Strona 41 z 47

kiss and tell

: pt kwie 03, 2026 6:56 pm
autor: Wendy Gardner
Plaster na Mediolańskie Rany
Projekt: Odwrócenie Uwagi
STATUS: REZERWACJA | 05/04
ObrazekObrazek
Wendy Gardner oficjalnie ogłasza nabór na stanowisko... kogoś w rodzaju chłopaka, ale bez zbędnych komplikacji, wielkich słów i – na miłość boską – bez egzystencjalnych rozmów na podłodze. Po powrocie z Włoch Winnie desperacko potrzebuje kogoś, kto wypełni ciszę, w której wciąż brzmi głos jej przyjaciela, i kto sprawi, że jej mur wyparcia znów stanie się nie do przebicia.

Krótko mówiąc szuka odskoczni, przelotnej relacji, bez end-game. Ich zwieńczeniem może być fajna przyjacielska relacja - nie wykluczam, ale to by było na tyle.

Poznać mogli się na lotnisku, w jakimś barze, a nawet w jakiś żenujący sposób - może weszła prosto w drzewo, a on był jedynym świadkiem, który zamiast dzwonić po karetkę, podał jej rękę i powstrzymał się od śmiechu, przynajmniej przez pierwsze pięć sekund.

Związek, którego sami związkiem chyba nie nazywają, ale mają fajne zdjęcia i miło spędzają czas. Spotykają się regularnie, nocują u siebie, ale zdają sobie sprawę, że to wszystko ma swoją datę ważności. To ten rodzaj relacji, gdzie jest dużo śmiechu, dobrego seksu i wspólnego karaoke, ale kiedy robi się zbyt poważnie, każde z nich ma jakieś super ważne sprawy do ogarnięcia.

Co oferuje Wendy w zamian i dlaczego warto?
🐨 Nielimitowaną ilość anegdot o koalach, wombatach i tym, jak prawie zginęła w RPA - koloryzowane.
🏺 Domowej roboty kubki z garncarstwa - niekoniecznie proste, ale praktyczne i za darmo.
🤪 Pełne zaangażowanie w zabawę w udawajmy, że jesteśmy szczęśliwi i nie mamy traum - w tym jest naprawdę dobra, lepszej nie znajdziesz.
😂 Gwarantowana dawka śmiechu codziennie – życie z Wendy to jedna wielka komedia.


SPRAWA NA CITO - relacja na tu i teraz, więc bierzcie Wendy póki gorąca, chociaż na chwilę, bo potrzebuje kogoś, kto odwróci jej uwagę od myślenia o kimś innym. A jeśli masz klatkę piersiową jak z dłuta Michała Anioła to jest to niewątpliwie duży plus i na pewno szybciej pomógłby Winnie złapać wiatr w żagle (he he) i zapomnieć, ale nie jest to żaden wymóg. Proszę, będzie fajnie - obiecuję!!!


Jak coś to pw lub discord (winniethepooh91) <3



roots and wings

: pt kwie 03, 2026 7:18 pm
autor: William N. Patel
jesteś moją córką
a ja o tym nie wiem
STATUS: AKTUALNE | 03/04
ObrazekObrazek
Wymyśliłam sobie, że William jak był bardzo młodym chłopakiem to zrobił dziecko, o którym istnieniu nie miał pojęcia. Matka po prostu zniknęła z jego życia bez śladu i żył sobie spokojnie aż do teraz. Bo teraz jego córka ma te 16/17 lat i uznała, że to odpowiedni moment żeby wreszcie poznać ojca i zupełnie nagle pojawia się pod jego drzwiami oznajmiając, że hej, jesteś moim ojcem. Oczywiście będzie to dla niego ogromny szok, bo raczej nie będzie startował po medal taty roku, właściwie prowadzi dosyć intensywne, mocno hedonistyczne życie singla i to mu pasuje.

