Feels like a game You have to play
: pn cze 22, 2026 8:38 am
Niezadowolona wydęła wargę, bo liczyła chyba na to, że do tej pory Tiffany dawno porzuci wracanie myślami do tej swojej głupiej narzeczonej i całkowicie odda się June. Totalnie widziała ich przyszłość razem, byłoby im tak dobrze! Mogłyby razem zwiedzać Afrykę i jeździć wszędzie motocyklem. Miałaby mnóstwo pieniędzy z tych ich dziwacznych prac i mogłyby szastać nimi na lewo i prawo. June nawet dałaby się przekonać, by kupić kilka rzeczy na stałe. Może nie zgodziłaby się na kupowanie ton jakichś bezsensownych gratów, ale cztery pudła dorobku życiowego to faktycznie niewiele, mogłaby na przykład zdwukrotnić tę liczbę - tak na dobry początek. Spacerowałyby po pięknych parkach, trzymając się za ręce. June miałaby na sobie obcisłe doły i mocne góry, bo sama kurtka to trochę za mało, a Tiffany nosiłaby piękne, zwiewne sukienki. Wyglądałyby razem pięknie na każdym zdjęciu, zorganizowałyby ślub w jakimiś egzotycznym miejscu i nigdy nie miałyby dzieci, bo byłby zbyt zajęte swoimi sprawami. No czekało je życie perfekcyjne, June nie miała co do tego wątpliwości. Typiara musiała być równie pierdolnięta, co April, skoro rysowała w głowie takie scenariusze po tak krótkiej rozmowie z kimś w barze. Powinny pewnie pójść do Love is Blind, to program perfekcyjny dla jednej i drugiej.
— Dla mnie żadna, ale wiele kobiet ceni sobie wygodę szerokich łóżek i miękkich pościeli ponad szybkie zrealizowanie własnych potrzeb. — Brzmiała, jakby mówiła z własnego doświadczenia. Pewnie poderwała kiedyś taką w innym barze i musiała się porządnie postarać, by laska była chętna do rozkładania nóg po odkryciu dostatecznie komfortowych warunków. June to jednak wytrwała i ambitna dziewczyna, była gotowa się postarać dla potencjalnej partnerki. Na szczęście Tiff nie przejmowała się takimi sprawami i była dużo łatwiejsza niż próbowała pokazywać na prawo i lewo!
Rzuciła tylko krótkie spojrzenie, by ogarnąć pomieszczenie, w którym się znalazły. W środku nikogo nie było, a to najważniejsze. No dobrze, może ktoś był w kabinach, ale tym się będą martwić później. Całość nie wyglądała źle. Nie były to luksusy i jedwabie, ale nie śmierdziało na kilometr i nie wyglądało na miejsce, w których wycina się ludziom nerki wbrew ich woli, a to już bardzo dużo jak na miejskie standardy.
— Tak naprawdę jestem tylko projekcią astralną zesłaną ci przez bogów przyjemności, żebyś się we mnie zauroczyła po tej rozmowie i dała się przelecieć. Rozpłynę się w niebycie, gdy tylko wzejdzie słońce — wyjaśniła cicho, nie chcąc, żeby ktoś nieproszony je teraz podsłuchał. Mówiła przecież bardzo ważne rzeczy! Pewnie musiałaby zabić każdego nieproszonego, kto tylko wpadłby tu między te wszystkie informacje. Kto wie, może wcale nie zmyślała? Przy tej kobiecie czuła się tak niesamowicie, że równie dobrze całość mogła być wyłącznie wytworem wyobraźni jakiegoś wariata. June wsunęła palce w jej włosy i odchyliła szyję, oferując dużo lepszy dostęp do nagiej skóry, ale coś ją jednak rozproszyło. Z pierwszej kabiny dobiegł dźwięk spuszczanej wody. Złapała Tiff za rękę i pociągnęła za sobą do ostatniej, przy której zielony kolor przy zamku jasno sygnalizował, że powinna być bezpiecznym wyborem. Zatrzasnęła za nimi drzwi, gdy tamte skrzypnęły, wypuszczając kogoś ze środka. Przyłożyła palec do ust, nakazując Tiffany na razie być