Strona 39 z 42

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 9:46 am
autor: Madox A. Noriega
Znowu parsknął śmiechem, kiedy pokazywała mu, które zęby sobie wybiła i opowiadała jak bardzo była szczerbata, sięgnął do niej ręką, żeby oprzeć palce na jej ustach, zahaczyć o nie.
- Mogłaś sobie tędy wkładać łyżeczkę, albo słomkę - przesunął palcami po jej pełnych, gorących wargach - i co? Opowiadałaś wszystkim, że straciłaś je w jakiejś walce? - on by tak pewnie zrobił, bo on nie zdzierał głupio kolan, tylko musiał uciekać i wtedy je zdzierał, a przynajmniej takiej wersji zawsze się trzymali z Ticiano, kiedy ciotki się na nich wydzierały.
Lubił jej historie, zwłaszcza te śmieszne, bo on od razu sobie wtedy wyobrażał małą Pilar, że też musiała być taką łobuziarą, jak mały Madox. I może wtedy by się nie lubili, bo przecież oni za dzieciaka z Tio mieli swoją bazę z zakazem wstępu dziewczyn. A może właśnie byłaby pierwszą dziewczyną, którą by tam zaprosili?
Kiedy wbiła paznokcie w jego skórę, to tylko mruknął jej gdzieś do ucha, bo chyba zupełnie mu to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, może nawet bujnął by nimi jeszcze raz, ale zamiast tego zaczął nawijać o domu dziecka, w którym byli. A zaraz Pilar musnęła ciepłymi wargami, te jego, a później jej pełne usta ułożyły się w to kocham cię, Madoxa za to wygięły się w uśmiechu, bo może ona mu już to mówiła, nie raz, ale za każdym razem to go jakoś tak dotykało, trafiało w same to dobre serduszko.
- A jak Ginny każe im iść na obiad, to my będziemy mogli w nim poleżeć - czyli wszyscy wygrywają, i to nie jest tak z myślą tylko i wyłącznie o dzieciakach, bo zanim dorobią się ogródka, to mogliby mieć hamak tam.
A kiedyś własny dom i huśtawkę z opony.
Jeszcze kilka miesięcy temu jakby ktoś zapytał Madoxa, czy on w ogóle kiedyś chciałby mieć dom, to na pewno odpowiedziałby, że nie, bo po pierwsze kto tam będzie sprzątał, po drugie kto tam będzie siedział, skoro on większość czasu spędzał w klubie, a po trzecie to po co? A teraz mówił jej o tym domu, który mógłby z nią mieć, i w którym chciałby na drzewie wieszać huśtawkę, więc to też mu się pozmieniało. Może za sprawą tej podróży do Meksyku? Kiedy oni się tak dobrze bawili w tym wynajętym domu, a potem u Esme? A może w Medellin, kiedy chodzili po ogrodzie? Nie wiedział dokładnie w którym momencie, ale wiedział jedno, że chciałby mieć kiedyś własny dom, musowo z ogródkiem. Ale przede wszystkim to z nią.
Przesunął palcami po jej ramieniu wyczuwając pod nimi jak zmieniła się faktura jej skóry, wywołując na jego twarzy znowu uśmiech.
- Bardziej realnie, niż... proszony obiad, na który byśmy zaprosili przyjaciół i który byśmy ugotowali - stwierdził i przytulił ją do siebie mocniej, palce już ułożył na jej piersi - ale jak kupimy dom, to kurwa trzeba będzie taki obiad zrobić - pokiwał głową, bo on wciąż uważał, że większym zaskoczeniem dla wszystkich by był ten obiad, niż ich dom. Na jej kolejne słowa spuścił ciemne tęczówki, wbijając je w jej piękne, czekoladowe oczy, skinął głową.
- Musiałby być ogród... i wielki, solidny stół - stwierdził, zaciskając palce na jej piersi, masując ją przez materiał sukienki. A kiedy ona przesunęła palcami po jego spodniach, po znajomej wypukłości, to znowu mruknął jej do ucha. Oczywiście, że jej nie przerywał, w ogóle nic sobie z tego nie robiąc, że dookoła była pełno ludzi. Bo rzeczywiście nikt nie zwracał na nich uwagi, niektórzy tak jak oni sobie czilowali w hamaczkach, inni zajadali się pysznym jedzeniem, jeszcze inni ganiali po plaży. Meksyk tętnił życiem. Ciemne tęczówki Madoxa na moment zjechały na dół na pasek, który odpinała, ale zaraz i tak wrócił nimi do jej pięknych, dużych oczu - musiało by być miejsce do robienia buñuelos, bo jak się ich nauczę, a potem nauczę ciebie, to będziemy je robić co tydzień - powiedział pewny swego, a kiedy jej ręka wylądowała w jego spodniach, od razu na nią zareagował, to było silniejsze od niego. Jej pewny dotyk, przyjemny, i znajomy, tak bliski... zapach perfum, którym się zaciągnął. Jej gorące ciało tuż przy tym jego i ciepły oddech gdzieś na klatce piersiowej.
Przekręcił się tak, żeby ją trochę zasłonić, ale też mieć również do niej lepszy dostęp, bo zaraz przesunął wytatuowanymi palcami po jej biodrze w dół, a potem po udzie w górę, zaczepiając o materiał sukienki, podsuwając ją do góry, aż nie skończył wędrówki na jej bieliźnie.
- A w salonie... - zaczął i na moment się zamyślił, czubki palców wsuwając pod materiał jej majtek - też będzie stół - rzucił i zaraz też parsknął śmiechem, bo oni jednak coś mieli do tych stołów. Zadrżał, może od tego śmiechu, a może pod jej dotykiem, który sprawiał, że na plecach zbierał się przyjemny dreszcz? - I gramofon, żebyśmy to mogli zrobić do Beatlesów - mruknął jej do ucha, którego płatek musnął ustami - i żebyś mogła tam tańczyć nago w świetle księżyca... - specjalnie przywoływał te wspomnienia wczorajszego wieczora, serce automatycznie przyśpieszyło, a krew szybciej krążyła w żyłach. Zaczepił zębami za jej ucho, ugryzienia kontrował pocałunkami, które mieszały się z szybszym oddechem.

