Strona 36 z 37

roots and wings

: ndz lut 15, 2026 9:00 pm
autor: Percival Gardner
Pajamas? Poor people don’t wear pajamas
we fall asleep in our underwear or blue jeans
STATUS: AKTUALNE | 15/02
ObrazekObrazek
Niewielkie mieszkanie w Rexdale, w którym się wychował, wyglądało tak, jakby od kilkudziesięciu dobrych lat nie przeprowadzono w nim żadnego najmniejszego remontu – w istocie było to prawdą. W każdym z czterech małych pokoi ze ścian odchodziły pożółkłe od tytoniowego dymu tapety, a dziury w podłogowych listwach zdawały się być idealnymi kryjówkami dla mysz i robactwa, które raz na jakiś czas lubiło wychodzić na światło dzienne. Zwłaszcza w kuchni, gdzie na dużym, krzywym stole i w umywalce zalegały nieumyte naczynia z resztkami najtańszego jedzenia. To był widok, do którego każdy z domowników zdążył przywyknąć. Brudne talerze i śmieci znikały zwykle wtedy, gdy sprzątaniem zajęło się któreś z piątki rodzeństwa. Wiecznie nadąsany i cuchnący spirytusem ojciec omijał cały ten burdel szerokim łukiem, a matka od zajmowania się dziećmi oraz domem wolała puszczane w telewizji reality-show i przeciwbólowe leki.
Rodzina luźno inspirowana tą z „Elegii dla bidoków”. Było źle, ale żeby nie było jeszcze gorzej, wszyscy stali za sobą murem, co by się nie działo i czego by ktoś nie odwalił. Zwłaszcza matka czy ojciec. Percy był najstarszy z rodzeństwa, robił więc jako dzieciak za trzeciego rodzica i czuwał, żeby im w miarę możliwości nie brakowało chleba, co było lekko mówiąc niemałym wyzwaniem. On wyszedł na ludzi, wiedzie mu się nawet lepiej niż dobrze, a reszta? Może też wyszli na prostą, a może wcale nie – up to you. Fajnie jakby jedno z rodzeństwa mimo wszystko nie zostawiło uzależnionej matki samej, która jeszcze żyje i nadal gdzieś tam się nią przejmowało czy zajmowało. Percy odciął się od tego wszystkiego zaraz po wyjeździe na studia, więc można mu to mieć za złe, że przestał się interesować i mieć dla nich tyle czasu co wcześniej, ale wszystko zależy od tego jakie obecnie są relacje między całą piątką. Najważniejszy punkt zaczepienia jest taki, że byli dla siebie wsparciem i robili wszystko, żeby te najgorsze czasy jakoś wspólnie przeżyć.

RODZEŃSTWO:
Percival Gardner; 45 lat (najstarszy)
brat; ten, z którym Percy jakoś od zawsze nie może się dogadać
siostra; ta, która zawsze sprawiała najwięcej problemów – i nadal sprawia!
Wendy Gardner; 33 lata
Zella Gardner; 32 lata (najmłodsza)

+ POZOSTALI:
Georgina Gardner; 31 lat (żona Percy'ego)

