Strona 5 z 5

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: pn cze 22, 2026 10:18 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Madox też wolałby smarować Pilar, tylko, że może rzeczywiście ten masaż dobrze jej zrobi? Pozwoli się wyluzować przed tym co szykowali na później? I skoro Diego to robił tak zajebiście...
Oczywiście, że spojrzał w tamtym kierunku, kiedy Yvonne parsknęła śmiechem i złapał nawet na chwilę spojrzenie Pilar, ale blondynka już nachylała się do niej, a zresztą Theresa akurat sunęła paznokciami po jego klacie.
- Pewnie taki tatuaż to mega boli, jak go robią - zagadała, ale Madox pokręcił głową, że nie. Może nawet coś by powiedział, bo już otworzył usta, tylko tym razem śmiechem parsknęła Pilar, a potem wszyscy się na niego obejrzeli, a Madox aż zmrużył powieki.
- Chyba jej dobrze zrobił... - rzuciła Theresa, a Madox zaraz na nią spojrzał.
- Co? - od razu wypalił, ale Theresa przecież mu to wyjaśniła.
- No Diego Pilar, zobacz jaka wesoła - rzeczywiście kurwa, na niego to fuczała, a tu proszę jaka wesoła, Madox aż się skrzywił, a jego spojrzenie momentalnie pociemniało. Już z powrotem ruszył się w kierunku Pilar, tylko teraz zatrzymała go Letty, z którą w sumie... dobrze mu się gadało, więc pomógł jej z olejkiem, a że się cały przy tym upierdolił i potem ona musiała pomóc jemu. No to przecież było dla niego typowe. Czysty Madox to chyba smutny Madox, on nie jak z krwią na rękach, albo koszuli, to z resztkami jedzenia na koszulce, albo brodzie. A teraz z tym olejkiem nawet na spodniach.
- Dobra chuj, czekaj, ściągam to - wstrzymał Letty, która już mu wysmarowała klatę, a zaraz rzeczywiście odpinał swoje spodnie, żeby je z siebie zrzucić, no bo skoro mieli się opalać, to raczej nie w ciuchach, a zresztą wszyscy już zdążyli się porozbierać... Oprócz Diego, na szczęście. Ale ten zaraz parsknął śmiechem, a Letty się na niego obejrzała. Madox za to prawie wypierdolił się o spodnie, bo się zaczepił. Ale udało mu się utrzymać równowagę, jeszcze go trochę przytrzymała Letty opierając mu znowu rękę na brzuchu.
Doszła?, kiedy to słowo z ust Stewart wybrzmiało między piosenkami, to Madox znowu ruszył się z miejsca, bo jak kurwa doszła? Zaraz Diego dojdzie, jak się nakryje nogami, kiedy mu wypierdoli...
Tak... Madox i Pilar na orgii. Co mogłoby pójść nie tak?
Znowu się wyrwał, tylko Letty już przed nim kucała i smarowała go po brzuchu zatrzymując w miejscu.
- Czekaj jeszcze tu... - rzuciła, ale Madox tylko spojrzał na nią krzywo z góry - nierówno się potem opalisz i będziesz płakał, że już nie jesteś takie ciacho - zaśmiała się, a Madox wywrócił oczami.
- Zawsze się równo opalam i zawsze kurwa jestem ciacho - i już znowu się chciał ruszyć, ale Letty odwróciła go do siebie tyłem i pochyliła się nad jego tatuażami na plecach, zaciskając palce na gumce jego spodenek, żeby go znowu przytrzymać w miejscu.
- Ale zajebiste, te konie i Don Juan... Taki jesteś Don Juan Madox? - klepnęła go gdzieś na dole pleców, a zaraz wyjrzała na niego do przodu.
- Wiadomo, tu żadna dziara nie jest przypadkowa... - może by jej nawet o nich opowiedział, zwłaszcza, że Letty już mu wcierała w plecy ten olejek i sunęła paznokciami po jego rozgrzanym karku, ale znowu usłyszeli jakieś śmiechy na leżaczkach. Madox trochę napiął mięśnie na plecach, akurat kiedy Diego się na niego obejrzał.