y un tocadiscos para que puedas bailar desnudo a la luz de la luna ⭒₊ ⊹🌕₊ ⊹⭒

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 3:30 pm
autor: Pilar Stewart
trigger warning
zgarszający, caliente kontent czy coś
Zaśmiała się głośno, gdy oznajmił, że prędzej dorobią się domu z ogrodem, niż ugotują obiad. Było w tym dużo prawdy, gdyby wziąć pod uwagę ich zdolności kulinarne, ale z drugiej strony chyba jednak łatwiej byłoby nauczyć się robić zupę niż poukładać sprawy w Toronto do tego stopnia, żeby mogli zamieszkać w wielkim domu z ogródkiem, nie martwiąc się, że ktoś zaraz nie przyjdzie tam ich odstrzelić za to, że są razem. Chociaż kto wie, w końcu ostatnio współpraca wychodziła im jeszcze lepiej.
Pragnę ci przypomnieć, że twoja przyszła żona jest kurwa ekspertem habilitowanym w gotowaniu ryżu — odgroziła mu się, zaglądając w obłędnie ciemne oczy. — Więc tak naprawdę wystarczy, że nauczysz się robić jakieś mięso i już mamy cały obiad — proszę bardzo, jakie proste! A przynajmniej w teorii, bo jednak w praktyce wychodziło to różnie. Szczególnie z ich tendencją do palenia garnków i patelni wszelkiej maści. No chyba że… — Ewentualnie kupić warzywa i zrobić po prostu sushi — wtedy jedyne co musieliby się nauczyć, to zawijanie go. Może jeszcze była dla nich jakaś nadzieja? Kilka tutoriali z YouTuba i z pewnością coś byliby w stanie ogarnąć. Tak jak potem ogarneliby hamak i huśtawkę na ogrodzie w ch wspólnym domu. Domu, w którym mieliby wielki, solidny stół, jak zresztą słusznie zauważył.
Uśmiechnęła się na jego słowa, a kiedy pomieszały się one z kolejnym mruknięciem, które wyszło z jego ust prosto do jej ucha, poczuła, jak przyjemny dreszcz mknie wzdłuż całego, poharatanego ciała. Powiedzieć, że nie był to jej ulubiony dzwięk byłoby bezczelnym kłamstwem. Kochała to. Była uzależniona od sposobu, w jaki dawał jej aprobatę do dalszego działania. Sam również długo nie pozostawał jej dłużny, bo jego silna dłoń na piersi również sprawiała jej same przyjemności.
Buñuelos co tydzień? — uśmiechnęła się ciepło, podczas gdy jej palce już wdzierały się pod materiał bokserek, czując znajomą, reagującą na nią teksturę. — A co dwa tygodnie… — zaczęła spokojnie, chociaż zaraz musiała na moment przestać, by złapać powietrze, kiedy poczuła, jak wspina się w swojej wędrówce wzdłuż jej uda aż po materiał majtek. — Co dwa tygodnie bandeja paisa — mruknęła prosto przy jego twarzy, pozwalając, by słowa osadziły się na jego policzkach i rozchylonych lekko ustach. Ustach, które tak kurewsko bardzo chciała pocałować, a w tym samym czasie nie chciała mu przerywać tego, jak opowiadał, co jeszcze będzie w ich domu. Sama nie wiedziała, co bardziej ją podnieciło — wizja wspólnego mieszkania i ten wielki stół też w salonie, czy może jednak to co robił ze swoją dłonią, które bezczelnie wdarła się pod materiał cienkiej bielizny i musnęła jej najbardziej wrażliwe, wilgotne już miejsce.
