Strona 5 z 7

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 4:19 pm
autor: April Finch
Zmarszczyła nos, słysząc jej uwagę. Nie do końca o to jej chodziło. Znowu się nieco wyminęły. Starały się dogadać, ale jakimś cudem ciągle zbaczały z konkretnej ścieżki i trafiały na jakieś dziwaczne przeszkody, którymi w ogóle nie powinny się przejmować. Ale to nie było w stylu April. Ona przejmowała się zawsze i wszystkim. To było wyjątkowo uciążliwe i bardzo kłopotliwe, jeżeli chciało budować się zdrowe relacje. Miała nadzieję, że te rzeczy magicznie uciekną z jej organizmu w trakcie urlopu, który miał służyć relaksowi, ale to chyba nie do końca działało w ten sposób. Niestety.
— Nie mówię, że to nie jest wyjątkowe. Po prostu chciałam cię obdarować czymś, czego nie oferuję ci na co dzień — doprecyzowała ostrożnie. W jej głowie potrzebowały jednak fajerwerków, żeby narzeczona poczuła się wyjątkowa. Książka też była całkiem niezłym pomysłem na prezent, ale juz totalnie nie miała w sobie żadnej wyjątkowości i nie pokazywała zbyt dokładnie miłości, jaką obdarowywała strażaczkę. Po wyborze tytułu mogłaby co najwyżej popisać sie, jak dobrze ją zna, wpasowując się perfekcyjnie w jej gust, ale to wciąż za mało. Chciała dla niej jak najlepiej, żeby Darling nie miała żadnych wątpliwości, że nadal ją kocha.
Z pokoju do masażu wyszła bardzo zadowolona. Momentami było dziwnie, czasem trochę boleśnie, ale w gruncie rzeczy Barney wiedział, co ma robić, by wprowadzić jej ciało w tan relaksu. Czuła się rozluźniona i odprężona. Mogłaby równie dobrze położyć się teraz gdziekolwiek i po prostu zasnąć, ale przecież miały trochę inne plany. Na spanie znajdą jeszcze mnóstwo czasu.
— W piwie? Przecież będziemy po czymś takim śmierdzieć. Bez sensu. To może ta japońska kąpiel, skoro masaż był balijski? To jakiś substytut zwiedzania razem świata, nie uważasz? — zasugerowała. Ta wersja była nieco tańsza niż faktyczne odwiedzenie tych wszystkich krajów, więc na początek mogła wystarczyć! Teraz się trochę do tego przyzwyczają, a potem będą mogły jeździć razem wszędzie! Nie miała pojęcia, na czym konkretnie polega ta kąpiel, ale też nie chciała sprawdzać. Była gotowa się zaskoczyć.
— Chcesz poprosić na recepcji o narzędzia, a potem się z tym babrać? Ciekawą masz wizje urlopu, wiesz? No chyba że wzięłaś zestaw narzędzi ze sobą? — Pokręciła głową z rozbawieniem. To w ogóle nie byłoby dziwne. Teddy lubila przecież praktyczne rozwiązania i myślała o takich rzeczach. April do głowy by nie przyszło, by spakować kiedykolwiek i gdziekolwiek nawet taki drobiazg jak scyzoryk. Dobrze się pod tym względem uzupełniały. Nie chciała, żeby narzeczona musiała się wysilać w czasie swojego urlopu, ale też domyślała się, że zaraz zacznie ją zapewniać, że to żaden wysiłek. Ujęła jej twarz w dłonie i pocałowała ją, zanim wzięła ją pod rękę i skeirowała się w stronę basenów i innych pomieszczeń z kategorii łaźniowych, w których miały się teraz porządnie wymoczyć.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 5:08 pm
autor: teddy darling
Zupełnie nie rozumiała, o co chodziło narzeczonej. Głupotą byłoby jednak drążenie tematu i wypytywanie o szczegóły. Miały się w tym SPA odstresować, a nie dokładać sobie niepotrzebnych trosk. Po co, na co to komu? Wyjątkowość tamtych świąt miały już za sobą. Zostały miłe wspomnienia, a to przecież najważniejsze!
W porządku. Na pewno wymyślisz coś wspaniałego — posłała jej ciepły uśmiech. Nigdy nie wątpiła w inwencję twórczą April i zawsze była szczerze zachwycona jej pomysłami. Nawet jeśli czasami były kompletnie szalone i kończyły się w sposób, którego żadna z nich wcześniej nie przewidziała. Finch miała jednak coś takiego w sobie, że Teddy potrafiła zaufać jej nawet wtedy, kiedy sama nie do końca wiedziała, dokąd właściwie zmierzają. Wiedziała też, że April ją kocha i to w zupełności wystarczało. Pokazywała jej to każdego dnia na tysiąc różnych sposobów, więc Darling naprawdę nie potrzebowała kolejnych zapewnień w postaci wyjątkowych prezentów czy wielkich gestów.