kiss and tell

: ndz lut 15, 2026 10:15 pm
autor: Wendy Gardner
„You’re safe only with me”
Poszukiwany: On (38+)
STATUS: AKTUALNE | 15/02
ObrazekObrazek
Bezpieczna przystań?
Czy wyspa, z której nie ma ucieczki?
Wendy ma trzydzieści trzy lata i wciąż potyka się o własne nogi, próbując dogonić dorosłość. Kiedy świat staje się zbyt głośny, zbyt skomplikowany albo zbyt wymagający, ma tendencję do powrotu w to samo miejsce. Do niego. On jest starszy, spokojny i sprawia wrażenie człowieka, który ma odpowiedzi na wszystkie pytania, których Wendy boi się zadać. Jest jej bezpieczną przystanią, która z każdym rokiem coraz bardziej przypomina wyspę, z której nie ma ucieczki. Nie jest to zdrowy romans z happy endem. Raczej relacja, w której „kocham cię” oznacza „beze mnie sobie nie poradzisz”. Poznali się kilka lat temu, zaczęło się niewinnie, słodko, spokojnie. Zaufała mu, a kiedy zrobiło się bezpiecznie nie zauważała tego, jak karmił jej nieporadność. Wyręczał ją choć o to nie prosiła, by później subtelnie przypomnieć, że nikt inny nie miałby do niej tyle cierpliwości. Z czasem zaczęła wierzyć w to, że potrzebuje u swojego boku kogoś, kto daje jej to poczucie bezpieczeństwa, jednocześnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to on decyduje i między słowami dyktuje jej, co jest dla niej dobre. Zaborczość ubierał w słowa troski. Wendy wie, że to jej nie służy. Próbuje odchodzić i kiedy mijają kolejne tygodnie, niekiedy miesiące, to i tak wraca przy pierwszej życiowej porażce, bo on zawsze czeka z otwartymi ramionami i tym swoim pobłażliwym uśmiechem mówiącym: „A nie mówiłem?”. Jakby miał wykupioną subskrypcję na kontrolowanie jej w gorszych okresach jej życia. Szukam kogoś charyzmatycznego, pewnego siebie i odnoszącego sukcesy zawodowe. Kogoś, kto potrafi manipulować słowem tak, by Wendy czuła wdzięczność tam, gdzie powinna czuć lęk. Nie chcę ustalać zakończenia. Zobaczymy, czy Wendy w końcu dorośnie i zerwie ten łańcuch, czy zostanie z nim na zawsze, przekonana, że świat zewnętrzny jest zbyt straszny, by mierzyć się z nim w pojedynkę.
Ważne!
czego NIE szukam
To nie jest wątek o przemocy fizycznej. Nie szukam postaci, która podnosi rękę czy używa siły. Szukam kogoś, kto potrafi kontrolować drugiego człowiekiem za pomocą spojrzenia, tonu głosu i manipulacji emocjonalnej. Zło w tej relacji jest wyłącznie psychologiczne – ukryte pod płaszczem czułości, opiekuńczości i bezbłędnych manier. Ta relacja ma być zwodniczo piękna i „dobra” na zewnątrz, a niszcząca od środka.


Jak coś to pw lub discord (winniethepooh91) <3

roots and wings

: ndz lut 15, 2026 10:38 pm
autor: Liyana Sinclair
I can run, but I can't hide
from my family line
STATUS: AKTUALNE | 21/02
ObrazekObrazek
Poszukuję kuzynostwa z Toronto. Lina, razem ze swoim starszym bratem urodziła się i wychowała w Corner Brook, ale przez wiele lat była blisko z tą częścią rodziny z Toronto. Odwiedzali się na święta i wakacje, utrzymywali kontakt przez różnego rodzaju komunikatory, pamiętali o urodzinach i innych ważnych datach. Być może byli wsparciem dla brata Liny, kiedy ten przyjechał tu na studia. Ale po jego aresztowaniu i skazaniu kontakt z rodziną się urwał. Może to oni nie chcieli mieć nic wspólnego z tą sprawą, może to Lina i jej matka się wycofały. Od przeszło dziesięciu lat nie rozmawiali, rodzina nawet nie wie, że od dwóch Liyana jest w Toronto i radzi sobie jak może.

- To jak najbardziej może być istniejąca na forum rodzina
- Lubię fabuły z rodzinnymi dramatami w tle, dlatego zależy mi, żeby te relacje nie były tylko do wpisania, tylko żebyśmy faktycznie grali
- Rodzaj pokrewieństwa czy konkretne relacje chciałabym już ustalać osobiście, zależy mi jedynie, żeby faktycznie przez te dziesięć lat kontaktu nie było, a teraz sobie możemy w różny sposób to rozwijać
- Myślę, że łatwo się ze mną dogadać, lubię kombinować i wymyślać, żeby postaciom nie było za łatwo, zapraszam <3

