fast laps and mixed signals
: czw cze 18, 2026 3:12 pm
Czy była w gorącej wodzie kąpana?
Raczej nie, chociaż trzeba przyznać, że czasami Daisy miewała porywy, w których lubiła robić coś tu i teraz. Szczególnie w przypadku kiedy wiedziała, że dodatkowa motywacja mogła przywołać do działania, jak w przypadku zbierania się do baru, żeby nie zasnąć na wygodnym łóżku. A brakowało jej naprawdę niewiele. Pewnie gdyby Kira dłużej szukała ładowarki, to faktycznie Whitmore strzeliłaby sobie drzemkę.
Taki scenariusz jednak nie miał miejsca, bo dziewczyny zwinnie zebrały się do baru. Baru, w którym karaoke już trwało w najlepsze, a na scenie gościła prawdziwa gwiazda w postaci małego misia i utworu Celine Dion. Daisy poruszała lekko głową, próbowała się bujać, ale facet faktycznie tak się kręcił, że w połowie piosenki już padł na kolana i zaczął cicho szlochać zamiast śpiewać. Ktoś faktycznie musiał go skrzywdzić.Pewnie Jola.
Całe szczęście serca Kiry i Daisy miały się bardzo dobrze. Do tego stopnia, że nie miały przeciwskazań, by wlać w siebie co nieco alkoholu. Whitmore nauczona manierami, które przejęła od swoich fancy znajomych, od razu zaproponowała, że za pierwszą kolejkę ona zapłaci. Tym razem może już nie firmową kartą, bo akurat drinków w barze karaoke byłoby ciężko wytłumaczyć przed HRem.
— A to ciebie przepraszam w ogóle da się czymś zaskoczyć? — zaśmiała się, spoglądając na Kirę z rozbawieniem. Daisy miałą wrażenie, że ta dziewczyna w swoim życiu widziała już wszystko i zrobiła drugie tyle. Idealnym przykładem była chociażby lista, którą Daisy czytała jej dzisiaj w samochodzie, a Finch sama przyznała, że większość z tych rzeczy miała już za sobą, jak nie wszystkie.
Jednak skoro blondynka sama chciała, żeby Daisy wzięła dla nich swój ulubiony napój, Whitmore nie miała zamiaru się z nią przecież sprzeczać! Nachyliła się do przodu, opierając o ladę, a kiedy jakaś lokata brunetka podeszłą do nich i spytała co będzie, managerka uśmiechnęła się ciepło do kobiety.
— Macie Aperol Spritz? — spytała, postukując paznokciami o ladę, na co barmanka skinęła głową. — W takim razie dwa razy — zamówiła i spojrzała na Kirę. Nie spodziewała się jakiś wielkich pochwał co do jej wyobru, ale w końcu miała wziąć to, co było jej ulbubionym. Daisy lubiła Aperol, bo po pierwsze smakował dobrze — nie był za słodki ani za gorzki — a po drugie kopał równie przyjemnie co inne trunki.
— Przyniosę wam do stolika — oznajmiła kobieta, kiedy tylko Daisy zapłaciła za trunki. Skinęła głową, a zaraz ruszyła przodem do pierwszej, lepszej loży, która nie znajdowała się za blisko sceny, żeby dało się pogadać, ale też na tyle odpowiednio ulokowana, że wszystko było stąd widać. Na stole leżała już wielka czerwona teczka z listą wszystkich możliwych piosenek.
— To co będziesz śpiewać? — oczywiście Whitmore jako pierwsza dorwała się do segregatora. — Green Day? Smash Mouth? A może 4 Non Blondes i What’s up? — próbowała dopasować do niej jakiś utwór, przyglądając się jej zaczepnie, raz po raz chowając się za kartkami.
what's goooooin on
Raczej nie, chociaż trzeba przyznać, że czasami Daisy miewała porywy, w których lubiła robić coś tu i teraz. Szczególnie w przypadku kiedy wiedziała, że dodatkowa motywacja mogła przywołać do działania, jak w przypadku zbierania się do baru, żeby nie zasnąć na wygodnym łóżku. A brakowało jej naprawdę niewiele. Pewnie gdyby Kira dłużej szukała ładowarki, to faktycznie Whitmore strzeliłaby sobie drzemkę.
Taki scenariusz jednak nie miał miejsca, bo dziewczyny zwinnie zebrały się do baru. Baru, w którym karaoke już trwało w najlepsze, a na scenie gościła prawdziwa gwiazda w postaci małego misia i utworu Celine Dion. Daisy poruszała lekko głową, próbowała się bujać, ale facet faktycznie tak się kręcił, że w połowie piosenki już padł na kolana i zaczął cicho szlochać zamiast śpiewać. Ktoś faktycznie musiał go skrzywdzić.
Całe szczęście serca Kiry i Daisy miały się bardzo dobrze. Do tego stopnia, że nie miały przeciwskazań, by wlać w siebie co nieco alkoholu. Whitmore nauczona manierami, które przejęła od swoich fancy znajomych, od razu zaproponowała, że za pierwszą kolejkę ona zapłaci. Tym razem może już nie firmową kartą, bo akurat drinków w barze karaoke byłoby ciężko wytłumaczyć przed HRem.
— A to ciebie przepraszam w ogóle da się czymś zaskoczyć? — zaśmiała się, spoglądając na Kirę z rozbawieniem. Daisy miałą wrażenie, że ta dziewczyna w swoim życiu widziała już wszystko i zrobiła drugie tyle. Idealnym przykładem była chociażby lista, którą Daisy czytała jej dzisiaj w samochodzie, a Finch sama przyznała, że większość z tych rzeczy miała już za sobą, jak nie wszystkie.
Jednak skoro blondynka sama chciała, żeby Daisy wzięła dla nich swój ulubiony napój, Whitmore nie miała zamiaru się z nią przecież sprzeczać! Nachyliła się do przodu, opierając o ladę, a kiedy jakaś lokata brunetka podeszłą do nich i spytała co będzie, managerka uśmiechnęła się ciepło do kobiety.
— Macie Aperol Spritz? — spytała, postukując paznokciami o ladę, na co barmanka skinęła głową. — W takim razie dwa razy — zamówiła i spojrzała na Kirę. Nie spodziewała się jakiś wielkich pochwał co do jej wyobru, ale w końcu miała wziąć to, co było jej ulbubionym. Daisy lubiła Aperol, bo po pierwsze smakował dobrze — nie był za słodki ani za gorzki — a po drugie kopał równie przyjemnie co inne trunki.
— Przyniosę wam do stolika — oznajmiła kobieta, kiedy tylko Daisy zapłaciła za trunki. Skinęła głową, a zaraz ruszyła przodem do pierwszej, lepszej loży, która nie znajdowała się za blisko sceny, żeby dało się pogadać, ale też na tyle odpowiednio ulokowana, że wszystko było stąd widać. Na stole leżała już wielka czerwona teczka z listą wszystkich możliwych piosenek.
— To co będziesz śpiewać? — oczywiście Whitmore jako pierwsza dorwała się do segregatora. — Green Day? Smash Mouth? A może 4 Non Blondes i What’s up? — próbowała dopasować do niej jakiś utwór, przyglądając się jej zaczepnie, raz po raz chowając się za kartkami.
what's goooooin on