Wystarczyło, że spędzą razem miło czas. Że będą miały chwilę tylko dla siebie, bez pracy, telefonów, pośpiechu i całej reszty rzeczy, które zwykle wpychały się między nie. To zresztą miały być pierwsze święta, które faktycznie przeżyją razem, a nie tylko wyskoczą na jarmark, cykną sobie kilka zdjęć w fotobudce i upiją się jakimś podejrzanym trunkiem, którego składu żadna z nich nawet nie próbowała sprawdzać. Może w tym roku zaproszą T&T na obiad? Albo Finchów. Albo jednych i drugich rodziców? Teddy skrzywiła się na samą myśl. Nie. To akurat był kiepski plan. Fatalny można by rzec. Jeśli chciały przeżyć święta w spokoju, nie powinny zapraszać pod jeden dach wszystkich osób, które potencjalnie mogłyby doprowadzić je do zbiorowego załamania nerwowego. Trzeba było wymyślić coś innego. Może wyjechać gdzieś na kilka dni? Albo zostać w domu, zrobić ogromne śniadanie, ubrać choinkę i spędzić cały dzień w piżamach? Ta ostatnia opcja brzmiała zdecydowanie najlepiej.
Już chciała sprawdzić, co właściwie wchodziło w skład japońskiej kąpieli, ale ostatecznie zrezygnowała. Też chciała mieć niespodziankę! Oby tylko nie cuchnęła jakimś alkoholem. A jeśli już, to niech przynajmniej będzie kosztował chorobliwą fortunę, skoro był wliczona w cenę pobytu. Nie po to człowiek płacił za cały pakiet, żeby potem moczyć się w wodzie z czymś, co równie dobrze mogła znaleźć w pierwszym lepszym sklepie monopolowym.
W takim razie mogę już odhaczyć Japonię z listy miejsc, które chciałabym zobaczyć — pokiwała energicznie głową.
Takie podróże zdecydowanie jej odpowiadały. Do tego wystarczyło jeszcze wygooglować kilka zdjęć, przejechać palcem po mapie i proszę bardzo - będzie mogła wszystkim opowiadać, że była w Kioto. A ile na tym zaoszczędzi! Prawie jak prawdziwa podróż, tylko bez jet lagu, dwudziestogodzinnego lotu i wydawania oszczędności życia na bilet w dwie strony. Właściwie mogła w ten sposób zwiedzić cały świat. W poniedziałek Japonia, we wtorek Islandia, a w środę Bhutan. Wystarczyłoby znaleźć dobrą jakość zdjęć i odpowiednio dużo entuzjazmu. A tego przecież jej nie brakowało! Teddy już wyobrażała sobie, jak z pełną powagą opowiada komuś o swojej wyprawie do Azji, podczas gdy w rzeczywistości przez godzinę siedziała w wannie z japońską kąpielą w jakimś SPA w Vermont. Taniutko, wygodnie i jeszcze człowiek wracał z tego wypoczęty. Czego chcieć więcej?
Dlaczego nie? — zdziwiła się szczerze. W lofcie też naprawiała wszystko sama, zamiast od razu korzystać z usług specjalistów. Miała do tego smykałkę i, co chyba było najważniejsze, wystarczająco dużo cierpliwości, żeby dłubać przy czymś tak długo, aż w końcu zaczęło działać. Nie zawsze wychodziło jej to idealnie, ale przynajmniej próbowała. Zresztą nie widziała niczego szczególnie trudnego w naprawieniu jednej deski. — No popatrz, tak się złożyło, że wszystkie narzędzia zostały w Toyocie, ale muszą tutaj jakieś mieć — dodała, chociaż coś podpowiadało jej, że narzeczona i tak nie pozwoli jej za chwilę włazić pod łóżko z kompletem śrubokrętów, więc zapewne w końcu odpuści. Najwyżej przeniosą się do innego pokoju i po problemie.
Odwzajemniła krótki pocałunek i bez większego oporu dała się pociągnąć w stronę strefy łazienkowej. Już po chwili znalazły się w korytarzu, przy którym znajdowało się kilka oddzielnych pomieszczeń z wannami. Na każdych drzwiach wisiała niewielka tabliczka informująca, z jakiej kąpieli można było skorzystać. Japońska znajdowała się na samym końcu.
Po przekroczeniu progu powitał ich uśmiechnięty Japończyk. Faktycznie te pomieszczenia były bardzo tematyczne! Ciekawe, kto urzędował w tym z czekoladą. Willy Wonka? W piwnym to pewnie jakiś brzuchaty Czech, bo tam przeciętny obywatel wypija rocznie ze sto pięćdziesiąt litrów piwa.
W skład naszej kąpieli wchodzi ekstrat z hinoki, yuzu, zielona herbata, płatki wiśni, sole mineralne i cedrowy olejek eteryczny — wyjaśnił trochę łamaną angielszczyzną, ale za to nie przestawał się uśmiechać. Teddy nie miała pojęcia, czym jest hinoki i o co chodzi z yuzu. Czy to jakieś japońskie mafie z GTA2? — Zapraszam, zapraszam! Już wszystko przygotowuję. Tu można zostawić szlafroki i kostiumy, a tam są ręczniki — zachęcił je gestem ręki i od razu przeszedł do działania, wsypując i wlewając do gorącej wody wszystko, co przed momentem wyliczył.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 10:59 pm
autor: April Finch
Kto by pomyślał, że podróżowanie jest aż takie proste? A ona zawsze sie tak męczyła, zeby gdzieś dotrzeć! Zupełnie niepotrzebnie. Trzeba było wziąć po prostu Teddy, trochę wyobraźni i pół planety byłoby już obskoczone. Strasznie głupia ta April. Przecież od lat jej powtarzano, że jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę. Potem ów miś w tej teczce odpierdala jakiś szajs, ale wierzyła, że ten fragment uda im się pominąć. A jak nie, to nie szkodzi. Taką obsikaną narzeczoną też będzie kochać.