roots and wings

: pn lut 16, 2026 8:52 pm
autor: Catherine Bennett
I'm gonna stand by you
poszukiwania siostry/brata
STATUS: aktualne 25/02
Obrazek
Byliśmy dla siebie, gdy nie było problemów. Razem zdobywaliśmy kolejne siniaki i małe blizny po zabawach na zewnątrz. Razem buntowaliśmy się przed pójściem spać. Razem narzekaliśmy na wszystko. Byliśmy zgranym duetem i wiedzieliśmy, że świat jest nasz!
Dopóki nasza matka nie usłyszała diagnozy, a dotychczasowe życie nie rozpadło się na kawałki.
Byliśmy dla siebie dalej, chociaż nieco inaczej. Musiałam wstąpić w rolę rodzica, przecież widziałaś, że ojciec nie daje rady z tym wszystkim. Matka nie była w stanie zadbać o nas jak kiedyś. Być może byłam zbyt opiekuńcza. Być może padły słowa, które nie powinny paść, ale jakoś się trzymamy. Bo czy zostało nam coś innego?


Poszukuję rodziny, a w szczególności brata lub siostry młodszych od Cath (myślę, że tak do 25 lat maksymalnie, ale możemy negocjować!)
Z założenia Catherine dowiedziała się o chorobie matki, gdy ledwo skończyła 18 lat i jako najstarsza z rodzeństwa po wycofaniu ojca w pracę weszła w rolę trzeciego rodzica i opiekunki matki. Wiadomo, że ich matka umrze (wcześniej jednak sporo namiesza lub namieszała w ich życiu - szczegóły mogę podać na priv!).
To czy rodzeństwo dalej trzyma się razem czy oddala od siebie możemy ustalić sami. Może się wzajemnie wspierają, a może oddalają od siebie coraz bardziej? Jestem otwarta na wszystko, nie uciekam!
Kontakt privką lub na discordzie: szyszata

kiss and tell

: pn lut 16, 2026 9:38 pm
autor: Marseille Newton
Somethin' in the orange tells me we're not done
BYŁY NARZECZONY, 30+
STATUS: AKTUALNE | 21/02
ObrazekObrazek
Jednocześnie zaczynała wić swoje własne gniazdko z chłopakiem, którego poznała w pierwszym tygodniu na kampusie i teraz planowali wspólne życie. I to życie wydawało się dobre - miała poczucie misji, lubiła swoją pracę, była szczęśliwie zakochana, a gdy na jej palcu pojawił się pierścionek zaręczynowy czuła, że tak ma być. (...) Wszystko zmieniło się tamtego wieczoru. Coraz częściej kłóciła się z narzeczonym, a gdy w końcu zdecydowała się powiedzieć mu prawdę, zamiast wsparcia, usłyszała kilka gorzkich słów.
To wtedy być może postanowiła po raz pierwszy postawić na siebie. Nie lubiła zmian, ale w tamtym momencie ich potrzebowała, nie liczyło się nic więcej. Rzuciła pracę, rzuciła narzeczonego i w ciągu kilku dni podjęła decyzję o powrocie do Toronto.
Byli razem długo, naprawdę długo. Poznali się na początku studiów Marsie w Seattle, nie musieli od początku być parą, ale kiedy się nią stali to przez prawie dekadę byli nierozłączni. On złoty chłopiec, pozornie idealny, mówili, że trafił jej się doskonały egzemplarz. Jak było naprawdę? Wiedzą tylko oni. Chyba nie tak źle, skoro planowali nawet ślub.
Ale wszystko posypało się jak domek z kart, kiedy Marseille przyznała się do tego, że prawdopodobnie została wykorzystana, a on jej nie uwierzył. Być może miał powód, być może zrobiła wcześniej coś, co sprawiło, że mógł tak myśleć. Ostatecznie wszystkie ich wspólne plany poszły do kosza, a ślub został tylko wspomnieniem.

To wszystko działo się kilka miesięcy temu, Marsie od prawie trzech jest w Toronto i nie spodziewa się, że ich drogi mogą się jeszcze przeciąć.