No straszny, nie ma co. Jakiś kark z tatuażami.
Noriega też się obejrzał przez ramię, ale wtedy Pilar wylądowała na leżaku, a Diego koło niej, i wtedy to on już się wyrwał Letty, nawet mimo tego, że zarysowała go paznokciem gdzieś na plecach. Nawet go to jakoś nie ruszyło, chociaż dziewczyna jeszcze powiodła za nim spojrzeniem. Trochę zawiedzionym chyba.
Ale Madox już stanął nad leżakiem, na którym robili sobie dobrze, ręce skrzyżował na piersi, uwydatniając tatuaże i mięśnie, które od tego olejku, to idealnie rysowały się pod skórą. Aż Yvonne kiedy przesunęła po nim spojrzeniem, to westchnęła sobie pod nosem. Bo może Diego był przystojny, ale jednak przy Madoxie wypadał trochę... blado.
- Co robicie? - rzucił niby spokojnie Noriega, ale jego ciemne spojrzenie zatrzymało się na twarzy Stewart, na jej ciemnych oczach. Diego się chyba trochę wystraszył, bo zaraz zabrał ręce, a Yvonne poderwał się z miejsca i zaraz zacisnęła palce na ramieniu Madoxa, spojrzała na jego rękę.
- Masaż - rzuciła wesoło - mój chłopak jest masażystą i pokazał Pilar taki jeden trik... - mówiła i sunęła palcami po jego ramieniu, a Diego się uśmiechnął.
- Żeby... napięcie trochę ustąpiło - wyjaśnił i już wstał wycierając resztki olejku o swoją chudą klatkę piersiową.
I chociaż Yvonne jeszcze przesunęła palcami po mięśniach Madoxa, to zaraz wyrwał się do Diego, żeby wsunąć mu ręce pod koszulę i się do niego przytulić - to teraz moja kolej, ale może chodźmy tam trochę z boku - zaczepiała Diego, a zraz rzeczywiście ciągnęła go za rękę na bok łódki, a przy okazji zabrała ze sobą olejek, którym jeszcze przed chwilą Diego smarował Pilar.
- Tak dobrze ci zrobił Diego? Zeszło napięcie? - Madox kucnął przy Pilar, żeby złapać jej spojrzenie, a zaraz się wepchnął koło niej na leżak, przesuwając ją tyłkiem, złapał ją za biodro, żeby jej nie zrzucić - a już miałem cię wziąć tam gdzieś z boku, albo kurwa na dziobie... Albo gdziekolwiek - powiódł spojrzeniem za Yvonne i Diego. I czy... on naprawdę nie był zły?
Nie obraził się i nie robił żadnej akcji, i sceny zazdrości?
Podmienili go, czy rzeczywiście ostatnio już to odpowiednio przepracowali?
Utkwił ciemne spojrzenie w pięknych, czekoladowych oczach swojej narzeczonej, a wytatuowanymi palcami przesunął po jej biodrze i udzie - chcesz drinka? To poproszę Letty, żeby nam zrobiła, robi zajebiste mohito - zapytał, bo on mógł się napić, zresztą zostawił gdzieś swoją szklankę, chyba przy barze... Koszulę i spodnie zresztą też. Gdzieś po drodze.
Letty rzeczywiście stała przy barze w towarzystwie Marii i Theresy, robiły drinki i żywo o czymś dyskutowały, oglądając się co rusz, to na resztę panów, to na Madoxa i Pilar.
Ciekawe o czym gadały.

Te hizo tanto bien Diego? ִֶָ. ..𓂃 ࣪ ִֶָ🦋་༘࿐

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: wt cze 23, 2026 11:00 am
autor: Pilar Stewart
Diego wiedział, jak masować.
