i know you're not alone on the night shift
: ndz kwie 12, 2026 5:07 pm
Mogła się tego spodziewać, że w przypadku Rowana wystarczyło się po prostu uśmiechnąć. Zresztą, czy tak nie było z większością facetów? Pewnie nie trzeba było się nawet specjalnie starać. Z kobietami bywało jednak inaczej. Nie zawsze wystarczał uśmiech. Nie zawsze działał ten sam zestaw trików, który bezbłędnie sprawdzał się przy facetach. Czasem musiała lepiej wyczuć grunt. Zdarzało się też, że musiała się naprawdę nagimnastykować, żeby zdobyć czyjąś uwagę i ją utrzymać. I wbrew pozorom, wcale jej to nie przeszkadzało, chociaż nieczęsto trafiała na sytuacje, które wymagały od niej więcej niż standardowego zestawu uśmiechów i spojrzeń, ale kiedy już się zdarzały, to naprawdę potrafiła je docenić. Bo Kira Finch uwielbiała wyzwania.
Uniosła wysoko brwi, kiedy zawartość puszki znalazła się na dłoni Daisy. Była aż tak zestresowana tym wyzwaniem? Teraz Finch zaczęła się zastanawiać, czy może jednak nie przesadziła? Może powinna dać jej coś łatwiejszego? Szybką przebieżkę wokół parku albo wspięcie się na to niewysokie drzewo, które zaczynało kwitnąć, puszczając białe pąki? A tak od razu rzuciła ją na głęboką wodę. Tylko tutaj nie było miękkiej gry!
Ale Whitmore szybko spijała nauki z jej ust. I pianę z puszki. Testowy podryw wychodził jej całkiem swobodnie. Kira złapałaby się na to od razu.
— Na pewno jesteś w stu procentach hetero? — zażartowała, kiedy dłoń menadżerki opadła swobodnie na jej kolano. — Albo że nie masz żadnej wprawy we flircie? Chyba mnie okłamujesz — zażartowała podobnym tonem, a potem parsknęła, do czego przyczynił się tekst o numerze telefonu. — To byłoby zdecydowanie zbyt proste. Mój możesz w każdej chwili wygrzebać sobie z bazy danych — powiedziała, chociaż najprościej to byłoby po prostu poprosić. Ale to również byłoby zbyt łatwe!
Chciała ją jeszcze podpuścić, jednak w tym momencie Whitmore poderwała się z ławki. Finch obserwowała jej poczynania znad swoje puszki z piwem.
— Dasz sobie radę — uniosła kciuk w pokrzepiającym geście. — Jesteś gotowa — powiedziała, jakby wysyłała właśnie młodego, niedoświadczonego rycerza Jedi na pierwszą, poważną misję. — Dopiero wymyśliłam ci wyzwanie i już mam główkować nad karą? Więcej wiary — zaśmiała się krótko, ale jeśli faktycznie jej nauki pójdą w las, to chyba będzie musiała coś wykombinować. Ale o to będzie martwić się później. — Jak się nie pospieszysz, to zaraz sobie stąd pójdzie — wskazała podbródkiem w kierunku, w którym spacerowała młoda kobieta.
Upiła kilka łyków piwa, czekając aż Daisy oddali się na kilka metrów. A kiedy oddaliła się nieznacznie od ławki, Kira zsunęła się z oparcia, zmieniając pozycję.
— Hej, Whitmore! — zawołała jeszcze za nią w oczekiwaniu, aż menadżerka spojrzy przez ramię. — Jak ci się nie uda, to nie masz po co wracać! — rzuciła żartobliwym tonem, wcale nie pomagając jej pozbyć się stresu.
Z kolei kobieta, która czekała aż jej pies załatwi kolejne potrzeby pod drzewem, przystanęła w miejscu i zerknęła z zaciekawieniem w stronę Daisy.
Daisy Whitmore
Uniosła wysoko brwi, kiedy zawartość puszki znalazła się na dłoni Daisy. Była aż tak zestresowana tym wyzwaniem? Teraz Finch zaczęła się zastanawiać, czy może jednak nie przesadziła? Może powinna dać jej coś łatwiejszego? Szybką przebieżkę wokół parku albo wspięcie się na to niewysokie drzewo, które zaczynało kwitnąć, puszczając białe pąki? A tak od razu rzuciła ją na głęboką wodę. Tylko tutaj nie było miękkiej gry!
Ale Whitmore szybko spijała nauki z jej ust. I pianę z puszki. Testowy podryw wychodził jej całkiem swobodnie. Kira złapałaby się na to od razu.
— Na pewno jesteś w stu procentach hetero? — zażartowała, kiedy dłoń menadżerki opadła swobodnie na jej kolano. — Albo że nie masz żadnej wprawy we flircie? Chyba mnie okłamujesz — zażartowała podobnym tonem, a potem parsknęła, do czego przyczynił się tekst o numerze telefonu. — To byłoby zdecydowanie zbyt proste. Mój możesz w każdej chwili wygrzebać sobie z bazy danych — powiedziała, chociaż najprościej to byłoby po prostu poprosić. Ale to również byłoby zbyt łatwe!
Chciała ją jeszcze podpuścić, jednak w tym momencie Whitmore poderwała się z ławki. Finch obserwowała jej poczynania znad swoje puszki z piwem.
— Dasz sobie radę — uniosła kciuk w pokrzepiającym geście. — Jesteś gotowa — powiedziała, jakby wysyłała właśnie młodego, niedoświadczonego rycerza Jedi na pierwszą, poważną misję. — Dopiero wymyśliłam ci wyzwanie i już mam główkować nad karą? Więcej wiary — zaśmiała się krótko, ale jeśli faktycznie jej nauki pójdą w las, to chyba będzie musiała coś wykombinować. Ale o to będzie martwić się później. — Jak się nie pospieszysz, to zaraz sobie stąd pójdzie — wskazała podbródkiem w kierunku, w którym spacerowała młoda kobieta.
Upiła kilka łyków piwa, czekając aż Daisy oddali się na kilka metrów. A kiedy oddaliła się nieznacznie od ławki, Kira zsunęła się z oparcia, zmieniając pozycję.
— Hej, Whitmore! — zawołała jeszcze za nią w oczekiwaniu, aż menadżerka spojrzy przez ramię. — Jak ci się nie uda, to nie masz po co wracać! — rzuciła żartobliwym tonem, wcale nie pomagając jej pozbyć się stresu.
Z kolei kobieta, która czekała aż jej pies załatwi kolejne potrzeby pod drzewem, przystanęła w miejscu i zerknęła z zaciekawieniem w stronę Daisy.
Daisy Whitmore