DODATKOWE:
- W biografii Marsie piszę, że poznali się w Seattle, kiedy ona wyjechała tam na studia, ale ten pan spokojnie może pochodzić z Toronto, może tak jak ona wyjechał po skończeniu szkoły, może wcześniej, ale została tu jego rodzina? Może ma tu jakieś sprawy do załatwienia, może ktoś mu umarł? No opcji jest w sumie mnóstwo
- Lubię grać relacje z przeszłością, nie wiedząc co przyniosą. Nie mam w zwyczaju z góry umawiać się na endgejmy i konkretne scenariusze, lubię, kiedy fabuła trochę prowadzi mnie sama, niczego nie zakładam ani wykluczam
- Lubię grać emocjonalne wątki i zazwyczaj mam sporo pomysłów, ale kocham też burze mózgów i wspólne dogadywanie szczegółów
- Jestem elastyczna i wiele kwestii da się ze mną na luzie dogadać, mam jakieś swoje ogólne założenia, ale wszystko jest kwestią uzgodnienia
- Traktuję poważnie swoich współgraczy i wspólne fabuły, bardzo liczę na to samo
- Zapraszam serdecznie, super byłoby znaleźć współtowarzysza w tej fabularnej przygodzie. <3

kiss and tell

: wt lut 17, 2026 6:03 pm
autor: Aurelius Hecat
You are the danger I crave
but I'm too boring
STATUS: AKTUALNE | 17/02
Obrazek
Poznaliśmy się przypadkowo, uratowałeś mnie przed kradzieżą w ciemnej uliczce. Nie jestem nikim wyjątkowym, ot zwykły nieporadny sprzedawca, wiecznie z nosem w książce. Czasami widuję cię w sklepie. Wiem, czego szukasz, po co przychodzisz, ile płacisz za całe zakupy zanim jeszcze podejdziesz do kasy. Kasując twoje produkty myślę sobie: w tanim romansidle już dawno zaprosiłbyś mnie na kolację, na której okazałoby się, że jesteś szefem sycylijskiej mafii, który zamiast żony (kliszowo) szuka męża...takiego, jak ja. Raz napisałem o tym fanfik, moi stali czytelnicy pragną abstrakcyjnej kontynuacji, ale ja siedzę przed laptopem zblokowany. Zupełnie sam. Zastanawiając się, czy kiedyś zmienisz czerwone Marlboro na Pall Malle.

Kogo szukam?
Postaci męskiej w dowolnym wieku. O dowolnym zawodzie. Dowolnej przeszłości i narodowości, a nawet dowolnym statusie matrymonialnym. Chcę rozwinąć tę historię - trochę zabawną, trochę depresyjną, aczkolwiek niezwykle przyziemną i ludzką. Lubię emocje, które towarzyszą nam na co dzień.

Zapraszam na PW, na pewno się dogadamy!

kiss and tell

: śr lut 18, 2026 7:02 pm
autor: romy bacall
no one has ever known you
as i know you
STATUS: NIEAKTUALNE | 25/02
Obrazek
Obrazek

Na jego twarzy widać więcej lat, niż wskazywałaby metryka. Nie rzuca się w oczy, a jeśli już (zdecydowanie wbrew jego woli) – jest dobrze odbierany. Ubiera się prosto, jednak kładzie nacisk na kroje i materiały. Lubi czuć i prezentować się bez zarzutu, pamiętając, iż to pierwsze wrażenie jest tym najistotniejszym. W tłumie raczej niknie. Odzywa się rzadko i na tyle cicho, by słowa nie dotarły do niepożądanych uszu. Każdy kolejny gest jest przemyślany, aczkolwiek naturalny.

To typ obserwatora i słuchacza. Analizuje mimikę rozmówcy, na przyszłość zapamiętując szczególne detale. Rejestruje najdrobniejszą zmianę tonu głosu, dostrzega choćby minimalne drżenie dłoni i notuje przerwanie kontaktu wzrokowego. Sam z kolei stale ma się na baczności – żadnych nieplanowanych westchnień czy nerwowego wpatrywania się we własne palce. Z innych wyciąga wiele, niedużo dając w zamian.

W Europie wiódł spokojne życie. Wzorowy pracownik, szanowany sąsiad – być może również świetny ojciec dorosłych już dzieci lub bezkonfliktowy były mąż. Wieść o śmierci młodszego brata spadła na niego niespodziewanie. Alex urodził się ponad dekadę po nim i od samego początku cieszył się dobrym zdrowiem. Wstrząśnięta szwagierka podczas rozmowy telefonicznej nie przekazała wielu informacji. X miał pytania, których z każdą mijającą godziną tylko przybywało. Zrobił jednak to, co właściwe – spakował walizkę i pojechał na lotnisko.