— To obejrzymy jeszcze jakieś anime i będziesz miała załatwione obywatelstwo — dodała rezolutnie. Takie podwójne obywatelstwo to bardzo wygodna sprawa w razie jakchś konfliktów, a żyjemy przecież w niespokojnych czasach! Kanada wprawdzie nikomu nie wadziła, ale różnie może być, szczególnie z tym pomarańczowym kretynem. Trzeba było się zabezpieczyć. Finch musi przejrzeć swoją listę seriali do obejrzenia i wybrać stamtąd coś, czego nie widziała jej narzeczona i co mogłoby im się spodobać.
— A to pracownicy hotelu nie są od tego, żeby w nim... no wiesz. Pracować? Nie chcę żebyś musiała robić sobie kłopot w trakcie urlopu, Teddy — wyjaśniła łagodnie. Bardzo doceniała zaradność swojej narzeczonej. Bardzo wygodnie było mieszkać z kimś takim i nie musieć z najmniejszą pierdołą dzwonić po jakichś fachowców. Dodatkowo, jak się okazało, to było wyjątkowo seksowne. Zawsze robiła na niej niesamowite wrażenie. Nieważne czy wieszała siatki dla kota, robiła dziurę na obrazek, sprawdzała coś w samochodzie czy planowała zbudować kurnik dla ich przyszłych kurek. Finch od razu miała ochotę się do niej dobrać i skorzystać z rozkoszy leżenia w tych silnych i zwinnych ramionach.
W części kąpielowej nie tylko ładniej pachniało, ale też było o wiele cieplej. Siedzenie tutaj cały dzień pewnie byłoby męczące. Jak ci pracownicy to znosili? Finch mogła tylko mieć nadzieję, ze dobrze im płacą. Oby! Biorąc pod uwage, ile liczą sobie za przeróżne usługi, to powinni nie żałować na ekipę, bo mają z czego im płacić. To jednak Stany Zjednoczone i tu do kapitalizmu mieli wyjątkowo nieprzyjemne podejście. Zaskoczyła się, gdy zobaczyła, że mężczyzną obsługującym tę część kąpieliska był Japończyk. Czy to był rasizm? A może postawienie tutaj kogokolwiek innego byłoby rasizmem? Sama już nie wiedziała. Wysłuchała jego wyjaśnień, udając, że doskonale wszystko zrozumiała. Mogliby jej tam wsypać cokolwiek, byle tylko byłoby miło. Rozebrała się zgodnie z poleceniem mężczyzny, co nie zdarzało jej się często i od razu władowała się do wody. Wydała z siebie długi pomruk, który wyrażał jednocześnie zadowolenie i niezadowolenie. Było wyjątkowo gorąco i sama nie wiedziała, czy jej się to podoba, czy już ma dość.
— Uważaj, woda jest bardziej gorąca niż ty — ostrzegła lojalnie ukochaną, przyglądając się jej z uśmiechem spod przymrużonych powiek. Pewnie niedługo zacznie się roztapiać.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: sob sie 29, 2026 11:41 pm
autor: teddy darling
No i super, wszystko było załatwione. Włączą sobie potem Kuroko no Basket i Japonia zaliczona. Teddy nie musiała już dłużej zachodzić w głowę, że nie dostanie urlopu na jakąś dłuższą podróż. Proszę bardzo, ile wszystkim zaoszczędzi problemów! Kapitan Whitman nie będzie musiał kombinować z grafikiem, a koledzy nie będą musieli ustalać, kto i kiedy ją zastąpi. Same plusy. No i jeszcze ile pieniędzy zostanie w kieszeni! Loty? Odpadają. Hotel? Odpada. Jedzenie? Wystarczy zamówić sushi i już będzie prawie jak na miejscu. Bajka! Może i nie zobaczy na własne oczy góry Fudżi, nie przejedzie się shinkansenem i nie będzie musiała zastanawiać się, dlaczego wszystkie toalety mają więcej funkcji niż samochód strażacki, ale przynajmniej nikt nie ucierpi. Nie każdy potrafił zrezygnować z własnych zachcianek w imię dobra całej jednostki. Darling potrafiła.
Teoretycznie tak, ale w praktyce... — urwała, pogrążając się na moment w zamyśleniu. Może April miała rację. Chyba naprawdę lepiej było po prostu poprosić o zmianę pokoju. Były na wyjeździe i Teddy powinna w końcu nauczyć się odpoczywać. Tak naprawdę odpoczywać. Posiedzieć na tyłku, nie szukać sobie kolejnego zajęcia i przede wszystkim nie próbować naprawiać wszystkiego, co tylko znalazło się w zasięgu jej wzroku. Mogły położyć się z narzeczoną w niepołamanym łóżku, włączyć anime i przez kilka godzin udawać, że poza tym pokojem nie istnieje absolutnie nic, czym trzeba byłoby się przejmować. Musiała przestać być taka narwana. Ciągle tylko chciała wszystkim udowadniać, że potrafi zrobić wszystko sama, jak jakaś pieprzona Zosia Samosia na sterydach. W pracy miało to jeszcze jakiś sens, bo tam samodzielność mogła czasami uratować komuś dupę, ale tutaj? Tutaj jedyną rzeczą, którą mogła uratować, była własna chwila świętego spokoju.