Gramofon brzmi zajebiście — skinęła głową, chociaż powoli ciężko jej było kumulować myśli. Nagle chciała się z nim zgadzać we wszystkim. — Mogę ci tańczyć nago nawet codziennie — przygryzła dolną wargę, czując, jak jego palce przesuwają się wzdłuż pulsującej nieznośnie kobiecości. Nawet nie zauważyła dokładnego momentu, w którym jej serce przyspieszyło, a oddech stał się o wiele płytszy. — W świetle księżyca… w blasku słońca… — zacisnęła na nim mocniej palce, obejmując go w pełni, już wcale nie połowicznie i wprawiła nadgarstek w ruch, nadając odpowiednie tempo. — Lo que quieras Co tylko chcesz, wyszeptała, nawet na moment nie spuszczając z niego spojrzenia. Kompletnie nie interesowało ją, żeby chociaż rozejrzeć się dookoła, czy nikt przypadkiem nie zauważył ich niestosownego zachowania. Null. Po prostu skupiła się w pełni na nim, jego bliskości, obłędnym zapachu, który otulał zmysły i tym co jej robił. A najbardziej to chyba na tym, co sama mu robiła. Z dłonią w poluzowanych spodniach. Może nie było tam za dużo miejsca i dużego pola do popisu, o wiele łatwiej byłoby go po prostu uwolnić, ale przecież to co robili było w pełni tajne. Musieli się zachowywać, jakby po prostu leżeli wtuleni w siebie, chociaż ich wzajemne dłonie powoli doprowadzały ich do szału. Rozchyliła delikatnie nogi, by jeszcze bardziej ułatwić mu dostęp, wolną rękę wbijając w materiał jego koszulki, jakby potrzebowała coś do rozładowania napięcia, które się w niej budowało. Chociaż nawet mimo tego, ciche jękniecie wyleciało spomiędzy jej pełnych ust.
A w piwnicy… zrobimy sobie… — zaczęła nerwowo, reagując na bieżąco na rzeczy, które z nią robił, próbując skupiać się na wypowiadanych słowach. — siłownie… i rozłożymy maty, żeby trenować — tylko że akurat wyobrażenie ich dwójki na macie, spoconych i ciężko oddychających, przy tym przerzucających się przez ramię, sprawiło, że tylko jeszcze bardziej się nakręciła. Automatycznie przyspieszyła pracę dłoni, czując jak bardzo twardy już był. Gdzie leżała ich granica? Czy oni w ogóle jakąkolwiek mieli? Chyba średnio, biorąc pod uwagę, że znowu robili coś doszczętnie pojebanego i to przy dziesiątkach ludzi dookoła.
A potem doszły do tego kolejne trzy.
Problem w tym, że akurat te trzy osoby szły prosto do ich stolika. I można to było stwierdzić tylko i wyłącznie po śmiesznym języku w jakim rozmawiali i chwała Bogu Izce, która krzyknęła głośne Zbychu, dając Stewart odpowiednią ilość sekund by w pierwszej kolejności zamarła, a zaraz potem z walącym sercem w piersi wyciągnęła rękę ze spodni Noriegi. Jeszcze nigdy nie chcąc kogoś zabić tak bardzo, jak ich w tamtym momencie.
Kurwa.
Poszło nam mocno kiepsko, bo ten tutaj nic nie umiał ugrać! — rzuciła wkurzona Izka, wskazując ręką na Zbyszka. — No i ten... skończyło się na tym, że zapłaciliśmy więcej niż powinniśmy chyba. A wy co robiliście?

