Strona 6 z 7
bend me, break me anyway you need me
: pn cze 15, 2026 2:53 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: pn cze 15, 2026 8:41 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
bend me, break me anyway you need me
: pn cze 15, 2026 10:49 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 11:38 am
autor: River Cross
Kontrolowanie jej ruchów bardzo przypadło jej do gustu. Niezależnie od tego, czy Prescott leżała przywiązana do łóżka z całkowicie odebraną sprawczością czy może dawała się ograniczyć przez łańcuch i obrożę, sprawiała Cross przyjemność. Okiełznanie kogoś, kto tak bardzo wymykał się jakimkolwiek ramom i kontroli było upajające. Nic dziwnego, że Rue tak uparcie dążyła do odwrócenia ról chociaż na moment, by móc skosztować smaku podobnego triumfu, podporządkowując sobie artystkę. Była jednak dużo bardziej zachłanna niż River. Dzierżąc smycz była równie oddana, co przypięta do niej Prescott. Ofiarowywała ją całą siebie, a Prescott potem i tak domagała się czegoś więcej. W porównaniu z nią rysowniczka była wyjątkowo ciepłą altruistką, której nikt nie wychował na rozpieszczonego bachora. Może jej też nieco wzrośnie w tej relacji samoocena, jeżeli wciąż istniała przestrzeń do wzrostu?
Nie patrzyła w jej stronę, chcąc skupić się choć na moment na czymkolwiek innym. Papieros był zazwyczaj bardzo dobrą kotwicą, przytrzymującą ją w rzeczywistości, choć tym razem sprawdzał się wyjątkowo marnie. Spojrzała nawet na paczkę, zastanawiając się, czy przypadkiem nie kupiła jakiejś tandety i nie robi sobie właśnie krzywdy tanimi podróbkami. Oczywiście od razu okazało się to nieprawdą. Obracała w palcach znajomą paczkę, która nie miała nawet prawa być w jakiś sposób uszkodzoną. To przecież nie była pierwsza fajka, którą z niej wyciągnęła. Zauważyłaby coś wcześniej. Może to ten alkohol? Tytoń, nikotyna, substancje smoliste albo inne pyszności tylko potęgowały działanie procentów, przez co rysowniczka miała wrażenie, jakby zaaplikowała sobie jeszcze kilka łyków rumu. Od dłuższego czasu niczego jednak nie piła, ale jej ciało nie miało też zamiaru trzeźwieć.
Piekielnie chciało jej się rysować. Palce ją świerzbiły. Całe ciało zdawało się krzyczeć w niespełnionej potrzebie. Do tej pory słuchała go bardzo pokornie i od razu oddawała się tworzeniu, gdy tylko było to fizycznie możliwe. Obecność Prescott w jej życiu pomogła przecież stworzyć kilka wyjątkowo udanych projektów. Nie sprawdzała jednak jeszcze co się stanie, jeśli spróbuje zignorować te potrzebę. Przygasiła papierosa w popielniczce i znów podeszła do biurka. Usiadła na fotelu i wzięła do ręki szkicownik i ołówek, bijąc się z myślami. Raczej nie powinna się czuć jak narkoman posadzony w laboratorium wytwarzającym kokainę, bo to przecież nie było normalne.
— Kurwa mać — mruknęła pod nosem i sięgnęła po kolejnego papierosa. Przez moment miała nawet ochotę cisnąć w nim w tę stertę nieuporządkowanych papierów, żeby wzniecić jakiś potężny ogień, ale szybko skarciła się za ten pomysł. Zmarnowanie własnej pracy przez tę dziewczynę byłoby najdurniejszym, co tylko dałoby się wymyślić. Podniosła wzrok znad pustej kartki i obróciła się w stronę swojej modelki, by przyjrzeć się jej po raz pierwszy, odkąd się od niej odsunęła. Brzmiała na wyjątkowo wymęczoną i na taką też wyglądała.
— Masz jeszcze siłę myśleć? — rzuciła obojętnym tonem, po czym zaciągnęła się papierosem. Zdecydowanie nie będzie jej potrzebna, jeśli nie będzie w stanie pozbierać się odpowiednio szybko.