To nawet nie podlegało jakiejkolwiek dyskusji. Jego palce zacinały się na samych strategicznych miejscach. Nie było w tym przypadku, czy jakiegoś dwuznacznego smyrania. Po prostu ją masował, jak na fizjoterapeutę przystało. A najlepsze w tym wszystkim było to, że to… naprawdę zdawało się działać. Pilar jeszcze wchodząc na jacht była kurewsko pospinana. Całe napięcie w ciele sprawiało, że bolały ją mięśnie, która jakoś ciężej się toczyła, a i humor się jej kompletnie skwasił. Teraz, kiedy latynos urabiał jej czułe punkty, Stewart czuła, jak to wszystko faktycznie odpuszcza. I dobrze, że miała przymknięte oczy i nie patrzyła za plecy Diego, bo pewnie jakby zobaczyła sposób, w jaki Lettie obmacuje Noriegę i klepie go prawie po tyłu, to cała praca Diego poszłaby się j e b a ć. A tamto proszę, Pilar trochę sobie pomruczała pod nosem i pokręciła się na leżaczku, kiedy mężczyna przyciskał jej palce do miednicy.
Otworzyła oczy dopiero kiedy słońce zasłonił jej jakiś wielki cień. Pierwsze podniosła jedną powiekę, a zaraz drugą, gdy okazało się, że powoderem był nie kto inny jak jej przyszły maż we własnej osobie, który w końcu raczył się do niej pofatygować. Otworzyła usta, żeby mu odpowiedzieć co robili, ale ubiegła ją Yvonne, tłumacząc Noriedze, że masaż, bo przecież Diego był zajebistym fizjoterapeutą i doskonale wiedział co i gdzie ucisnąć, żeby było przyjemnie.
Wiesz… — zaczął masażysta, zadzierając nieco głowę w stronę Madoxa. — Kobiece potrzeby też są ważne — wyjaśnił mu pięknie, przy okazji wstawania, bo skoro mięśniak z tatuażami już się nad nim nachylał, Diego chyba stracił ochotę na dalsze masowanie. Nie zmieniało to faktu, że pięknie zasugerował Noriedze, jak ważny był też orgazm Pilar. Aż Stewart pokiwała głową, patrząc wymownie na swojego przyszłego męża. — Napięcie u kobiet zupełnie inaczej się rozchodzi niż u nas. Często siada in ma hormony, i potem może być ciężko… — zaczął mu wszystko tłumaczyć, Yvonne kiwała głową, że się z nim zgadza, a Pilar za to się zaśmiała.
No właśnie, słyszałeś? — też go zaczepiła. Niech wie chłopak, żeby potem się nie dziwił, że była nadąsana. Chociaż prawda była taka, że Pilar miała pełną świadomość tego, że to co stało się pod prysznicem było w większości jej winą. Po pierwsze powiedziała mu, że nic dzisiaj nie dostanie, po drugie pozwoliła mu się nakręcić, a po trzecie zrobiła mu dobrze przez co sama prawie doszła. A to że nie starczyło dla niej czasu było jedynie wypadkiem przy pracy. No ale przecież się nie przyzna, tak? Szczególnie teraz, kiedy na nowo było jej dobrze, a Diego jeszcze siadał na Noriedze za niespełnianie jej zachcianek. Nagle Pilar miała świetny humor! A kiedy została sama z Madoxem tym bardziej. Pozwoliła mu się wcisnąć na swój leżak, poprawiając się w jego ramionach.
Tak dobrze ci zrobił Diego?
Tak — przekręciła głowę, żeby gdzieś przez powłokę okularów przeciwsłonecznych złapać jego spojrzenie. — Zajebiście dobrze — dodała już bardziej, żeby go zaczepić, chociaż prawda była taka, że faktycznie całe napięcie zeszło z jej ciała. Zaraz jednak sięgnęła do jego twarzy i podniosła jego okulary, żeby spojrzeć w ciemne oczy. — Ale do ciebie i tak nie ma podjazdu — wyznała, patrząc mu głęboko w oczy, a potem opuściła mu z powrotem oksy i sama przekręciła się w stronę słońca. Taka była prawda. Diego po prostu ją fajnie wymasował, ale jednak Madox… on najlepiej wiedział, jak spuścić z niej napięcie i to w taki sposób, że przez następne kilka godzin nie potrafiła myśleć o niczym innym, tylko tym jak idealny był. Jaką była szczęściarą, że go miała. Zaśmiała się na to, że chciał ją wziąć gdzieś z boku.
