Scratched by the sand that fell from my love
: śr lut 25, 2026 8:14 pm
Westchnęła ciężko. Odwróciła wzrok gdzieś na bok, jakby szukała pomocy u duchów wiecznie obserwujących ich poczynania. Na Hawajach było ich podobno sporo, więc jeśli tylko April wierzyłaby w takie bzdury, to znalazłaby wielu pomocników. Obróciła się znów w stronę strażaczki.
— Oj, Teddy... Znowu się najebałaś? Nie pamiętasz, że to nasza podróż poślubna? Ty myślisz, że z jakiej okazji dostałyśmy Marcelka? — Gestem wskazała na ręcznikowego łabędzia, który wbijał w Darling pełne zażenowania spojrzenie. A przynajmniej tak się działo w głowie April. No jak ona mogła zapomnieć, że już dawno ogłoszono je żoną i żoną! I jeszcze próbowała brać Finch pod włos. Ha, głupia.
Znajdowanie nowych pieprzyków mogło być niebezpieczne. Ona nie miała głowy do takich rzeczy. Niby znała swoje ciało doskonale i mogłaby hucznie świętować międzynarodowe dni masturbacji, wiedziała też co jej szkodzi i w jakich kolorach wygląda najlepiej. Ale jakby ktoś stwierdził, że ten pieprzyk na palcu wskazującym lewej dłoni jest totalnie nowy i na bank nie było go w tym miejscu wczoraj, to by mu uwierzyła. A z takimi rzeczami to trzeba szybko do lekarza! Nie pójdzie przecież do szpitala w Stanach, bo tu zbankrutuje. A zresztą, w tutejszych szpitalach ciągle coś wybuchało i płonęło. Ale były takie piękne lekarki... no dobra, sprawa na ten moment nie jest rozwiązana, będzie musiała to przemyśleć, jeśli Teddy faktycznie znajdzie na niej potencjalne oznaki ciężkich chorób.
Zaśmiała się krótko, widząc jej reakcję na nowe słowo. Śmiałaby się pewnie dalej, gdyby księżniczka nie wykorzystała tajemnej broni i nie przyssała się do jej szyi. Radość urwała się, stłumiona przez gwałtowniejsze zaczerpnięcie powietrza. Wbiła palce mocniej w jej plecy, zaskoczona tym nowym oznaczeniem.
— Czyli księżniczka idzie na ten moment na górę rankingu? No dobrze. — Bardzo ważna obserwacja. W tym słowie był większy potencjał niż się początkowo spodziewała. Obawiała się, że Teddy weźmie je za zbyt głupiutkie. Albo że zacznie zarzucać jej, że przecież April zgrywa księżniczkę dużo częściej. Ale się myliła. W ten sposób mogła się czasem pomylić, żaden problem.
Przyglądała się jej szczerze rozczulona. Może jednak w Darling było sporo z księżniczki? Wszystkie te typiary są przecież stereotypowo delikatne, a z niej też był taki uroczy, miękki puszek. Zsunęła dłoń tak, by móc ująć w nią pierś partnerki. Przecież nie odpuściłaby sobie takiej okazji, aż taka durna nie była.
—No pewnie, że zwariowałaś — prychnęła, jakby Teddy zapytała ją o coś absurdalnie wręcz oczywistego. Jak w ogóle mogła zakładać, że było inaczej? Zostawiła jej biust w spokoju. Nie mogłaby się skupić w takim stanie na rozmowie.
— Od kilku miesięcy wychodzę ze skóry, żebyś wariowała na moim punkcie. Chyba bym się do reszty załamała, jakby to nie przynosiło rezultatów. — Pogłaskała z czułością jej policzek, jak najcenniejsze trofeum we wszechświecie. Najlepsza zdobycz w kolekcji! Tyle samotnych dróg, musiała przejść bez Teddy, tyle samotnych dróg musiała przejść by móc odnaleźć ją tu! Czy tam w górach, wszystko jedno. Ważne, że się udało. Musiała się napróbować, nakombinować, nasprawdzać tych bab, ale było warto.
— To wszystko było skrupulatnie utkanym planem, żeby cię we mnie rozkochać. Każdy najdrobniejszy szczegół. Począwszy od obietnicy, że ucieknę do Argentyny, jak mnie zostawisz, przez spłodzenie naszego syna, zostawienie majtek w tamtym barze, na wybieraniu blatów kończąc — wyjaśniła, obniżając głos, jakby zdradzała jej właśnie największy w świecie sekret. Wbrew pozorom pewnie coś w tym było. Przecież April była kokietką i z premedytacją wykorzystywała te zdolności na przyjaciółce. Ale nie zakładała, że uda jej się aż tak.