Lo que quieras 🌡️❤️‍🔥

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 4:45 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
+18, hajdy, czy coś
Parsknął śmiechem, kiedy Pilar powiedziała mu, że jest taką ekspertka od gotowania ryżu. Właściwie ryż przecież wchodził w skład wielu dań, otwierał im drogę do naprawdę dużej ilości przepisów. Szkoda tylko, że ta ich droga tam się kończyła... Ale to już dobry początek, bo przecież ryż to też jeden ze składników bandeja paisa, i jajko i awokado, czyli już maja trzy rzeczy, jeszcze kilka i skompletują cały talerz.
- Umiem trochę robić mięso z grilla - jego umiem trochę, to było przypalić je tak, że jak zeskrobiesz nożem, to może jeszcze je zjesz, o ile masz wszystkie zęby i nie przeszkadza ci odrobina węgla. Może jakby częściej latali do Kolumbii to by się nauczyli? W końcu go tam wujowie postawili przy grillu, a może jeszcze kilka razy by stanął i by było już lepiej? Pilar nauczyła się obierać ogórki, to następnym razem może nauczyła by się wycinać je w serduszka?
Nabrał mocno powietrze w płuca, mogła to poczuć na jego unoszącej się do góry klatce piersiowej, tylko czy spowodowane to było tym jak jej dłoń wylądowała na nim, czy tym bandeja paisa co dwa tygodnie? A może tym, że palcem przesunął po jej bieliźnie między nogami?
Czuł na swoich wargach jej gorące, pełne usta, czuł już w głowie ich smak, kurewsko uzależniający, a jednak nie zamknął ich w pocałunku, tylko znowu się odezwał.
- To... żeby ogarnąć to bandeja paisa... - przerwał, żeby nabrać w płuca powietrze, a z gardła wyrwał mu się kolejny pomruk, który stłumił za jej uchem, zaciągając się jej zapachem, jej dłoń pracująca na nim sprawiała, że mięśnie zaczęły mu się spinać. Przesunął się na tym leżaku dając jej trochę lepszy dostęp, a sam sięgnął palcami miedzy jej uda. Pod cienki materiał jej majtek, od razu poczuł, że była już mokra. Spragniona go tak samo, jak on jej, bez ostrzeżenia wdarł się w nią palcami, gwałtownie, tak, żeby tym razem jej dziki pomruk wylądował gdzieś na jego klatce piersiowej - musimy częściej latać do Kolumbii - dokończył w końcu. A kiedy przygryzła dolną wargę dał jej chwilę, żeby tylko ułożyła się odpowiednio, rozchylając uda, zanim jego palce zaczęły pracować w niej w odpowiednim tempie, tych przyspieszonych oddechów i serc.
- Chciałbym to zobaczyć w blasku słońca... - mruknął jej do ucha, które otulał jego ciepły, szybki oddech i te ciche pomruki. Bo chyba to, że oni się tak bawili publicznie jeszcze podkręcało atmosferę. I tak już gorącą. Madox nie umiał zebrać myśli, fiksował się na jej gorącym ciele, na tym jak na niego reagowała, na jej zapachu, który tak intensywnie go otulał i na tych cichych jękach, które opuszczały jej pełne usta.
- Trenować... - powtórzył po niej odruchowo, ale nie zastanawiał się nawet co. Ach tak... siłownia.
