Strona 6 z 6

Spend this time pretending it was that first summer

: pt kwie 10, 2026 5:27 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Spend this time pretending it was that first summer

: pt kwie 10, 2026 6:57 pm
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


dla ciebie mam snapy w bieliźnie i klaser nudes

Spend this time pretending it was that first summer

: pt kwie 10, 2026 7:24 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Spend this time pretending it was that first summer

: pt kwie 10, 2026 9:10 pm
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

po mych ścianach płynie róż, całuj mnie i duś

Spend this time pretending it was that first summer

: sob kwie 11, 2026 11:51 am
autor: April Finch
Potrzebowała bliskości jej ciała jak niczego innego. Gdyby któraś z nich miała kompletnie inną potrzebę dotyku albo skrajnie obniżone libido, to byłoby im ze sobą bardzo ciężko. Na szczęście Teddy bez większych problemów doganiała April w jej wygórowanych potrzebach, co było tylko kolejnym z miliarda powodów, by kochać ją jeszcze mocniej. Może na co dzień nie widywały się tak często, jak powinny, ale gdy już do tego dochodziło, to wykorzystywały każdy moment, żeby się sobą nasycić. Potrzebowały tylko wolnych głów jak dzisiaj i nagle wszystko robiło się perfekcyjne, a fakt, że kiedykolwiek wcześniej się o coś sprzeczały, wydawał się skrajnie absurdalny.
— Oczywiście, że wiem, w co się wpakowałam. Może i jestem oderwana od rzeczywistości, ale jestem też kompletnie zatopiona w tobie. I chyba znam cię całkiem nieźle, co? — Ujęła jej twarz w dłonie, żeby móc przez moment po prostu się w nią wpatrywać z rozkosznym uśmiechem. Nikt inny na świecie tak bardzo nie zdawał sobie sprawy, w co się wpakował, jak ona w tym momencie. Chciałaby móc powiedzieć, że dokładnie to wszystko zaplanowała i teraz tylko zbiera tego owoce, ale to akurat nie była prawda. Oczywiście to zasługa April, że w końcu się zeszły, wiadomo, ale wyszło to zadziwiająco spontanicznie.
— Kurwa, Teddy, jak ty mnie jarasz, przecież to jest jakieś ostro pokurwione. Rozumiesz ty to w ogóle? Po-kur-wio-ne. A ja durna ci recytowałam jakieś ckliwe wiersze. — Pokręciła głową, rozbawiona własną naiwnością. Nie poznała jeszcze takiego mistrza pióra, który byłby w stanie opisać to, co robiła z nią ta miłość. A znała przecież ich całkiem sporo! Co ważniejsze, znała się też na miłości. A przynajmniej tak jej się do tej pory wydawało.
— Ale jednak będę próbować na tobie tych wszystkich moich sztuczek. No chodź. — Wyswobodziła ją z objęć, ale tylko na moment. Chciała po prostu podnieść je wreszcie z podłogi i rozprostować kości. Spojrzała niechętnie na bajzel, który się w międzyczasie wytworzył. Będzie się nim martwić dopiero jutro. W jedną rękę wzięła gitarę, drugą złapała ukochaną i skierowała się z nimi obiema na górę.
Naprawdę nie była w stanie grać kompletnie nago. Czuła się z tym jakoś tak... dziwacznie. Wciągnęła na siebie jakieś krótkie spodenki i zdecydowanie za dużą koszulkę, które składały się w zestaw uznawany przez nią za piżamę. Usiadła na łóżku, zachęcając Teddy, by ulokowała się tuż obok – nieważne czy ubrana czy nie.
— Powinnaś wpatrywać się we mnie maślanymi oczami i ciągle być pod wrażeniem, jak łatwo mi przychodzi gra. No i pewnie trochę zakładać, że dla ciebie improwizuję, bo niemożliwe, że istnieje tyle romantycznych piosenek — wytłumaczyła ją, przesuwając palcami po strunach, żeby upewnić się, że gitara z wrażenia tych ekscesów, które wyprawiały się na dole, się nie rozstroiła. Na szczęście nie! Podrywanie Teddy było dużo bardziej skomplikowanej niż pierwszej lepszej dziewczyny ze spisu osiągnięć April. Wiedziała, że nie da się tak łatwo omotać na aż tak tanie sztuczki. Niemniej jednak chciała jej pokazać, jak to wszystko wyglądało w najprostszej wersji.
— I was made for lovin' you, baby, You were made for lovin' me... — zanuciła cicho, przygrywając w zdecydowanie spokojniejszy sposób niż wyprawiało to KISS. Przerabianie każdej możliwej piosenki na akustyczną balladę zawsze było najbanalniejszym sposobem na zmiękczenie serc tych dziewczyn, które nadawały się na tylko kilka krótkich spotkań.