Jesteś pewien? — prychnęła, zadzierając lekko głowę w stronę baru. — Weź tylko zobacz jak Theresa się tu patrzy. Jestem przekonana, że spróbowałbyś mnie wziąć na stronę, a ona już by się chowała za masztem, żeby nas podglądać i pilnować, czy nie świntuszymy przed ślubem — pojebane to było. Chore nawet, to na jakiej misji Theresa była, by zachować czystość Stewart. Z jednej strony było to śmieszne, a z drugiej kurewsko irytujące. Prawie tak irytujące jak Letty, która robiła zajebiste Mohjito.
A co jeszcze zajebistego robi? — rzuciła niby luźno, ale oczami i tak przewróciła, przekręcając delikatnie głowę w jego kierunku. Niby nie była zazdrosna, wiedziała, na czym stali z Madoxem, a jednak to chyba było silniejsze od niej. — Byłaby wielka szkoda, jakby ktoś jej połamał te paznokietki, którymi cię tak drapała po plecach — dodała wymownie. I tak wersję light, bo w tej zaawansowanej zamiast słowa paznokietki chciała powiedzieć ręce. Oczywiście Pilar krzywdy by jej nie zrobiła, ale pogadać sobie mogła. Chociaż kto ją tam wie. — Ma szczę…
O jezu, delfiny!! — wydarła się Yvonne, gdzieś przy dziobie, a Pilar od razu poderwała się z leżaczka i otworzyła szerzej oczy. Jej reakcja była trochę jak małego dziecka, troche nad wyraz, ale z drugiej strony, ona pierwszy raz była na porządnych wakacjach. I może widzieli delfiny czy tam syrenki w meksyku pod wodą, ale przecież to było tylko na ułamek sekundy i ona wtedy bardziej skupiła się na swoim ataku paniki niż widokach.
Zaraz wracam — rzuciła tylko i już zerwała się z leżaka, prawie potykając od nogi Noriegi. — Albo chodź też — poprosiła go. Pewnie na Madoxie nie robiły aż takiego wrażenia, ale i tak chciała go zaprosić, chociaż jeśli chciał sobie poleżeć to też było okej. Pilar po prostu dała długą do przodu jak jakiś dzieciak. Fascynujące było to, że chwile temu potrafiła z lekkością mówić, jakby porywy wała lasce paznokcie z dłoni, a po chwili ekscytować się na punkcie delfinów. Ale były p i ę k n e jak się zaraz okazało. Na tle błękitnej wody, płynące w stadzie, podskakując nad wodą, jakby robiły dla nich jakiś prywatny pokaz.
Niesamowite!! — krzyknęła Maria, przechylając się nad barierką. — A patrzcie na tamtego drugiego, który… — no i kurwa nie dokończyła. Bo co? Bo tak się wychylała, że zaraz wywinęła orła i poleciała prosto do wody. Yvonne krzyknęła przerażona, a Juan od razu zaczął się rozbierać, żeby wskoczyć za swoją dziewczyną. No tylko zatrzymał się przy wancie i też się wychylił, a potem nerwowo spojrzał po wszystkich zgromadzonych.
Kurwa, wiecie, bo ja to się chyba boje takiej otwartej wody — wyznał nagle. — Normalnie pływam tylko na basenie… — nawijał, jakby miał całą wieczność, a jego dziewczyna wcale nie była kurwa za burtą.

