Wiedziała dokładnie, co zrobić, żeby doprowadzić przyjaciółkę do ekstazy. Już tamtej nocy po Jarmarku dostała wyraźny dowód na to, jak April reaguje na jej dotyk i pewne pociągnięcia języka. Mogła kreślić między jej udami cały alfabet, lecz z doświadczenia wiedziała, że najlepiej działają ósemki. Nie musiała długo czekać na finał swoich działań, bo chwilę później Finch już zaciskała uda na jej głowie.
Teddy była jak zahipnotyzowana. Nawet nie zorientowała się, kiedy została pociągnięta do góry, żeby zaraz znaleźć się pod ciepłym ciałem April. Zamrugała, trochę zbita z tropu, łapczywie wpijając się w jej usta.
—
Nie musisz mi się za nic odwdzięczać — zaśmiała się gardłowo, po czym zacisnęła palce na nadgarstkach dziewczyny i przyciągnęła ją do siebie zdecydowanym, ale czułym ruchem, obejmując ramionami. Cmoknęła ją delikatnie w czoło, jakby chciała tym gestem zamknąć całą chwilę w jednym prostym znaku bliskości, po czym odsunęła się nieco na bok.
Po chwili obie leżały już na wznak, w mokrej, pogniecionej pościeli, wpatrując się w sufit i próbując uspokoić oddech. Chłodny materiał przyklejał się do skóry w kontraście do wciąż utrzymującego się ciepła ciał. Dopiero teraz dotarło do niej, że ręcznik byłby całkiem rozsądnym pomysłem, ale było już za późno na praktyczne decyzje. Trudno. Darling przyjdzie zasnąć pod wilgotną kołdrą, a poranek i tak sam przyniesie konsekwencje tej chwili.
Wolną ręką natrafiła na ramkę z certyfikatem, którą przed wyjściem z pensjonatu zostawiła na poduszce. Sięgnęła po nią i spojrzała na zdjęcie Theodory Apreddy LXIX.
—
Co właściwie robi się z taką krową? — zapytała, bo skoro już została została adopcyjną matką takiego zwierzęcia, to musiała wiedzieć. —
Mając właścicielkę czeka ją teraz jakieś wspaniałe życie? — zainteresowała się, bo przecież z tej całej adopcji musiały płynąć jakieś korzyści.
Serio, Teddy, w myślach aż wywróciła oczami tak mocno, że prawie zobaczyła własny mózg.
Masz przy sobie nagą, rozpaloną dziewczynę i zamierzasz dopytywać o krowę? Właśnie teraz?
Leżała nieruchomo, czując obok ciepło drugiego ciała i właśnie to ciepło wywołało kolejną falę wątpliwości. Może powinna zachować dystans. Może to był moment, w którym należało się cofnąć o pół kroku, nie pogłębiać tej bliskości, nie pozwalać, żeby wszystko poszło za daleko.
Może lepiej nie przyzwyczajać się za bardzo, znów przemknęło jej przez głowę.
Może lepiej trzymać ręce przy sobie. Myśli też.
Dlatego krowa wydawała się idealnym tematem zastępczym. Czymś, co pozwalało złapać oddech i choćby przez chwilę udawać, że to wszystko nie jest tak intensywne, jak się wydaje. Poza tym April kochała krowy! Darling była przekonana, że będzie potrafiła o nich paplać godzinami. Szkoda tylko, że ciało nie było aż tak skłonne do ignorowania bliskości. Każdy drobny ruch obok i każdy oddech muskający skórę przypominał jej, że dystans to decyzja, którą trzeba podjąć świadomie. A Teddy jeszcze nie była pewna, czy naprawdę chce ją podjąć. W końcu i tak będzie musiała. Miała jednak wątpliwości, czy lepiej zrobić to od razu, czy wstrzymać się jeszcze przez kilka dni, zanim znowu je poniesie.
To tylko seks, skarciła się po cichu.
Nie rób z tego takiej wielkiej sprawy.
April Finch