Fajnie, że ośrodek miał tak miłą i profesjonalną obsługę. To tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że nikt nie będzie chciał jej pobić za uszkodzenie łóżka. W najgorszym razie wystawią rachunek, a ona zrobi minę zbitego psa i będzie udawać, że jest jej strasznie przykro. Z jej asertywnością wynoszącą okrągłe zero pewnie jeszcze sama zaproponuje, że prześle pieniądze i przeprosi ze trzy razy.
W pomieszczeniu było ciepło i przyjemnie. Aż chciało się zrzucić z ramion szlafrok i po prostu wejść do wanny. Ta akurat była podwójna, więc mogły wyciągnąć się z Finch naprzeciwko siebie. Japończyk ukłonił się nisko i zamknął za sobą drzwi, zostawiając je całkowicie same. To było naprawdę uprzejme z jego strony. Nie stał nad nimi, nie próbował zagadywać i - co najważniejsze - nie gapił się im na cycki. Teddy doceniała takie podejście. Prywatność była jednak ważna, szczególnie kiedy człowiek miał zamiar rozebrać się do kąpieli i przez najbliższe kilkadziesiąt minut wyglądać jak ugotowany pieróg.
Wow — skomentowała ten jakże flirciarski i niezbyt udany komplement, przekładając nogę przez krawędź wanny.
Woda faktycznie była gorąca, ale strażaczka znała o wiele wyższe temperatury. Akcje, podczas których człowiek pocił się pod całym sprzętem, skutecznie podniosły jej próg wytrzymałości. To tutaj było wręcz przyjemne. Ciepło przyjemnie otulało ciało, a po masażu mięśnie chyba tylko czekały, aż ktoś pozwoli im w końcu odpocząć.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: ndz sie 30, 2026 1:16 pm
autor: April Finch
Uśmiechnęła się do niej łagodnie, nie chcąc zbyt intensywnie zmuszać jej do wychodzenia ze strefy komfortu. Relaks chyba jednak nie na tym polegał. Jeżeli Darling czuła niesamowitą chęć pogardzenia sobie z kwestią łóżka za pomocą własnych rąk, to przecież nie będzie się z nią kłócić. Chciała dla niej dobrze – cokolwiek miałoby to znaczyć. Po prostu chciała dać jej też znać, że niczego wielkiego od niej nie wymaga i że kobieta może czuć się teraz całkowicie swobodnie. Nie musiała przecież zawsze brać wszystkiego na własne barki. Czasem lepiej było się kimś wyręczyć, szczególnie jeżeli temu komuś za to płacili. April z chęcią pomogłaby jej w ogarnianiu łóżka, ale trochę martwiła się, że jeszcze by coś popsuła. Ale chyba nie da się popsuć jeszcze bardziej, po prostu podając jej narzędzia albo przytrzymując deskę, by została przykręcona prosto? Cóż, Finch to wyjątkowo zdolna dziewczyna pod tym kątem. Mogła koncertowo spierdolić całą masę spraw. Ale może jednak nie będzie to konieczne, jeżeli strażaczka poczuje się swobodnie z oddaniem sprawczości innym.
Ucieszyła się, że zostały w pomieszczeniu same. Będą mogły w pełni rozkoszować się swoją obecnością i wszechobecnym gorącem. Wiadomo, że temperatura zawsze rosła, gdy znajdowały się w swoim pobliżu, a już szczególnie nago, więc w sumie nie będa musiały w trakcie tego wyjazdu zaliczać sauny, bo wystarczy, że zagrzeją się tutaj. Woda zaraz zacznie parować i będzie super! Oby tylko od tego wszystkiego nie zemdlały, bo w kąpielisku może nie być dostosowanej wentylacji do takich dziwacznych akcji. Umrzeć w trakcie relaksu? To nie brzmiało zbyt zachęcająco.
Obserwowała bardzo uważnie narzeczoną, która wchodziła do wanny. Widok na jej nagie ciało miała z tej perspektywy bardzo dobry, choć niestety dość krótki. Obserwowanie jej przez wodę zagęszczoną jakimiś olejkami i obsypaną płatkami czegoś-tam jednak nie dawało pełnych wrażeń. No trudno! Była w stanie zadowolić się tym, co miała.
— Oho, czyżbyś zdążyła się jednak uodpornić i nie dawała się zawstydzać? — Zdawała sobie sprawę, że komplement, który powiedziała, nie był najwyższych lotów, ale przynajmniej była szczera! Naprawdę odczuwała dzięki niej świat inaczej i naprawdę się o nią troszczyła. Jeszcze kilka godzin temu strażaczka zarzekała się, że April nie musi się nawet specjalnie starać, żeby zawrócić jej w głowie albo wywołać na jej policzkach rumieńce, a tu proszę. Nagle patrzcie ją, jaka odporna! Czy Finch powinna coś z tym zrobić, żeby jednak naprawić strażaczkę i przywrócić ją do ustawień fabrycznych? Możliwe.