¡Hombre al agua! ﹏𓊝﹏☼ ﹏

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: wt cze 23, 2026 1:03 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Madox aż uniósł jedną brew i spojrzał jakoś spod byka na Diego, kiedy ten zasugerował mu, że kobiece potrzeby też są ważne. Jakby on się z tymi Pilar nie liczył. A prawda jest taka, że pierwszy raz się chyba właśnie liczył, bo zazwyczaj miał to gdzieś. No i też chciał jej pomóc pod prysznicem rozładować napięcie, a ona go odepchnęła. Wywrócił oczami.
- Jeszcze się zastanowię czy ci jebnąć za to, że zaspokoiłeś potrzeby mojej narzeczonej Diego, ale dzięki za radę - rzucił, a Diego się trochę spiął, zaraz będzie musiał sobie sam zrobić masaż na rozluźnienie, albo Yvonne mu zrobi, chociaż ona się trochę nawet uśmiechnęła i już ciągnęła swojego chłopaka na bok. A Madox tylko odprowadził ich spojrzeniem. Oni to się raczej nie polubią, co było dziwne, bo przecież Noriega to raczej ze wszystkimi się dogadywał, co prawda miał też swoich wrogów, ale jednak to już ktoś musiał mu zajść za skórę. Może Diego zaszedł tymi dobrymi radami.
- Nie reflektuje twoich potrzeb? Nie zaspokajam ich? Nie są dla mnie ważne? - musiał jej zapytać, kiedy już wpakował się na leżak koło Pilar. Bo Madox był jaki był, i zawsze swoje potrzeby seksualne stawiał na pierwszym miejscu, rządził się i wymagał. Ale dla Stewart się starał, a tu wychodzi na to, że chyba jakoś słabo.
I nawet kurwa jakiś Diego mu to wytknął, aż jeszcze spojrzał w tamtym kierunku, jebnąłby mu, już nawet nie za ten masaż, ale za ten tekst. Tylko, że tym razem się powstrzymał i objął ramieniem Pilar sunąc palcami gdzieś po jej biodrze, no i pytał czy Diego rzeczywiście zrobił jej tak dobrze.
Skrzywił się kiedy padło to tak i spojrzał na nią spod ciemnych okularów.
Zajebiście dobrze, znowu się skrzywił i nawet zmrużył powieki, co mogła widzieć, kiedy sięgnęła do jego okularów, nawet się jej odsunął, obrażony może? Ale i tak mu je ściągnęła, a zaraz te piękne, duże oczy zawiesiła na tych jego - no nie wiem... Może Diego lepiej się zna na potrzebach kobiet, a ja się chuja znam - strzelił oczami w niebo, a zaraz poprawił okulary, kiedy mu je oddała, poprawił się też koło niej na leżaku, a kiedy wypuścił mocno powietrze z płuc, to zagrało gdzieś na jej brzuchu, bo pochylił się w jej kierunku. I zaraz nawijał, że jednak może by spróbował i wziął ją gdzieś na bok, ale kiedy zwróciła uwagę na Theresę to aż parsknął.
- Może się patrzy bo chciałaby jednak dołączyć, podobały jej się tatuaże, ten z lwem - uśmiechnął się delikatnie i tym razem to on zaczepiał Pilar. Ale tego przytyku z Letty w ogóle nie załapał - a nie wiem... Może cuba libre? Mogę jej zapytać - odpowiedział zaraz, a kiedy Pilar powiedziała o tych paznokciach, to odwrócił się do niej plecami spoglądając na nią przez ramię - zobacz jak mnie drapnęła - no miał tam jakąś świeżą małą szramę... A po ostatniej nocy ze Stewart pełno jeszcze takich, które zbladły, ale też były widoczne.
Może powiedziałby coś jeszcze, zasugerował, że chyba powinna mu pokazać wersję hard znaczenia terytorium, ale wtedy Yvonne krzyknęła, że to delfiny, a Madox też zaraz się ruszył. Jeszcze spojrzał w te duże, piękne oczy swojej narzeczonej, a potem się zaśmiał, kiedy tak szybko zbierała się z leżaka - no idę, przecież to delfiny... - a oni to oboje byli jak dzieci. Pewnie gdyby Yvonne krzyknęła, że lody, to oni też byliby pierwsi. Noriega oparł się o barierkę obok Pilar, obserwując ten spektakl, który zrobiły dla nich delfiny, nawet się trochę połasił do Stewart obejmując ją znowu ramieniem.
