002. champagne was a bad idea
: ndz sty 11, 2026 8:09 pm
Szkoda, że Madox nie miał żadnych świeczek w domu... Chociaż nie, były te, którymi Debbie mu spaliła szlafrok przecież. Więc może rzeczywiście sobie jakoś poradzą? Aż miał się obejrzeć na Pilar, ale się spiął i powstrzymał, oparł głowę na zagłówku. Chociaż kiedy tak zaczęła mówić, że nie jest dzieckiem i jak będzie chciała wrócić do domu, to sobie wróci, żeby się o nią nie martwił, to trochę mu ulżyło. Chociaż też tak nie do końca, bo to nie pierwszy raz, kiedy ona tak jawnie odpychała od siebie Nicka Daltona, a on jednak wciąż i wciąż do niej lgnął, jakby nic nie rozumiał. Bo może nie rozumiał, aż Madox się obejrzał tym razem na niego, kiedy zaczęli rozmawiać o tej imprezie pracowniczej.
Już nawet miał mu powiedzieć, że ona nic nie musi. I to nawet nie dlatego, że był zazdrosny, chociaż też był, tylko, że on już też znał na tyle Pilar, żeby wiedzieć, że jakieś przymuszanie jej do czegoś... No, zależy jeszcze do czego i w jakich okolicznościach. No ale jednak na jakaś gównianą imprezę, wcale nie musiała iść, jeśli nie chciała. Tylko, że Nick Dalton już się znowu zaczął tłumaczyć, a Madoxa zemdliło, aż szarpnął kolanem. A jak szarpnął nim do góry, to uderzył w ten schowek i dopiero teraz obejrzał się na Pilar, pierwszy raz, kiedy z jej ust padło to uważaj, tylko, że później to już Dalton hamował, a Madox wywalił głową w schowek, a już po chwili trzymał w palcach te zdjęcia i w pierwszym momencie to nie dostrzegł wcale kogo one przedstawiają, ale przecież zaraz dotarło. Zwłaszcza, że tam były nawet jakieś dziwne zdjęcia, jakieś zbliżenia. Już otworzył usta i teraz to by na pewno, na sto procent, wyjebał temu Daltonowi. Ale Pilar była szybsza, bo ona już zabrała mu dwa zdjęcia, a potem szeptała do ucha.
Nick Dalton zajął się przepraszaniem jakiegoś gościa, któremu zajechał drogę, ale to dobrze, bo nie zauważył, że Madox się skrzywił, zacisnął dłoń w pięść. No bo co ona chciała zrobić? Przecież powinien im to od razu wyjaśnić? Jej.
A może nie?
Zebrał te zdjęcia szybko, a potem jakby nigdy nic wpakował je do schowka i nim trzasnął.
- Coś ci się tu nawysypywało Dalton... - rzucił i sięgnął jeszcze pod siedzenie, bo oprócz zdjęć, to wypadły też z tego schowka gumki, zapalniczka i jeszcze jakaś torebeczka z ziołem. Madox obrócił wszystko w palcach, a zioło to nawet sobie zwinął, schował w ręce, tak, że Dalton nie widział, za to rzucił między siedzenia do schowka zapalniczkę, a prezerwatywę podniósł wyżej.
- Co ty Dalton liczysz głupio, że w tym płaszczyku zaliczysz? - parsknął śmiechem i cisnął tą gumką na szybę, wylądowała tuż przed Daltonem na desce rozdzielczej.
Pilar chciała do kibla, a Madox był Madoxem, czyli chyba nie zauważyli?
Przynajmniej tak sobie pomyślał Nick Dalton, bo już z powrotem włączył kierunkowskaz i włączył się do ruchu.
- Lepiej niż w kocu - coś tam zaczął mruczeć pod nosem Dalton, ale Madox już nic nie powiedział, bo po pierwsze to miał na ten temat zupełnie inne zdanie i podejrzewał, że on nawet w tym kocu to by wyrwał więcej panienek niż Dalton. A po drugie to on się wciąż zastanawiał o co chodzi z tymi zdjęciami. A przede wszystkim, to czemu Pilar mu nie pozwoliła nic powiedzieć. Dlaczego nie zareagowała?