Nawet nie wyhaczył tej rozmowy dzieciaków i dopiero, kiedy Pilar przestała, a zaraz potem zabrała rękę, to go uświadomiła w tym, co się dzieje, chociaż w pierwszej chwili mruknął.
- Qué carajo? - co kurwa?, jeszcze dwa dzikie uderzenia serca walczył ze sobą, ale finalnie też wyciągnął dłoń z jej majtek, chociaż jeszcze na jej oczach perfidnie ściągnął z palca językiem jej wilgoć, a potem odchylił do tyłu głowę.
Próbował uspokoić walące w piersi w szaleńczym tempie serce, i to jak bardzo był na nią nakręcony. Próbował...
Ale co z tego skoro aż go w środku skręcało, i czuł, że zaraz go po prostu popierdoli, wszystkie jego myśli brały azymut na jej smak, który miał na języku, na to jak jej ciepłe wnętrze otulało jego palce, a jej dłoń pracowała na tej jego nabrzmiałej, tak kurewsko na nią gotowej, męskości. Nawet nie zakodował tego, że Izka mówiła coś o targowaniu.
- Okej... - rzucił i już siedział na hamaku spuszczając nogi, czuł to jak nienośnie ciasno zrobiło mu się w spodniach i czuł jak pasek wisi mu na biodrach, ale za bardzo się tym nie przejął - my musimy iść do kibla - powiedział jakby nigdy nic i już zaciskał palce na dłoni Pilar, chuj, że tak nagle muszą iść do kibla, razem, i w ogóle. W zasadzie przecież ich pasażerowie nie byli dziećmi... A zresztą nie musieli im się tłumaczyć, czy coś. Nawet nie mieli na to czasu, bo zaraz Madox szarpnął Stewart za sobą w kierunku toalet, bo jak on teraz sobie nie ulży, to go doszczętnie pojebie.
Tylko, że się okazało, że kolejka do kibla sięga aż do samego wejścia, nie wiadomo czy dobrze to świadczyło o tej knajpie, a zresztą kto by tyle czekał?
- Mierda... - mruknął Madox prosto w jej ucho przykryte włosami i wtedy...
Na jej pięknych, ciemnych kudłach włosach usiadł zjawiskowy motyl. Przysiadł na nich na krótki moment, a kiedy Madox chciał jej go pokazać, to odleciał, więc zaraz Noriega pokazywał jej dłonią kierunek, w którym leciał ten błękitny, piękny motyl, nie było takich w Toronto. Motylek zatoczył kółko i usiadł na otwartych drzwiczkach od plażowej przebieralni.
- No i kurwa zajebiście - stwierdził Madox w duchu dziękując temu motylkowi, bo co więcej im było potrzebne?
No nic. Dlatego już zaraz ciągnął ją po piachu do tej przebierali, zamknął za nimi drzwiczki, niby dół był otwarty, ale zasłaniała wszystkie newralgiczne miejsca, chociaż zaraz kiedy spodnie Noriegi wylądowały w piachu, no to akurat było widać, ale... ludzie przecież w takich przebieralniach zdejmują z siebie ciuchy, więc to nic dziwnego. Oparł Pilar o te drzwiczki, które skrzypnęły pod ich naporem, kiedy przywarł do niej całym ciałem.
- To będzie... - wymruczał jej w usta, które zaraz całował łapczywie - szybki numerek... - dodał tak, żeby wiedziała, że nie ten specjalny, który jej obiecał. Przesunął palcami po jej udach podwijając sukienkę, zacisnął je na jej majtkach spuszczając je w dół, pozwalając im opaść na piasek.