— Nie rusza cię, że siedzisz w pachnącej wannie z piękną kobietą? — zapytała, przesuwając paznokciami po łydce narzeczonej, kierując się w stronę kolana. Jeżeli faktycznie nie działał na nią już fakt, że April po prostu pokazywała cycki, to były – heh – ugotowane.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: ndz sie 30, 2026 3:21 pm
autor: teddy darling
Pewnie zareagowałaby znacznie bardziej entuzjastycznie, gdyby narzeczona stwierdziła, że woda jest gorąca, ale wciąż nie tak gorąca jak sama strażaczka. Wtedy może nawet Darling poczułaby się odrobinę speszona. Policzki zapłonęłyby jej żywym rumieńcem, a ona nagle nie wiedziałaby, gdzie podziać wzrok. Taki komplement potrafił ją zagiąć znacznie skuteczniej niż wszystkie bardziej bezpośrednie teksty, które słyszała wcześniej. Ale zdaniem April woda była po prostu gorętsza, a nagość wcale nie sprawiała, że Teddy nagle zaczynała odczuwać wstyd. I przecież nie o to chodziło. Przez piętnaście lat znajomości widziały się bez niczego więcej razy, niż którakolwiek z nich byłaby w stanie policzyć. Przebierały się przy sobie, wpadały do łazienki bez pukania, spały obok siebie po różnych wyjazdach i nigdy nie widziały w tym niczego dziwnego. Wtedy były po prostu przyjaciółkami. Nagość nie miała żadnego drugiego dna, była tak samo naturalna jak wspólne siedzenie na kanapie czy podkradanie sobie jedzenia z talerza. Mimo to Darling zawsze uważała, że April ma doskonałe ciało. Nigdy nie mogła się na nią napatrzeć i zawsze chętnie ją obłapiała. Nic od tamtej pory się nie zmieniło. Dalej lgnęła do niej jak ćma do światła.
To tak nie działa — odparła z łobuzerskim uśmiechem, przywierając plecami do wanny. Kilka liści herbaty osiadło na jej piersiach. Strzepnęła je odruchowo, żeby przypadkiem nie przysłaniały narzeczonej najlepszego widoku. — Sama musisz wyłapać, kiedy najbardziej się zawstydzam. Nie dam ci żadnej instrukcji — dodała, racząc ją podobnymi słowami, którymi Finch posłużyła się w sanktuarium. Albo to potrafiła, albo nie.
Przyjemny dreszcz przebiegł po jej łydce, przez kolano i aż wzdłuż biodra, kiedy tylko poczuła na skórze paznokcie April. Sama sięgnęła do jej nogi i pociągnęła za nią, zmuszając narzeczoną do osunięcia się nieco niżej.
Rusza — odparła zgodnie z prawdą. — A co? Nie widać? — dopytała, unosząc lekko brwi. Tym razem to ona przesunęła dłonią po wewnętrznej stronie jej uda, przyglądając się Finch z wyraźnym zaciekawieniem. Jeśli April chciała, żeby Teddy rzuciła się na nią jak wygłodniały pies na kawałek kiełbasy, naprawdę wystarczyło powiedzieć. Darling ostatnio miała jakiś problem z wyczuciem odpowiedniego momentu i nie do końca wiedziała, kiedy może pozwolić sobie na spontaniczność. Jak ostatnio próbowała dobrać się do narzeczonej na stadionie po meczu koszykówki, została przecież spławiona.Chyba naprawdę potrzebowała jasnych komunikatów. Żadnych subtelnych spojrzeń, sugestywnych uśmiechów czy zagadek, które musiała sama rozwiązywać. Najlepiej prosto z mostu. Teddy, chodź tutaj. Teddy, przestań się zastanawiać jak debilka i po prostu mnie weź. Coś takiego z pewnością ułatwiłoby jej życie. Zwłaszcza że tutaj też ktoś mógł w każdej chwili wejść. Były w SPA i Darling doskonale zdawała sobie sprawę, że drzwi nie stanowią magicznej bariery chroniącej je przed całym światem. Przez to wszystko miała lekki mętlik w głowie. Z jednej strony chciała być spontaniczna, z drugiej nie zamierzała znowu zaliczyć kosza za próbę okazania narzeczonej zainteresowania.
