Strona 35 z 35

roots and wings

: pn lut 16, 2026 8:52 pm
autor: Catherine Bennett
I'm gonna stand by you
poszukiwania siostry/brata
STATUS: aktualne 25/02
Obrazek
Byliśmy dla siebie, gdy nie było problemów. Razem zdobywaliśmy kolejne siniaki i małe blizny po zabawach na zewnątrz. Razem buntowaliśmy się przed pójściem spać. Razem narzekaliśmy na wszystko. Byliśmy zgranym duetem i wiedzieliśmy, że świat jest nasz!
Dopóki nasza matka nie usłyszała diagnozy, a dotychczasowe życie nie rozpadło się na kawałki.
Byliśmy dla siebie dalej, chociaż nieco inaczej. Musiałam wstąpić w rolę rodzica, przecież widziałaś, że ojciec nie daje rady z tym wszystkim. Matka nie była w stanie zadbać o nas jak kiedyś. Być może byłam zbyt opiekuńcza. Być może padły słowa, które nie powinny paść, ale jakoś się trzymamy. Bo czy zostało nam coś innego?


Poszukuję rodziny, a w szczególności brata lub siostry młodszych od Cath (myślę, że tak do 25 lat maksymalnie, ale możemy negocjować!)
Z założenia Catherine dowiedziała się o chorobie matki, gdy ledwo skończyła 18 lat i jako najstarsza z rodzeństwa po wycofaniu ojca w pracę weszła w rolę trzeciego rodzica i opiekunki matki. Wiadomo, że ich matka umrze (wcześniej jednak sporo namiesza lub namieszała w ich życiu - szczegóły mogę podać na priv!).
To czy rodzeństwo dalej trzyma się razem czy oddala od siebie możemy ustalić sami. Może się wzajemnie wspierają, a może oddalają od siebie coraz bardziej? Jestem otwarta na wszystko, nie uciekam!
Kontakt privką lub na discordzie: szyszata

kiss and tell

: pn lut 16, 2026 9:38 pm
autor: Marseille Newton
Somethin' in the orange tells me we're not done
BYŁY NARZECZONY, 30+
STATUS: AKTUALNE | 21/02
ObrazekObrazek
Jednocześnie zaczynała wić swoje własne gniazdko z chłopakiem, którego poznała w pierwszym tygodniu na kampusie i teraz planowali wspólne życie. I to życie wydawało się dobre - miała poczucie misji, lubiła swoją pracę, była szczęśliwie zakochana, a gdy na jej palcu pojawił się pierścionek zaręczynowy czuła, że tak ma być. (...) Wszystko zmieniło się tamtego wieczoru. Coraz częściej kłóciła się z narzeczonym, a gdy w końcu zdecydowała się powiedzieć mu prawdę, zamiast wsparcia, usłyszała kilka gorzkich słów.
To wtedy być może postanowiła po raz pierwszy postawić na siebie. Nie lubiła zmian, ale w tamtym momencie ich potrzebowała, nie liczyło się nic więcej. Rzuciła pracę, rzuciła narzeczonego i w ciągu kilku dni podjęła decyzję o powrocie do Toronto.
Byli razem długo, naprawdę długo. Poznali się na początku studiów Marsie w Seattle, nie musieli od początku być parą, ale kiedy się nią stali to przez prawie dekadę byli nierozłączni. On złoty chłopiec, pozornie idealny, mówili, że trafił jej się doskonały egzemplarz. Jak było naprawdę? Wiedzą tylko oni. Chyba nie tak źle, skoro planowali nawet ślub.
Ale wszystko posypało się jak domek z kart, kiedy Marseille przyznała się do tego, że prawdopodobnie została wykorzystana, a on jej nie uwierzył. Być może miał powód, być może zrobiła wcześniej coś, co sprawiło, że mógł tak myśleć. Ostatecznie wszystkie ich wspólne plany poszły do kosza, a ślub został tylko wspomnieniem.

To wszystko działo się kilka miesięcy temu, Marsie od prawie trzech jest w Toronto i nie spodziewa się, że ich drogi mogą się jeszcze przeciąć.

DODATKOWE:
- W biografii Marsie piszę, że poznali się w Seattle, kiedy ona wyjechała tam na studia, ale ten pan spokojnie może pochodzić z Toronto, może tak jak ona wyjechał po skończeniu szkoły, może wcześniej, ale została tu jego rodzina? Może ma tu jakieś sprawy do załatwienia, może ktoś mu umarł? No opcji jest w sumie mnóstwo
- Lubię grać relacje z przeszłością, nie wiedząc co przyniosą. Nie mam w zwyczaju z góry umawiać się na endgejmy i konkretne scenariusze, lubię, kiedy fabuła trochę prowadzi mnie sama, niczego nie zakładam ani wykluczam
- Lubię grać emocjonalne wątki i zazwyczaj mam sporo pomysłów, ale kocham też burze mózgów i wspólne dogadywanie szczegółów
- Jestem elastyczna i wiele kwestii da się ze mną na luzie dogadać, mam jakieś swoje ogólne założenia, ale wszystko jest kwestią uzgodnienia
- Traktuję poważnie swoich współgraczy i wspólne fabuły, bardzo liczę na to samo
- Zapraszam serdecznie, super byłoby znaleźć współtowarzysza w tej fabularnej przygodzie. <3

kiss and tell

: śr lut 18, 2026 7:02 pm
autor: romy bacall
no one has ever known you
as i know you
STATUS: NIEAKTUALNE | 25/02
Obrazek
Obrazek

