It's beginning to look a lot like fuck this
: wt sty 20, 2026 10:32 pm
Pomimo kropelki potu, która spłynęła mu właśnie rynienką kręgosłupa i sprawiła, że wykrzywił się jakby wgryzł się w cytrynę, Milo pokraśniał na przyklepaną wreszcie obietnicę kanapki z krewetką. Widocznie jego uwielbienie względem tych drobnych skorupiaków przewyższało nienawiść do bezcelowego biegania po ulicach.
Próba schowania nieśmiałego tym razem uśmiechu za rękawem bluzy (udawał, że musi przetrzeć twarz z przydrożnego pyłu) tym razem nie wyszła, bo satysfakcja obecna była również w jego spojrzeniu.
一 W zeszłym roku Lian przyniósł do pracy resztę warzyw w tempurze, zostały mu po imprezie urodzinowej. Wyłowiłem trzy krewetki 一 pochwalił się z wyjątkową jak na niego infantylną dumą. Oburącz podparł się w biodrach i odchylił głowę w tył, by kaptur spadł mu z powrotem na ramiona. 一 Od tamtej pory poluję na nie w markecie, ale zawsze kończy się na paluszkach krabowych. Prawie to samo.
Zupełnie nie to samo, mimo to w ten sposób był w stanie od czasu do czasu oszukać odrobinę zachciejstwa w sposób możliwie niskobudżetowy.
一 Kanapka też może być z pastą krabową, nie mam aż tak burżujskiego podniebienia. 一 Po tym, jak sen przestał krążyć mu w krwioobiegu i powoli zaczął budzić się rozum, a Milo przypomniał sobie dokładną cenę z ostatniego miesiąca za marne sto gramów krewetki, uznał za stosowne by podkreślić, że w pełni zadowoli go tańszy substytut. Im dłużej zresztą o tym myślał tym bardziej czuł jak chwilowa fiksacja przepoczwarza się w słuszny wstyd; taka nieobligatoryjna rozrzutność nie leżała w jego naturze, musiał się zatem najpewniej nie dobudzić.
Kolejny etap biegu przebiegał spokojniej - ku jego ogromnej wdzięczności i uldze ze strony płuc - mimo to Milo nadal nie wyglądał na entuzjastę. Patrzył Dylanowi prosto w twarz, czasami na ściągacze bluzy podskakujące przy jego sprężystym truchcie i starał się nie odzywać za często, bo przez to tylko wypadał z rytmu. Dopiero zapytany o skrót i preferowaną formę przemieszczania się po mieście Rivera odrobinę zwolnił i uniósł zdawkowo brew sygnalizując, że nie jest w stanie stwierdzić czy Dylan żartuje czy nie.
一 W sensie... że dachami? 一 zapytał mało rezolutnie, próbując zbadać grunt. Gauthier nie wyglądał mu na amatora tego typu atrakcji, a miał dość obeznania i orientacji w jego reakcjach by spodziewać się, że na widok niektórych skrótów dostałby apopleksji.
Mimo to Milo zwolnił i zmarszczył brwi mocniej.
一 Dylan...
Właśnie... Nie wspominałeś, że konwencjonalne schody cię nudzą. Ogarnęłoby się u nas alternatywne wyjście oknem.
一 Hej, Dylan.
Masz w zanadrzu jeszcze-...
一 Kurwa, Z TYŁU! Joder...
Nie zdążył wyratować go przed niewzruszonością sterczącego na ich drodze hydrantu i na jego oczach Gauthier przelał się widowiskowo na drugą stronę, na co Rivera zasłonił twarz dłońmi i pozwolił sobie jedynie na rzucenie okiem poprzez palce.
Przez ułamek sekundy Milo omal nie dostał zawału widząc jak głowa Dylana pędzi na spotkanie z krawężnikiem, ale kiedy mężczyzna w porę wysunął łokcie, odetchnął z ulgą.
一 I ty chcesz mi powiedzieć, że jesteś gotowy na alternatywę kiedy pokonał cię chodnik? 一 dopytał płasko i bez zachwytu. Przechylił jedynie głowę by ocenić na oko straty inne poza moralnymi. 一 Odpada, w tym kraju wezwanie karetki oznacza dług na parę pokoleń w przód. Poza tym... 一 Milo skłonił się nad nim w pół, chwycił go za nadgarstek i zapierając się nogami pociągnął do pionu. 一 ...potrzebuję cię w jednym kawałku. Uszkodziłeś coś czy ucierpiała tylko godność?
Uśmiechnął się złośliwie swoim firmowym półuśmiechem i spojrzał na niego z dołu w taki sposób, jakby chciał prześwietlić go na wylot i przy okazji zapytać czy aby na pewno nie zafundował sobie jakiejś przykrej kontuzji. Teraz, kiedy wiedział już o słabości jego kolana nie potrafił nie mieć go na uwadze, ale jednocześnie nie pytał wprost czując, że Gauthier nie potrzebował tego słyszeć. Wiedział, i on też wiedział.
Nie miał natomiast pojęcia jak długo sondował jego twarz, analizował przygarbienie ramion i postawę zanim zdał sobie sprawę z tego, że wciąż oplatał palcami jego nadgarstek jak wyjątkowo zaborcza ośmiornica. Nagłe uświadomienie sprawiło, że Rivera otrzeźwiał, puścił go szybko i schował obie dłonie za plecami rozglądając się przy tym dyskretnie na boki.