Z mojej strony możesz liczyć na sporo śmiechu, na Willa miotającego się w całkiem nowej roli, do której się zdecydowanie nie nadaje, ale jeśli masz ochotę, to mogę pograć też coś na poważnie, szczególnie, że myślę, że taki wątek nadaje się też na różne dramaty. Ogólnie zapraszam, można się ze mną dogadać, będzie śmiesznie ;D

kiss and tell

: sob kwie 04, 2026 10:00 pm
autor: oleander everhart
a little bother
I guess I'll see you around
STATUS: AKTUALNE | 04/04
ObrazekObrazek
And do you feel like you should?
Could have tried a little harder
It didn't make me feel good
I was just a little bother


Byłaś/byłeś dla mnie wszystkim.

Zanim świat się rozpadł na przed i po, zanim ciało przestało być niezawodnym sprzymierzeńcem, a przyszłość czymś oczywistym, byliśmy — młodzi, piękni, trochę bezczelni w swojej pewności, że życie ułoży się dokładnie tak, jak chcemy. Mogliśmy znać się jeszcze z dzieciństwa albo od liceum, mogliśmy spotkać się później — to do ustalenia. Ważne jest tylko to, że oboje należeliśmy do tych „złotych dzieci”, którym zawsze się udawało. Aż przestało.

Wypadek na służbie, który prawie kosztował mnie życie, był dla nas obydwojga pierwszym prawdziwym zderzeniem z rzeczywistością. Nagle okazało się, że żadne z nas nie jest niezniszczalne: ani ja, zatopiony w śpiączce w szpitalnym łóżku, z kabelkami i rurkami kroplówek pnącymi się po moim wyczerpanym ciele jak bluszcz, ani Ty, przerażony/a tym, co ze mną z nami będzie, czekający/a na szpitalnym korytarzu. Byłaś/łeś kiedy odzyskałem przytomność, i później, gdy musiałem nauczyć się żyć na nowo - pozbawiony sprawności, pracy, i perspektyw na taką przyszłość, o jakiej zawsze marzyłem. I to wtedy, między jednymi zajęciami rehabilitacyjnymi i kolejnymi, między jedną trudną rozmową i następną, zaczęło się między nami psuć. Coraz częściej milczałem w Twojej obecności. Ty - kiedyś będąca/y moją bratnią duszą - coraz częściej opuszczałeś/aś szpitalne widzenia.

Przez jakiś czas jeszcze próbowaliśmy. Udawaliśmy, że wszystko jest jak dawniej — że wystarczy trochę wysiłku, trochę dobrej woli, trochę przemilczeń, a wrócimy do siebie, i do naszego dawnego życia. Ale nic już nie było przecież takie samo.

I tutaj zostawiam przestrzeń na dwie wersje tej samej historii:
— może to Ty odszedłeś/aś, bo nie byłeś/byłaś w stanie udźwignąć ciężaru traumy Oleandra, jego gniewu i smutku, przemilczanych emocji i zbyt powolnego procesu składania się na nowo;
— a może to Oleander Cię odepchnął, niezdolny znieść współczucia, spojrzeń pełnych ostrożności, świadomości, że już nigdy nie będzie „taki jak kiedyś”.

W obu przypadkach efekt jest ten sam: coś, co miało szansę być trwałe, rozpadło się zanim zdążyło się naprawdę wydarzyć. A teraz?

Teraz spotykają się znowu.
Przypadkiem — w tłumie ludzi, w miejscu, które nie powinno nic znaczyć. Albo za sprawą wspólnych znajomych, lub czegoś, co w przeszłości ich łączyło. I nagle okazuje się, że czas wcale nie zrobił tego, co powinien; że pewne rzeczy nie blakną, tylko - z czasem - nabierają nowych kolorów. Że pytanie „co by było, gdyby” nie znika — tylko uczy się powracać subtelnie jak echo.