— Czekałam, aż dogonisz moje kochanie ciebie. — Dotrzymanie jej kroku zdecydowanie nie było proste. Ale Teddy się udało, brawo!
jesteś moją princess passenger, ustawiłem ci nick na messenger
— Oj, Teddy... Znowu się najebałaś? Nie pamiętasz, że to nasza podróż poślubna? Ty myślisz, że z jakiej okazji dostałyśmy Marcelka? — Gestem wskazała na ręcznikowego łabędzia, który wbijał w Darling pełne zażenowania spojrzenie. A przynajmniej tak się działo w głowie April. No jak ona mogła zapomnieć, że już dawno ogłoszono je żoną i żoną! I jeszcze próbowała brać Finch pod włos. Ha, głupia.
Znajdowanie nowych pieprzyków mogło być niebezpieczne. Ona nie miała głowy do takich rzeczy. Niby znała swoje ciało doskonale i mogłaby hucznie świętować międzynarodowe dni masturbacji, wiedziała też co jej szkodzi i w jakich kolorach wygląda najlepiej. Ale jakby ktoś stwierdził, że ten pieprzyk na palcu wskazującym lewej dłoni jest totalnie nowy i na bank nie było go w tym miejscu wczoraj, to by mu uwierzyła. A z takimi rzeczami to trzeba szybko do lekarza! Nie pójdzie przecież do szpitala w Stanach, bo tu zbankrutuje. A zresztą, w tutejszych szpitalach ciągle coś wybuchało i płonęło. Ale były takie piękne lekarki... no dobra, sprawa na ten moment nie jest rozwiązana, będzie musiała to przemyśleć, jeśli Teddy faktycznie znajdzie na niej potencjalne oznaki ciężkich chorób.
Zaśmiała się krótko, widząc jej reakcję na nowe słowo. Śmiałaby się pewnie dalej, gdyby księżniczka nie wykorzystała tajemnej broni i nie przyssała się do jej szyi. Radość urwała się, stłumiona przez gwałtowniejsze zaczerpnięcie powietrza. Wbiła palce mocniej w jej plecy, zaskoczona tym nowym oznaczeniem.
— Czyli księżniczka idzie na ten moment na górę rankingu? No dobrze. — Bardzo ważna obserwacja. W tym słowie był większy potencjał niż się początkowo spodziewała. Obawiała się, że Teddy weźmie je za zbyt głupiutkie. Albo że zacznie zarzucać jej, że przecież April zgrywa księżniczkę dużo częściej. Ale się myliła. W ten sposób mogła się czasem pomylić, żaden problem.
Przyglądała się jej szczerze rozczulona. Może jednak w Darling było sporo z księżniczki? Wszystkie te typiary są przecież stereotypowo delikatne, a z niej też był taki uroczy, miękki puszek. Zsunęła dłoń tak, by móc ująć w nią pierś partnerki. Przecież nie odpuściłaby sobie takiej okazji, aż taka durna nie była.
—No pewnie, że zwariowałaś — prychnęła, jakby Teddy zapytała ją o coś absurdalnie wręcz oczywistego. Jak w ogóle mogła zakładać, że było inaczej? Zostawiła jej biust w spokoju. Nie mogłaby się skupić w takim stanie na rozmowie.
— Od kilku miesięcy wychodzę ze skóry, żebyś wariowała na moim punkcie. Chyba bym się do reszty załamała, jakby to nie przynosiło rezultatów. — Pogłaskała z czułością jej policzek, jak najcenniejsze trofeum we wszechświecie. Najlepsza zdobycz w kolekcji! Tyle samotnych dróg, musiała przejść bez Teddy, tyle samotnych dróg musiała przejść by móc odnaleźć ją tu! Czy tam w górach, wszystko jedno. Ważne, że się udało. Musiała się napróbować, nakombinować, nasprawdzać tych bab, ale było warto.
— To wszystko było skrupulatnie utkanym planem, żeby cię we mnie rozkochać. Każdy najdrobniejszy szczegół. Począwszy od obietnicy, że ucieknę do Argentyny, jak mnie zostawisz, przez spłodzenie naszego syna, zostawienie majtek w tamtym barze, na wybieraniu blatów kończąc — wyjaśniła, obniżając głos, jakby zdradzała jej właśnie największy w świecie sekret. Wbrew pozorom pewnie coś w tym było. Przecież April była kokietką i z premedytacją wykorzystywała te zdolności na przyjaciółce. Ale nie zakładała, że uda jej się aż tak.
— Czekałam, aż dogonisz moje kochanie ciebie. — Dotrzymanie jej kroku zdecydowanie nie było proste. Ale Teddy się udało, brawo!
jesteś moją princess passenger, ustawiłem ci nick na messenger