tequila con muerte
: śr lut 04, 2026 4:04 pm
Spojrzał na Pilar, no bo co miał powiedzieć, że tatuaże są zajebiste i żeby sobie jakiś zrobiła? No przecież z dziećmi to nigdy nie wiadomo, a jakby jutro poszła do jakiegoś studia i sobie zrobiła, a później powiedziała mamie, że ten facet z willi jej kazał, ten cały wydziarany? Co prawda nie wziął pod uwagę tego, że nigdzie by jej tatuażu nie zrobili, bo miała może osiem lat. Ale lepiej dmuchać na zimne.
Uniósł jedną brew, kiedy młoda powiedziała, że on żyje, nie dało się zaprzeczyć, chociaż zaraz nabrał mocno powietrze w płuca, aż lew na jego piersi się uniósł.
- No ale w każdej chwili mogę umrzeć, nawet jutro, to nigdy nie wiadomo - wzruszył ramionami, co prawda jakby nie miał tych tatuaży, to też by mógł. Ale może jednak większe prawdopodobieństwo jest, jak się ma tatuaże? Niech sobie młoda poczyta na necie, czy coś. Jemu nie chciało jej się tego tłumaczyć.
Tylko zaraz się okazało, że ona miała zamiar mu wytłumaczyć tą swoją gierkę. Złapał to mordercze spojrzenie Pilar, no bo może mógł się tego spodziewać? Powinien. Trochę czasu spędzał z dzieciakami, trochę sam był jak taki dzieciak i też o swoich zajawkach potrafił opowiadać... godzinami.
Spojrzał na Stewart z jakimś pomóż malującym się w spojrzeniu, ale ona zamiast to zrobić, to znowu wywracał oczami. Wyciągnął do niej nawet rękę, kiedy już usiadł na leżaku, ale wtedy Isabel walnęła go łokciem w bok, żeby się skupił, bo ona już mu pokazuje swoją postać.
Udawał, że go to interesuje, ale miał to tak głęboko gdzieś, że nawet dupa, to słabe określenie...
- Ta... - mruknął i pokiwał głową, kiedy młoda zapytała czy rozumie. Chuja tam rozumiał. Nic.
Jakieś Pogromczynie Demonów, co to w ogóle jest? Bajka? Jak ta cała Kraina Lodu, o której mu mówiła Marshall? Ona by się pewnie z tą młodą dogadała, a Madox? On tylko coraz wyżej unosił obie brwi patrząc się w ten tablet. No jakieś lalki barbie, czy inne księżniczki. Dla niego jeden pies. Ostatnio takie lalki widział jak miał może osiem lat i z Ticiano zabierali je kuzynkom i urywali im głowy, albo obcinali włosy. No i później jak kupował prezenty do domu dziecka, ale to i tak musiał googlować te listy od dzieciaków, bo nie wiedział o co chodzi.
Niby patrzył w ten tablet, ale kiedy Pilar się odezwała, to znowu powiódł spojrzeniem za nią. A kiedy się rozbierała to aż wstrzymał powietrze.
- Zacze... - zaczął i chciał się do niej ruszyć, ale młoda już znowu walnęła go w bok, jeszcze tylko złapał spojrzeniem obłędnie czekoladowe oczy Stewart, ale już po chwili miał tablet w palcach i miał niby grać. Szło mu...
- Zobacz kurw... cze, ile mam punktów - rzucił z entuzjazmem, bo udało mu się coś zebrać. Jakieś pięć… no dobra już sześć. Młoda spojrzała na niego z politowaniem i poklepała go po ramieniu.
- Ja mam trzydzieści tysięcy - powiedziała, a Madox od razu stracił zapał, bo gdzie jego sześć do jej trzydzieści tysięcy?
- No widzisz, ja nie umiem w to grać... - rzucił oddając młodej tablet, ale ona już coś zaczęła, że się nauczy. Tylko, że Madox wcale nie chciał się uczyć, on chciał być w basenie ze Stewart, i zaraz jego ciemne oczy spoczęły na jej sylwetce.
- Wiesz co, może innym razem... - zaczął się wykręcać, ale młoda już robiła smutną minkę, wywaliła dolną wargę.
No kurwa.
Znał jedną laskę, która robiła tak samo, tylko nie miała ośmiu lat, a prawie trzydzieści... Ale zawsze go na to łapała. ZAWSZE.
- No dobra... pokaż - i znowu sięgnął po ten tablet...