Ważne:
Nie szukam tu endgejmu, ale relacji jak niedogojona blizna - niby niewidoczna dla innych, ale bolesna przy każdym mocniejszym dotyku. Powrotów do przeszłości, rozmów urywanych w pół zdania, niewysłowionego napięcia. Może pojedynczych momentów czułości, które przychodzą za późno.
Może prób naprawy czegoś, czego naprawić się nie da. Nawet, jeśli każde z nich poszło już w swoją stronę, a jednak nie potrafi przestać oglądać się przez ramię na to drugie.

O poszukiwanej postaci: W dużym skrócie, może być to postać dowolnej płci, najlepiej w wieku 26–30 lat, czyli zbliżonym do Oleandra. Jeśli jest związana ze strażackim środowiskiem, to jeszcze lepiej, ale w żadnym razie nie jest to konieczny wymóg. Obojętne mi, czy to postać istniejąca już na forum, czy też dopiero powstająca; a i w kwestii wyglądu i charakteru na pewno się dogadamy. Całą resztę chętnie dogadam prywatnie, łącznie z detalami przeszłości i przebiegiem ich historii. Zapraszam na PW <3

kiss and tell

: sob kwie 04, 2026 11:27 pm
autor: Reece Covington
Klepnięte :hejo:

kiss and tell

: ndz kwie 05, 2026 1:26 pm
autor: Diana Carissoni
Stara miłość nie rdzewieje
czy jak to tam szło
STATUS: AKTUALNE | 05/04
ObrazekObrazek
Byłeś jednym z tych sławnych "bad boys", członkiem największej rozrabiarskiej grupy w szkole średniej i gabinet dyrektora znałeś na wylot. Tymczasem ja zawsze byłam tą dobrą, grzeczną, pilnie uczącą się dziewczyną z niewielkim gronem przyjaciół, starającą się nie wyściubiać nosa poza własną strefę komfortu. Pewnego dnia stałam się Twoim celem, zakładem, za który miałeś wygrać zgrzewkę piwa czy cokolwiek innego, co miało śmiesznie umniejszoną wartość w stosunku do mojej osoby.
Ale to wcale nie było najlepsze w tym wszystkim. To, że prawie Ci uległam, również nie było wisienką na torcie. Najlepszym było to, że Ty naprawdę się zakochałeś, a ja finalnie kopnęłam Cię w tyłek. End of the story. A przynajmniej... tak myślałam do tej pory.


To jedynie wstępny zarys tego, jak widziałabym poszukiwaną relację, a raczej jej przeszłość. Czasy, gdy moja postać i ta potencjalnie należąca do Ciebie uczęszczali do tej samej placówki. To natomiast nie musi być finalny pomysł, który jestem w stanie zmienić dowolnie, by pasowało nam obojgu. Możemy nawet całkowicie nie brać go pod uwagę, a stworzyć wspólnie coś nieco innego.

𖹭 Preferowałabym endgame, chyba że nie będzie nam się dobrze wspólnie pisać - wtedy wystarczy że dajemy sobie znać i wszystko gra. Ogółem chciałabym, by to rozkręcić powoli, właśnie za pomocą rozgrywek. Bez zaczęcia w jakimś randomowym punkcie relacji i tak dalej.
𖹭 Nie poszukuję relacji przesadnie toksycznej, przepełnionej przemocą czy brutalnością. Jestem w stanie dogadać jakieś dramki i dramy by nie było zbyt nudno, ale wszystko z umiarem.
𖹭 Jeśli chodzi o wyżej wspomniany pomysł to poszukiwany jest mężczyzna, który może być starszy lub młodszy, ale żeby chodził do liceum w tym samym czasie co moja postać. Możemy natomiast całkowicie odbić od pomysłu, bo jestem w stanie zaakceptować również i panią do związku. To też możemy ciekawie urozmaicić, co już ustalimy wspólnie.
𖹭 Profesja, status materialny i te sprawy zostawiam do swobodnego wyboru. Tak samo wizerunek. Mogę natomiast doradzić jeśli zajdzie taka potrzeba.
𖹭 Nie powinna być to jednak postać nudna, skupiona na stałej, życiowej rutynie. Diana jest wręcz uzależniona od nowych wrażeń, więc tego samego oczekuję również od potencjalnej relacji.
𖹭 Może ich łączyć wiele, a może ich nie łączyć praktycznie nic poza jedną rzeczą, dowolnie wybraną. Nie mam wydumanych wymagań w tej kwestii, byleby spinała nam się relacja.
𖹭 Nigdy nie poganiam za postami, sama mam teraz gorszy moment (za co przepraszam z góry, ale postaram się wrócić szybko do postowej i forumowej sprawności), ale preferowałabym minimum post na tydzień.
𖹭 Generalnie wszystko (poza toxic relationship i brutalnością) jest do swobodnego ustalenia! Preferuję wypracowanie relacji wspólnymi siłami, by każdemu było dobrze.