On by zareagował od razu, ale on był przecież taki w gorącej wodze kąpany, a to nie zawsze wychodziło na dobre.
Jechali jeszcze kilka minut, kiedy Nick wciąż podejrzliwie łypał w lusterku na Pilar. Ale Madox w tym czasie chciał na siebie skierować nawiew i Dalton zaczął się wytrząsać, że zepsuje, więc... Obyło się bez kolejnych dziwnych rozmów. Może nawet i dobrze. Może nawet Noriega zrobił to specjalnie?
Bardzo prawdopodobne.
Tak jak prawdopodobne było to, że kiedy Nick parkował przed jego kamienicą, to z myślą, że jednak wysiądzie z nimi, więc Madox na odchodne to mu jeszcze coś wcisnął, że wszystkie szyby zjechały na dół. A zanim Nick się z tym uporał, to oni zdążyli wysiąść. Gdy Pilar sięgała jeszcze po te pudełka z pizzą, to Noriega pociągnął ją za kurtkę.
- Dejar - zostaw, mruknął, bo niech już sobie Nick Dalton zje te pizzę, oglądając... zdjęcia Stewart?
No oby nie.
A Madox jej najwyżej zrobi kanapkę. Dalton już odpiął pas, już chciał wysiadać, sięgał jeszcze po te pudełka, żeby pewnie wyskoczyć z nimi za nimi, że zapomnieli, ale Madox już w tym czasie, wciągnął Pilar do budynku. Nick Dalton został sam na ulicy, dziwne było tylko to, że mimo, iż oni tak mu się zmyli, to patrzył na mieszkanie Madoxa, jakby doskonale sobie zdawał sprawę, gdzie on mieszka.
- Co to było? - zapytał Madox, kiedy już stanęli przed jego drzwiami z numerem trzynaście. Tylko, że wtedy sobie uświadomił, że nie ma klucza. Bo miał go w płaszczu, razem z rękawiczkami, portfelem i czymś tam jeszcze. Dobrze, że nie z telefonem z marynarce. Bo numerek do szatni, gdzie był jego płaszcza wciąż jeszcze chyba miała Pilar.
- Poczekaj... - mruknął i się przez chwilę zastanowił, ale finalnie to już wspinał się na palcach i sięgał do jakiegoś okienka, gdzie w kwiatku miał zapasowy kluczyk. Dla Debbie. Otworzył jej drzwi i wpuścił do środka, ale światła rzeczywiście nie było.
Pilar Stewart
Już nawet miał mu powiedzieć, że ona nic nie musi. I to nawet nie dlatego, że był zazdrosny, chociaż też był, tylko, że on już też znał na tyle Pilar, żeby wiedzieć, że jakieś przymuszanie jej do czegoś... No, zależy jeszcze do czego i w jakich okolicznościach. No ale jednak na jakaś gównianą imprezę, wcale nie musiała iść, jeśli nie chciała. Tylko, że Nick Dalton już się znowu zaczął tłumaczyć, a Madoxa zemdliło, aż szarpnął kolanem. A jak szarpnął nim do góry, to uderzył w ten schowek i dopiero teraz obejrzał się na Pilar, pierwszy raz, kiedy z jej ust padło to uważaj, tylko, że później to już Dalton hamował, a Madox wywalił głową w schowek, a już po chwili trzymał w palcach te zdjęcia i w pierwszym momencie to nie dostrzegł wcale kogo one przedstawiają, ale przecież zaraz dotarło. Zwłaszcza, że tam były nawet jakieś dziwne zdjęcia, jakieś zbliżenia. Już otworzył usta i teraz to by na pewno, na sto procent, wyjebał temu Daltonowi. Ale Pilar była szybsza, bo ona już zabrała mu dwa zdjęcia, a potem szeptała do ucha.
Nick Dalton zajął się przepraszaniem jakiegoś gościa, któremu zajechał drogę, ale to dobrze, bo nie zauważył, że Madox się skrzywił, zacisnął dłoń w pięść. No bo co ona chciała zrobić? Przecież powinien im to od razu wyjaśnić? Jej.