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 3:51 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Kontrola i władza były upajające. Nie chodziło jednak wyłącznie o nie. Chyba.
Ruelle również chciała lepiej poczuć to, że rysowniczka należy do niej. W końcu stanowiła jej obsesję, ale z pozycji zabawki czy dziwki trudno było jej to poczuć w pełni. Potrzebowała odmiany. Musiała również znajdować się w wyższym punkcie. Nie wspominając już o tym, że zagarnięcie dla siebie Cross wydawało się być czymś wprost cudownym, biorąc pod uwagę to jak bardzo artystka pragnęła utrzymać się na upatrzonej pozycji.
Potrzebowała dłuższej chwili. Oddech powoli zaczął się uspokajać, a obroża nie wydawała się już taka ciasna. Jej spojrzenie stopniowo również nabierało bystrości. Z każdym ulatującym momentem Prescott stawała się bardziej świadoma swojego ciała oraz otaczającej go rzeczywistości.
Normalnie dołączyłaby do niej na papierosa, ale dalej nie ufała swoim nogom. Wciąż wydawały się wiotkie choć wspomnienie przeszywającego orgazmu oddalało się z każdą chwilą.
Między nimi zalegała wyjątkowa cisza. Mieszkanie wypełniała jedynie sącząca się z głośników muzyka, stanowiąca dla nich zrozumiałe i zrównoważone tło. Przez moment tanatopraktorka zastanawiała się czy nie powinna zdjąć w końcu obroży. Czuła nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej, ale finalnie stwierdziła, że najpewniej sam jej przejdzie jeśli tylko nie będzie się na tym skupiać, a zamiast tego zwyczajnie nabierze kilka powolnych wdechów.
Może i było jej słabo, ale to nie był pierwszy raz, gdy potrzebowała chwili dla siebie po tym, co River z nią wyprawiała. To był swoisty standard. Jedynym odstępstwem od tego był fakt, że dziewczyna nie zaproponowała jej tym razem papierosa, a zamiast tego wypaliła go samotnie nim opadła na fotel i sięgnęła po swój szkicownik.
Ruelle parsknęła śmiechem, gdy tylko usłyszała jej ciche przekleństwo, a miejsce ołówka między palcami Cross zajął kolejny papieros. Odzyskała już wystarczająco sił, aby móc ją uważnie obserwować i śledzić każdy kolejny ruch rysowniczki. Władza nad ciałem również powoli do niej powracała. Była nareszcie jednością samą z sobą: duchem i ciałem.
- Aż tak mnie nie wymęczyłaś - odpowiedziała z nutką rozbawienia pobrzmiewającą w lekko zachrypniętym głosie.
Nie zamierzała się podnosić z podłogi. Zamiast tego zaczęła sunąć na czworaka w kierunku fotela, w którym wygodnie rozparła się River, aby zatrzymać się tuż u jej nóg. Spojrzała na nią z dołu roziskrzonymi oczyma po czym ułożyła dłonie na jej kolanach.
- Zamierzasz rysować? - zapytała mrukliwie, wsuwając się pomiędzy jej uda, aby po chwili ucałować delikatnie wnętrze jednego z nich tuż przy stawie kolanowym.
Na razie nie robiła nic więcej poza prowadzeniem szlaku leniwych pocałunków wzdłuż wnętrza jej uda, akcentując przebytą trasę co jakiś czas muśnięciem spragnionego dotyku języka.
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 4:35 pm
autor: River Cross
Wywróciła oczami, gdy usłyszała jej śmiech. Była doprawdy okrutną kobietą, żeby tak kpić z cudzego cierpienia, no naprawdę, kto to widział. Nie była pewna, czy Prescott w ogóle rozumie ten dziwaczny poziom frustracji, który się w niej teraz gromadził i czy byłaby w stanie go zrozumieć, gdyby spróbowała jej go wyjaśnić. Z tego, co było jej wiadomo, Prescott nie miała artystycznych zapędów. Nie wyżywała się w żadnej ze sztuk, a przynajmniej nie z taką pasją, żeby korciło ją dzielić się tym ze światem. Albo chociaż z River. Cholera, a może jednak ma coś takiego, tylko skrzętnie to przed Cross ukrywa? Oby nie, bo akurat to wkurwiłoby ją jak nic innego do tej pory.