A tutaj link do karty mojej postaci, by się z nią nieco lepiej zapoznać <3


Do kontaktu tradycyjnie zapraszam na pw do Daphne van Laar lub na mój discord - shad0wlin_ :loff:


kiss and tell

: ndz kwie 05, 2026 9:21 pm
autor: riley davis
oh we could never be together
but it’s nice to play pretend
STATUS: NIEAKTUALNE | 13/05
ObrazekObrazek
Myślisz sobie, że to paradoks, że tak bardzo boi się kogoś do siebie dopuścić, a dla zupełnie obcych osób jest w stanie dosłownie wskoczyć w ogień. Riley otwiera się przed innymi tylko wtedy, gdy uznaje, że jest to konieczne, a to zdarza się rzadko. Jest typem, który kocha po cichu, o ile w ogóle. Typem, który znika z czyjegoś życia tak samo niespodziewanie, jak się w nim pojawia. Nie lubi, kiedy ktoś nieproszony próbuje na dobre zagnieździć się w jej świecie.
Przypomina trochę kota, który czasem do kogoś podejdzie, czasem nawet pozwoli się pogłaskać, ale nigdy nie należy do nikogo. Obserwuje z dystansu, zanim zdecyduje czy może komuś zaufać. Pilnuje swojego spokoju jak skarbu.
Jej związki przychodzą i odchodzą. Zwykle krótkie, bez żadnych zobowiązań. Sam zresztą byłeś świadkiem kilku z nich. Riley potrafi być miła, potrafi być ciepła, a nawet delikatna, ale za każdym razem, gdy tylko ktoś za bardzo się angażował, ona natychmiast się wycofywała. Nie była gotowa żyć w czyimś rytmie i w pełni oddać się drugiej osobie.

Jesteś najbardziej cierpliwym człowiekiem jakiego zna. Zawsze przy niej, gdy Cię potrzebuje - pocieszasz, koisz nerwy. Ona oczywiście stara się to odwzajemniać, z różnym niestety skutkiem. Jesteś zdecydowanie lepszym oparciem dla niej, niż ona dla Ciebie.
Dawno już przekroczyliście granicę przyjaźni, jednak nic nie wskazuje na to, by mogło zrodzić się z tego cokolwiek więcej. Relacja z Tobą jest inna niż wszystkie, bo nigdy się nie narzucasz, nie naciskasz. Nie zrobiłeś jeszcze nic, co mogłoby ją spłoszyć.
Oboje wiecie, że to nie ma prawa przetrwać. Kiedyś któreś z was powie w końcu „dość”. Być może to Tobie sprzykrzy się w końcu czekanie, aż ona da z siebie coś więcej. A może to ona jak zwykle wrzuci na wsteczny, chcąc uniknąć zranienia?