Podróż na inny kontynent nie była łatwa. Były opóźnienia, a dwie planowane przesiadki zamieniły się w trzy. Choć zrobił absolutnie wszystko, co w jego mocy, aby zdążyć na uroczystości pogrzebowe, spóźnił się o kilka długich godzin. Do drzwi pięknego domu zmarłego i jego rodziny zapukał po północy. Zmarznięty, zmęczony i, co najważniejsze, pozbawiony zwyczajowej maski.

Przekroczył próg bez nadmiernego analizowania, tym samym bezpowrotnie zaprzepaszczając pierwsze od lat wrażenie.



Od autorki:

• Poszukiwany przeze mnie mężczyzna ma +/- 45 lat. Ze wspomnianym w ogłoszeniu zmarłym mężem mojej bohaterki miał poprawne relacje, choć ze względu na dużą różnicę wieku oraz odległość geograficzną, widywali się i rozmawiali ze sobą raczej sporadycznie.
• Wykonywany zawód, dotychczasowy kraj zamieszkania, status cywilny i większość ważnych informacji na temat tej postaci pozostawiam przyszłemu autorowi/autorce.
• Nasze postaci nie znają się za dobrze. Ich spotkania można policzyć na palcach, chociaż nie wykluczam, że podczas któregoś z nich doszło między nimi do przekroczenia granicy.
• X przyleciał do Toronto z zamiarem szybkiego powrotu do domu. Chciał pożegnać brata i upewnić się, że bratanek i jego matka jakoś sobie radzą po odejściu głowy rodziny. W trakcie pobytu na jaw wychodzą niespodziewane fakty (związane z prowadzoną przez denata firmą, lecz nie tylko), co zmusza go do pozostania w Kanadzie.
Bez fajerwerków – nie dlatego, że są na to za starzy, a dlatego, że to nie w ich stylu. Powolne odsłanianie się krok po kroku, wspólne przeżywanie niełatwej żałoby, wzajemne oskarżenia i podejrzenia, ciut żalu i mogłabym dodać tutaj jeszcze więcej przecinków, ale szczegóły oraz negocjacje wolę prowadzić prywatnie.
• Nie jestem demonem prędkości, nie wymagam cudów. Miej chęci, pomysły, lekkie pióro i trochę czasu. Lubię kryminalne klimaty i tę historię również można w tę stronę rozwinąć.
• Chętnie odpowiem na pytania i pomogę w razie potrzeby. Zapraszam i polecam się.


all the ties that bind

: śr lut 18, 2026 11:20 pm
autor: Peach J. Pepper
wybranek rodzicow
całkiem niezła partia
STATUS: AKTUALNE | 18/02
ObrazekObrazek
Dla Peach poszukuję kandydata na chłopaka, którego wybiorą jej rodzice. Chciałabym, żeby był to ktoś, kto będzie miał na wizerunku kogoś kto wygląda jak z Indii (Dev Patel supremacy), a jeżeli chodzi o inne wymagania to: zawód doktor/prawnik/biznesman - czyli idealna partia według rodziców dla ich córci. Narazie nie pisałam nic o nim w żadnych postach, więc możemy to rozegrać od samego początku!

Ważne info o rodzicach:
Peach jest nepo baby, jako córka bollywoodzkiego aktora i dziedziczki kanadyjskiej firmy, hinduskiego pochodzenia. Historia jej rodziców, chociaż oboje pochodzą z Indii, jest o tyle ciekawa, że jeszcze te trzydzieści lat temu, była wielkim skandalem, którym żyła śmietanką towarzyska zarówno w Indiach jak i w Kanadzie. Ojciec Peach to uznany aktor w Bollywood, który kradł serca dam w latach dziewięćdziesiatych, natomiast jej matka pochodziła z konserwatywnej rodziny emigrantow. Jej ojciec wyjechał do Kanady z miłości, natomiast rodzice jej matki mieli wobec tego ogromne zastrzeżenia, chcieli bowiem by ich córka poślubiła osobę z lepszymi koneksjami, majątkiem oraz statusem. Niestety młodzi kochali się za bardzo i aby nie wyrządzić więcej krzywdy niż to jest konieczne, dziadkowie w końcu przystali na małżeństwo, pod warunkiem że rodzina zostanie w Canadzie.


