rooting for our kid
: pn lut 09, 2026 6:52 pm
Nikt nie mówił, że moralnie było to w porządku. Zapewne znalazłoby się wiele argumentów za tym, aby jednak nie starała się nabrać doświadczenia w grze na konsoli. Nawet jeśli po prostu nie chciała być wyśmiana przez dziewięciolatka. Jeszcze straciłaby u niego etykietkę fajnej za to, że nie radziła sobie ze sterowaniem drużyną piłkarską na padzie.
- Może i powinnam się oszczędzać, ale jestem w stanie zamówić kuriera - powiedziała, nie chcąc obarczać wszystkim narzeczonej.
Naprawdę nie chciała, aby zabrzmiało to zbyt opryskliwie, ale możliwe, że odrobina niezadowolenia i tak się przebiła się do jej głosu. Nie mogła nic na to poradzić. Niemniej na pewno mogła jeszcze napisać do kuzynki po to, aby podesłała jej odpowiednie namiary na tę książeczkę. Potem w domu zorientują się w tym, co jeszcze należałoby domówić, aby móc kreatywnie spędzić popołudnie.
- Wiem. Jestem okropna. Jakim cudem chcesz się ze mną ożenić? - rzuciła, chcąc rozluźnić jeszcze nieco atmosferę.
Nie mogły ciągnąć dłużej tego tematu, bo w końcu obok zjawił się Sam, do którego Evina uśmiechnęła się ciepło. Tym bardziej, że wyglądało na to, że naprawdę młody spisał się na medal, pozbywając się resztek gofra zarówno z rąk jak i twarzy.
- Jasne. Postaram się zrobić coś, co będzie na twoim poziomie - obiecała, kłamiąc z niezwykłą łatwością.
Chociaż może nie do końca kłamiąc. Mimo wszystko się postara, ale nie była pewna czy potrafiła się zniżyć do poziomu dziewięciolatka. Nawet bardzo inteligentnego. Będzie pewnie musiała sięgnąć też po jakieś zagadki ze swojego dzieciństwa albo inne podobne odniesienia, które dzieciak mógłby zrozumieć.
Swanson podniosła się z krzesła i narzuciła na siebie płaszcz. Pomogła narzeczonej posprzątać zajmowany przez nich stolik i mogli po chwili całą trójką udać się do wyjścia.
zaylee miller
- Może i powinnam się oszczędzać, ale jestem w stanie zamówić kuriera - powiedziała, nie chcąc obarczać wszystkim narzeczonej.
Naprawdę nie chciała, aby zabrzmiało to zbyt opryskliwie, ale możliwe, że odrobina niezadowolenia i tak się przebiła się do jej głosu. Nie mogła nic na to poradzić. Niemniej na pewno mogła jeszcze napisać do kuzynki po to, aby podesłała jej odpowiednie namiary na tę książeczkę. Potem w domu zorientują się w tym, co jeszcze należałoby domówić, aby móc kreatywnie spędzić popołudnie.
- Wiem. Jestem okropna. Jakim cudem chcesz się ze mną ożenić? - rzuciła, chcąc rozluźnić jeszcze nieco atmosferę.
Nie mogły ciągnąć dłużej tego tematu, bo w końcu obok zjawił się Sam, do którego Evina uśmiechnęła się ciepło. Tym bardziej, że wyglądało na to, że naprawdę młody spisał się na medal, pozbywając się resztek gofra zarówno z rąk jak i twarzy.
- Jasne. Postaram się zrobić coś, co będzie na twoim poziomie - obiecała, kłamiąc z niezwykłą łatwością.
Chociaż może nie do końca kłamiąc. Mimo wszystko się postara, ale nie była pewna czy potrafiła się zniżyć do poziomu dziewięciolatka. Nawet bardzo inteligentnego. Będzie pewnie musiała sięgnąć też po jakieś zagadki ze swojego dzieciństwa albo inne podobne odniesienia, które dzieciak mógłby zrozumieć.
Swanson podniosła się z krzesła i narzuciła na siebie płaszcz. Pomogła narzeczonej posprzątać zajmowany przez nich stolik i mogli po chwili całą trójką udać się do wyjścia.
zaylee miller