• Poszukiwany mężczyzna; najlepiej ktoś wiekowo zbliżony do niej, kilka lat różnicy wchodzi w grę.
• Przyjaciel/kochanek, z potencjałem na coś więcej, być może nawet endgame (po drodze mogą ze trzy razy się znienawidzić, to bardzo w jej stylu). Pograjmy i sprawdźmy czy jest chemia!
• Wizerunek, zawód, historia - niczego nie narzucam, ale oczywiście mogę pomóc w wyborze, jeśli to nowa postać.
• Jeśli coś nie będzie grało, wystarczy powiedzieć. Proszę tylko nie zostawiać mnie na lodzie bez słowa.


kiss and tell

: pn kwie 06, 2026 12:12 pm
autor: Briar Burnwood
Messy Ex
czyli sytuacja typu utrudniajmy sobie życie
STATUS: AKTUALNE
ObrazekObrazek
Szukamy dla Briar'a jakiegoś totalnie messy ex'a z którym ma w dalszym ciągu niezdrową/toksyczną relacje. Potrzebuje troche uzależnienia, dużo niezdrowych interakcji. Powodem przeprowadzki do Toronto było zerwanie, więc to też jak najbardziej może nam fajnie zagrać fabularnie. Więc czekam!!

kiss and tell

: pn kwie 06, 2026 1:58 pm
autor: Matthew Goodman
I think I like you too much
but I DEFINITELY shouldn't
STATUS: rozmawiamy | 6.04
ObrazekObrazek
Wiem o tobie więcej, niż twoja matka, przyjaciółka i partner razem wzięci. Sama mi o tym powiedziałaś. Od jakiegoś czasu słucham, jak opowiadasz o swoim toksycznym chłopaku i narasta we mnie złość, że pozwalasz mu się tak traktować. I jeszcze go usprawiedliwiasz!
Chciałbym powiedzieć - zostaw go, dziewczyno, zasługujesz na coś więcej!
Muszę mówić - jak się z tym czujesz?
Nie jestem jednak od wydawania opinii na jego temat. Mam jedynie pomóc ci przejść przez proces zrozumienia siebie i wypracowania metod radzenia sobie z trudnymi dla ciebie sytuacjami.
Tylko i tyle.
Powinienem zakończyć terapię, kiedy tylko zorientowałem się, że zaangażowałem się bardziej, niż wymagała tego relacja terapeuta-klient. To nieprofesjonalne, nie jestem obiektywny, a przez to nie pomagam ci tak, jak powinienem. To zabrnęło już tak daleko, że głupio mi teraz to przerwać i przyznać się, że (chyba) coś do ciebie czuję. A z drugiej strony nie umiem (i nie chcę) z ciebie zrezygnować.

in detail:
- pani w wieku ok. 30-35 lat, która od jakiegoś czasu jest w terapii prowadzonej przez Matthew
- wygląd, zawód i cała pozostała otoczka nie ma dla mnie aż takiego znaczenia, jedynie z charakteru byłoby fajnie, gdyby jednak pozostawała w vibe'ie GOOD (Matty sam jest w typie chaotic good, więc wszystko dookoła tego mile widziane!)
- poszukiwania w romantycznych, ale to do ustalenia, czy rzeczywiście pani X czuje coś do Matthew, czy jest to tylko jednostronne zauroczenie
- chciałabym, żeby była to relacja rozwijana właśnie poprzez sesje psychoterapii prowadzone przez Goodmana, przynajmniej na początku
- może to być postać nowa, może być już istniejąca na forum, o ile pasuje do tego dość ogólnego opisu
- zależy mi na 1-2 postach w tygodniu, napisanych samodzielnie, nie wygenerowanych przez AI i to jestem w stanie zagwarantować od siebie <3
- więcej szczegółów i odpowiedzi chętnie udzielę na pw, zapraszam! <3