Dodatkowo:
- to nie musi być relka engdame, bo Peach ciągle jest w jakiś związkach, zresztą na przykład obecnie jest przekonana, że jest zakochana w Clydzie, więc ten kandydat od rodziców będzie dla niej jakimś takim wyzwaniem
- możemy zrobić sobie coś w stylu enemies to lovers, albo enemies to enemies albo jakikolwiek motyw jaki chcesz
- ja sobie wyobrażam go jako na prawdę słodkiego faceta, ale może ma jakąś dark side :brewka:
- zapraszam do ustaleń na pw

roots and wings

: czw lut 19, 2026 2:16 pm
autor: Dante Levasseur
rodziny się nie wybiera
ale na szczęście nie trzeba się do niej przyznawać...
STATUS: AKTUALNE | 19.02
ObrazekObrazek
Poszukuję rodzeństwa, najchętniej w ilości dwóch sztuk. Konfiguracja pozostaje dowolna – mogą być więc dwie siostry, dwóch braci, a może być również brat i siostra. Podobnie dowolność pozostawiam, jeśli chodzi o ich wiek – równie chętnie przygarnę i młodszych, i starszych.
Wbrew temu co sugeruje tytuł – nie musimy się wcale jakoś bardzo mocno nie lubić. Choć mimo wszystko zakładam, że momentami relacje między rodzeństwem mogły być dość... skomplikowane (niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie miał ochoty wystawić brata lub siostry na aukcji internetowej...)

W skrócie o sytuacji rodzinnej – ojciec jest muzykiem, być może nadal nawet koncertuje ze swoim zespołem, na pewno do dnia dzisiejszego nie zdążył dorosnąć. Mniej więcej jedenaście lat temu matka pogoniła go z domu i po jakichś dwóch latach ponownie wyszła za mąż. Tym razem za policjanta, który próbował wprowadzić do domu trochę bardziej konsekwentny styl wychowania. Z kiepskim skutkiem, jeśli chodzi o niektóre niereformowalne przypadki...
Jak to się miało z pozostałymi dzieciakami? Pozostawiam do dyspozycji tych, którzy zdecydują się ich stworzyć. Choć nie ukrywam, że cudownie byłoby, gdyby przynajmniej jedno z nich złapało znacznie lepszy kontakt z ojczymem (powód do regularnych kłótni i rodzinnych złośliwości gwarantowany). Może nawet na tyle, by pójść w jego ślady, jeśli chodzi o karierę zawodową...?

bonus
Jeśli ktoś chciałby stworzyć przyrodniego brata lub siostrę (czyli dziecko ojczyma z poprzedniego małżeństwa), to również z miłością (Dante już raczej niekoniecznie) przygarnę! <3