一 Okay, jogging to zajebista rozrywka, ale ja chyba nie jestem koneserem. Dzięki za... hmm, możliwość zweryfikowania tego w praktyce, błagam, nie róbmy tego nigdy więcej.
Dylan Gauthier
Próba schowania nieśmiałego tym razem uśmiechu za rękawem bluzy (udawał, że musi przetrzeć twarz z przydrożnego pyłu) tym razem nie wyszła, bo satysfakcja obecna była również w jego spojrzeniu.
一 W zeszłym roku Lian przyniósł do pracy resztę warzyw w tempurze, zostały mu po imprezie urodzinowej. Wyłowiłem trzy krewetki 一 pochwalił się z wyjątkową jak na niego infantylną dumą. Oburącz podparł się w biodrach i odchylił głowę w tył, by kaptur spadł mu z powrotem na ramiona. 一 Od tamtej pory poluję na nie w markecie, ale zawsze kończy się na paluszkach krabowych. Prawie to samo.
Zupełnie nie to samo, mimo to w ten sposób był w stanie od czasu do czasu oszukać odrobinę zachciejstwa w sposób możliwie niskobudżetowy.
一 Kanapka też może być z pastą krabową, nie mam aż tak burżujskiego podniebienia. 一 Po tym, jak sen przestał krążyć mu w krwioobiegu i powoli zaczął budzić się rozum, a Milo przypomniał sobie dokładną cenę z ostatniego miesiąca za marne sto gramów krewetki, uznał za stosowne by podkreślić, że w pełni zadowoli go tańszy substytut. Im dłużej zresztą o tym myślał tym bardziej czuł jak chwilowa fiksacja przepoczwarza się w słuszny wstyd; taka nieobligatoryjna rozrzutność nie leżała w jego naturze, musiał się zatem najpewniej nie dobudzić.
Kolejny etap biegu przebiegał spokojniej - ku jego ogromnej wdzięczności i uldze ze strony płuc - mimo to Milo nadal nie wyglądał na entuzjastę. Patrzył Dylanowi prosto w twarz, czasami na ściągacze bluzy podskakujące przy jego sprężystym truchcie i starał się nie odzywać za często, bo przez to tylko wypadał z rytmu. Dopiero zapytany o skrót i preferowaną formę przemieszczania się po mieście Rivera odrobinę zwolnił i uniósł zdawkowo brew sygnalizując, że nie jest w stanie stwierdzić czy Dylan żartuje czy nie.
一 W sensie... że dachami? 一 zapytał mało rezolutnie, próbując zbadać grunt. Gauthier nie wyglądał mu na amatora tego typu atrakcji, a miał dość obeznania i orientacji w jego reakcjach by spodziewać się, że na widok niektórych skrótów dostałby apopleksji.
Mimo to Milo zwolnił i zmarszczył brwi mocniej.
一 Dylan...
Właśnie... Nie wspominałeś, że konwencjonalne schody cię nudzą. Ogarnęłoby się u nas alternatywne wyjście oknem.
一 Hej, Dylan.
Masz w zanadrzu jeszcze-...
一 Kurwa, Z TYŁU! Joder...
Nie zdążył wyratować go przed niewzruszonością sterczącego na ich drodze hydrantu i na jego oczach Gauthier przelał się widowiskowo na drugą stronę, na co Rivera zasłonił twarz dłońmi i pozwolił sobie jedynie na rzucenie okiem poprzez palce.
Przez ułamek sekundy Milo omal nie dostał zawału widząc jak głowa Dylana pędzi na spotkanie z krawężnikiem, ale kiedy mężczyzna w porę wysunął łokcie, odetchnął z ulgą.
一 I ty chcesz mi powiedzieć, że jesteś gotowy na alternatywę kiedy pokonał cię chodnik? 一 dopytał płasko i bez zachwytu. Przechylił jedynie głowę by ocenić na oko straty inne poza moralnymi. 一 Odpada, w tym kraju wezwanie karetki oznacza dług na parę pokoleń w przód. Poza tym... 一 Milo skłonił się nad nim w pół, chwycił go za nadgarstek i zapierając się nogami pociągnął do pionu. 一 ...potrzebuję cię w jednym kawałku. Uszkodziłeś coś czy ucierpiała tylko godność?
Uśmiechnął się złośliwie swoim firmowym półuśmiechem i spojrzał na niego z dołu w taki sposób, jakby chciał prześwietlić go na wylot i przy okazji zapytać czy aby na pewno nie zafundował sobie jakiejś przykrej kontuzji. Teraz, kiedy wiedział już o słabości jego kolana nie potrafił nie mieć go na uwadze, ale jednocześnie nie pytał wprost czując, że Gauthier nie potrzebował tego słyszeć. Wiedział, i on też wiedział.
Nie miał natomiast pojęcia jak długo sondował jego twarz, analizował przygarbienie ramion i postawę zanim zdał sobie sprawę z tego, że wciąż oplatał palcami jego nadgarstek jak wyjątkowo zaborcza ośmiornica. Nagłe uświadomienie sprawiło, że Rivera otrzeźwiał, puścił go szybko i schował obie dłonie za plecami rozglądając się przy tym dyskretnie na boki.
一 Okay, jogging to zajebista rozrywka, ale ja chyba nie jestem koneserem. Dzięki za... hmm, możliwość zweryfikowania tego w praktyce, błagam, nie róbmy tego nigdy więcej.
Dylan Gauthier