kiss and tell

: wt kwie 07, 2026 4:05 pm
autor: Renley Masters
Dom, którego nie da się sprzedać
STATUS: AKTUALNE | 15/05
ObrazekObrazek
— Ścięłaś włosy…?
To nie jest pytanie. To coś, co wymyka się przypadkiem, zanim zdąży się pomyśleć, czy w ogóle powinno zostać powiedziane.
Ren tylko potakuje. Kosmyk przydługiej grzywki wpada do oka, więc go odgarnia za ucho.
— Wyglądasz inaczej.
Co ty nie powiesz…
— Doroślej.
A teraz powiesz, jak to bejsbol był dziecinny…
— Znacznie lepiej, niż na boisku.
Poznały się na studiach. Dwa różne kierunki, dwa różne światy. Renley — filmoznawstwo, boisko, chaos, życie rozciągnięte między zajęciami a treningami. I ona — Pani X — biznes, zarządzanie, inżyniera: coś wymagającego, bezlitosnego, co nie zostawia miejsca na błędy ani na „jutro”. Poukladana. Ambitna. I z wyższych sfer. Przyzwyczajona do tego, że wszystko ma swoje miejsce — i swoje tempo, a mimo to… wybrała Ren.
Przez jakiś czas było im dobrze — naprawdę. Pod spodem jednak zawsze coś nie grało. Renley Masters miała coś, czego X nie potrafiła mieć: swobodę, lekkość, pasję, która nie była obowiązkiem i z czasem zaczęło to wyglądać tak, jakby była tylko dodatkiem. Zasłużone trzecie miejsce na podium — po boisku, po drużynie, po wszystkim, co budowało Renley — więc odeszła krótko przed tym, jak wszystko się zawaliło a zgrało się z ukończeniem studiów przez X. Nie było dramatu. Decyzja wydawała się sensowna, czysta i ostateczna. I może trochę błędna... choć dopiero teraz to widać.
Minęły lata. Renley nie jest już tą osobą. Nie ma w niej tamtego błysku. Jest cisza. Szorstkość. Coś przygaszonego i trudnego do nazwania. I wtedy pojawia się Pani X — nie przez przypadek.
Dom w Rexdale — stary, rozpadający się, trzymany bardziej siłą przyzwyczajenia niż fundamentów — trafia na plany nowej inwestycji. Osiedle domków jednorodzinnych. Czyste linie, nowy początek. Prywatny deweloper jest gotów zapłacić potężne sumy za ziemie oraz przesiedlenie rodzin.
Jest tylko jeden problem: ojciec Renley nie chce sprzedać, a bez jego zgody — nic się nie wydarzy. Ktoś musi go przekonać. I tym kimś jest ona.

W skrócie:
Szukam osoby do odegrania byłej, niedoszłej miłości Ren — relacji, która zaczęła się na uczelni, skończyła tuż przed najgorszym momentem życia Master, a teraz wraca w... drugim najgorszym możliwym momencie.

Pani X może być:
  • prawniczką reprezentującą dewelopera,
  • specjalistką od wykupów, która „załatwia trudne przypadki”,
  • project managerką, dla której ten dom to tylko blokujący punkt w harmonogramie,
  • urbanistką wierzącą, że to „dla dobra miasta”,
  • inżynierką, która nie powinna zajmować się ludźmi… ale musi.
Niezależnie od wersji — ma cel: doprowadzić do sprzedaży. I wtedy odkrywa, że w tym domu mieszka też Renley. Nie wie, co wydarzyło się po jej odejściu. Nie wie o wypadku. Nie wie o dachu. Nie wie, jak bardzo wszystko się rozpadło, gdy zamknęła relację z Masters i poszła w swoją stronę z dyplomem w ręce. Może tylko patrzeć i próbować zrozumieć, co się stało z osobą, którą kiedyś znała. I bardzo łatwo może dojść do wniosku, że… to jej wina.

Ta relacja ma być napięta, niewygodna i pełna niedopowiedzeń. Taka, w której rozmowy urywają się w połowie, spojrzenia trwają za długo, przeszłość wisi między nimi w każdej ciszy i nie daje o sobie zapomnieć, bo to nie jest prosty powrót do przeszłości.
To nie jest historia o „drugiej szansie”.
To historia o zderzeniu obowiązku ze starymi uczuciami. Kontroli kontra czymś, czego nie da się już kontrolować i o tym, co zostaje między ludźmi, którzy kiedyś byli sobie bliscy a teraz stoją po dwóch stronach tej samej sprawy. Każda rozmowa przy domu w Rexdale ma skrajne warstwy: jedną w obrębie sprzedaż a drugą wokół tego, dlaczego kiedyś X odeszła i z każdym kolejnym spotkaniem coraz trudniej powiedzieć, czy bardziej chodzi o podpis na papierze, czy o coś, czego żadna z nich nie potrafi już nazwać.