cicho. Nie mogą dać się wykryć. Nigdy nie wiadomo, czy obok nie sikała akurat jakaś agentka CIA. June bardzo chciała pomóc Tiff skupić się na czymś innym niż krążąca przy umywalkach agentka specjalna, więc natychmiast sięgnęła do zapięcia jej spodni. Dla Tiffany to pewnie pierwsza taka niebezpieczna sytuacja, miała prawo się stresować. Dobrze, że June była taka odważna! I bezczelna, bo nie minął nawet porządny moment, jak naprała na nią mocniej, przyciskając plecami do bocznej ściany kabiny, wsuwając dłoń między jej uda. Przylgnęła wargami do odkrytej skóry na dekolcie Tiff, przesuwając palcami po materiale jej bielizny,
Chcę wiedzieć jak to jest z tobą się przespać
— Dla mnie żadna, ale wiele kobiet ceni sobie wygodę szerokich łóżek i miękkich pościeli ponad szybkie zrealizowanie własnych potrzeb. — Brzmiała, jakby mówiła z własnego doświadczenia. Pewnie poderwała kiedyś taką w innym barze i musiała się porządnie postarać, by laska była chętna do rozkładania nóg po odkryciu dostatecznie komfortowych warunków. June to jednak wytrwała i ambitna dziewczyna, była gotowa się postarać dla potencjalnej partnerki. Na szczęście Tiff nie przejmowała się takimi sprawami i była dużo łatwiejsza niż próbowała pokazywać na prawo i lewo!
Rzuciła tylko krótkie spojrzenie, by ogarnąć pomieszczenie, w którym się znalazły. W środku nikogo nie było, a to najważniejsze. No dobrze, może ktoś był w kabinach, ale tym się będą martwić później. Całość nie wyglądała źle. Nie były to luksusy i jedwabie, ale nie śmierdziało na kilometr i nie wyglądało na miejsce, w których wycina się ludziom nerki wbrew ich woli, a to już bardzo dużo jak na miejskie standardy.
— Tak naprawdę jestem tylko projekcią astralną zesłaną ci przez bogów przyjemności, żebyś się we mnie zauroczyła po tej rozmowie i dała się przelecieć. Rozpłynę się w niebycie, gdy tylko wzejdzie słońce — wyjaśniła cicho, nie chcąc, żeby ktoś nieproszony je teraz podsłuchał. Mówiła przecież bardzo ważne rzeczy! Pewnie musiałaby zabić każdego nieproszonego, kto tylko wpadłby tu między te wszystkie informacje. Kto wie, może wcale nie zmyślała? Przy tej kobiecie czuła się tak niesamowicie, że równie dobrze całość mogła być wyłącznie wytworem wyobraźni jakiegoś wariata. June wsunęła palce w jej włosy i odchyliła szyję, oferując dużo lepszy dostęp do nagiej skóry, ale coś ją jednak rozproszyło. Z pierwszej kabiny dobiegł dźwięk spuszczanej wody. Złapała Tiff za rękę i pociągnęła za sobą do ostatniej, przy której zielony kolor przy zamku jasno sygnalizował, że powinna być bezpiecznym wyborem. Zatrzasnęła za nimi drzwi, gdy tamte skrzypnęły, wypuszczając kogoś ze środka. Przyłożyła palec do ust, nakazując Tiffany na razie być cicho. Nie mogą dać się wykryć. Nigdy nie wiadomo, czy obok nie sikała akurat jakaś agentka CIA. June bardzo chciała pomóc Tiff skupić się na czymś innym niż krążąca przy umywalkach agentka specjalna, więc natychmiast sięgnęła do zapięcia jej spodni. Dla Tiffany to pewnie pierwsza taka niebezpieczna sytuacja, miała prawo się stresować. Dobrze, że June była taka odważna! I bezczelna, bo nie minął nawet porządny moment, jak naprała na nią mocniej, przyciskając plecami do bocznej ściany kabiny, wsuwając dłoń między jej uda. Przylgnęła wargami do odkrytej skóry na dekolcie Tiff, przesuwając palcami po materiale jej bielizny,
Chcę wiedzieć jak to jest z tobą się przespać