A może nie?
Zebrał te zdjęcia szybko, a potem jakby nigdy nic wpakował je do schowka i nim trzasnął.
- Coś ci się tu nawysypywało Dalton... - rzucił i sięgnął jeszcze pod siedzenie, bo oprócz zdjęć, to wypadły też z tego schowka gumki, zapalniczka i jeszcze jakaś torebeczka z ziołem. Madox obrócił wszystko w palcach, a zioło to nawet sobie zwinął, schował w ręce, tak, że Dalton nie widział, za to rzucił między siedzenia do schowka zapalniczkę, a prezerwatywę podniósł wyżej.
- Co ty Dalton liczysz głupio, że w tym płaszczyku zaliczysz? - parsknął śmiechem i cisnął tą gumką na szybę, wylądowała tuż przed Daltonem na desce rozdzielczej.
Pilar chciała do kibla, a Madox był Madoxem, czyli chyba nie zauważyli?
Przynajmniej tak sobie pomyślał Nick Dalton, bo już z powrotem włączył kierunkowskaz i włączył się do ruchu.
- Lepiej niż w kocu - coś tam zaczął mruczeć pod nosem Dalton, ale Madox już nic nie powiedział, bo po pierwsze to miał na ten temat zupełnie inne zdanie i podejrzewał, że on nawet w tym kocu to by wyrwał więcej panienek niż Dalton. A po drugie to on się wciąż zastanawiał o co chodzi z tymi zdjęciami. A przede wszystkim, to czemu Pilar mu nie pozwoliła nic powiedzieć. Dlaczego nie zareagowała?
On by zareagował od razu, ale on był przecież taki w gorącej wodze kąpany, a to nie zawsze wychodziło na dobre.
Jechali jeszcze kilka minut, kiedy Nick wciąż podejrzliwie łypał w lusterku na Pilar. Ale Madox w tym czasie chciał na siebie skierować nawiew i Dalton zaczął się wytrząsać, że zepsuje, więc... Obyło się bez kolejnych dziwnych rozmów. Może nawet i dobrze. Może nawet Noriega zrobił to specjalnie?
Bardzo prawdopodobne.
Tak jak prawdopodobne było to, że kiedy Nick parkował przed jego kamienicą, to z myślą, że jednak wysiądzie z nimi, więc Madox na odchodne to mu jeszcze coś wcisnął, że wszystkie szyby zjechały na dół. A zanim Nick się z tym uporał, to oni zdążyli wysiąść. Gdy Pilar sięgała jeszcze po te pudełka z pizzą, to Noriega pociągnął ją za kurtkę.
- Dejar - zostaw, mruknął, bo niech już sobie Nick Dalton zje te pizzę, oglądając... zdjęcia Stewart?
No oby nie.
A Madox jej najwyżej zrobi kanapkę. Dalton już odpiął pas, już chciał wysiadać, sięgał jeszcze po te pudełka, żeby pewnie wyskoczyć z nimi za nimi, że zapomnieli, ale Madox już w tym czasie, wciągnął Pilar do budynku. Nick Dalton został sam na ulicy, dziwne było tylko to, że mimo, iż oni tak mu się zmyli, to patrzył na mieszkanie Madoxa, jakby doskonale sobie zdawał sprawę, gdzie on mieszka.
- Co to było? - zapytał Madox, kiedy już stanęli przed jego drzwiami z numerem trzynaście. Tylko, że wtedy sobie uświadomił, że nie ma klucza. Bo miał go w płaszczu, razem z rękawiczkami, portfelem i czymś tam jeszcze. Dobrze, że nie z telefonem z marynarce. Bo numerek do szatni, gdzie był jego płaszcza wciąż jeszcze chyba miała Pilar.
- Poczekaj... - mruknął i się przez chwilę zastanowił, ale finalnie to już wspinał się na palcach i sięgał do jakiegoś okienka, gdzie w kwiatku miał zapasowy kluczyk. Dla Debbie. Otworzył jej drzwi i wpuścił do środka, ale światła rzeczywiście nie było.
Pilar Stewart