When you smile I melt inside
: śr kwie 15, 2026 7:47 pm
Ze względów bezpieczeństwa zdaje się bezcennej kolekcji ceramiki, jeśli nie materialnie to przynajmniej emocjonalnie, Daniel widział cały proces raczej w konwencji zwiedzania muzeum z przewodnikiem, stojąc dwa metry od gablotki by nie uszkodzić eksponatów. Sugestia by sam nauczył się używania przedmiotu, o którym słyszał pierwszy raz w życiu, a który zapewne także pochodził z drugiego końca świata, wzięła go z zaskoczenia. Mimo wszystko nie odmówił, wygrała ciekawość i chęć dowiedzenia się więcej o zainteresowaniach Liana od bardziej praktycznej strony - suche fakty były dobrym początkiem, jednak Daniel wolał zagłębić się w temat na tyle by go zrozumieć.
- Serio? Nie chwaliłeś się - zauważył na informację o kursie, jakby zdążył zapomnieć, że znajdowali się dość daleko od etapu mówienia sobie wszystkiego. Pisali ze sobą praktycznie od kiedy wymienili się numerami, jednak dotychczas kręcili się na poziomie koleżeńsko-sąsiedzkich rozmów i memów, a nie każde życiowe wydarzenie wchodziło w tę pulę. Teraz Daniel miał, być może, odrobinę, nadzieję, że uda im się przejść do czegoś więcej. - To zawsze wyglądało jak dobra zabawa, jak ci się podoba? I na pewno wychodzą ci ładne stożki. A jak wyrobisz się ze stożkami to z resztą też pójdzie łatwiej - zapewnił, gryząc się w język zanim zdążyłby wskoczyć w swoje liczne opinie i definicje dotyczące tej konkretnej figury geometrycznej. Wszystko co Lian miał w tej chwili do powiedzenia interesowało go znacznie bardziej niż słuchanie własnego głosu.
Instynktownie zmarszczył nos i cofnął głowę, gdy palce wchodzące mu w pole widzenia zaczęły zbliżać się do jego okularów, z niemrawą ucieczką powstrzymaną praktycznie od razu przez ich aktualną pozycję. Zwykle nie przepadał za takimi eksperymentami, głównie przez to, że ludzie mieli tendencję do przypadkowego dotykania szkieł, jednak w tym wypadku był w stanie zrobić wyjątek bez aktywnych protestów.
- Tylko nie noś za długo, głowa cię rozboli - ostrzegł, zamykając oczy i otwierając je dopiero, kiedy szkła tymczasowo przestały go wspierać. Potarł palcami powieki by oswoić się z niewyraźnym, zamglonym światem, rozejrzał się po pomieszczeniu, ledwo będąc w stanie rozpoznać kształty w akwarium albo drogę do wyjścia, po czym zadarł głowę z ciekawości jak Mei wyglądał w jego okularach. Złapał ten widok tylko na chwilę, mrużąc oczy by manualnie dostosować ostrość, a na komentarz względem swojej wady parsknął cichym śmiechem. - Wbrew pozorom jeszcze może być gorzej. Jeszcze jakoś... trzy lata? Zanim się wstępnie unormuje - przyznał, cytując swojego optometrystę odliczającego do czasu, kiedy teoretycznie gałka oczna powinna przybrać ostateczny rozmiar. Wątpił by wiele miało się zmienić, miał jednak nadzieję, że jak już to nie na gorsze.
Nagłe znalezienie się przodem do mężczyzny oraz zastąpienie jego klatki piersiowej twardą szybą zbiornika, wyciągnęło go siłą z tego małego świata, w jakim zdążył się znaleźć po wylądowaniu w ramionach Liana i to bez okularów. Zupełnie jakby opuścił komfortowy kokon i wrócił do rzeczywistości zamieszkanej także przez innych ludzi, a pomieszczenie wydało mu się jednocześnie zbyt przestronne i chłodne pomimo znajdowania się w swetrze i płaszczu. Uniósł głowę by spojrzeć na rozmyty, acz znajomy, kształt poprawiający mu włosy, czując się dziwnie obnażony pomimo wcześniejszego paradowania bez okularów w jego domu. Teraz było inaczej, zamiast być gościem na pierwszym kacu, stali o krok od siebie i miał na sobie jego pełną uwagę. Złapał niepewny kontakt wzrokowy z ciemnymi oczami przed ponowną ucieczką w bok, w dół, gdzieś na wysokość jego płaszcza i ponownie w górę, niemniej zgodnie z poleceniem nie ruszył się z miejsca. Poza rozbieganymi źrenicami, jedynym co się w nim ruszało była krew, podróżująca do policzków jakby sam dotyk Mei'a dyrygował jego ciałem. Posiadanie jego palców na swojej twarzy, dłoniach i ubraniach, chociaż coraz częstsze i przychodzące znacznie lżej niż z początku, nie stało się magicznie czymś, do czego Daniel był w pełni przyzwyczajony i miał wrażenie, że lada moment a mięknące kolana odmówią mu współpracy.