Na jego twarzy widać więcej lat, niż wskazywałaby metryka. Nie rzuca się w oczy, a jeśli już (zdecydowanie wbrew jego woli) – jest dobrze odbierany. Ubiera się prosto, jednak kładzie nacisk na kroje i materiały. Lubi czuć i prezentować się bez zarzutu, pamiętając, iż to pierwsze wrażenie jest tym najistotniejszym. W tłumie raczej niknie. Odzywa się rzadko i na tyle cicho, by słowa nie dotarły do niepożądanych uszu. Każdy kolejny gest jest przemyślany, aczkolwiek naturalny.

To typ obserwatora i słuchacza. Analizuje mimikę rozmówcy, na przyszłość zapamiętując szczególne detale. Rejestruje najdrobniejszą zmianę tonu głosu, dostrzega choćby minimalne drżenie dłoni i notuje przerwanie kontaktu wzrokowego. Sam z kolei stale ma się na baczności – żadnych nieplanowanych westchnień czy nerwowego wpatrywania się we własne palce. Z innych wyciąga wiele, niedużo dając w zamian.

W Europie wiódł spokojne życie. Wzorowy pracownik, szanowany sąsiad – być może również świetny ojciec dorosłych już dzieci lub bezkonfliktowy były mąż. Wieść o śmierci młodszego brata spadła na niego niespodziewanie. Alex urodził się ponad dekadę po nim i od samego początku cieszył się dobrym zdrowiem. Wstrząśnięta szwagierka podczas rozmowy telefonicznej nie przekazała wielu informacji. X miał pytania, których z każdą mijającą godziną tylko przybywało. Zrobił jednak to, co właściwe – spakował walizkę i pojechał na lotnisko.

Podróż na inny kontynent nie była łatwa. Były opóźnienia, a dwie planowane przesiadki zamieniły się w trzy. Choć zrobił absolutnie wszystko, co w jego mocy, aby zdążyć na uroczystości pogrzebowe, spóźnił się o kilka długich godzin. Do drzwi pięknego domu zmarłego i jego rodziny zapukał po północy. Zmarznięty, zmęczony i, co najważniejsze, pozbawiony zwyczajowej maski.

Przekroczył próg bez nadmiernego analizowania, tym samym bezpowrotnie zaprzepaszczając pierwsze od lat wrażenie.



Od autorki:

• Poszukiwany przeze mnie mężczyzna ma +/- 45 lat. Ze wspomnianym w ogłoszeniu zmarłym mężem mojej bohaterki miał poprawne relacje, choć ze względu na dużą różnicę wieku oraz odległość geograficzną, widywali się i rozmawiali ze sobą raczej sporadycznie.
• Wykonywany zawód, dotychczasowy kraj zamieszkania, status cywilny i większość ważnych informacji na temat tej postaci pozostawiam przyszłemu autorowi/autorce.
• Nasze postaci nie znają się za dobrze. Ich spotkania można policzyć na palcach, chociaż nie wykluczam, że podczas któregoś z nich doszło między nimi do przekroczenia granicy.
• X przyleciał do Toronto z zamiarem szybkiego powrotu do domu. Chciał pożegnać brata i upewnić się, że bratanek i jego matka jakoś sobie radzą po odejściu głowy rodziny. W trakcie pobytu na jaw wychodzą niespodziewane fakty (związane z prowadzoną przez denata firmą, lecz nie tylko), co zmusza go do pozostania w Kanadzie.
Bez fajerwerków – nie dlatego, że są na to za starzy, a dlatego, że to nie w ich stylu. Powolne odsłanianie się krok po kroku, wspólne przeżywanie niełatwej żałoby, wzajemne oskarżenia i podejrzenia, ciut żalu i mogłabym dodać tutaj jeszcze więcej przecinków, ale szczegóły oraz negocjacje wolę prowadzić prywatnie.
• Nie jestem demonem prędkości, nie wymagam cudów. Miej chęci, pomysły, lekkie pióro i trochę czasu. Lubię kryminalne klimaty i tę historię również można w tę stronę rozwinąć.
• Chętnie odpowiem na pytania i pomogę w razie potrzeby. Zapraszam i polecam się.