- Zajebiste... Ile ich jest? - i nawet chciał policzyć, tylko, że wtedy usłyszeli to niedokończone zdanie Marii, jej pisk, a potem CHLUP. Madox od razu się wyprostował, ale, że Juan zaczął z siebie ściągać ciuchy, to postanowił się nie wtrącać. Tylko, że woda się wzburzyła a Marii wcale nie było widać, a do tego jej facet nagle stwierdził, że boi się otwartej wody, a Madox aż uniósł obie brwi i spojrzał na Pilar.
- Ja pierdole, wody się bać - pokręcił głową, a potem tylko zdjął swoje okulary, żeby dać je narzeczonej i ich nie utopić, bo były drogie. Nawet się nie zastanowił, tylko już wchodził na barierkę, żeby przejść na drugą stronę, a potem... wskoczyć do tej błękitnej, otwartej wody, prosto na główkę, bez cienia jakiegoś strachu. Woda się pod nim spieniła, a on zanurkował i zaraz wyciągnął Marię, która obpiła się wody, bo wciąż nią kasłała i pluła, panikowała, ale Madox przecież zaraz do niej nawijał, że spokojnie, a ona zawiesiła mu się na szyi, a zaraz cała się do niego przykleiła obejmując go też nogami. Nie płynęło się w ten sposób łatwo, ale Noriega dobrze pływał i nawet już sięgał do koła ratunkowego, które ktoś tam im rzucił w międzyczasie, tylko, że wtedy od oceanu poszła jakąś fala. Woda się wzburzyła, łodzią bujnęło, a oni zniknęli pod taflą i na powierzchni unosiło się przez chwilę tylko to pomarańczowe koło ratunkowe.
Na szczęście (dzięki kostki), zaraz oni też się wynurzyli i tym razem Madox już się złapał za koło ratunkowe. A Juan i Diego podciągnęli ich do drabinki. Noriega puścił przodem Marię jeszcze ją asekurując, a potem sam wszedł na pokład, trochę popluli jeszcze wodą, pokasłali. Juan doskoczył do Marii, żeby sprawdzić czy nic jej nie jest. Ale ona coś zaczęła opowiadać, że bała się, że się utopi, oddychała jeszcze szybko i żywo gestykulowała rękami, a potem zapytała swojego chłopaka dlaczego on za nią nie wskoczył.
- Bo Madox wyrwał się pierwszy... - skłamał, a Maria obejrzała się na Noriegę, który oparł się plecami o barierkę i akurat sobie poprawiał sznurek od spodenek, który mu się rozwiązał, albo Maria mu go rozwiązała, więc w pierwszej chwili to nawet tego nie załapał.

Por supuesto que quiero ver delfines contigo ⋆。𖦹 🌊˚ . 🐬𓇼 ˚。⋆

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: wt cze 23, 2026 6:37 pm
autor: Pilar Stewart
trigger warning
przekleństwa
Oczywiście, że zaspokajał jej potrzeby.
Przecież nawet mu to powiedziała. Robił to tak dobrze, jak nikt inny na całym, zasranym świecie. Nawet w łóżku nigdy nie odczuła, żeby Madox jakkolwiek chciał stawiać siebie na pierwszym miejscu i nie zwracał na nią uwagi. Zwracał. Zawsze. Za każdym razem ona czuła się dobrze zaopiekowana i nie tylko w strefach intymnych, ale przecież na codziennej płaszczyźnie również. Zawsze się troszczył o jej dobre samopoczucie, a przede wszystkim o jej bezpieczeństwo. I może kiedy to były jakieś ich powodu do kłótni, w Meksyku nawet mu to wygarnęła, ale to nawet nie tak, że faktycznie tak uważała, a po prostu była przytłoczona zaręczynami. Nikt nie dbał o nią tak, jak on. I Pilar naprawdę to doceniała. Po prostu czasami… oni musieli się poprzekomarzać. To już leżało w ich naturze.