- Och... um... - powrót do normalnej rozmowy zdawał się go przerastać, gdy nerwowo poprawiając zwrócone szkła, jakby nie leżały jak powinny od razu po założeniu, dał się ponownie wciągnąć do uścisku pozwalającego mu przynajmniej ukryć rozpaloną twarz. Głęboki oddech wyrwał się spomiędzy łagodnie uchylonych warg, jakby dopiero co wbiegł na drugie piętro i próbował opanować potencjalny atak astmy, gdy bardziej poczuł niż usłyszał jak słowa Liana owiewają jego ucho. Zerknął we wskazanym kierunku, próbując dojrzeć co znajdowało się we wcześniej pominiętym pomieszczeniu.
- Do... a-akwarium z wodą? - upewnił się, marszcząc czoło w niezrozumieniu. - Myślisz, że coś tam chowają? - dodał, pomimo pierwszego zaskoczenia pozwalając wygrać ciekawości. - Teraz też chcę sprawdzić, może chociaż dali już kartkę informacyjną - mruknął w zastanowieniu i wyciągnął rękę od razu, gdy uścisk wkoło jego ramion zelżał. Po rzuceniu jeszcze jednego spojrzenia na płaszczki i cichym pożegnaniu się z, być może, dawnym kolegą w razie jakby mieli już tam nie wrócić, skierował się na wycieczkę krajoznawczą ze znajomą chłodną dłonią złapaną już nie w jedną, a w obie dłonie, jakby próbował jeszcze bardziej podzielić się z nim ciepłem ciała.
Salka była słabo oświetlona, praktycznie pusta, poza akwarium zdającym się być w trakcie przygotowań pod potencjalnie następny okaz morskiej fauny, a im dalej się zapuszczali, tym silniejsze wrażenie łamania zasad gryzło Daniela pod przeponą.
- Nie wiem czy powinniśmy tu być - przyznał ciszej niż dotychczas, jakby faktycznie wkradli się do miejsca zamkniętego dla publiki zamiast z ciekawości zaglądać do pustego akwarium w środku oceanarium.
Lian Mei
- Serio? Nie chwaliłeś się - zauważył na informację o kursie, jakby zdążył zapomnieć, że znajdowali się dość daleko od etapu mówienia sobie wszystkiego. Pisali ze sobą praktycznie od kiedy wymienili się numerami, jednak dotychczas kręcili się na poziomie koleżeńsko-sąsiedzkich rozmów i memów, a nie każde życiowe wydarzenie wchodziło w tę pulę. Teraz Daniel miał, być może, odrobinę, nadzieję, że uda im się przejść do czegoś więcej. - To zawsze wyglądało jak dobra zabawa, jak ci się podoba? I na pewno wychodzą ci ładne stożki. A jak wyrobisz się ze stożkami to z resztą też pójdzie łatwiej - zapewnił, gryząc się w język zanim zdążyłby wskoczyć w swoje liczne opinie i definicje dotyczące tej konkretnej figury geometrycznej. Wszystko co Lian miał w tej chwili do powiedzenia interesowało go znacznie bardziej niż słuchanie własnego głosu.
Instynktownie zmarszczył nos i cofnął głowę, gdy palce wchodzące mu w pole widzenia zaczęły zbliżać się do jego okularów, z niemrawą ucieczką powstrzymaną praktycznie od razu przez ich aktualną pozycję. Zwykle nie przepadał za takimi eksperymentami, głównie przez to, że ludzie mieli tendencję do przypadkowego dotykania szkieł, jednak w tym wypadku był w stanie zrobić wyjątek bez aktywnych protestów.
