you make me mad
: śr lut 25, 2026 4:44 pm
Oczywiście, że doskonale zdawała sobie sprawę ze swojej wyjątkowości. Była tego świadoma i potrafiła tę świadomość wykorzystywać w różnych sytuacjach. Nawet w pracy, w świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie jej intelekt czasem nie był postrzegany jako wystarczający argument, potrafiła umiejętnie wykorzystać swój urok osobisty, żeby zdobyć uwagę i respekt. Nie lubiła być sprowadzana do roli ładnej kobiety , takie kategoryzowanie zwyczajnie ją irytowało, ale nie mogła zaprzeczyć, że w pewnych momentach uroda faktycznie pomagała, otwierając drzwi, które inaczej pozostawałyby zamknięte.
— To wcale nie oznacza, że możesz przestać mi o tym przypominać — zastrzegła z zawadiackim uśmiechem. W rzeczywistości jednak nie potrzebowała nieustannych komplementów ani wychwalania pod niebiosa. Evina doskonale o tym wiedziała. Zaylee znała umiar i potrafiła czerpać radość z tego, co jej oferowano, nie domagając się niczego więcej.
Musnęła jej usta w krótkim, delikatnym pocałunku, jednocześnie wędrując dłonią po materiale biustonosza. Nie było to jednak nic, co zmusiłoby je do zrywania z siebie ubrań. Miller mogłaby pozwolić sobie na dalszą namiętność, ale tym razem wolała powstrzymać się przed ucieczką w seks. Chciała zatrzymać tę chwilę taką, jaka była. Podobne momenty zdarzały się rzadko. Właściwie można byłoby policzyć je na palcach jednej ręki, bo zazwyczaj sprzeczki niwelowały pieprzeniem się gdzie popadnie. Także na tym blacie.
Przygryzła lekko płatek ucha narzeczonej, a kiedy ta rzuciła sugestię o poprawie komunikacji, Zaylee odchyliła się i spojrzała na nią trochę tak, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Okej, to już pewne. Ktoś podmienił jej kobietę. Swanson nigdy nie powiedziałaby czegoś takiego sama z siebie. A może po prostu nagle doznała oświecenia? W końcu obie powinny dojrzeć do rozmów, skoro wkrótce miały zostać matkami na pełen etap, a pod ich domem na stałe zamieszka dziewięcioletni chłopiec, który widział więcej niż im się wydawało.
— Już dawno powinnyśmy się tym zająć — odparła i uniosła wolną rękę, aby odgarnąć Evinie pojedynczy kosmyk włosów za ucho. — Od czego chcesz zacząć? — zapytała, bo dlaczego nie wdrożyć tych działań od razu? Miały ku temu świetną okazję.
Były ze sobą przeszło rok, planowały ślub i dopełniały formalności w kwestii adopcji, więc chyba najwyższa pora przestać udawać, że wszystko było w porządku. Obie wiedziały, że takie zwlekanie tylko pogorszy sprawę. A jeśli znów odłożą coś na później, to później nigdy nie nadejdzie i ponownie znajdą się w punkcie wyjścia, zamykając błędne koło. Żadna z nich nie potrzebowała kolejnej powtórki z rozrywki. Gdyby to zdarzyło się pierwszy raz, wtedy można byłoby przymknąć oko, ale seks nie mógł być bezustannie rozwiązaniem ich wszystkich problemów, które finalnie zostawały zamiecione pod dywan.
Evina J. Swanson
— To wcale nie oznacza, że możesz przestać mi o tym przypominać — zastrzegła z zawadiackim uśmiechem. W rzeczywistości jednak nie potrzebowała nieustannych komplementów ani wychwalania pod niebiosa. Evina doskonale o tym wiedziała. Zaylee znała umiar i potrafiła czerpać radość z tego, co jej oferowano, nie domagając się niczego więcej.
Musnęła jej usta w krótkim, delikatnym pocałunku, jednocześnie wędrując dłonią po materiale biustonosza. Nie było to jednak nic, co zmusiłoby je do zrywania z siebie ubrań. Miller mogłaby pozwolić sobie na dalszą namiętność, ale tym razem wolała powstrzymać się przed ucieczką w seks. Chciała zatrzymać tę chwilę taką, jaka była. Podobne momenty zdarzały się rzadko. Właściwie można byłoby policzyć je na palcach jednej ręki, bo zazwyczaj sprzeczki niwelowały pieprzeniem się gdzie popadnie. Także na tym blacie.
Przygryzła lekko płatek ucha narzeczonej, a kiedy ta rzuciła sugestię o poprawie komunikacji, Zaylee odchyliła się i spojrzała na nią trochę tak, jakby zobaczyła ją pierwszy raz w życiu. Okej, to już pewne. Ktoś podmienił jej kobietę. Swanson nigdy nie powiedziałaby czegoś takiego sama z siebie. A może po prostu nagle doznała oświecenia? W końcu obie powinny dojrzeć do rozmów, skoro wkrótce miały zostać matkami na pełen etap, a pod ich domem na stałe zamieszka dziewięcioletni chłopiec, który widział więcej niż im się wydawało.
— Już dawno powinnyśmy się tym zająć — odparła i uniosła wolną rękę, aby odgarnąć Evinie pojedynczy kosmyk włosów za ucho. — Od czego chcesz zacząć? — zapytała, bo dlaczego nie wdrożyć tych działań od razu? Miały ku temu świetną okazję.
Były ze sobą przeszło rok, planowały ślub i dopełniały formalności w kwestii adopcji, więc chyba najwyższa pora przestać udawać, że wszystko było w porządku. Obie wiedziały, że takie zwlekanie tylko pogorszy sprawę. A jeśli znów odłożą coś na później, to później nigdy nie nadejdzie i ponownie znajdą się w punkcie wyjścia, zamykając błędne koło. Żadna z nich nie potrzebowała kolejnej powtórki z rozrywki. Gdyby to zdarzyło się pierwszy raz, wtedy można byłoby przymknąć oko, ale seks nie mógł być bezustannie rozwiązaniem ich wszystkich problemów, które finalnie zostawały zamiecione pod dywan.
Evina J. Swanson