Uważasz, że jesteśmy dla siebie dobre? — spojrzała prosto w jej zielone oczy. Myśl, jak każda innna, pojawiła się znienacka. Nieproszona i trochę nie pasująca do chwil, w której właśnie się znajdowały.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pn sie 31, 2026 1:12 pm
autor: April Finch
Zmarszczyła nos, posyłając jej groźne spojrzenie. Okej, groźne to dość mocne określenie w przypadku April. Miała nadzieję, że było w nim cokolwiek, czego można się zlęknąć. Chociaż pewnie nie było. Czemu Teddy miałaby się jej obawiać? Znała doskonale jej sztuki i na pewno nie dałaby rady jej tak łatwo pokonać. Wycwanienie się na tyle, by strażaczka odniosła porażkę, byłoby sporym wyzwaniem. Fizycznie z kolei Finch nie miała żadnych szans. Pod tym kątem nie było nawet co próbować, zawsze przecież przegra. Narzeczona była od niej nie tylko wyższa, ale i dużo silniejsza. Zawsze była dużo bardziej wysportowana, a odkąd zaczęła pracować w straży, to zaczęło przechodzić ludzkie pojęcie. Tym razem Teddy wykorzystała przeciwko April jej własną broń. Nie miała zamiaru dawać jej gotowych odpowiedzi na tacy. Nic nie szkodzi! Jak będzie trzeba, to dojdzie do wszystkiego sama. A potem będą mogły dojść razem i będzie super.
— Widać. — Uśmiechnęła się z satysfakcją. Obserwowanie narzeczonej w wannie sprawiało jej całą masę przyjemności i cieszyła się, że ukochana patrzyła na sprawę w analogiczny sposób. Te wzajemne pieszczoty i drażnienie się były wyjątkowo przyjemne. April nie była pewna, czy znajdowały się w najlepszym miejscu do przekroczenia granic, ale miała jeszcze chwilę, by sie nad tym zastanowić. Ostatnio stchórzyła, nie chcąc być przyłapaną przez przypadkowego przechodnia. Pomieszczenie kąpielowe było o wiele bardziej ryzykownym miejscem, a ona nadal wahała się, czy jej psychika jest na to gotowa. Na całe szczęście mogły w każdej chwili stąd wyjść i pobiec na górę do pokoju. Nieważne, ze było w nim zdemolowane łóżko. Nie miała żadnych wątpliwości, że z Teddy byłoby jej rozkosznie nawet na stercie gorących i kłujących kamieni. Hotel oferował dużo wygodniejsze miejsca i bardzo chciała z tego faktu skorzystać, ale to przecież nie tak, że miejsce było ważniejsze od towarzystwa.
Cieszyła się jej dotykiem, wciąż głaszcząc z czułością jej nogi, gdy dotarło do niej to kompletnie niespodziewane pytanie. Spojrzała zaskoczona na strażaczkę, powtarzając sobie jej słowa w głowie. Nie miała pojęcia, skąd nagle wzięło się w niej takie pytanie.
— Oczywiście, że jesteśmy. Najlepsze. A przynajmniej ty dla mnie! Najlepsza na świecie — zapewniła od razu, czując jak odprężenie, które zawładnęło jej ciałem w trakcie masażu, powoli zaczyna ustępować stresowi. Powinna się zacząć martwić już teraz czy może jednak poczekać na jakieś dodatkowe wnioski od Teddy? Może to tylko w jej głowie brzmiało tak niepokojąco, a narzeczona nie miała niczego złego na myśli?
— A skąd ci się wzięło teraz to pytanie? Zrobiłam coś nie tak? Coś złego powiedziałam? — dopytała. Przygryzła dolną wargę, bojąc się, jaka może teraz paść odpowiedź. Próbowała na szybko przeanalizować wszystko, co zrobiła dzisiaj od rana, ale nie dostrzegła niczego, czym mogłaby prawić narzeczonej przykrość. Ale może po prostu była na coś ślepa? Tym gorzej.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pn sie 31, 2026 2:09 pm
autor: teddy darling
Gdyby jeszcze dała narzeczonej pakiet gotowych odpowiedzi, całkiem pozwoliłaby sobie wejść na głowę. A przecież już i tak pozwalała April robić ze sobą wszystko, na co tylko miała ochotę! Niech się trochę pomęczy i sama odkryje, jakie słowa i spojrzenia wprawiają Teddy w zakłopotanie. Nie będzie jej przecież dawać wskazówek do obsługi własnej osoby, skoro ukochana tak się zarzekała, że zna ją najlepiej na świecie.
Trochę nie rozumiała podejścia Finch do obściskiwania się w miejscach publicznych. W przeszłości nie miała oporów, żeby oddawać się innym kobietom. To bardziej pasowało do Darling, która nigdy nawet nie zaliczyła żadnej ze swoich niedoszłych partnerek w barze. Mimo wszystko oczywiście dbała o komfort psychiczny narzeczonej, dlatego nie próbowała niczego inicjować. Nie chciała ponownie przekroczyć granicy, której April najwyraźniej nie miała ochoty teraz przekraczać. Dalej nie czuła się zresztą komfortowo ze świadomością, że mogłaby spotkać się z kolejnym odrzuceniem. Jedno takie doświadczenie w zupełności jej wystarczyło. Nie zamierzała dobijać sobie ego kolejnym. Zresztą siedzenie w wannie i patrzenie na siebie było przecież równie przyjemne. No dobrze, może nie dokładnie równie przyjemne, ale zdecydowanie miłe!
Właściwie nie spodziewała się usłyszeć niczego innego, choć zawsze istniało jakieś prawdopodobieństwo, że mogłaby się pomylić i zostać tym samym całkiem nieźle rozczarowana, prawda? Jakiś tam ułamek procenta. Niewielki, wręcz mikroskopijny, ale jednak istniał. A skoro istniał, to Darling musiała brać go pod uwagę.
