Wcale się na nią nie rzucała! Ani teraz, ani w liceum. Dorosła Teddy tylko zgrywała niewiniątko, ale kiedyś? Może i zainicjowała ich pierwszy pocałunek i pokazała April, jaką ścieżką powinna podążać przez resztę życia (oczywiście prosto do serca Darling), ale wtedy nie była aż tak bezpośrednia. Najważniejsze, że to zadziałało, chociaż jako nastolatka nie wyobrażała sobie z Finch wielkiej miłości. Nawet w szkole średniej fajnie im się całowało. Trzeba przy tym być sobą, a nie kombinować przez lata, jak koń pod górę.
Zakodowała, żeby zamówić bezmięsną, nietłustą pizzę. Skoro jej narkomanka tak mówiła, ufała jej w ciemno. Nic dziwnego, przecież nie od dziś wiadomo, że Teddy poszłaby za April jak w dym. Zawsze pokładała wiarę w tych, którzy mieli w czymś większą wiedzę niż ona, zakładając, że muszą się na tym znać. Znalazła w sieci pierwszą lepszą pizzerię, nie sprawdzając wcześniej opinii. Nie będą rozwodzić się nad kawałkiem placka z serem i sosem. Chodziło o to, żeby nie ćpać na głodniaka, a nie bawić się w degustatorki.
Pokiwała ochoczo głową, gotowa do wsparcia jakiejś młodej dilerki. No jasne, kobiety powinny trzymać się razem! Nieważne, że przede wszystkim to ta laska powinna znaleźć sobie normalną pracę, zanim wpierdoli się w jakieś gówno. Women's power!
—
Nie pomagasz — stwierdziła, kiedy April stwierdziła, że nie doradzi jej w wyborze. —
Skąd mam wiedzieć, w czym będę wyglądać dobrze? — jęknęła żałośnie i zniknęła w sypialni, żeby zacząć się ogarniać i tym samym pozwalając (niechętnie, ale jednak) skupić się swojej dziewczynie na pracy. Nic, tylko wypierdolić tego lapka przez okno. Teddy powinna założyć jej jakąś blokadę rodzicielską na czas wakacji.
Kiedy przyjechała pizza, Darling zdążyła ogarnąć tylko włosy i nałożyć lekki makijaż, nadal rozważając dylematy nad kiecką. Decyzja zapadła. Założy czerwoną, bo była najkrótsza i najbardziej kusząca z przodu, a drobne frędzelki na końcach świetnie pasowały do tropikalnej atmosfery. Nie była jednak na tyle durna, żeby wskakiwać w nią do jedzenia, to na bank skończyłoby się upierdoloną kreacją i plamami, których nie dopierze nawet Zygmunt Chajzer.
Pozostawała w pewnej gotowości, żeby interweniować, z pizzą gębie, gdyby okazało się, że za drzwiami nie stoi żadna dilerka, a jakiś hawajski Leatherface. Ale Finch wróciła do apartamentu całkiem żywa i szczęśliwa.
—
Od kiedy jesteś taka stereotypowa? Miałaś rację, ale żeby od razu wysuwać domysły na podstawie emotek i kolorów? Od kiedy jesteś taka uprzedzona, kochanie? — posłała jej rozbawione spojrzenie i wcisnęła w siebie ostatni kawałek ciasta. Czy to źle, że tak się napchała? Czy to oznaczało, że zawartość różowych woreczków na nią nie zadziała? —
Jesteś zajebiście obrotna i sprytna — pochwaliła ją i cmoknęła w policzek. —
I to totalnie nie fair, że wyglądasz w moich koszulkach lepiej ode mnie — wymierzyła w April oskarżycielsko palcem, po czym udała się do łazienki, żeby wyszorować zęby i dokonać kilku wizualnych poprawek.
Teddy długo nie mogła zdecydować się, czy zostawić rozpuszczone włosy, czy lepiej jednak je spiąć. Ostatecznie stwierdziła, że w upiętych będzie jej zdecydowanie wygodniej i chłodniej. Włożyła czarne szpilki i czerwoną sukienkę, darując sobie stanik, który wystawałby spod materiału i psuł cały efekt i wyszła do salonu, prezentując się Finch w całej okazałości.
—
Może być? Nie wstyd się ze mną zeszmacić? — obróciła się wokół własnej osi. Właściwie nie przyjmowała żadnych negatywnych opinii. Nie miała stanika, a nie można wyglądać źle bez stanika!
jesteś moją miss pleasure, dzisiaj nic nie robię i cały dzień z tobą leżę