Nie do końca wierzyła jej, że nie była aż tak zmęczona. Ilość alkoholu, który w siebie dzisiaj wlała w połączeniu z niecierpliwym oczekiwaniem i wywoływaniem problemów oddechowych były przecież wykańczające. Najwyraźniej jednak w dziewczynie wciąż kotłowała się jakaś adrenalina, która nie pozwoliła jej po prostu odpuścić. Rysowniczka z uwagą obserwowała każdy jej najdrobniejszy ruch, nie będąc pewną, czego ma się spodziewać. Wcześniej popełniła chyba spory błąd, skoro pozwalała jej swobodnie wstawać. Prescott doskonale sobie radziła, zbliżając się do niej na czworaka. Rola, w którą została wrzucona, spodobała jej się bardziej niż River mogłaby przypuszczać. Siedziała w bezruchu, obserwując sylwetkę modelki i ciągnący się za nią po podłodze łańcuch, wydający przy tym głuchy dźwięk. Drgnęła dopiero, gdy tanatopraktorka jej dotknęła i umościła się wygodnie między jej udami.
— Zamierzasz mi przeszkadzać? — odpowiedziała pytaniem na pytanie, chcąc uniknąć jednoznacznych deklaracji. Mogła się tylko domyślać, jaki plan miała w głowie Prescott, ale trudno byłoby jej wyobrazić sobie taki, za którym nie chciałaby teraz podążyć. Pocałunki, które składała na jej skórze, wywoływały przyspieszone bicie serca oraz jeszcze szybszą gonitwę myśli.
— Próbujesz być bardziej hipnotyzująca od szkiców? Stawiasz sobie poprzeczkę bardzo wysoko. — Wydmuchała dym gdzieś ponad dziewczyną, wciąż nie spuszczając z niej oczu. Wbrew pozorom nie próbowała jej dyskredytować. Tworzenie było dla Cross szalenie upajające i nie każdy kontakt fizyczny z innym człowiekiem był wart tego, by rezygnować na przykład z rysowania. Zdawała sobie oczywiście sprawę, że Ruelle była w stanie wygrać ze sztuką, bo już jej to kilkukrotnie udowadniała, ale wolała, żeby tanatopraktorka porządnie postarała się o potencjalne zwycięstwo. Kątem oka spojrzała jeszcze na smycz, która wciąż leżała na podłodze, pozostając poza zasięgiem River, jeśli nie miała zamiaru się po nią schylić. A chwilowo najwyraźniej nie miała. Opierała się wygodnie o szerokie oparcie krzesła, zastanawiając się, czy byłaby w stanie przyjąć dziewczynę klęczącą między jej nogami z równą nonszalancją, co próbowała zignorować szkicownik. Znajdowała się trochę między młotem a kowadłem, biedna River.
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 6:10 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie potrafiła nic poradzić na to, że w jakiś sposób rozterki biednej River ją bawiły. Nie potrafiła w pełni postawić się na jej miejscu. Nie była żadną wielką artystką, która musiała się wyżyć emocjonalnie w jakiś kreatywny sposób. Była kimś kto raczej zamykał wszystko w sobie, aby zatrzymać tam wszystko, co cenne. Nie odkryła w sobie predyspozycji do żadnej ze sztuk, a nie bardzo potrafiła uzewnętrzniać swoje emocje. Bardziej liczyła na to, że pewnego dnia nie imploduje od nagromadzenia tego wszystkiego.
Może i faktycznie była wycieńczona, ale nie zamierzała zwracać na to szczególnej uwagi. Zresztą nie miała aktualnie w planach nic, co okazałoby się być ponad jej siły. Oszczędzała energię, rezygnując ze wszystkich niepotrzebnych ruchów. W końcu bez sensu byłoby wstawać tylko po to, aby zaraz uklęknąć pomiędzy udami Cross. Nawet przez myśl nie przeszło jej jak upajający musiał to być widok z perspektywy River. To był ten jeden moment, gdy nie zastanawiała się nad utrzymywaniem swoistych pozorów. Instynkt zwyczajnie zaczął przeważać, a Ruelle zwyczajnie mu się oddawała.