Ale wtedy na schodach pojawiła się Guilia… Całe szczęście nie nago tylko w jakimś bardzo kusym bikini. A za nią też Matteo w nieźle wyciętych slipkach. Madox przeniósł na nich spojrzenie.
- O to są nowi goście, może im pokaż? - zaproponował, ale Isabela jeszcze spojrzała na niego. Guilia w tym czasie ruszyła w ich kierunku poprawiając na nosie duże okulary przeciwsłoneczne.
- Och! Co to za bambino, wasze?! - zapytała wesoło opierając się o leżak, na którym siedział Madox z dziewczynką. Noriega pokręcił głową, a mała już coś zaczęła, że jest córką właścicieli.
W tym czasie Matteo bez żadnego skrępowania wskoczył sobie do Pilar do basenu, też przepłynął się pod wodą, a później wynurzył obok niej. Przejechał palcami po ciemnych, gęstych włosach zgarniając z nich krople, które spłynęły mu po gładkim torsie, bez żadnego tatuażu. Guilia w tym czasie pochylała się do tabletu dziewczynki eksponując biust ukryty pod małymi trójkącikami, które ledwo cokolwiek zasłaniały.
- Oh Dio! Łowczynie Demonów! Uwielbiam je! - zapiszczała, a zaraz pakowała się na leżak między dziewczynkę i Madoxa. Noriega chciał wykorzystać sytuację i się cofnął, ale Guilia zaraz zacisnęła mu rękę na udzie, mocno, wbijając w nie paznokcie.
- No chodź Madox zaśpiewamy razem - rzuciła wesoło. No chyba kurwa nie.
Noriega wstał strącając jej rękę.
- Wybacz... cie, ale zbieramy się z Pilar na kolację, na randkę - jakoś się musieli z tego wykręcić, chociaż Guilia nie dawała za wygraną.
- A gdzie? My też z Matteo... - zaczęła. Ale Madox już pokręcił głową.
- No nie tam... - nawet jakby to była jedyna knajpa w mieście, to na pewno nie tam gdzie oni. Guilia na szczęście odpuściła, bo młoda jej już pokazywała swoją postać i coś tam, więc się tym zainteresowała.
Za to Madox stanął nad basenem, gdzie Matteo opowiadał coś zawzięcie Stewart.
- Pilar… pamiętasz o tej kolacji? - zapytał i spojrzał na nią znacząco. Aż go skręcało, żeby jednak zrzucić z siebie ciuchy i wskoczyć do tej wody, ale jak jeszcze przed chwilą byli skazani na tylko jedną napastliwą dziewczynkę, tak teraz już na całą trójkę... napastliwców.
Pilar Stewart
Uniósł jedną brew, kiedy młoda powiedziała, że on żyje, nie dało się zaprzeczyć, chociaż zaraz nabrał mocno powietrze w płuca, aż lew na jego piersi się uniósł.
- No ale w każdej chwili mogę umrzeć, nawet jutro, to nigdy nie wiadomo - wzruszył ramionami, co prawda jakby nie miał tych tatuaży, to też by mógł. Ale może jednak większe prawdopodobieństwo jest, jak się ma tatuaże? Niech sobie młoda poczyta na necie, czy coś. Jemu nie chciało jej się tego tłumaczyć.
Tylko zaraz się okazało, że ona miała zamiar mu wytłumaczyć tą swoją gierkę. Złapał to mordercze spojrzenie Pilar, no bo może mógł się tego spodziewać? Powinien. Trochę czasu spędzał z dzieciakami, trochę sam był jak taki dzieciak i też o swoich zajawkach potrafił opowiadać... godzinami.
Spojrzał na Stewart z jakimś pomóż malującym się w spojrzeniu, ale ona zamiast to zrobić, to znowu wywracał oczami. Wyciągnął do niej nawet rękę, kiedy już usiadł na leżaku, ale wtedy Isabel walnęła go łokciem w bok, żeby się skupił, bo ona już mu pokazuje swoją postać.
Udawał, że go to interesuje, ale miał to tak głęboko gdzieś, że nawet dupa, to słabe określenie...
- Ta... - mruknął i pokiwał głową, kiedy młoda zapytała czy rozumie. Chuja tam rozumiał. Nic.
Jakieś Pogromczynie Demonów, co to w ogóle jest? Bajka? Jak ta cała Kraina Lodu, o której mu mówiła Marshall? Ona by się pewnie z tą młodą dogadała, a Madox? On tylko coraz wyżej unosił obie brwi patrząc się w ten tablet. No jakieś lalki barbie, czy inne księżniczki. Dla niego jeden pies. Ostatnio takie lalki widział jak miał może osiem lat i z Ticiano zabierali je kuzynkom i urywali im głowy, albo obcinali włosy. No i później jak kupował prezenty do domu dziecka, ale to i tak musiał googlować te listy od dzieciaków, bo nie wiedział o co chodzi.
Niby patrzył w ten tablet, ale kiedy Pilar się odezwała, to znowu powiódł spojrzeniem za nią. A kiedy się rozbierała to aż wstrzymał powietrze.
- Zacze... - zaczął i chciał się do niej ruszyć, ale młoda już znowu walnęła go w bok, jeszcze tylko złapał spojrzeniem obłędnie czekoladowe oczy Stewart, ale już po chwili miał tablet w palcach i miał niby grać. Szło mu...
- Zobacz kurw... cze, ile mam punktów - rzucił z entuzjazmem, bo udało mu się coś zebrać. Jakieś pięć… no dobra już sześć. Młoda spojrzała na niego z politowaniem i poklepała go po ramieniu.
- Ja mam trzydzieści tysięcy - powiedziała, a Madox od razu stracił zapał, bo gdzie jego sześć do jej trzydzieści tysięcy?
- No widzisz, ja nie umiem w to grać... - rzucił oddając młodej tablet, ale ona już coś zaczęła, że się nauczy. Tylko, że Madox wcale nie chciał się uczyć, on chciał być w basenie ze Stewart, i zaraz jego ciemne oczy spoczęły na jej sylwetce.
- Wiesz co, może innym razem... - zaczął się wykręcać, ale młoda już robiła smutną minkę, wywaliła dolną wargę.
No kurwa.
Znał jedną laskę, która robiła tak samo, tylko nie miała ośmiu lat, a prawie trzydzieści... Ale zawsze go na to łapała. ZAWSZE.
- No dobra... pokaż - i znowu sięgnął po ten tablet...
Ale wtedy na schodach pojawiła się Guilia… Całe szczęście nie nago tylko w jakimś bardzo kusym bikini. A za nią też Matteo w nieźle wyciętych slipkach. Madox przeniósł na nich spojrzenie.
- O to są nowi goście, może im pokaż? - zaproponował, ale Isabela jeszcze spojrzała na niego. Guilia w tym czasie ruszyła w ich kierunku poprawiając na nosie duże okulary przeciwsłoneczne.
- Och! Co to za bambino, wasze?! - zapytała wesoło opierając się o leżak, na którym siedział Madox z dziewczynką. Noriega pokręcił głową, a mała już coś zaczęła, że jest córką właścicieli.
W tym czasie Matteo bez żadnego skrępowania wskoczył sobie do Pilar do basenu, też przepłynął się pod wodą, a później wynurzył obok niej. Przejechał palcami po ciemnych, gęstych włosach zgarniając z nich krople, które spłynęły mu po gładkim torsie, bez żadnego tatuażu. Guilia w tym czasie pochylała się do tabletu dziewczynki eksponując biust ukryty pod małymi trójkącikami, które ledwo cokolwiek zasłaniały.
- Oh Dio! Łowczynie Demonów! Uwielbiam je! - zapiszczała, a zaraz pakowała się na leżak między dziewczynkę i Madoxa. Noriega chciał wykorzystać sytuację i się cofnął, ale Guilia zaraz zacisnęła mu rękę na udzie, mocno, wbijając w nie paznokcie.
- No chodź Madox zaśpiewamy razem - rzuciła wesoło. No chyba kurwa nie.
Noriega wstał strącając jej rękę.
- Wybacz... cie, ale zbieramy się z Pilar na kolację, na randkę - jakoś się musieli z tego wykręcić, chociaż Guilia nie dawała za wygraną.
- A gdzie? My też z Matteo... - zaczęła. Ale Madox już pokręcił głową.
- No nie tam... - nawet jakby to była jedyna knajpa w mieście, to na pewno nie tam gdzie oni. Guilia na szczęście odpuściła, bo młoda jej już pokazywała swoją postać i coś tam, więc się tym zainteresowała.
Za to Madox stanął nad basenem, gdzie Matteo opowiadał coś zawzięcie Stewart.
- Pilar… pamiętasz o tej kolacji? - zapytał i spojrzał na nią znacząco. Aż go skręcało, żeby jednak zrzucić z siebie ciuchy i wskoczyć do tej wody, ale jak jeszcze przed chwilą byli skazani na tylko jedną napastliwą dziewczynkę, tak teraz już na całą trójkę... napastliwców.
Pilar Stewart