una mariposa que se posó en su hermoso cabello ִֶָ. ..𓂃 ࣪ ִֶָ🦋་༘࿐

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 6:15 pm
autor: Pilar Stewart
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 7:00 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

tequila con muerte

: sob mar 21, 2026 8:01 pm
autor: Pilar Stewart
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

tequila con muerte

: ndz mar 22, 2026 8:51 am
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Listo bebé? 𓍢ִ໋🌷͙֒✧˚ ༘ ⋆。˚♡

tequila con muerte

: ndz mar 22, 2026 2:24 pm
autor: Pilar Stewart
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

tequila con muerte

: ndz mar 22, 2026 5:38 pm
autor: Madox A. Noriega
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

tequila con muerte

: ndz mar 22, 2026 9:55 pm
autor: Pilar Stewart
trigger warning
przekleństwa (jak to kogoś gorszy) :]
To prawda - była loca chica.
Nawet nie miała zamiaru z nim dyskutować, bo akurat kto jak kto, ale Madox znał ją najlepiej. Może i nie znali się dziesiątki lat, byli blisko od kilku miesięcy, a jednak nigdy nikt nie poznał jej tak dobrze, jak on. Przed nikim nie otworzyła się na tak wielu płaszczyznach, nie opowiadała o swoim życiu w domu dziecka, o braku miłości i najskrytszych fantazjach i pierwszych razach, które on sukcesywnie spełniał jedno po drugim.
A potem jak ta loca chica poszła do środka knajpy bez majtek, kompletnie się tym nie przejmując. Bo co niby miała zrobić? Wyrywać dzieciakowi galoty z ręki i mówić, że to jej? Jeszcze chłopak by się faktycznie zgorszył jak ludzie naszymi hajdami i co wtedy? Lepiej było to po prostu zostawić i zająć się sobą. Chociaż kiedy Noriega spytał, czy wiedziała, że można je było zakładać również na głowę, prychnęła głośno, spoglądając na niego z rozbawieniem.
To nie wiedziałeś? — uniosła w górę brwi, udając zdziwienie. — Podobno jak facet wsadzi damski majty na głowę, co zwoje w mózgu mu się lepiej stykają — rzuciła z pełną powagą. Nawet kącik ust jej nie drgnął ani powieka. Chociaż Madox nie był debilem, a przynajmniej nie takim, żeby to łyknąć. Szczególnie na trzeźwo. Nawet nie zdążyli spalić jeszcze tych jointów, które im zostały po wczorajszych zakupach. — Jak wrócimy na chate to ci odpale kilka moich par — to będzie mógł sobie pobiegać. Albo przynajmniej przymierzyć. Z pewnością byłoby mu zajebiście ładnie w koronce. Jak we wszystkim innym zresztą. Spojrzała na niego przelotnie, ostatni raz głaszcząc kciukiem wierzch jego dłoni, a potem weszli na teren knajpy i odnaleźli swoich tymczasowych towarzyszy podróży.
Pilar od razu sięgnęła po tacosy, kompletnie olewając owoce morza, chociaż do nich również miała zamiar jeszcze dojść. Jednak nim zdążyła nawet cokolwiek z tego przemielić w ustach, Izka już zasypała ich pytaniami i przede wszystkim tym jednym, na które odpowiedź niby wydawała się dziecinnie prosta, a jednak człowiek nie wiedział jak do niej podejść. Chociaż Zbyszek zdawał się wszystko wiedzieć bez zbędnych słów. Izka też nie mogła?
Byliśmy się przejść — postawiła na taktyczną odpowiedź ładując sobie do ust jakieś krewetki w tempurze.
Gdzie przejść? Do kibla? — blondyna nie dawała za wygraną. Nawet zarzuciła ręce na piersi, jakby co najmniej teraz to ona robiła za ich matkę.
Nie, kibel był zajęty — rzuciła w odpowiedzi, a Zbyszek ponownie ryknął śmiechem. Śmiał się tak głośno i energicznie, że prawie spierdolił się z hamaczka. A przecież Pilar sama na własnej skórze wiedziała, jak niebezpieczne to było. Chociaż akurat tutaj wszędzie był piasek, a nie wystające z ziemi korzenie o które można było sobie powybijać zęby.
To gdzie jak nie do kibla?
Do przebieralni — już nawet nie myślała nad tym, co jej odpowiadała, bo szczerze? Pilar była święcie przekonana, że Izka doskonale wiedziała, gdzie byli i co robili, tylko się z nimi droczyła i weszła ze Stewart w zwyczajną grę. Szczególnie że no jakby nie patrzeć ciemne włosy Pilar były całe zmierzwione, sukienka nie miała ramiączek, koszula Madoxa była całą rozjebana… to co innego mogli robić? No chyba jeszcze bić się z lewm w klatce. Ale tu niestety żadnego nie było oprócz tego na jego obłędnym torsie.
Jak do przebieralni? — naprawdę nie chciała odpuścić, a Zbyszek już ledwo łapał powietrze w płuca.
No ruchali się, idiotko — powiedział w końcu, wycierając pojedynczą łezkę, która zebrała mu się w kącie oka. — Przecież się nie przebierali, nie — wywalił oczami, nie mogąc uwierzyć, że jego przyjaciółka naprawdę nie połączyła kropek. A było widać, że nie połączyła, bo… nagle zrobiła się cała czerwona. Jak burak. Kompletnie się zawstydziła.
Ale jak to? — spojrzała na Madoxa i Pilar, jakby oczekując odpowiedzi.
Co jak to? — Stewart zamrugała kilkakrotnie. — Mam ci wyjaśnić jak się uprawia sek—
Jezu nie prosze!!! — przerwała jej w pół słowa, przy okazji chowając twarz w dłoniach. W sumie było to trochę słodkie. Izka zachowywała się tak, jakby faktycznie właśnie dowiedziała się, że jej właśni rodzice uprawiali seks i zareagowała jak typowy, zażenowany nastolatek. A Pilar tylko spojrzała na Madoxa, bo… ona nie miała pojęcia jak powinni się zachować w takiej sytuacji. Jeść i spierdalać? Też brzmiało jak plan.

Papi🥵