Strona 5 z 5

medieval times

: ndz paź 18, 2026 4:19 am
autor: yubi wang
Dziewica z rodu Wang, a raczej z piątej chatki miejscowego plebsu, gdzie chłosta była chyba oficjalnym sposobem rozwiązywania problemów za każdym razem, kiedy ktoś za bardzo sobie przeskrobał.... nie ufała Lysandrowi. Czy on naprawdę jeszcze nie zdążył się tego nauczyć?! Oczywiście, że jeżeli powiedział jej, że nie miała iść w danym kierunku, a już szczególnie zbaczać z wyznaczonej ścieżki, to specjalnie pójdzie właśnie tam. A to, że wydarzyło się dokładnie to, przed czym ją przestrzegał, to już zupełnie inna bajka. A mianowicie taka, której będzie jeszcze srogo żałowała.

Oh zgrozo, dlaczego zawsze to ona musiała pakować się w jakieś tarapaty?! A nie mógłby chociaż raz być to on? No dobra, może i jego tamte macki wciągnęły wcześniej pod powierzchnię wody, ale teraz ciągle tylko ona stwarzała problemy, zachowując się jak jakaś księżniczka w opałach, a przecież nią nie była i, znając swoje szczęście, nigdy do pana jasnego nie będzie. I nie sądźcie, że nie była wytrwała czy coś w tym stylu, bo haloooo, wytrzymała całe trzy czwarte sekundy, zanim zawołała o pomoc, mkay??!?! A to się ceni! Była samowystarczalna. No prawie.... - Rzucaj już to!! - krzyknęła do niego, w duszy modląc się do ichciejszych bożków.

Po chwili złapała linę splecioną z pędów i zacisnęła na niej palce. Szybko oplotła ją wokół jednej ręki. - CIĄGNIJ!!! - wydarła się. Dosłownie kilka mocniejszych pociągnięć później znalazła się z powrotem na ścieżce. Zamknęła oczy i przetarła twarz, pozbywając się z niej kawałków błota. - Nie mów mi, co mam robić! Irytujesz mnie, Lysandrze! - naburmuszyła się na niego, kiedy zaczął na nią krzyczeć. - I pomyśleć, że już zaczynałam cię lubić! Cofam wszystko, jesteś nie do zniesienia! - Prychnęła, zgarnęła z ubrania trochę błota, po czym bez większego namysłu zamachnęła się i rzuciła nim prosto w jego twarz. - Oh nie, ręka mi sie tak jakoś omsknęła.- dodała tylko z niewinnym uśmieszkiem. Upsi?

Lysander