A ja znowu patrzę na Twoje usta, Rozebrałem zdania na elementy snów

Spend this time pretending it was that first summer

: sob kwie 11, 2026 12:45 pm
autor: teddy darling
Jej ukochana zbyt często przypisywała sobie wszystkie zasługi, jakby to ona jedna doprowadziła do tego, że w ogóle się zeszły. A przecież Teddy też tam była! W tych spojrzeniach, które trwały odrobinę za długo. W tych dwuznacznych rozmowach, które niby przypadkowe, a jednak zawsze prowadziły w to samo miejsce. W tym pierwszym kroku, który może nie był głośny ani oczywisty, ale bez którego nic by się nie wydarzyło. A jednak pozwalała jej układać tę historię po swojemu i żyć w przekonaniu, że to właśnie ona pociągnęła za odpowiedni sznur. Nie mogła jej tego odbierać, skoro April potrzebowała widzieć się w tej roli i lubiła myśleć, że to ona ją zdobyła, ona wygrała i że to dzięki niej wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej.
Fatycznie mnie znasz — odpowiedziała uśmiechem na uśmiech, wpatrując się w nią jak zaczarowana. Finch na bank rzuciła na nią jakieś zaklęcie. Nie było na to żadnego innego wytłumaczenia. — Tak troszeczkę. Ociupinkę — dodała na przekór. Nikt nie znał Darling w taki sposób. Nikt nie docierał do niej tak głęboko, tak naturalnie, bez wysiłku i bez zadawania zbędnych pytań. Co jak co, ale piętnaście lat przyjaźni do tego zobowiązywało. Właściwie Teddy martwiłaby się, gdyby April jednak nie znała jej w na taką skalę i w takim wymiarze.
Zaśmiała się krótko na reakcję ukochanej. Jarała ją? No to świetnie się składało, bo to działało w obie strony! Zresztą, wystarczy było tylko spojrzeć na Darling. No przecież nie widziała poza nią świata.
A może oczarowałaś mnie właśnie tymi wierszami? — podsunęła, chociaż przy Finch wszyscy wieszcze to chuj. — Tego nigdy się nie dowiesz — rzuciła żartobliwym tonem, pozwalając podciągnąć się z miękkich poduszek. Aż jej się zakręciło w głowie od tych wszystkich orgazmów. Złapała jeszcze swoją lnianą koszulę, którą zarzuciła na ramiona i ruszyła w towarzystwie ukochanej i jej gitarę na antresolę.
Usiadła na na łóżku, spoglądając na April niczym innym, jak maślanymi oczami. Wedle życzenia. Warto jednak wspomnieć, że Darling gapiła się tak na nią dwadzieścia cztery na siedem. Parsknęła pod nosem, gdy partnerka zaczęła grać akustyczną wersję piosenkę KISS. Czy ona właśnie przerabiała piosenkę w taki sposób, w jaki robiła to dla wszystkich innych lasek? Czy naprawdę uważała, że Teddy nie znała tych jej numerów?
O nie, moja droga — przerwała jej, zanim zdążyła dobrze się rozkręcić. — Jeśli mam wgapiać się w ciebie, jak w obrazek, to musisz się bardziej się postarać — zastrzegła i nawet opatuliła się szczelniej koszulą, żeby jej nie rozpraszać. — Gdzie są jakieś piosenki o mnie? Tylko nie mów, że jeszcze żadnej nie napisałaś — zmrużyła oczy, wpatrując się w nią podejrzliwie. Na pewno inne dziewczyny April dostawały własne numery już po drugiej randce! A ona co? Dwa miesiące razem, piętnaście lat prawdziwej przyjaźni i ani jednego kawałka! Ładnie to tak?

razem zestarzejmy się, wciąż tak mało jest dobranych par

Spend this time pretending it was that first summer

: sob kwie 11, 2026 1:51 pm
autor: April Finch
— Prędzej wypiłabyś słoik trucizny niż Colę Zero na trasie — rzuciła pierwszym dziwacznym faktem, jaki tylko przyszedł jej do głowy, żeby udowodnić jej, jak dobrze ją zna. Nie chciała sięgać po jakieś bzdury, który mogłaby wydedukować każda larwa, która miała okazję rozmawiać z Teddy. Sięgnęła po coś, na czym taka durna larwa mogłaby się potknąć! Niejedna larwa, chcąc być dobroduszną passenger princess (bo przecież Teddy nie dałaby jej prowadzić) kupiłaby na postoju zimną Colkę bez cukru, żeby ulżyć zmęczonej od jazdy głowie Darling. Finch nie była pewna czemu, ale nie miała wątpliwości, że bardzo by się pomyliły. Może to kwestia gazu? Albo jednak protest przeciwko braku cukru? A może kolor etykietki nie pasował jej do obić siedzeń? Chuj ją wie, dziwaczka z niej.
Zmarszczyła brwi, przyglądając się jej uważnie i próbując wyczuć, czy z tymi wierszami mówiła na poważnie, czy tylko sobie żartowała. Czy to mogło faktycznie aż tak wpłynąć na serce Darling? Taki ckliwy banał? Zapamiętała sobie, że musi przeprowadzić na niej kilka testów.
— Teraz dla mnie każda piękna piosenka świata jest o tobie? — Bardziej zapytała niż stwierdziła, uśmiechając się niewinnie. na pewno jeszcze coś dla niej napisze. Choćby całą płytę. Całą, jebaną dyskografię. Będzie wydawać więcej niż King Gizzard & the Lizard Wizard.
Dobrze, że udało im się jednak zakończyć wieczór w romantycznym tonie! Granie dla Teddy to naprawdę była czysta przyjemność. Robienie dla niej czegokolwiek było wspaniałe. Całą noc robiły absolutnie wszystko, nie mogąc uwierzyć, jakie miały szczęście, że miały teraz pod ręką tę drugą. Takie z nich, kurczę, słodziaki są.
koniec
I twoja ręka głodna, Sukienka moja modna Zwiewnie się kołysze, A ja wiersze tobie piszę