- Tylko nie noś za długo, głowa cię rozboli - ostrzegł, zamykając oczy i otwierając je dopiero, kiedy szkła tymczasowo przestały go wspierać. Potarł palcami powieki by oswoić się z niewyraźnym, zamglonym światem, rozejrzał się po pomieszczeniu, ledwo będąc w stanie rozpoznać kształty w akwarium albo drogę do wyjścia, po czym zadarł głowę z ciekawości jak Mei wyglądał w jego okularach. Złapał ten widok tylko na chwilę, mrużąc oczy by manualnie dostosować ostrość, a na komentarz względem swojej wady parsknął cichym śmiechem. - Wbrew pozorom jeszcze może być gorzej. Jeszcze jakoś... trzy lata? Zanim się wstępnie unormuje - przyznał, cytując swojego optometrystę odliczającego do czasu, kiedy teoretycznie gałka oczna powinna przybrać ostateczny rozmiar. Wątpił by wiele miało się zmienić, miał jednak nadzieję, że jak już to nie na gorsze.
Nagłe znalezienie się przodem do mężczyzny oraz zastąpienie jego klatki piersiowej twardą szybą zbiornika, wyciągnęło go siłą z tego małego świata, w jakim zdążył się znaleźć po wylądowaniu w ramionach Liana i to bez okularów. Zupełnie jakby opuścił komfortowy kokon i wrócił do rzeczywistości zamieszkanej także przez innych ludzi, a pomieszczenie wydało mu się jednocześnie zbyt przestronne i chłodne pomimo znajdowania się w swetrze i płaszczu. Uniósł głowę by spojrzeć na rozmyty, acz znajomy, kształt poprawiający mu włosy, czując się dziwnie obnażony pomimo wcześniejszego paradowania bez okularów w jego domu. Teraz było inaczej, zamiast być gościem na pierwszym kacu, stali o krok od siebie i miał na sobie jego pełną uwagę. Złapał niepewny kontakt wzrokowy z ciemnymi oczami przed ponowną ucieczką w bok, w dół, gdzieś na wysokość jego płaszcza i ponownie w górę, niemniej zgodnie z poleceniem nie ruszył się z miejsca. Poza rozbieganymi źrenicami, jedynym co się w nim ruszało była krew, podróżująca do policzków jakby sam dotyk Mei'a dyrygował jego ciałem. Posiadanie jego palców na swojej twarzy, dłoniach i ubraniach, chociaż coraz częstsze i przychodzące znacznie lżej niż z początku, nie stało się magicznie czymś, do czego Daniel był w pełni przyzwyczajony i miał wrażenie, że lada moment a mięknące kolana odmówią mu współpracy.
- Och... um... - powrót do normalnej rozmowy zdawał się go przerastać, gdy nerwowo poprawiając zwrócone szkła, jakby nie leżały jak powinny od razu po założeniu, dał się ponownie wciągnąć do uścisku pozwalającego mu przynajmniej ukryć rozpaloną twarz. Głęboki oddech wyrwał się spomiędzy łagodnie uchylonych warg, jakby dopiero co wbiegł na drugie piętro i próbował opanować potencjalny atak astmy, gdy bardziej poczuł niż usłyszał jak słowa Liana owiewają jego ucho. Zerknął we wskazanym kierunku, próbując dojrzeć co znajdowało się we wcześniej pominiętym pomieszczeniu.
- Do... a-akwarium z wodą? - upewnił się, marszcząc czoło w niezrozumieniu. - Myślisz, że coś tam chowają? - dodał, pomimo pierwszego zaskoczenia pozwalając wygrać ciekawości. - Teraz też chcę sprawdzić, może chociaż dali już kartkę informacyjną - mruknął w zastanowieniu i wyciągnął rękę od razu, gdy uścisk wkoło jego ramion zelżał. Po rzuceniu jeszcze jednego spojrzenia na płaszczki i cichym pożegnaniu się z, być może, dawnym kolegą w razie jakby mieli już tam nie wrócić, skierował się na wycieczkę krajoznawczą ze znajomą chłodną dłonią złapaną już nie w jedną, a w obie dłonie, jakby próbował jeszcze bardziej podzielić się z nim ciepłem ciała.
Salka była słabo oświetlona, praktycznie pusta, poza akwarium zdającym się być w trakcie przygotowań pod potencjalnie następny okaz morskiej fauny, a im dalej się zapuszczali, tym silniejsze wrażenie łamania zasad gryzło Daniela pod przeponą.
- Nie wiem czy powinniśmy tu być - przyznał ciszej niż dotychczas, jakby faktycznie wkradli się do miejsca zamkniętego dla publiki zamiast z ciekawości zaglądać do pustego akwarium w środku oceanarium.
Lian Mei