Uśmiechnęła się na to zapewnienie, nie zaprzestając dotyku. Nie chciała, żeby Finch niepotrzebnie się denerwowała, a przecież w zadanym pytaniu nie było niczego niewłaściwego. A przynajmniej tak uważała strażaczka. Lubiła wiedzieć, co siedziało jej w głowie. Czasami może nawet za bardzo, ale trudno było jej inaczej. Skoro mogła zapytać, to pytała. Wolała usłyszeć odpowiedź, nawet jeśli niekoniecznie miała jej się spodobać, niż godzinami snuć własne domysły.
Czekaj, czekaj. Ja dla ciebie tak, ale ty dla mnie już nie? Coś mi tutaj nie pasuje — zmrużyła oczy, przyglądając się uważnie narzeczonej. Teddy była święcie przekonana, że April jest dla niej najlepsza, ale najwyraźniej Finch nie potrafiła powiedzieć tego samego o samej sobie. No pięknie. Chyba miały jednak podobne podejście do tej kwestii, bo Darling zachwycała się swoją narzeczoną bez przerwy, jednocześnie zastanawiając się, co mogłaby zrobić, żeby być dla niej jeszcze lepsza. Wciąż miała wrażenie, że mogłaby się bardziej postarać. Zawsze można było dać z siebie trochę więcej, zrobić coś lepiej, nauczyć się czegoś nowego albo po prostu bardziej zadbać o osobę, którą się kocha. Teddy nie uważała, że była złą narzeczoną. Po prostu doskonale wiedziała, że mogłaby być lepszą.
Co? Nie zrobiłaś nic złego. Wszystko jest perfekcyjnie — zapewniła i znów przyciągnęła April bliżej, żeby móc zakleszczyć ją w swoich ramionach. Nie chciała, żeby Finch pomyślała, że coś się stało. — Czasami tak się tylko zastanawiam, czy nie byłabyś szczęśliwsza z kimś, kto miałby dla ciebie więcej czasu. Albo z kimś, o kogo nie musiałabyś się bez przerwy martwić, że nie zginie na służbie. Albo, sama nie wiem, miałby chociaż podobne zainteresowania? — wyliczyła, przedstawiając całkiem rozsądne argumenty. Przynajmniej w swojej głowie. Na końcu musnęła ustami policzek narzeczonej. Właściwie sama nie wiedziała, skąd brały się te wszystkie myśli. Przecież niczego jej nie brakowało. April nigdy nie dawała jej powodów, żeby sądziła inaczej. A jednak gdzieś z tyłu głowy wciąż tkwiło pytanie, czy Finch naprawdę dostała od niej to, na co zasługiwała.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pn sie 31, 2026 5:23 pm
autor: April Finch
Momentami zbyt łatwo kręciły się zbyt blisko defetyzmu. Obie sprawiały sobie mnóstwo przyjemności samym istnieniem, a jednak czasami nachodziły je wątpliwości w kwestii tego, czy w ogóle nadawały się do funkcjonowania przy tej drugiej Trudno powiedzieć, co sprawiłoby, że pozbyłby się takich myśli. Pewnie obie musiałyby porządnie poukładać sobie w głowie na jakichś indywidualnych terapiach, ale na razie żadną z nich do tego nie ciągnęło. Dobrze chociaż, że Teddy miała zapewnione wsparcie psychologiczne w pracy. Może i nie korzystała z niego nad wyraz namiętnie, ale w razie sytuacji, która by ją przerosła na służbie, nie zostanie sama. Bliskość przyjaciół była oczywiście bardzo ważna, ale czasami nie jest w stanie załatwić wszystkiego. Podobnie było zresztą w przypadku ich wątpliwości. Mogły się zapewniać bez końca o dobrych rzeczach. Wierzyły przecież, że się cenią i są dla siebie bardzo ważne, a jednak brakuje jakiegoś pojedynczego czynnika, które takie wątpliwości pojawiające się bez żadnego powodu, usunąłby w cień.
— Znaczy... chyba. Tak. Nie? Może. Mam nadzieję, że jest tak samo w obie strony. — Westchnęła krótko, nieco gubiąc się we własnych myślach i zdaniach. Nie chciała, by narzeczona uznała, że miała jakieś liczne powody do narzekań. Nic z tych rzeczy. Właściwie można powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Przekazywanie takich myśli w sytuacjach stresu lub konfrontacji nie było po prostu łatwe. A przynajmniej dla niej. Może i na co dzień dobrze wiedziała, jak posługiwać się słowem i jak kreować komunikaty, by nie tylko zostać zrozumianym, ale też wywrzeć mniej więcej taki efekt, na jaki masz ochotę, ale w sytuacjach prywatnych, a już szczególnie tych niejednoznacznych, bardzo się w tym gubiła. Denerwowało ją to w sobie. Gdyby była na co dzień taka cwana jak w pracy, to życie byłoby prostsze.