Disclaimer: to poszukiwania EX; niekoniecznie coś, co może się rozwinąć z powrotem w głębokie uczucie, ale jeden skok w prawo czy w lewo może być (nazwijmy to słabością chwili dla pamięci zdarzeń minionych w ich życiu).

Ponadto, jedyny wymóg nie do przeskoczenia, to to, aby była starsza i z tej samej uczelni — ze względu na rys fabularny.

Nie pośpieszam o posty, lubię rozmawiać o postaciach także poza rozgrywką, wprowadzam NPCów, co może dla niektórych jest zabiegiem obcym (albo dziwnym?), ale jeśli tego nie lubisz, to obejdzie się bez nich! Z Twojej strony chcę tylko zaangażowania, popychania akcji do przodu (albo umiejętnie do tyłu) oraz przerzucania się pomysłami.

Zainteresowanych zapraszam na PW, jestem ugodowa i możemy dyskutować nad potencjalnymi zmianami, jeżeli chcesz dopasować historię bardziej do swojej postaci. <3


kiss and tell

: wt kwie 07, 2026 11:11 pm
autor: Nicholas Swanson
We Didn’t Mean to Feel This
It started quietly - it won't end the same way
STATUS: AKTUALNE|07/04
ObrazekObrazek
Są historie, które zaczynają się od wielkich słów i takie, które rodzą się niemal niezauważalnie. Ta należy do tych drugich.
Być może wszystko zaczęło się od spojrzenia, które trwało o ułamek sekundy za długo. Albo od ciszy, która między nami była niezręczna, ale w jakiś specyficzny sposób kojąca. A może zaczęło się od przypadkowego spotkania w miejscu, które dla jednego z nas znaczyło niewiele, a dla drugiego było całym światem.
Co mogę powiedzieć o sobie? Nigdy wcześniej nie kochałem. Znam to uczucie wyłącznie z opowieści, książek i cudzych historii szeptanych półgłosem przy nocnych rozmowach. Zawsze wydawały się dla mnie odległe, a nawet trochę nierealne, tak jakby należały do innych ludzi, a nie do mnie. Jednakże coś zaczęło się zmieniać.
Nie od razu była to burza, ani ogień. Było to podobne do delikatnego ciepła pod skórą i niepokoju, który nie chce odejść, a także do myśli powracających uparcie do jednej osoby. Wtedy pojawiło się pierwsze "co jeśli?", pierwsze zawahanie i pierwszy cień nadziei.
Szukam kogoś, kto chciałby razem ze mną opowiedzieć tę historię, która będzie naszą pierwszą, nieporadną i być może trochę naiwną miłością. Nie musi być ona idealna. Może być nieodwzajemniona, może zakończyć się złamanym sercem lub pozostać wspomnieniem, które boli i jednocześnie rozgrzewa.
Interesuje mnie relacja, która będzie rozwijała się powoli. Od niepewności, przez zauroczenia, aż po moment, w którym wszystko staje się zbyt prawdziwe, aby było można to zignorować. Chciałbym, aby klimat był bardziej emocjonalny niż dramatyczny, chociaż podejmę też rękawicę dla tych trudniejszych momentów.
Jeśli masz postać, która mogłaby stać się czyjąś pierwszą miłością lub sama dopiero uczy się, czym ona jest, to zapraszam. Stwórzmy razem coś delikatnego, nieoczywistego i trochę zagmatwanego. Bo pierwsze uczucia rzadko kiedy są łatwe.

Najbardziej zależy mi na relacji męsko-męskiej, jednakże jestem otwarty na inne opcje. Jeśli masz jakiś pomysł, który byłby powiązany z moimi poszukiwaniami, to zapraszam do kontaktu.

Obrazek