Była pewna tego, że pomimo powierzchownego spokoju, rysowniczka musiała wrzeć od środka za sprawą tych drobnych pocałunków. Przesunęła jeszcze raz językiem po miękkiej i gładkiej skórze, rozkoszując się jej smakiem.
- Przeszkadzać? Nie - odparła powoli, odrywając się od wnętrza jej uda, które jeszcze chwilę wcześniej podszczypywała zębami. - Chciałabym tylko przeprowadzić pewien eksperyment.
Takie ujęcie sprawy sprawiało, że wszystko brzmiało nieco bardziej tajemniczo i ekscytująco. Nie musiała też w żaden sposób konkurować ze sztuką. Już coraz skuteczniej wydawała się udowadniać to, że River była w stanie rzucić wszystko czym się zajmowała byle móc jej dotknąć tak jak tego najbardziej pragnęła. Potrafiła ją omotać w każdej możliwej postaci. Czy to we własnym ciele czy na papierze.
- Chciałabym zobaczyć jak dzika i emocjonalna będzie twoja sztuka, gdy będziesz szkicować ze mną między swoimi udami - wyznała w końcu, unosząc twarz w jej stronę z szelmowskim uśmiechem. - Chcę widzieć te ostre linie, które postawisz, gdy będziesz dochodzić ba moim języku. Czy twoje szkice nie będą wtedy prawdziwie nieskrępowane?
Nic nie robiła już sobie z otaczającej jej szyję obroży ani z ciągnącej się za nią smyczy. To było coś o czym myślała już od dłuższego czasu. Skoro River się szczyciła swoim kunsztem artystycznym to niech wykaże się nim także w mniej sprzyjających warunkach.
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 7:12 pm
autor: River Cross
Powstrzymała się od jakiegokolwiek drgnięcia, choć gdy tylko Ruelle się od niej oderwała, miała ochotę od razu przylgnąć do niej z powrotem. Na szczęście dość szybko ją rozproszyła, przenosząc myśli na nieco inny tor. Ściągnęła brwi, zastanawiając się, co ona znowu takiego wymyśliła. Słowo eksperyment nie pasowało za dobrze do tego mieszkania. Jego brzmienie odbijało się od ścian jakoś tak nierówno, jakby tu nie pasowało. Cross zdecydowanie za bardzo kojarzyło się z nauką, a zdecydowanie nie miała dzisiaj ochoty mieszać z nią sztuki ani własnej przyjemności. Niespecjalnie podejrzewała też o to samą Prescott. Liceum miały przecież już dawno za sobą i nikt nie musiał nikomu już wytykać, że Ruelle zawsze była od niej dużo lepsza z fizyki czy chemii. Tutaj musiało chodzić o coś dużo ciekawszego.
Parsknęła z rozbawieniem i odchyliła się, żeby strzepnąć popiół do kolejnej popielniczki. Dobrze, że była na tyle rozsądna, że gromadziła je w przeróżnych częściach mieszkania. Pomysł Prescott był interesujący. Szkicowała już obserwując, jak dziewczyna się dotyka, ale to jednak nie było to samo. Wtedy zresztą pozwalała sobie na sporo rozproszeń i oderwań ołówka od kartki. Tym razem to jednak brzmiało jak wyzwanie, a przecież bardzo je lubiła.
— I pewnie jeszcze chcesz żebym w tym czasie rysowała ciebie? — dopytała, choć odpowiedź wydała jej się oczywista. Natychmiast pomyślała o dziesiątkach innych rzeczy, które mogłaby naszkicować, by nieco ułatwić sobie zadanie. Obecność obrazu i rzeczywistej Prescott w jednym pomieszczeniu dobitnie pokazały jej, że zachowanie trzeźwości przy takim nagromadzeniu emocji jest dla niej bardzo trudne.
— Ciekawe, że zaproponowałaś to teraz — dodała nieco ciszej. Zwracała się bezpośrednio do swojej modelki, ale właściwie komentowała na głos własne myśli. Jeszcze chwilę temu zastanawiała się przecież jak w ogóle poradzić sobie teraz z tworzeniem, skoro dziewczyna tak brutalnie opanowała jej umysł. Miała odłożyć rysowanie na kiedy indziej i sprawdzić, czy dzięki temu stanie się uważniejsza, zachowując przy okazji charakterystyczną dla siebie emocjonalność poukrywaną między poszarpanymi liniami. Propozycja Ruelle uderzała z przerażającą precyzją w jej czułe punkty, zmuszając do zmiany wszystkich decyzji.