Słuchała uważnie wyjaśnień Teddy, martwiąc się coraz bardziej. W ogóle nie chciała, by na narzeczoną nadchodziły takie stresy. Wtuliła twarz w jej rozgrzaną skórę, chcąc już samym dotykiem zapewnić, że nigdzie się nie wybiera i jest dokładnie w tym miejscu, w którym w tym momencie powinna być. W wielkiej wannie pełnej gorącej wody i jakichś paprochów. Tymi paprochami prawdopodobnie były one same.
— W ogóle tak nie uważam i mogę to podeprzeć dowodami z doświadczenia. Żadna z kobiet, która miała dla mnie więcej czasu, albo miała spokojniejszą pracę, albo interesowała się dokładnie tym samym, co ja, nie dawała mi tyle szczęścia, co ty. Nie widzę nawet jednego powodu, żebym miała nie być przy tobie najszczęśliwsza w świeice — zapewniła łagodnym tonem, choć w środku stres gromadził się w niej coraz szybciej. Ciągle nie była pewna, skąd takie myśli pojawiały się w narzeczonej. Czasami nie wiedziała nawet, skąd brały się w niej samej, a co dopiero w obcej głowie! Bardzo nie chciała ich wywoływać własnym zachowaniem, bo przecież Teddy niczym sobie na to nie zasłużyła.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pn sie 31, 2026 6:23 pm
autor: teddy darling
Nie powinna zaczynać tej rozmowy. Czasami naprawdę lepiej było niektóre rzeczy zachować dla siebie. Zwłaszcza kiedy chodziło o wątpliwości, które nie miały prawa istnieć. Była przecież szczęśliwie zakochana w kobiecie, którą znała od połowy swojego życia. Co jeszcze mogła sobie wymyślić? Dlaczego jej własny mózg nagle postanowił podrzucać jej takie bezsensowne myśli? April nigdy nie dała jej powodu, żeby zaczęła wątpić w ich relację. A jednak gdzieś z tyłu głowy Teddy pojawiło się to paskudne przekonanie, że sama miłość czasami może nie wystarczyć. Tutaj nie pomogą żadne mądre rady wielkich specjalistów ani poradniki o tym, jak budować zdrową i szczęśliwą relację. Można kogoś kochać najmocniej na świecie, a mimo to coś po drodze może się zwyczajnie wykrzaczyć. Co? Tego już nie dało się przewidzieć. To mogła być nawet sama strażaczka, a właściwie jej praca, z której któregoś dnia mogła po prostu nie wrócić do domu. Tego nie dało się zaplanować ani tym bardziej obiecać, że nigdy się nie wydarzy. Tylko czy właśnie tego nie zaakceptowała April, decydując się związać z kimś takim jak Darling?
Kiedy jednak brała pod uwagę całokształt ich relacji, wcale nie było tak źle. Ba, było bardzo dobrze! Może nawet lepiej, niż czasami sama Teddy potrafiła to docenić. Daleko było im do jakiejś pierdolonej idylli, ale trudno oczekiwać względnego spokoju, kiedy decydowało się na związek z kimś, kto na co dzień ryzykował własne życie na rzecz cudzych. Czasami się rozmijały, bo Darling nie łapała aluzji, Finch nie mówiła wprost, o co jej chodziło, i obie dochodziły do porozumienia trochę okrężną drogą. Ale ostatecznie zawsze się odnajdywały.
A może to wszystko, to była jakaś przemiana duchowa, o której wcześniej wspomniała April? Chuj wie.
Jesteś dla mnie najlepsza — prawie weszła jej w słowo, kiedy narzeczona zaczęła się tak motać. — Nie znam drugiej tak wspaniałej osoby jak ty. I pewnie nie poznam, bo jesteś taka mądra, zabawna i zajebiście seksowna — cmoknęła ją skroń, zanim objęła ją mocniej i pozwoliła jej wtulić się w swoje rozgrzane, pachnące zieloną herbatą ciało.
Przesunęła palcami po mokrych plecach ukochanej, aż w końcu ułożyła na nich całą dłoń. Tak właśnie zawsze ją przytulała - całą sobą, bez zostawiania choćby kawałka przestrzeni między nimi. Chciała tym uściskiem przekazać jej wszystko, czego czasami nie potrafiła ubrać w słowa. Że niezależnie od tego, ile głupich myśli potrafił wymyślić jej własny mózg, Finch zawsze była dla niej najważniejszą osobą na świecie.
April, ja to wszystko wiem — powiedziała cicho. Teraz czuła się wręcz podle, że swoim durnym gadaniem tylko niepotrzebnie ją zestresowała. Nie chciała przecież, żeby narzeczona zaczęła się zastanawiać nad czymś, czego wcześniej nawet nie brała pod uwagę. — Nie byłabyś ze mną, gdybyś nie była ze mną w pełni szczęśliwa. Prawda? — zapytała, starając się ze wszystkich sił, żeby w jej głos nie wdarła się ta nieproszona nuta niepewności. Bardzo chciała zabrzmieć tak, jakby znała odpowiedź. I tak, jakby wcale nie potrzebowała jej usłyszeć. — Będziesz moją żoną — dodała już o wiele weselej, uśmiechając się w jej włosy. A przynajmniej tak jej się zdawało, że wesoło, chociaż w rzeczywistości mogła zabrzmieć zupełnie normalnie i bez jakiegoś większego entuzjazmu.

April Finch