząc do góry jej głowę - cała jesteś? - obojczyk i brzuch piekły w miejscach
ANGEL IN DISGUISE
Szkło miał rozsypane po całym ciele i na siedzeniu obok. Kilka drobinek wbiło mu się w policzki, ale to z pewnością nie było źródłem krwawienia. Nie myśląc za wiele, sięgnęła ostrożnie do głowy poszkodowanego. Czuła to ciepło pomiędzy włosami. Czuła jak ciecz sączy mu się gdzieś stamtąd.
— Rozwalił sobie głowę — rzuciła na jednym oddechu. Serce wciąż waliło jej na najwyższych obrotach, pewnie na ostatnim półmetku przed kompletną eksplozją, przez co i ręce jej się trzęsły jak u starej baby. — Trzeba to czymś zatamować — dodała szybko, podnosząc spojrzenie na ludzi dookoła, w tym też swojego męża. Akurat w tym miał wprawę jak nikt inny.
Madox za to owijał już bandażem głowę faceta, gazy przesiąkały krwią, ale przynajmniej nie płynęła mu już po twarzy.
- Czekaj... możesz ruszyć rękami - Noriega pochylił się do gościa, a ten podniósł dłoń, czyli mógł - nogami? - tymi też delikatnie poruszył - okej, co cię boli? Wiesz jak się nazywasz? - zapytał Madox i sięgnął do kolesia. Może i Noriega nie miał żadnego wykształcenia medycznego, ale... tak często brał udział w takich akcjach, że gdyby wyjebali go z policji, to pewnie z powodzeniem mógłby się przesiąść do karetki.
ONE WRONG SHORTCUT
Tak bardzo zakręciła się na tym, że nie będą mieli co jeść, że nawet nie zwróciła uwagi na postać, która wyszłą z jednego z budynków i ruszyła w ich kierunku. Gość miał ręce w kieszeni, patrzył w dół i na pierwszy rzut oka chyba wyglądał po prostu, jakby chciał ich wyminąć. Dopiero kiedy znalazł się na tej samej wysokości, co oni, wyrwał ręce z kieszeni, doskakując do Pilar. Złapał ją za szyję i chociaż ona w pierwszym odruchu od razu chciała odwinąć mu się łokciem w brzuch, poczuła coś ostrego tuż przy własnej szyi.
— Nie ruszać się — warknął zachrypniętym głosem. Jego twarz była w cieniu, w dodatku miał kaptur, więc Madox nie mógł go dobrze widzieć. Ona tym bardziej, bo polik dociskał do jej włosów.
Nie chciał ryzykować, na pewno nie jeśli w grę wchodziło bezpieczeństwo jego żony. Niby ją znał, wiedział, że sobie poradzi, ale kurwa nie znał tego kolesia, nie wiedział co mu strzeli do łba.
- Ej, spokojnie, puść ją... Dam ci forsę, tylko zostaw dziewczynę - odezwał się powoli. Gość w kapturze szarpnął do siebie Pilar, poprawił nóż na jej gardle.