— Łasiłaś się, by założyć ci obrożę, nie wstajesz już z kolan, a teraz chcesz siedzieć pod moim biurkiem, gdy będę pracować? W porządku. — Zgasiła niedopałek, uśmiechając się kpiąco. Jak na kogoś, kto twierdzi, że wcale się nie stara, doskonale spełniała się w roli uwiązanej suki. Cross nawet nie śmiałaby na to narzekać, ani tym bardziej jej tego odbierać. Miała przecież do niej takie miękkie serce i nogi.
Ruelle I. Prescott
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 9:04 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie była w stanie jednocześnie dalej obdarowywać jej pocałunkami i odpowiadać jednocześnie na zadawane pytania. Ludzkie ciało miało swoje ograniczenia, a Cross zdecydowanie zasługiwała na to, aby dowiedzieć się, co właściwie chodziło po głowie jej modelce. Zwłaszcza, że było to coś, co na pewno przypadnie jej do gustu.
Biorąc pod uwagę kierunek, na którym studiowała Ruelle to można było ją śmiało nazwać kobietą nauki. Tylko, że ten eksperyment, który przyszedł jej do głowy był zarówno związany z ludzkim ciałem jak i sztuką samą w sobie. Czy to nie było idealne połączenie, które pasowało do ich obu? Plan był po prostu idealny. Inaczej nie mogła go określić.
Odebrała to swoiste rozbawienie jako komplement. Nie wyczuła w parsknięciu dziewczyny ani odrobiny kpiny. Zresztą wszystko się sprowadzało do jej własnej przyjemności, więc dlaczego niby nie miałaby się na to wszystko zgodzić? Tym bardziej, że wtedy bezapelacyjnie mogłaby jej udowodnić, że naprawdę nie jest w stanie się rozproszyć, a zamiast tego w pełni panuje nad swoją ręką. Oczywiście, Prescott zamierzała dowieść czegoś zupełnie innego, ale to była osobna kwestia. Po prostu ciekawiło ją jak będzie się sprawować artystka, gdy będzie pracować pod podobną presją.
- Niekoniecznie... Chociaż to byłoby przyjemne połączenie - przyznała, przesuwając dłońmi wzdłuż ud artystki, aby móc napawać się w pełni ciepłem jej ciała.
Nie zamierzała tego sugerować, ale z jakiegoś powodu czuła, że myśli River mogą skręcić akurat w tym kierunku. Odpowiadało jej to i nie miała zamiaru odwodzić dziewczyny od tego pomysłu. Nigdy nie mogła odmówić zobaczeniu siebie jej oczami. Chciała, aby Cross pokazała jej to, co czuła i o czym myślała w momencie, gdy tanatopraktorka doprowadzała ją do szaleństwa.
- Wcześniej nie było okazji - odpowiedziała, uśmiechając się cwanie.
Nie miała pojęcia o jej rozterkach. To była jedna z tych rzeczy, na którą miała ochotę od dawna. W zasadzie fantazjowała już o tym tej pierwszej wspólnej nocy, ale potem wszystko gdzieś się rozmyło w kolejnych grzesznych objęciach, jękach i tych wszystkich razach, które miały za sobą. Teraz jednak miały chwilę spokoju i chwila wydawała się sprzyjać realizacji podobnych planów.
- Mogłabym się wykłócać, ale tak... Chcę siedzieć pod twoim biurkiem, gdy będziesz pracować i przekonać się jak bardzo będziesz w stanie nad sobą panować - przyznała jej rację, mrucząc z zadowoleniem na przyjętą propozycję po czym zaparła się rękoma o podłokietniki fotela, aby unieść się nieco wyżej i zrównać się z twarzą River. - Cokolwiek by się działo: nie masz przestawać rysować.