Chociaż keidy mówiła, że powyrywałaby Letty wszystkie pazury z dłoni wcale się nie przekomarzała. Mówiła całkiem poważnie, bo ciemnoskóra koleżanka ewidentnie sobie pozwalała na za dużo, śliniąc się do jej faceta. A kiedy jak gdyby nigdy nic pokazał jej na plecach zadrapania, jakie po niej miał, wokół tych od Pilar…
Jeszcze raz cię dotknie, a ja ją kurwa podrapie — warknęła pod nosem, chociaż Madox mógł to dokładnie słyszeć, pewność w głosie Stewart również. Bo co to miało być? Jakieś kurwa smyranie? Zostawianie śladów? Jedną rzeczą było posmarowanie kogoś olejkiem, ale kurwa drapanie? Chyba kolejna rzecz, którą trzeba było dodać to listy zakazanej. I może nawet dodałaby coś jeszcze, jeszcze by się poprzekomarzali, ale wtedy Maria zawołała ich na delfiny, a oni jak dzieci, nie potrafili sobie odmówić.
Przysunęła się do swojego faceta, łapiąc się barierki i również wychylając, żeby dokładnie je policzyć. Tylko z liczenia też były nici, bo Maria tak je liczyła, że aż się wyjebała prosto do wody. I może to był pierwszy raz kiedy oni nie chcieli się mieszać? Na pokładzie było przecież tyle ludzi, był też Juan, jej narzeczony, a skoro narzeczony, to w ogień by pewnie za nią wskoczył. No tylko za okazał się, że wcale nie. Że Juan mocny to był tylko w słowach, bo jak przyszło co do czego to stanął przy wantach i stwierdził, że on się b o i. Pilar spojrzała na niego jak na debila.
Już zaczęła zrzucać z siebie klapki, żeby wskoczyć za kobietą, ale wtedy Madox wcisnął jej swoje okulary i skoczył na główkę. I kurwa dobrze, że to zrobił, bo Pilar przecież bała się nurkować, nie czuła się w tym komfortowo, a jednak była gotowa dla ludzkiego życia i tak to zrobić. Jak widać nie każdy miał taki instynkt potrzeby pomocy innym. Nawet nie zdążyła dobrze zacisnąć pałcy na okularach Noriegi, a już wciskała je w ręce Letty, bo Samoa pobiegła po koło ratunkowe. Oczywiście jak na złość było przywiązane tak, że nie dało się go ściangąć, co trochę mijał się z całym celem KOŁA RATUNKOWEGO, ale finalnie się jej udało. Przywiązała jedną stronę linki do jakiegoś metalowego elementu a potem rzuciła kołem mniej więcej w miejsce, w którym się znajdowali.
Tylko wtedy przyszła większa fala i na moment zmiotła ich z planszy. Stewart aż wstrzymała oddech, czując, jak jej ciało w ułamku sekundy zalewa fala gorąca. Od razu wyrwała się do przodu, gotowa tam wskoczyć i ich szukać, ale w ostatniej chwili przytrzymał ją Ravi.
Czekaj — mruknął spokojnie, zaciskając rękę na jej pasie, podczas gdy Stewart zaczęła się szarpać.
Puszczaj mnie — warknęła i odwinęła mu się, uderzając go łokciem gdzieś w biodro. Ravi syknął i faktycznie zluźnił uścisk. Tylko wtedy Madox faktycznie wypłynął nad powietrznie wraz z Marią, a ona przytrzymała się wanty, hamując przed skokiem. Zrobiła miejsce Juanowi i Diego, żeby ich wciągnęli przy drabince, a sama stanęła z boku.
Kiedy tylko Madox stanął na łodzi, chciała do niego podejść, ale tam już zebrały się wszystkie dziewczyny, zachwycając tym, jaki to Noriega był dzielny i nieustraszony. A potem jeszcze Maria rzuciła mu się na szyję i zaczęła dziękować. Oczywiście każdy popatrzył po sobie, gdy Juan oznajmił, że chciał skakać, ale nie było mu dane, ale chyba nikt nie miał serca uświadamiać Marii, jakiego miała ciotę a nie faceta.
Ale mi przywaliłaś — Ravi zaśmiał się gdzieś za jej uchem, akurat gdy Madox do nich podszedł. Faktycznie miał na biodrze czerwone ślad, pod którym już robił się delikatny siniak.
Kurwa, przepraszam — Stewart podrapała się po głowie i uśmiechnęła pokrzepiająco.
To nic, ale nie spodziewałem się, że kobieta może mieć tyle siły — aż spojrzał jakoś wymownie na Noriegę. Może zastanawiał się, czy on też dostawał podobny łomot? Teresa też się przysunęła bliżej i nachyliła z stronę Madoxa, żeby mu nieco naświetlić sytuacje.
Chciała się wyrwać do wody, jak przykryła was fala — wyjaśniła spoglądając ukradkiem na Stewart. — Ravi ledwo ją utrzymał. Jak to nie jest miłość do grobowej deski, to ja nie wiem co! — dodała z jakimś takim poruszeniem. Aż złapała się na moment za pierś i pokręciła głową. — Musze to użyć w mojej nowej powieści! — krzyknęła zadowolona i zaraz sobie pobiegła gdzieś na bok, żeby złapać za telefon i chyba spisać cały pomysł inspirowany scenką, która przed chwilą miała miejsce. Stewart odprowadziła ją wzrokiem, ale zaraz wzruszyła ramionami, kiedy mężczyźni na nią spojrzeli.
No co ja poradzę — wzruszyła ramionami. — Gorsze rzeczy dla niego robiłam — puściła Noriedze oczko, bo tylko oni tak naprawdę wiedzieli, jak wiele już przeszli. W końcu jakby na to nie spojrzeć, to dla bezpieczeństwa Madoxa zabiła nawet człowieka, kiedy Pablo w niego celował. I pewnie zrobiłby to jeszcze ze sto razy, gdyby tylko musiała. Nie wstydziła się tego i nie żałowała. Wszystko by dla niego zrobiła. Szkoda tylko, że Raviemu się przy tym oberwało.
Przyniesiemy ci na to lód — oznajmiła, wskazując na sianka malującego się na skórze. — Mój narzeczony i tak miał mi zrobić drinka — bo na pewno nie żadna Sretty, która drapała swoimi szponami na lewo i prawo. Złapała Noriegę za rękę i pociągnęła w stronę barku, który o dziwo był pusty, bo wszystkie dziewczyny skupiły się na Marii, która zaczęła opowiadać o tym jak przerażona była w wodzie i jak silny był Madox.
Kurwa, rzuciłabym takiego faceta na jej miejscu — rzuciła luźno, kiedy już stali sami przy barku. Sięgnęła po lód i zaraz zaczęła szukać ścierki, żeby trochę kostek wrzucić dla Raviego. Resztę podsunęła Madoxowi do drinków. — Dobrze, że mój jest taki zajebiscie nieustraszony… — przysunęła się do niego bliżej i zaraz wcisnęła pomiędzy jego mokre, nagie ciało a blat, na którym kroił jakąś limonkę. — Niby diabeł, a pierwszy wyrywa się do pomocy — wodziła spojrzeniem po jego twarzy, w końcu zatrzymując je na pięknych, czekoladowych oczach, podczas gdy ścierke z lodem na moment przystawiła do jego rozgrzanej klatki piersiowej, do miejsca, gdzie chowało się to równie piękne, kurewsko dobre serce.

Es como un demonio, pero es el primero en salir corriendo a ayudar