i'm a million bucks on a queen motel bed
: pn wrz 07, 2026 7:25 pm
Nawet gdyby w chwili zaginięcia drogocennego diademu była w loży, nie pomyślałaby o tym, żeby zerwać go z głowy Ruby. Po co miałaby to robić? Za to, że kiedyś kupiła Evinie babeczkę? Właściwie zupełnie zapomniała, że dyspozytorka kiedykolwiek durzyła się w detektywce. W tym momencie wydawało jej się to równie niedorzeczne, co cała obecna sytuacja. Dlaczego właściwie próbowały się w to angażować? Nie lepiej było wrócić do baru? Czy nie wystarczyło, że Miller za niewinność oberwała z łokcia w twarz i nazajutrz obudzi się z pizdą pod okiem?
Trzeźwa koronerka na pewno zarządziłaby powrót do pokoju i uznała, że cała sprawa nie jest warta zachodu. Zjarana jak bąk koronerka była jednak innego zdania. Jej analityczny umysł właśnie podsunął jej rozwiązanie, dzięki któremu będą mogły znaleźć sprawczynię całego zamieszania. Czy to nie było genialne? Przecież aż prosiło się o zastosowanie tej metody w praktyce. Swanson powinna prosić ją o rady w śledztwach wyłącznie wtedy, kiedy Zaylee była w takim stanie. Najwyraźniej właśnie wtedy jej mózg działał na jeszcze wyższych obrotach.
Żona od razu podchwyciła jej pomysł. Nic dziwnego, przecież był doskonały. Dopaliła swojego skręta i wcisnęła niedopałek do popielniczki. Pomachała mu jeszcze na pożegnanie, obiecując się jeszcze wróci. Jak to w ogóle możliwe, że ani Evina, ani Lewis nie czuły skutków THC? Na to też nagle wszystkie były odporne? Dziwna sprawa. Miller czuła, jak jej powieki robią się coraz cięższe. Teraz prawie w ogóle nie miała oczu. No i miała wrażenie, że unosi się kilkanaście centymetrów nad chodnikiem. Z kolei jej mózg zmienił się w jedną, gęstą papkę. Pragnę przypomnieć, że każda z nich wypaliła po całym blancie, a nie że ściągnęły z jednego po dwa buszki.
Weszła do środka i stanęła naprzeciwko kobiet, które na polecenie Swanson posłusznie zaczęły się gromadzić w loży i ustawiać w rzędzie. Doskonale!
— Skupcie się teraz — odezwała się, kiedy już wszystkie znalazły się w jednym miejscu. — To bardzo ważne. Jesteście skupione? Zaraz, co ja tam... A tak! Ruby powiedziała, że będzie potrafiła rozpoznać złodziejkę po piersiach, ale musi was wymacać — wyjaśniła pokrótce, po co się tutaj zebrały.
— Nie będę dawać jej się macać po cyckach! — zaprotestowała natychmiast Janet, krzyżując na swoich ręce w geście protestu.
— A co? Masz coś do ukrycia? — Agnes posłała jej podejrzliwe spojrzenie.
— Nie, nie mam. Po prostu to naruszanie prywatności, nie uważacie? — popatrzyła po innych konietach, które po kolei zaczęły wzruszać ramionami.
Zaylee przyklasnęła w dłonie i poklepała Ruby po plecach.
— No już nie dramatyzujcie. Zapewniam, że to potrwa zaledwie chwilę. Możesz przystąpić do działania. Śmiało — zwróciła się do dyspozytorki, która odchrząknęła i zaszła panie od tyłu, chcąc przymierzyć się do pierwszego chwytu.
Evina J. Swanson
Trzeźwa koronerka na pewno zarządziłaby powrót do pokoju i uznała, że cała sprawa nie jest warta zachodu. Zjarana jak bąk koronerka była jednak innego zdania. Jej analityczny umysł właśnie podsunął jej rozwiązanie, dzięki któremu będą mogły znaleźć sprawczynię całego zamieszania. Czy to nie było genialne? Przecież aż prosiło się o zastosowanie tej metody w praktyce. Swanson powinna prosić ją o rady w śledztwach wyłącznie wtedy, kiedy Zaylee była w takim stanie. Najwyraźniej właśnie wtedy jej mózg działał na jeszcze wyższych obrotach.
Żona od razu podchwyciła jej pomysł. Nic dziwnego, przecież był doskonały. Dopaliła swojego skręta i wcisnęła niedopałek do popielniczki. Pomachała mu jeszcze na pożegnanie, obiecując się jeszcze wróci. Jak to w ogóle możliwe, że ani Evina, ani Lewis nie czuły skutków THC? Na to też nagle wszystkie były odporne? Dziwna sprawa. Miller czuła, jak jej powieki robią się coraz cięższe. Teraz prawie w ogóle nie miała oczu. No i miała wrażenie, że unosi się kilkanaście centymetrów nad chodnikiem. Z kolei jej mózg zmienił się w jedną, gęstą papkę. Pragnę przypomnieć, że każda z nich wypaliła po całym blancie, a nie że ściągnęły z jednego po dwa buszki.
Weszła do środka i stanęła naprzeciwko kobiet, które na polecenie Swanson posłusznie zaczęły się gromadzić w loży i ustawiać w rzędzie. Doskonale!
— Skupcie się teraz — odezwała się, kiedy już wszystkie znalazły się w jednym miejscu. — To bardzo ważne. Jesteście skupione? Zaraz, co ja tam... A tak! Ruby powiedziała, że będzie potrafiła rozpoznać złodziejkę po piersiach, ale musi was wymacać — wyjaśniła pokrótce, po co się tutaj zebrały.
— Nie będę dawać jej się macać po cyckach! — zaprotestowała natychmiast Janet, krzyżując na swoich ręce w geście protestu.
— A co? Masz coś do ukrycia? — Agnes posłała jej podejrzliwe spojrzenie.
— Nie, nie mam. Po prostu to naruszanie prywatności, nie uważacie? — popatrzyła po innych konietach, które po kolei zaczęły wzruszać ramionami.
Zaylee przyklasnęła w dłonie i poklepała Ruby po plecach.
— No już nie dramatyzujcie. Zapewniam, że to potrwa zaledwie chwilę. Możesz przystąpić do działania. Śmiało — zwróciła się do dyspozytorki, która odchrząknęła i zaszła panie od tyłu, chcąc przymierzyć się do pierwszego chwytu.
Evina J. Swanson