To zdanie wybrzmiało niczym twardy rozkaz nim pochyliła się ku artystce, aby nareszcie móc wpić się w jej miękkie wargi. Stęskniła się za jej pocałunkami. Uwielbiała ich smak, a przez najbliższy czas nie będzie mogła się nimi nacieszyć. Musiała zatem już teraz sobie zrekompensować tę wyjątkową stratę...
River Cross
bend me, break me anyway you need me
: wt cze 16, 2026 9:39 pm
autor: River Cross
Wydała z siebie nie do końca określony pomruk, bo nowa dawka irytacji zmieszała się w niej z przyjemnością. Dłonie sunące po udach dość skutecznie odwodziły ją od skupienia się na negatywnej emocji. Tak czy siak coraz bardziej skłaniała się ku temu, by narysować absolutnie wszystko, co istnieje na tym świecie – poza Prescott. Skoro jej modelka nie przykładała do tego większej wagi, to czemu ona niby powinna? Istniało przecież milion cudownych przedmiotów czy osób, które mogłaby naszkicować. Tylko czy to aby na pewno utarłoby jej nosa? Gdyby Cross miała się męczyć wyłącznie z przekory, to pewnie byłaby potem na siebie zła. No i w ogóle czy jej ciało pozwoli na takie oszustwo? Całą soą wierzyła w sprawczą moc natchnienia. Czasem rzeczy na kartce czy płótnie po prostu się pojawiały. Jej ręce podążały za danymi kształtami automatycznie, zmuszane przez mózg, który przecież wiedział najlepiej, co go aktualnie gryzie... a w tym przypadku raczej gryzie, drapie, rozrywa, podpala i ćwiartuje, kurwa, na kawałki.
— Musisz się wreszcie nauczyć zapraszać mnie na randki — pouczyła ją protekcjonalnym tonem. To załatwiłoby sprawę dużo szybciej i River nie czułaby się teraz tak paskudnie obnażona. Nie miało to oczywiście nic wspólnego z brakiem ubrań. Wszystko sprowadzało się do jej pokręconego łba, który zdawał się czasem grać w drużynie przeciwko niej. Prescott była uparta i potrafiła wziąć sobie dokładnie to, na co ma ochotę, jeśli tylko włożyła w to minimum wysiłku. No, pewnie nie wszystko, bo raczej nigdy nie udałoby jej się namówić rysowniczki, żeby przestała tak często robić jej na złość chociażby poprzez nazywanie ich spotkań randkami. Artystka i tak była w stanie zrobić dla swojej muzy dużo więcej niż dziewczyna była w stanie sobie wyobrazić, ale trzeba było postawić kilka granic. Choćby takich durnych.
Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy Prescott posusznie przyznała jej rację. No dobrze, poniekąd. Tyle jej na ten moment musiało wystarczyć. Ujęła jej twarz w dłonie, gdy dziewczyna podniosła się, by dosięgnąć jej warg. To bojowe i poważne nastawienie nieco ją rozbawiło. Sprawa wydawała się być dużo poważniejsza niż przypuszczała.
— Jak sobie życzysz — mruknęła między kolejnymi pocałunkami. Z pewnością będzie chciała spróbować. Czy to się uda? Cóż, wszystko zależało od zaangażowania Ruelle. Nie wątpiła, że przy odpowiednim nakładzie pracy nie pozwoli jej dotrzymać słowa. I pewnie jeszcze będzie czerpać z tego wielką satysfakcję.
— Nie spodziewałam się, że coś takiego może cię aż tak kręcić — dodała, niechętnie odrywając się od jej ust. Miała wrażenie, że w tanatopraktorkę weszła całkiem nowa energia i że nie mogła się doczekać, aż ją spożytkuje. Rysowniczka złapała za łańcuch tuż pod linia obroży, nie odrywając wzroku od oczu Ruelle. Szarpnęła smyczą, zsuwając ją tym samym z fotela i zmuszając do powrotu do poprzedniej pozycji. Obróciła się w stronę biurka i znowu sięgnęła po jeden z leżących tam ołówków. Na ten moment plan był prosty. Wystarczyło rysować. Obróciła narzędzie w palce, dając sobie dwie sekundy na zastanowienie, zanim postawiła pierwsze kreski na pustej kartce.
Ruelle I. Prescott