kiss and tell

: pt lut 20, 2026 2:59 pm
autor: Zella Gardner
Double the dysfunction and you will get...
an actually functioning relationship?
STATUS: Nieaktualne | 06/03
Obrazek
Tak się składa, że wiele rzeczy mogłam sobie jedynie wyobrazić głównie podczas leżenia na rozwalającym się łóżku piętrowym i wpatrywania się w obdrapany sufit. Nawet o to było czasem ciężko. Ten dach nad głową, co z tego że był, jak był za mały dla nas wszystkich? Zero prywatności, każdy wiedział jak wygląda bez ubrań i co za głupoty gada przez sen. Już mniejsza z przestrzenią, ale stan mieszkania wołał o pomstę do nieba coraz bardziej wraz z każdym mijającym rokiem. Rodzice? Tylko na dokumentach. Tak naprawdę nie miałam bladego pojęcia, kim są mama i tata z prawdziwego zdarzenia. Wychowało mnie właściwie starsze rodzeństwo. To na nich nauczyłam się polegać, choć równie prędko nauczyłam się polegać jedynie na sobie. Potem jeszcze nauczyłam się pomagać, byleby tylko nie być ciężarem. Zawsze jednak miałam jakieś marzenia z tyłu głowy, ale te takie kompletnie nierealne. Że któreś z rodziców pójdzie po rozum do głowy, zmieni się. Zrobi porządek z tym cholernym mieszkaniem. Ewentualnie zdarzało mi się mieć takie głupie wizje, gdzie wygrywamy ogromną kwotę na loterii i razem z rodzeństwem pakujemy manatki, wyprowadzając się do wielkiej rezydencji. Teraz te wszystkie mantry posyłane w eter do jakiegokolwiek bytu sprawującego pieczę nad losem wydają się być śmieszne. Wtedy były niemym wołaniem o pomoc czy chociażby zrozumienie.
Jak widać, Zella nie pochodziła ze szczęśliwego, a nawet normalnego domu. Choć zbiera sukcesy zawodowe i po osiągnięciu dorosłości wyszła na prostą, zostawiając największe trudy za sobą, tak w życiu brakuje jej czegoś jeszcze. Miłości. Ale to nie takiej byle jakiej. Ona potrzebuje kogoś, kto być może nie tylko zrozumie, jak jej przeszłość może wpływać na tak ważny aspekt życia, ale sam będzie usiłował radzić sobie z tym samym. Z czym Zella również może mu pomóc, odwzajemniając się za jego troskę. Coś za coś, a przy okazji uczucie, które będzie stale rozwijać się i pogłębiać.

▷ "Dysfunkcyjny" nie znaczy tutaj toksyczny i brutalny. Nie szukam kogoś, kto będzie mi dosłownie poniewierał postacią - przykro mi :lol: Zależy mi na kimś, kto również chce sobie ułożyć życie, a nie stać się dosłownie czyimś koszmarem. Wiadomo, że pomniejsze dramy są w takim związku nie do ominięcia, natomiast nie chcę przekraczać granic dotyczących przemocowych i tym podobnych.
▷Totalnie widzę tutaj slow burn, taki od zera. Krok po kroku, z drobnymi (lub trochę większymi) potknięciami z obu stron. Możemy wspólnie rozplanować co i jak, urozmaicać żeby nie było nudno i w ogóle!
▷ Oczywiście nie chcę się skupić tylko na trudnościach, z którymi obie strony musiały się do tej pory borykać w swoim życiu. Jestem natomiast osobą, która lubi ustalać wiele szczegółów wspólnie, więc dogadamy się z pewnością co będziemy chcieli grać lub nie <3
▷ Bardzo zależy mi na endgame, natomiast jeśli po drodze stwierdzimy, że tu coś nie gra, że to jednak nie ma szans się utrzymać na dłuższą metę - nie ma problemu. Ważne, by po prostu trwała ta rozmowa, gdzie możemy sobie ustalać co nam pasuje lub też nie.
Wiek, zawód są mi absolutnie obojętne, natomiast preferowałabym postać starszą od Zelli, nawet o ten rok czy dwa.
Płeć? Tutaj mam dodatkową opcję, bo Zella myśli, że jest hetero, natomiast wydaje mi się że mogłaby spróbować relacji również i z kobietą. Tylko, że tutaj dodatkowo wchodzi aspekt potencjalnego odkrywania biseksualizmu, jeszcze większej ilości dylematów i tym podobnych, co może przedłużyć nam wszystko jeszcze bardziej. Ale kto wie, może dla kogoś nawet będzie to zachęta, bo przynajmniej będzie więcej rzeczy do rozgrywania :lol:
Wizerunek jest mi obojętny, ale chętnie pomogę jeśli będzie taka potrzeba <3
▷ Nie wymagam postów codziennie. Mogą być to nawet posty raz na tydzień, I totally don't mind! Sama mam gorsze momenty, więc też mi się często przedłuża wszystko.
▷ Odpowiada ci jedynie część powyższych opcji lub widzisz to trochę inaczej? I tak zapraszam. Możemy się dogadać ze wszystkim, pomijając podpunkt pierwszy - tutaj raczej twardo stoję przy swoim!

Do kontaktu tradycyjnie zapraszam na pw do Daphne van Laar lub na mój discord - shad0wlin_ :slodziaczek: