Jeźdźcy Apokalipsy
: ndz mar 22, 2026 10:30 pm
Sergio pokiwał głową, co jakiś czas zerkając na Santiago, który ignorował w tym momencie wszystkich, nie tylko Alvaro. Uważał jedynie na małego, który wiercił mu się na kolanach i w razie potrzeby poprawiał go, żeby przypadkiem nie spadł. Teraz jednak już nie patrzył tylko na niego, jak do tej pory, tylko przed siebie, pustym wzrokiem.
Martinez zwrócił też uwagę na to zawahanie przed słowem "relacja" - domyślił się, że chłopak chciał powiedzieć "związek", ale chyba nie uznał tego za odpowiednie słowo w tym momencie, czemu zresztą Sergio się wcale nie dziwił, widząc, jak zachowuje się de la Serna. Ale swoją drogą nie dziwił się też Tiago. Martinez zauważył też, że Salvatierra mówił o związku sprzed półtora roku jako o jedynym w swoim życiu, co mogło oznaczać, że tego, co było między nim i Kocurem, nie uważał za związek, przynajmniej w tym momencie.
- Dobrze, rozumiem - powiedział łagodnie, patrząc ciepło na Alvaro - Czyli chodzi ci o to, że czujesz, że nie umiesz się zachowywać tak, żeby utrzymywać relacje, tak? Tylko, że to nieprawda, bo przecież z Santiago jesteście związani od dziesięcioleci. Salazar ani ja też nie zerwaliśmy z tobą kontaktów. To, że czasami wybuchasz nie sprawia, że nie potrafisz w ogóle w relacje; a żeby sobie z tym poradzić, może spróbuj tego: kiedy czujesz, że już wybuchasz, daj sobie zawsze parę sekund. Odetchnij głęboko, bardzo głęboko, może nawet wstrzymaj powietrze, policz do dziesięciu i zastanów się, czy sytuacja, która właśnie wyprowadza cię z równowagi, faktycznie jest taka, jak czujesz w pierwszym momencie. Czy warto wybuchać. Być może da się ją rozwiązać w inny sposób, być może można spokojnie wyjaśnić, jak się poczułeś i dlaczego. Możliwe, że to, co cię rozzłościło, nie jest tym, czym się wydawało - a jeśli nawet jest, to czy rzeczywiście tylko krzykiem lub sarkazmem można to rozwiązać?
Uśmiechnął się do Alvaro, chcąc mu dodać otuchy.
- Dobrze, kto następny? - spojrzał na Santiago, a później na męża, mając nadzieję, że obaj bracia jednak będą skłonni opowiedzieć o tym, co czują w tym momencie i nie zaprą się rękami i nogami.
Alvaro Salvatierra Salazar Martinez Santiago de la Serna
Martinez zwrócił też uwagę na to zawahanie przed słowem "relacja" - domyślił się, że chłopak chciał powiedzieć "związek", ale chyba nie uznał tego za odpowiednie słowo w tym momencie, czemu zresztą Sergio się wcale nie dziwił, widząc, jak zachowuje się de la Serna. Ale swoją drogą nie dziwił się też Tiago. Martinez zauważył też, że Salvatierra mówił o związku sprzed półtora roku jako o jedynym w swoim życiu, co mogło oznaczać, że tego, co było między nim i Kocurem, nie uważał za związek, przynajmniej w tym momencie.
- Dobrze, rozumiem - powiedział łagodnie, patrząc ciepło na Alvaro - Czyli chodzi ci o to, że czujesz, że nie umiesz się zachowywać tak, żeby utrzymywać relacje, tak? Tylko, że to nieprawda, bo przecież z Santiago jesteście związani od dziesięcioleci. Salazar ani ja też nie zerwaliśmy z tobą kontaktów. To, że czasami wybuchasz nie sprawia, że nie potrafisz w ogóle w relacje; a żeby sobie z tym poradzić, może spróbuj tego: kiedy czujesz, że już wybuchasz, daj sobie zawsze parę sekund. Odetchnij głęboko, bardzo głęboko, może nawet wstrzymaj powietrze, policz do dziesięciu i zastanów się, czy sytuacja, która właśnie wyprowadza cię z równowagi, faktycznie jest taka, jak czujesz w pierwszym momencie. Czy warto wybuchać. Być może da się ją rozwiązać w inny sposób, być może można spokojnie wyjaśnić, jak się poczułeś i dlaczego. Możliwe, że to, co cię rozzłościło, nie jest tym, czym się wydawało - a jeśli nawet jest, to czy rzeczywiście tylko krzykiem lub sarkazmem można to rozwiązać?
Uśmiechnął się do Alvaro, chcąc mu dodać otuchy.
- Dobrze, kto następny? - spojrzał na Santiago, a później na męża, mając nadzieję, że obaj bracia jednak będą skłonni opowiedzieć o tym, co czują w tym momencie i nie zaprą się rękami i nogami.
Alvaro Salvatierra Salazar Martinez Santiago de la Serna