When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic
: czw kwie 23, 2026 8:12 pm
Słowotok, w który wpadła Teddy, był naprawdę przytłaczający. Czyli tak wyglądało życie u boku April? Matko kochana, przecież od tego idzie zwariować. Próbowała w kilku momentach nawet jej przerwać, ale tylko otwierała usta i szybko rezygnowała. Nie wiedziała, że jej partnerka tak doskonale znalazła się na biżuterii. Może jednak powinna pieprznąć tą służbą w diabły i pracować u jubilera? Albo w ogóle wytwarzać naszyjniki albo inne grille dla raperów. Mogłaby być jak kanadyjski Johhny Dang! I nagle zrobiłyby się bardzo bogate. Mogłyby zorganizować wystawny ślub i nakupować kwiatów za pięćdziesiąt tysięcy dolarów, jak jacyś kretyni.
— Nooo... żeby był ładny, nie? — udzieliła bardzo precyzyjnej odpowiedzi. Dawanie April tyle opcji wyboru to najgłupsze, co można zrobić. Dobrze, że nieco zawiesił jej się system i nie zaczęła tych wszystkich opcji rozważać, bo to byłby koniec. Zapętliłaby się w jakimś nieskończonym labiryncie i tyle by ją widzieli.
Przyglądała jej się nieco zestresowana, kiedy zaczęła tłumaczyć swój punkt widzenia na oświadczyny i ważność biżuterii. Teddy wyglądała na równie zmartwioną, co raczej nie było dobrym znakiem, bo przecież ona prawie nigdy się nie martwi. Finch znowu wstrzymała oddech, wsłuchując się w jej słowa jak w wyrok. Z każdym kolejnym zdaniem zaczynała się luzować. Znowu robiło jej się cieplej, a cały świat krzyczał z radości, przypominając jej jak bardzo była w Darling zakochana.
Znowu totalnie rozmiękczyła jej serce. April czuła się, jak płynąca, gorąca czekolada. Totalnie roztapiała się pod wpływem obecności ukochanej, która potrafiła namieszać jej w głowie dużo skuteczniej niż każdy Szekspir albo inny wierszokleta. W życiu żaden wiersz nie zrobił przecież na niej takiego wrażenia, jak jeden czuły uśmiech Teddy – a co dopiero jej szczerze wyznania. Uśmiechnęła si totalnie rozanielona i pogłaskała ją po policzku uspokajającym gestem.
— Jak najbardziej od tamtego momentu byłaś moją narzeczoną. A teraz jeszcze ja jestem twoją — wyjaśniła spokojnie. Z April niczego nie dało się załatwić po łebkach. Co ciekawe, była święcie przekonana, że gdyby była mężczyzną, również wymagałaby od Teddy osobnych oświadczyn, a gdyby to strażaczka była facetem, Finch na pewno oświadczyłaby jej się tak czy siak. Słowem – jedna i druga strona musiały się odpowiednio postarać.
— Czy ja mam równie histerycznie podchodzić do kwestii pierścionka dla ciebie? — zapytała, nachylając się w jej stronę. Ponownie nie dała jej szansy na odpowiedź, łącząc ich usta w zmysłowym pocałunku. Do tej pory się tym nie przejmowała, ale jeśli trzeba będzie, to była gotowa zacząć!
— Kocham cię tak skrajnie i wariacko, że nawet sobie nie wyobrażasz — zapewniła między jednym pocałunkiem a drugim. Kompletnie jej przez Teddy odbijało – zarówno w ten uroczy, jak i ten nienormalny sposób. Nie była w stanie bez niej funkcjonować.
Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo, Już nie panuję nad zmysłami
— Nooo... żeby był ładny, nie? — udzieliła bardzo precyzyjnej odpowiedzi. Dawanie April tyle opcji wyboru to najgłupsze, co można zrobić. Dobrze, że nieco zawiesił jej się system i nie zaczęła tych wszystkich opcji rozważać, bo to byłby koniec. Zapętliłaby się w jakimś nieskończonym labiryncie i tyle by ją widzieli.
Przyglądała jej się nieco zestresowana, kiedy zaczęła tłumaczyć swój punkt widzenia na oświadczyny i ważność biżuterii. Teddy wyglądała na równie zmartwioną, co raczej nie było dobrym znakiem, bo przecież ona prawie nigdy się nie martwi. Finch znowu wstrzymała oddech, wsłuchując się w jej słowa jak w wyrok. Z każdym kolejnym zdaniem zaczynała się luzować. Znowu robiło jej się cieplej, a cały świat krzyczał z radości, przypominając jej jak bardzo była w Darling zakochana.
Znowu totalnie rozmiękczyła jej serce. April czuła się, jak płynąca, gorąca czekolada. Totalnie roztapiała się pod wpływem obecności ukochanej, która potrafiła namieszać jej w głowie dużo skuteczniej niż każdy Szekspir albo inny wierszokleta. W życiu żaden wiersz nie zrobił przecież na niej takiego wrażenia, jak jeden czuły uśmiech Teddy – a co dopiero jej szczerze wyznania. Uśmiechnęła si totalnie rozanielona i pogłaskała ją po policzku uspokajającym gestem.
— Jak najbardziej od tamtego momentu byłaś moją narzeczoną. A teraz jeszcze ja jestem twoją — wyjaśniła spokojnie. Z April niczego nie dało się załatwić po łebkach. Co ciekawe, była święcie przekonana, że gdyby była mężczyzną, również wymagałaby od Teddy osobnych oświadczyn, a gdyby to strażaczka była facetem, Finch na pewno oświadczyłaby jej się tak czy siak. Słowem – jedna i druga strona musiały się odpowiednio postarać.
— Czy ja mam równie histerycznie podchodzić do kwestii pierścionka dla ciebie? — zapytała, nachylając się w jej stronę. Ponownie nie dała jej szansy na odpowiedź, łącząc ich usta w zmysłowym pocałunku. Do tej pory się tym nie przejmowała, ale jeśli trzeba będzie, to była gotowa zacząć!
— Kocham cię tak skrajnie i wariacko, że nawet sobie nie wyobrażasz — zapewniła między jednym pocałunkiem a drugim. Kompletnie jej przez Teddy odbijało – zarówno w ten uroczy, jak i ten nienormalny sposób. Nie była w stanie bez niej funkcjonować.
Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo, Już nie panuję nad zmysłami